Filmy
Raport Pileckiego

Ocena ogólna:  Dobry ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami (+1)

Data premiery (świat)
1 września 2023
Data premiery (Polska)
1 września 2023
Rok produkcji
2023
Gatunek
Dramat/Wojenny/Biograficzny
Czas trwania
117 minut
Reżyseria
Krzysztof Łukaszewicz
Scenariusz
Leszek Wosiewicz, Krzysztof Łukaszewicz
Obsada
Przemysław Wyszyński, Paulina Chapko, Mariusz Jakus, Karol Wróblewski, Paweł Paprocki, Antoni Pawlicki, Rafał Fudalej
Kraj
Polska
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Film ten, jak zaznaczają jego twórcy, co warto mieć na uwadze, jest inspirowany historią rotmistrza Pileckiego, nie zaś jego dokładną historycznie biografią. Twórcy tego obrazu realizują dość karkołomny pomysł, by całą historię „Ochotnika do Auschwitz”, w tym kulisy powstania tytułowego raportu, przedstawić w formie relacji, jaką zdaje przesłuchiwany i torturowany bohater funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa. Akcja zaczyna się więc od aresztowania Witolda Pileckiego przez komunistyczne władze, a wcześniejsze jego losy poznajemy z przesłuchań na zasadzie retrospekcji. Twórcy filmu jako główny motyw tych działań wymierzonych przeciwko rotmistrzowi Pileckiemu wysuwają tezę, której prawdopodobieństwo trudno jest ocenić. A mianowicie, że zdaniem ówczesnych władz PRL w Polsce Ludowej było miejsce tylko na jednego organizatora ruchu oporu w Oświęcimiu, i w tej roli zapisać miał się w historii niepodzielnie ówczesny premier Polski- Józef Cyrankiewicz. Nadto kluczowym wątkiem są tu też naciski ze strony służb sowieckich, którym szczególnie miało zależeć na odnalezieniu Raportu Pileckiego, gdyż mogły się w nich znajdować jakieś zapiski dotyczące Cyrankiewicza, potencjalnie stawiające tegoż w niekorzystnym świetle. Rosjanom zależeć więc miało na wydobyciu Raportu po to, aby z jednej strony nic nie mogło w oczach opinii publicznej zakwestionować czy przyćmić bohaterskiej postawy premiera w obozie koncentracyjnym; a z drugiej, żeby samemu zdobyć na niego „haki i zapewnić sobie jego pełne posłuszeństwo”. Stąd również przesłuchujący są zdeterminowani, by rzeczony Raport dostał się w ich ręce …

Główny bohater jest tutaj więc ofiarą fałszywych zarzutów, człowiekiem niewinnym, którego dla swoich brudnych machinacji próbują zniszczyć ludzie bezwzględni i podli. Wbrew uzasadnionym obawom film ten nie wykorzystuje jednak nadmiernie postaci Witolda Pileckiego do pompowania kultu „żołnierzy wyklętych”. Główny bohater jest tu bowiem aresztowany na skutek politycznej intrygi w kręgu ówczesnych władz Polski (a także ich mocodawców z ZSRR), a nie jakichś swoich własnych nielegalnych działań. Twórcy tego obrazu doszukują się zatem, nie bez pewnych racji, podobieństwa pomiędzy oskarżeniem i skazaniem na śmierć rotmistrza Pileckiego a historią Jezusa Chrystusa. Pokazują również, że podobieństwo to nie bierze się znikąd, by tak rzec, ale wynika z głębokiej wiary głównego bohatera i jego chęci wzorowania własnego życia na postawie Mistrza. Obraz ten uwypukla fakt, iż bohaterskie czyny Witolda Pileckiego (zwłaszcza zgłoszenie się na ochotnika do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz), jego przykładne życie małżeńskie, poczucie honoru, zdolność do przekładania dobra bliźnich nad własne szczęście i wygodę, a w końcu godna i pozbawiona nienawiści postawa wobec torturujących go wrogów; to wszystko wypływało właśnie z chęci dosłownego wręcz naśladowania Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Niestety pomimo pewnych ewidentnych zalet, filmu tego nie można przyjąć bez zastrzeżeń. Wątpliwości budzi chociażby fakt potraktowania w tej opowieści postaci premiera Cyrankiewicza. Czy aby na pewno jego postawa w Auschwitz pokazana jest tu uczciwie? Wprawdzie twórcy filmu zastrzegają, że jest to produkcja inspirowana historią, a nie film historyczny; jednakże można się spodziewać, iż co do realnych postaci takich jak właśnie Cyrankiewicz, widzowie nabiorą przekonania, że, nawet jeśli nie wszystkie szczegóły przedstawione są tu jeden do jednego, to jednak dana postać zachowywała się w przestawionych okolicznościach zasadniczo tak właśnie, jak pokazane zostało w tym obrazie. Co zaś do premiera Cyrankiewicza, to raczej nie ma dowodów historycznych na to, by zachowywał się on w Oświęcimiu w jakiś niegodny sposób, jak to jest mocno sugerowane w filmie, a w jednej ze scen nawet wprost przedstawione.

Innym zastrzeżeniem wobec filmu, jakie trzeba wysunąć, jest scena, która epatuje nagością młodych niewiast. Jest to czynione, bez większej potrzeby, a raczej pod pozorem pokazywania haniebnego zwyczaju, polegającego na tym, że podczas „przyjęcia” do Auschwitz, również kobiety były zmuszane do publicznego zdejmowania całego ubrania. W omawianej scenie jednak jest niestety wyczuwalne, iż chodzi nie tyle o proste pokazanie tego faktu, ile okazję do epatowania nagością młodych statystek. Przynajmniej tak to wygląda. Jest oczywiście cień szansy, że intencja twórców nie była aż tak zła, a scena jest po prostu nieudolnie sfilmowana i po prostu „tak wyszło”.

Najbardziej jednak niepokojącą sceną filmu jest ta (nie wiem, czy wymyślona przez twórców, czy też prawdziwa), w której kolega Pileckiego z konspiracji (gdzieś w początkach niemieckiej okupacji) najpierw słusznie oburza się na uśmiercenie konfidenta Gestapo, stwierdzając, że bez sądu taki czyn jest po prostu morderstwem. Na co Rotmistrz stwierdza, iż nie było czasu na sąd. Takie tłumaczenie szybko przekonuje kolegę Pileckiego, który też błyskawicznie przechodzi od zasadnego oburzenia na ten czyn do jego akceptacji i bezwzględnej dehumanizacji dopiero co zabitego człowieka. Wątek ten uznać można za wręcz deprawujący dla młodzieży, która uczy się tu przyzwolenia do zabijania bezbronnego złoczyńcy bez sądu, połączonego nadto z dehumanizacją bliźniego. Na domiar złego to właśnie główny bohater pierwszy usprawiedliwia tu zabicie (prawdopodobnie bezbronnego) człowieka, a może jest to nawet uczynione z jego rozkazu. A trzeba zauważyć, iż postać Witolda Pileckiego ogólnie jest w filmie tym wyraźnie stawiana na piedestale, w związku z czym również omawiana scena może być odbierana jako przykład właściwego postępowania, zwłaszcza przez młodych widzów. Wydaje się to działaniem ze strony twórców filmu co najmniej nieodpowiedzialnym.

Jest to więc obraz, o którym trudno powiedzieć, by wolnym był od wszelkich wad lub dwuznaczności, czy chociażby do tego ideału bardzo się zbliżył. Jednakże po zważeniu elementów, które są w nim zawarte, szala przechyla się jednak na korzyść tych dobrych. Za sztabkę złota, która ostatecznie przechyla tę wagę uznać można scenę, w której rotmistrz Pilecki nadstawia drugi policzek (dosłownie) swojemu oprawcy. Zatem nie bez zastrzeżeń, jednak polecamy ten film jako obraz ogólnie prezentujący głęboko chrześcijańską postawę i ducha, jednakże miejscami skręcający w złą stronę.

Marzena Salwowska

8 października 2023 09:22