Tag Archive: Bogusław Linda

  1. Planeta Singli 3

    Leave a Comment Kolejna odsłona romantycznych perypetii Anii i Tomka. Tym razem para ta zamierza wziąść ze sobą ślub i w tym celu wybiera się na wieś do rodziny przyszłego pana młodego. Ten niby w miarę prosty pan zaczyna się jednak coraz bardziej komplikować, między innymi w skutek przyjazdu dawno nie widzianego ojca Tomka. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten ma wiele wad. Widzimy tu bowiem sporo nieprzyzwoitych aluzji i dowcipów, a seks przedmałżeński, jak również nawet w niektórych przypadkach cudzołóstwo (czyli niewierność małżeńska) przedstawione zostają przez twórców produkcji z życzliwością i aprobatą. Także akty pijaństwa są w tym w filmie pokazane, tak jakby były one przede wszystkim dobrą zabawą. Niektóre ze scen można nawet odbierać jako swego rodzaju żarty z sakramentu spowiedzi. Ania i Tomek przed swym ślubem spowiadają się, ale wygląda to bardzo humorystycznie i groteskowo, np. przyszły pan młody wręcz się w konfesjonale chwali swymi grzechami. Jeszcze odrębnym wątkiem są sceny pokazujące akt bałwochwalstwa jakiego dopuszcza się przyjaciel Ani Bogdan, który w pewnym momencie klęczy i modli się przed mającym do niego przemawiać drzewem. Co prawda, ów fragment filmu jest osadzony w dość żartobliwy sposób  i można go tłumaczyć jako coś w rodzaju narkotycznych halucynacji Bogdana, jednak koniec końców owe bałwochwalstwo prowadzi do dobrych rzeczy. Oczywiście „Planeta Singli 3” ma też swoje jaśniejsze strony. Są nimi np. scena, w której Radek oświadcza się Mamie Ani, gdyż chce być z nią wówczas, gdy ta będzie umierać na ciężką chorobę (z filmu dowiadujemy się bowiem, iż jest ona śmiertelnie chora). Za zaletę tego obrazu można też uznać wskazanie na prawdę, iż do zawarcia szczęśliwego oraz dobrego małżeństwa nie jest potrzebne huczne i wystawne wesela, do których Polacy są wszak tradycyjnie przywiązani. To wszystko jest chyba jednak za mało, by zrównoważyć wskazane wyżej wady tego filmu. Mirosław Salwowski   /.../
  2. Demony wojny wg Goi

    Leave a Comment Bałkany, początek roku 1996. W tym czasie i miejscu w ramach misji pokojowej służy grupa polskich żołnierzy pod dowództwem majora Kellera. Co prawda, oficjalnie wojna w tym rejonie świata już się skończyła, jednak ciągle jest tam niespokojnie i niestabilnie (choćby ze względu na działalność zbrojnych band rabunkowych). Gdy major Keller wraz ze swymi żołnierzami ratuje przed samosądem grupę serbskich najemników jego przełożeni uznają, iż postąpił sprzecznie z regulaminem i w związku z tym postanawiają odwołać go z misji. Na Bałkany przyjeżdża zatem major Kusz wraz z prokuratorem wojskowym porucznikiem Czackim, którzy mają zająć się sprawą Kellera oraz dopilnować tego, by w wyznaczonym czasie oddał dowództwo nad swym oddziałem i wrócił do Polski. W międzyczasie jednak dochodzi do zestrzelenia norweskiego śmigłowca z polskimi żołnierzami na pokładzie. Major Keller postanawia postąpić kolejny raz wbrew regulaminowi i wyruszyć wraz ze swym oddziałem na ratunek rozbitkom. „Demony wojny wg Goi” na płaszczyźnie etycznej i światopoglądowej warte są docenienia i pochwały przede wszystkim ze względu na to, iż kreślą przed widzami tradycyjny etos żołnierza. Mamy tu bowiem wskazany wzór postępowania dobrego żołnierza, który jest waleczny, uczciwy, nieprzekupny, odważny, skłonny do poświęceń, mężnie stający w obronie słabszych oraz swych współtowarzyszy broni. I choć nie wszyscy z żołnierzy pokazanych w tym filmie są właśnie tacy, to jego twórcy nie pozostawiają widzom wątpliwości, że właśnie takimi cnotami powinni wykazywać się służący w armii ludzie. Można by co prawda zadać pytanie, czy usprawiedliwione było postępowanie majora Kellera polegające na nieposłuszeństwie swym przełożonym, jednak gdy zważymy na szczegóły pokazanej w filmie sytuacji, która była przyczyną tej niesubordynacji, to nie ulega większej wątpliwości, iż ten konkretny akt nieposłuszeństwa był moralnie uzasadniony. Chodziło bowiem o bezpośrednie ratowania życia ludzkiego, którego to majorowi Kellerowi „de facto” zabroniono. I choć ogólnie rzecz biorąc, owszem, przełożonym należy się posłuszeństwo, to jednak w sytuacji, gdy przełożeni nakazują nam postąpić niezgodnie z Prawem Bożym, należy być posłusznym Bogu. Biblia zaś zawiera następujące Boże polecenie: „Ratuj wydanych na śmierć, a tych, których się prowadzi na stracenie, zatrzymaj” (Przyp 24: 11). Wadą tego filmu jest zaś niewątpliwe nadmiar wulgarnej mowy w nim zawartej. Poza tym, w pewnym momencie pokazany tam został – w co najmniej neutralny sposób – seks pozamałżeński. Mirosław Salwowski   /.../
  3. Psy 2. Ostatnia krew

    Leave a Comment Kolejna część słynnych „Psów” Pasikowskiego. Tym razem, były funkcjonariusz SB, Franz wychodzi po 4 latach z więzienia, po czym dostaje od swego kolegi Radosława Wolfa propozycję udziału w przemycie transportu broni na Bałkany. W interes ten zamieszany jest też jeden z rosyjskich dyplomatów, a także pochodzący z byłego ZSRR gangsterzy. Franz co prawda zgadza się na ową pracę, jednak ostatecznie postanawia pokrzyżować plany swym mocodawcom. Jeśli chodzi o oceną moralną i światopoglądową tego filmu to jest ona niska, gdyż ów powiela wady obecne w jego pierwszej części. Jest to więc obraz przepełniony wulgarną mową, obscenicznością, seksem i dosadnie pokazaną krwawą przemocą. Co prawda, ostatecznie główny bohater postępuje w nim słusznie, gdyż próbuje zapobiec dokonaniu przestępstwa, jednak nie wydaje się, by to w jakiś bardziej znaczący sposób łagodziło to wskazane wyżej niebezpieczeństwa tego filmu. Ażeby bowiem dotrzeć do tego pozytywnego finału, wcześniej trzeba wysłuchać steku wulgaryzmów, obejrzeć kilka scen seksu, a także raczyć się takimi widokami jak wykłuwanie oka czy odrąbywanie kciuka za pomocą łopaty. Ponadto, w filmie tym zawarte zostały doktrynalnie podejrzane stwierdzenia typu: „Nie mów mi kur**a, co jest dobra, a co złe. Zostaw to sądowi ostatecznemu„. Z takich zdań aż bije herezją relatywizmu moralnego, wedle którego nie można poznać obiektywnych, obowiązujących wszystkich ludzi, zasad moralnych. Nie można też uciec od konkluzji, iż w „Psach” promuje się dość pogardliwy stosunek do kobiet. Osoby płci pięknej zawsze bowiem, gdy są pokazywane w bardziej wyrazisty sposób, to odmalowuje się je jako głupie, złe albo rozwiązłe seksualnie. W jednej ze scen omawianego filmu Franz dowiadując się o tym, iż jego pochodząca z Bałkanów kochanka zdradza go z Wolfem oburzony mówi do tego drugiego: „Kupiłem ją i jest moja!” (gdyż wcześniej zapłacił za nią skrzynką alkoholu). Można więc spytać: co to w ogóle jest? Aprobata dla seksualnego niewolnictwa kobiet? I pomyśleć, że w tego rodzaju filmach wielu mężczyzn w Polsce upatrywało wzorców prawdziwej męskości … Mirosław Salwowski   /.../