Tag Archive: filmy biblijne

  1. Samson

    Leave a Comment Film opowiada o biblijnym bohaterze Samsonie, który w kulturze popularnej znany jest głównie z nadludzkiej siły i z tego, że po ścięciu włosów przez kochankę ową siłę utracił. Produkcja ta stara się ambitnie przedstawić historię Samsona w szerszym kontekście historycznym – dominacji pogańskich Filistynów nad ludem Izraela. Podkreśla więc dziejową rolę głównego bohatera, który już przed swoim narodzeniem został wybrany przez Boga, po to by, gdy dorośnie, zacząć wyzwalać Jego lud spod ucisku owych pogan. Śledzimy więc sukcesy i porażki tej misji Samsona, powiązane z jego uczuciowymi perypetiami … Tę epicką opowieść pochwalić można, chociażby za ambitną próbę „wskrzeszenia” kina biblijnego w stylu Złotej Ery Hollywood, czyli połączenia widowiskowości z w miarę ortodoksyjnym podejściem do Biblii i otwarcie ewangelizacyjnym przesłaniem. W tym wydaniu historia Samsona zachowuje też swoje najbardziej dydaktyczne elementy, to znaczy pozostaje opowieścią o tym, że wielkie dary Boga są również wielkim zadaniem i odpowiedzialnością, jednak mogą też być marnotrawione wskutek własnej lekkomyślności, naiwności i ulegania żądzom. Co ważne twórcy filmu nie pokazują niezwykłej siły tytułowego bohatera jako jego „osobistej zalety” czy supermocy niewiadomego pochodzenia. Od początku podkreślają fakt, że pochodzi ona wyłącznie od jedynego prawdziwego Boga i jest Jego szczególnym darem dla Samsona, nie po to jednak by budować jego poczucie wyjątkowości, lecz by mógł spełnić swoje powołanie. W wątku tym podkreślona też jest różnica pomiędzy postrzeganiem wiary przez Izraelitów a pogańskich Filistynów. Ukazywany tutaj jako główny czarny bohater filistyński książę pragnie przejąć moc Samsona, by samemu „stać się bogiem”. Jednakże nie jest on w stanie zaakceptować odpowiedzi izraelskiego siłacza na pytanie, jak miałby uzyskać przychylność Boga Izraela; gdy słyszy, że miałby ukorzyć się w tym celu przed Bogiem. W tejże filmowej opowieści wyraźnie pokazana jest też nicość pogańskich bóstw, zwłaszcza w scenie, w której sam król Filistynów uświadamia swojego syna, że bożki ich narodu nie mają żadnej mocy i są tylko użytecznym narzędziem do podtrzymywania władzy. To jak bardzo wiara Narodu Wybranego odróżniała się od magicznego myślenia pogańskich sąsiadów, jest też pokazane w wątku ścięcia włosów Samsona przez Dalię, w wyniku czego stracił on swą moc. Wcześniej bowiem uświadamia on kochankę, że nie chodzi o to, jakoby w tych włosach kryła się jakaś szczególna siła, ale że ścięcie ich oznaczałoby, że złamałby już trzeci ślub nazyreatu i przez to, jak przypuszcza, Bóg zabrałby mu ten dar nadludzkiej siły. Poza powyższymi najważniejszymi zaletami film ten posiada też sporo pobocznych wątków, które można określić jako dydaktyczne, chociażby pokazanie dojrzewania Samsona nie tylko do roli wojownika, ale też sędziego, czyli rzec można „męża stanu”. Z tych wątków pobocznych, by się już dłużej nie rozwlekać, warto też wspomnieć ukazanie na przykładzie Samsona, jak Bóg daje kolejne szanse, tym którzy żałują swoich grzechów i nieposłuszeństwa wobec Niego. Jeśli chodzi o zastrzeżenia wobec filmu, to można tu wymienić przede wszystkim fakt zmiany pewnych szczegółów z życia Samsona w stosunku do biblijnej historii (np. jego wesele z pewną Filistynką z miasta Timma trwa tylko dzień zamiast siedmiu i kończy się jednak nieco inaczej). Takie ingerencje w historię biblijną nie są tu może wielkie, ale nieuprawnione. Co innego gdyby chodziło tylko o „uzupełnienie” pewnych szczegółów, które w Piśmie świętym nie zostały przedstawione, wtedy taka fantazja twórców byłaby uprawniona. Jednakże zmienianie tych detali, które znamy z Biblii, nawet jeśli dotyczy rzeczy drugorzędnych, może podważać w widzu przekonanie o ważności wszystkiego, co zostało zapisane w tej świętej Księdze. Chociaż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie wynika to ze złej woli twórców, a raczej jest to zabieg „czysto artystyczny”, to trzeba zganić takie działanie. Zresztą to zmienianie szczegółów historii Samsona, jak również nadanie milszego i bardziej „romantycznego” rysu postaci Dalii mści się na filmowej opowieści, gdyż szczegóły podane w Piśmie świętym jak też postać Dalii są po prostu ciekawsze od pomysłów scenarzystów. Z wad filmu można jeszcze wymienić pokazywanie dość namiętnych pocałunków pomiędzy osobami niezaślubionymi oraz chyba niekonieczne eksponowanie obnażonego torsu głównego bohatera. Niemniej jako całość film z pewnością ocenić należy pozytywnie, a wyżej wymienione błędy i potknięcia jego twórców, nie przesłaniają widocznych tu jak najlepszych intencji. Wyraźna jest tutaj chęć oddania chwały Bogu i zasadniczo wierne przedstawienie historii jednego z Bożych bohaterów. Dlatego zachęcamy do polecania tego filmu, zwłaszcza osobom młodszym, które lubią kino akcji, a może niezbyt chętnie sięgają po Stary Testament. Marzena Salwowska /.../
  2. Historia Rut

    Leave a Comment Ta filmowa opowieść jest fantazją na temat historii zapisanej w biblijnej Księdze Rut, to znaczy stara się barwnie „uzupełnić” szczegóły dotyczące tej postaci, które nie zostały dla nas zanotowane przez pisarza natchnionego. Młodą Moabitkę Rut poznajemy tu zatem jako dziewczynkę, której ojciec nie mogąc wyżywić rodziny, sprzedaje kapłanom Kemosza. Dziewczynka, która w międzyczasie cudownym zrządzeniem unika losu ofiary dla krwawego bóstwa Moabitów, zostaje wychowana na kapłankę Kemosza. Rut już jako młoda kobieta służy swemu idolowi z przekonaniem i stara się jak najlepiej wykonywać swoje obowiązki, z których jednym z najważniejszych jest opieka nad dziewczynkami przeznaczonymi na krwawe ofiary. Pewnego dnia dziewczyna spotyka jednak na swojej drodze młodego imigranta – Machlona. Ów Judejczyk opowiada jej o jedynym, prawdziwym i wszechmogącym Bogu, którego czci wraz ze swą żydowską rodziną. Rozmowy z Machlonem i jego pytania, na które nie potrafi ani jemu, ani samej sobie odpowiedzieć, budzą w Rut coraz większe wątpliwości co do własnej wiary w Kemosza i w sens swojej służby i poświęcenia. „Co gorsza” zaczyna ona też wewnętrznie kwestionować zasadność składania tradycyjnych i „zaszczytnych” ofiar z niewinnych dzieci na ołtarzu owego bożka … Filmowi temu niewątpliwie należy się sporo przychylności, gdyż jest to jedna z tych produkcji, w których dobre intencje i zamiary jej twórców są nader widoczne. Celem tego obrazu jest niewątpliwie przybliżanie nie tylko starotestamentowej Księgi Ruth, ale także pokazywanie jej w szerszym kontekście. Dlatego też nie zabrakło w nim odniesień do faktu, iż to właśnie z Rut Moabitki w prostej linii pochodzić będzie król Dawid, z którego linii narodzi się później Mesjasz – Jezus Chrystus. Oprócz tych ważnych odniesień do przyszłości mamy też w filmie zdecydowanie pozytywne odniesienia do Prawa Mojżeszowego, które jest pokazywane jako dobry „wychowawca” Narodu Wybranego. W filmie tym jest mocno uwypuklony fakt, że nie tylko Dekalog, ale również wszystkie przepisy Prawa Mojżeszowego nie zostały dane po to, by utrudnić Narodowi Wybranemu życie, ale wręcz przeciwnie jako wyraz praktycznej miłości Boga wobec ludzi, a nawet zwierząt (słyszymy tu na przykład, że zwierzęta dojne muszą być dojone codziennie, a zaniedbanie tego nakazu jest już materią grzechu). Na marginesie trzeba jednak gwoli prawdy sprostować pewne błędne stwierdzenie zawarte w filmie. Otóż Machlon naucza Rut, jakoby Prawo Mojżeszowe zabraniało bicia niewolników, podczas gdy jedynie ograniczało ono nadmierną swobodę panów w tym względzie, zabraniając jedynie ich maltretowania. Inną istotną zaletą filmu jest to, że na przykładzie Rut Moabitki, która poprzez małżeństwo wchodzi do Narodu Wybranego, lecz szybko zostaje, pozbawioną obrońcy – męża, wdową, pokazany jest trudny los człowieka żyjącego pośród ludzi, którzy wolą kierować się uprzedzeniami wobec całego jej ludu. Nowi sąsiedzi Rut nie widzą w niej konkretnej osoby, swego bliźniego, a raczej personę, która uosabia dla nich całe zło i niegodziwości Moabu. Jeśli chodzi o pewne niedociągnięcia filmu, to poza wyżej wspomnianą nieścisłością w relacjonowaniu Prawa Mojżeszowego odnośnie do bicia niewolników, można tu też zwrócić uwagę na namiętne pocałunki przedmałżeńskie. Podsumowując, zachęcamy do sięgnięcia po ten nieco już chyba zapomniany obraz, choć tak udramatyzowana wersja pięknej w swojej prostocie Księgi Rut może nie każdemu przypaść do gustu. Nie mniej warto przekonać się samemu. Marzena Salwowska /.../