Filmy



Ocena ogólna: Dobry ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami (+1)
| Brak | Niewiele | Umiarkowanie | Dużo | Bardzo dużo | |
|---|---|---|---|---|---|
| Nieprzyzwoity język | ![]() | ||||
| Przemoc / Groza | ![]() | ||||
| Seks | ![]() | ||||
| Nagość / Nieskromność | ![]() | ||||
| Wątki antychrześcijańskie | ![]() | ||||
| Fałszywe doktryny | ![]() |
Serial ten opowiada – opartą na prawdziwych wydarzeniach – historię polskiej lekarki (dr Jolanty Wadowskiej-Król), która w latach 70.tych 20 wieku przyczyniła się do ujawnienia masowej epidemii ołowicy pośród dzieci żyjących wówczas na śląskich Szopienicach.
Zanim przejdę do omówienia czegoś, co paradoksalnie można nazwać jednocześnie tak zaletą jak i wadą, owej produkcji, zacznę od wskazania bardziej jednoznacznych jej walorów. Otóż, w przeciwieństwie do jakże wielu dzisiejszych seriali i filmów fabularnych, „Ołowiane dzieci” nie epatują widzów scenami seksu oraz przemocy (co nie oznacza bynajmniej, że są pod tym względem „doskonałe”). Jeśli zaś chodzi o nagość i nieskromność, to owszem jest tam tego nieco więcej, a co gorsza w tym kontekście główna bohaterka udziela nawet swej nastoletniej córce dość dwuznacznej i moralnie wątpliwej rady.
Co do zaś wspomnianego wyżej paradoksu tegoż serialu to polega on na tym, iż z jednej strony wydaje się on w silny sposób odwoływać do bardziej tradycyjnego etosu „samotnego bohatera”, który wbrew licznym przeciwnościom stawia czoła złu, a z drugiej strony niestety ów etos został w tej produkcji w dużej mierze fikcyjnie wykreowany (i to ze szkodą dla dobrego imienia rzeczywiście istniejących ludzi). Nie jest bowiem zgodne z historyczną prawdą, chociażby pokazanie w owym serialu miejscowej ludności, jako początkowo bardzo niechętnej działaniom głównej bohaterki – w rzeczywistości dr Jolanta Wadowska-Król cieszyła się ogromnym szacunkiem i zaufaniem wśród mieszkańców Szopienic, Burowca i Dąbrówki Małej. Rodzice masowo zgłaszali dzieci na badania, stosowali się do jej zaleceń, stawiali na wizyty i badania, stali za nią murem – jak sama lekarka wielokrotnie powtarzała w wywiadach (m.in. w rozmowach z Magdaleną Majcher, autorką książki „Doktórka od familoków”, oraz w nagraniach archiwalnych). Negatywna rola funkcjonariuszy PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa też zresztą została tu bardzo wyolbrzymiona. O ile jest wszak prawdą, że doktor Wadowska-Król była przezeń obserwowana, to już nie jest zgodne z rzeczywistością, iż np. została aresztowana, spalono jej samochód, bądź bezpośrednio grożono śmiercią.
Poniżej podpisany miał więc pewien dylemat, jaką ocenę dać serialowi „Ołowiane dzieci”: pozytywną za brak epatowania seksem i przemocą oraz próbę podtrzymywania tradycyjnego etosu „samotnego bohatera” czy negatywną za oczernianie prawdziwie istniejących ludzi? Ostatecznie, została dana mu najniższa z pozytywnych not (+1) z jednoczesną silną świadomością, iż być może i tak jest to zbyt dobra ocena tej produkcji. Dodam przy tej okazji, że typowe tłumaczenia o tym, że „film to tylko film i nie musi opowiadać w 100 procentach prawdziwej historii” nie jest moralnie satysfakcjonujące, gdy zważy się na to, iż zniekształcenia faktów historycznych przynoszą ujmę prawdziwie istniejącym naszym bliźnim.
Mirosław Salwowski
27 lutego 2026 12:15