Filmy



Ocena ogólna: Dobry ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami (+1)
| Brak | Niewiele | Umiarkowanie | Dużo | Bardzo dużo | |
|---|---|---|---|---|---|
| Nieprzyzwoity język | ![]() | ||||
| Przemoc / Groza | ![]() | ||||
| Seks | ![]() | ||||
| Nagość / Nieskromność | ![]() | ||||
| Wątki antychrześcijańskie | ![]() | ||||
| Fałszywe doktryny | ![]() |
Minęło 16 lat od wydarzeń z pierwszej części „Gladiatora”. Jak można się było spodziewać, Republika jednak nie została wskrzeszona, a Rzymem rządzą teraz dwaj okrutni bracia bliźniacy: Caracalla i Geta. Natomiast w północnoafrykańskim królestwie Numidii życie wiedzie Hanno (w rzeczywistości Lucjusz Verus, syn Lucilli i Maximusa) wraz ze swoją żoną Arishat. Ich świat burzy jednak rzymska armia, która pod dowództwem generała Marka Akacjusza wkracza do tej afrykańskiej krainy. W trakcie ataku ginie żona Lucjusza, a on sam wraz z innymi ocalałymi trafia do niewoli. Jeńców przewożą do Ostii, gdzie ich pierwszym zadaniem i niejako testem jest walka z dzikimi zwierzętami. Lucjusz radzi sobie w tym starciu tak dobrze, że zwraca uwagę bogacza Macrinusa — byłego niewolnika, którego ambicje bynajmniej nie ograniczają się do dalszego gromadzenia majątku. Macrinus dostrzegając w Lucjuszu wielki potencjał, obiecuje mu szansę na zemstę na generale Akacjuszu, jeśli ten będzie dla niego walczył i wygrywał w rzymskich arenach.
Lucjusz trafia do Koloseum, gdzie szybko staje się sławnym gladiatorem. Mierzy się jednak nie tylko z przeciwnikami na arenie, ale także z intrygami dworu cesarskiego, swoją przeszłością (w tym relacją z matką Lucillą) oraz gniewem i pragnieniem zemsty. Stopniowo jednak zaczyna dostrzegać szerszą perspektywę i stawiać sobie pytania o dobro całego Rzymu, istotę władzy i wreszcie własną rolę oraz odpowiedzialność wobec swojej ojczyzny i ludu.
Główną zaletą tego filmu, dla której oceniamy go jednak pozytywnie, jest refleksja nad naturą władzy, i ciężarem odpowiedzialności, jaka spoczywa na tych, którzy aspirują do kierowania losami innych. Opowieść ta podkreśla bowiem, że władza nie jest czymś, co ma służyć tym, którzy ją dzierżą, a wręcz przeciwnie „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie […]”(Łk 12,48) i „kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym […]” (ŁK 12,41). Wprawdzie główny bohater „Gladiatora II” prawdopodobnie nie zna tych słów Pana Jezusa, ale w jakiś sposób innymi drogami ta prawda do niego dociera i wybrzmiewa na ekranie.
Opowieść ta przypomina, iż prawdziwa wolność i wielkość rodzą się nie z panowania nad innymi, lecz z panowania nad sobą i odpowiedzialnego sprawowania władzy. Film ten pokazuje plastycznie, że dobrze rządzić nie może bowiem ani ten, kto we władzy widzi okazję do zaspakajania swoich żądz i zachcianek, ani ten, kto ma mentalność niewolnika, gdyż „Niewolnik nie marzy o wolności, lecz o własnych niewolnikach” (cytat przypisywany Cyceronowi).
Co do kwestii władzy, to można by się wprawdzie jeszcze zastanowić, czy produkcja ta zbyt łatwo „nie rozgrzesza” buntu przeciw władzy. Jednakże w tym przypadku mamy zbieg dwóch rzeczy, które mogą, również w świetle nauki katolickiej, usprawiedliwiać działanie głównego bohatera. Otóż po pierwsze, jest tu mowa o realnej tyranii rządzących, poza tym pretendujący do przejęcia władzy w Rzymie Lucjusz ma dość wyraźne prawa do tronu, niejako z urodzenia i również woli Senatu.
Poza tym zasadniczo pozytywnym roztrząsaniem zagadnienia władzy i odpowiedzialności rządzących, z pierwszą częścią Gladiatora łączą tę kontynuację również takie zalety jak:
1. Przedstawienie z sympatią cnót takich jak: mądrość, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie, które zakorzenione są tu głównie w naukach stoickich (nieodległych zresztą od moralności chrześcijańskiej).
2. Walki gladiatorów ponownie zostają tu zobrazowane z niechęcią jako objaw degeneracji i zepsucia Rzymian.
3. Film z sympatią rysuje obraz więzów rodzinnych (np. Lucjusza i jego matki), a zwłaszcza tradycyjnego monogamicznego małżeństwa przedstawionych na przykładzie małżeństwa samego głównego bohatera, a także jego matki z generałem Akacjuszem. Te pozytywne wzorce kontrastują tu natomiast z zachowaniami przeciwnymi naturze – negatywny bohater żartuje sobie z tego, że utrzymuje relacje seksualne z obiema płciami, źli cesarze ubierają się w zniewieściały sposób.
Przejdźmy teraz do bardziej wątpliwych, lub wyraźnie złych aspektów tego filmu. A zatem wadą tej produkcji jest nie tylko to, co w niej jest, ale w równym stopniu, to co zostało pominięte. Choć bowiem film osadzony jest w epoce po Chrystusie, kiedy już w Imperium Rzymskim żyją liczni uczniowie Jezusa, to spotykamy się tu z tylko jedną i to pogardliwą wzmianką o chrześcijaństwie (o tym, iż ukrzyżowanie jest karą zarezerwowaną dla „złodziei i chrześcijan”). Takie podejście jest tym bardziej przykre i niepokojące, że, podobnie jak poprzednia część „Gladiatora”, film ten gloryfikuje cesarza Marka Aureliusza jako wzór wszelkich cnót i ideał władcy. Nie ujmując nic z wartości filozoficznego dorobku tego cesarza oraz jego osiągnięć politycznych, to warto przypomnieć, że historycznie za rządów tego filozofa na tronie liczni chrześcijanie ponieśli śmierć męczeńską z jego woli, a co najmniej przyzwolenia. Wydaje się wiec, że skoro twórcy tej produkcji całkowicie pominęli ten fakt, jednocześnie wspominając o krzyżowaniu chrześcijan, to nie stanowiło to w ich oczach jakiejś skazy na wizerunku Marka Aureliusza. Z drugiej strony jest tu pewna pozytywna postać, byłego gladiatora lekarza, który zdaje się być chrześcijaninem, choć nie jest to wprost powiedziane. Domyślamy się jednak tego z jego ogólnikowych słów o przebaczeniu i zbawieniu, połączonych z wyraźną przemianą życia. Wprowadzenie takiej postaci można więc uznać za postęp wobec pierwszej części Gladiatora, w której rosnący wpływ chrześcijaństwa na Imperium Rzymskie został całkowicie zignorowany. Niestety mimo wszystko widz pozostaje tu z wizją świata właściwie całkiem pogańskiego. Po części jest to uzasadnione, bo taki był rzeczywiście dominujący element ówczesnego Rzymu. Jednakże jest w tym filmie scena, która wykracza poza zwykłe pokazywanie świata, w którym żyli i którym żyli bohaterowie. Otóż są tu ukazane wizje zaświatów, które mają całkowicie pogański charakter. Wizje te są niejako uwiarygadniane tym, że bohater przeżywa je w chwilach, kiedy znajduje się na pograniczu życia i śmierci. To trochę tak, jakby twórcy tego filmu chcieli powiedzieć, że każdy ma taką wieczność, w jaką wierzył na ziemi. Tak że film ten dla mniej dojrzałych, bądź niepewnych w chrześcijańskiej wierze osób, może być pewnym zagrożeniem.
Z pierwszą częścią Gladiatora, Gladiator II dzieli jeszcze inną wadę. A mianowicie, mimo że film pokazuje zamiłowanie mieszkańców Rzymu do walk gladiatorów jako wątpliwą rozrywkę jednocześnie jednak wyrazistość i wizualna efektowność, z jaką ta „zabawa” jest tu pokazana, sprawia, iż trudno oprzeć się wrażeniu, że jednocześnie owe krwawe sceny mają zabawiać widzów i czynić produkcję bardziej atrakcyjną w odbiorze.
Podsumowując: „Gladiator II” z pewnością ma swe silne moralnie punkty, jednak ich dobrą wymowę znacznie osłabiają jego dwuznaczne i wątpliwe elementy. Odradzamy go osobom młodszym (poza kwestiami moralnymi i światopoglądowymi, jego bardzo luźny stosunek do historii może im najbardziej, mówiąc kolokwialnie, namieszać w głowach). W miarę akceptowalny wydaje się jednak dla osób dorosłych i w miarę dojrzałych.
Marzena Salwowska