Filmy
Eden

Ocena ogólna:  Wyraźnie niebezpieczny albo dwuznaczny (-1)

Data premiery (świat)
5 września 2025
Data premiery (Polska)
5 września 2025
Rok produkcji
2024
Gatunek
Thriller
Czas trwania
120 minut
Reżyseria
Ron Howard
Scenariusz
Noah Pink, Ron Howard
Obsada
Jude Law, Ana de Armas, Vanessa Kirby, Daniel Brühl, Sydney Sweeney, Jonathan Tittel, Felix Kammerer, Toby Wallace
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Film ten inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami. Cała historia zaczyna się od pary niemieckich kochanków Friedricha Rittera i Dore Strauch, którzy w 1931 uciekają od świata burżuazyjnych, a także chrześcijańskich wartości na bezludną wyspę Floreana na Wyspach Galapagos. Tu owi dobrowolni „Robinsonowie” zamierzają stworzyć swój nietzscheański raj. Mózgiem całej operacji jest Friedrich – były lekarz, obecnie zaś myśliciel i literat. Jego główne zadanie na wyspie to pisanie manifestu, który ma ocucić pozostałą ludzkość i sprawić, że również ona wyzwoli się z okowów tradycyjnej moralności. Towarzyszką, i rzec można, wyznawczynią doktora Rittera jest Dore, dla której wyspa jest również miejscem specyficznej terapii. Kochanka doktora cierpi bowiem na stwardnienie rozsiane, które ten zamierza wyleczyć za pomocą medytacji i ćwiczeń. Mimo swojej kondycji pani Strauch ciężko pracuje fizycznie, zamieniając wraz ze swoim „partnerem” dziki i nieprzyjazny teren w samowystarczalne gospodarstwo. Trudną, ale na swój sposób spokojną i przewidywalną egzystencję pary kochanków zakłóca jednak niespodziewanie przybycie nowych osadników. „Intruzi” to inna niemiecka para (tym razem małżeństwo – Margaret i Heinz Wittmer). Osiedlają się oni wraz z młodym synem Heinza Harrym (klimat wyspy może być korzystny dla chłopca cierpiącego na gruźlicę). Ironią losu jest, iż owi przybysze zostali zwabieni listami samego doktora Rittera, opisującymi wyspę, które chętnie drukowały europejskie gazety. Witmmerowie, wbrew nadziejom pierwszych gospodarzy wyspy, okazują się pracowitymi i zdolnymi osadnikami i nie zamierzają uciekać z Floreany po pierwszych niepowodzeniach. Tą determinacją zyskują sobie w końcu nawet pewną akceptację ze strony Friedricha i Dore. W miarę układające się już relacje sąsiedzkie gwałtownie narusza jednak przybycie Eloise Bosquet de Wagner Wehrhorn. Ta uwodzicielska samozwańcza baronowa, w towarzystwie dwóch oddanych kochanków zamierza zbudować na wyspie luksusowy hotel. Pomysł ten nie podoba się wcześniejszym osadnikom, którzy przybyli na tę wyspę, żeby uciec od cywilizacji. Na Floreanie szybko dochodzi do pierwszych konfliktów, które eskalują, zawiązują się także zmienne sojusze, aż w końcu poleje się krew… .

Film ten miał spory potencjał na dobry moralitet w dość klasycznym już temacie, a mianowicie – jak próby tworzenia przez ludzi raju bez Boga, w nieuchronny sposób kończą się budowaniem piekła na Ziemi. Obraz ten dość trafnie pokazuje bowiem kruchość ludzkich prób stworzenia nowego tytułowego Edenu. Mamy tu unaocznione, że kiedy człowiek odrzuca porządek moralny i boskie przykazania, a zamiast tego stawia na własne ego, ideologie (tu m.in. elementy nietzscheańskie u Rittera) czy hedonizm, szybko schodzi na drogę wzajemnego zniszczenia. Fiasko takich pomysłów podkreśla dodatkowo to, że opowieść ta jest oparta na faktach oraz jej mikroskala (widzimy, że nawet w tak małej grupie odrzucenie Boga i Jego ładu szybko prowadzi do destrukcyjnych zachowań). Film ciekawie także obrazuje, jak świat przyrody (wbrew różnym idyllicznym wyobrażeniom „pięknoduchów”) po grzechu pierworodnym nie jest człowiekowi przyjazny. Najbardziej drastycznie widzimy to w scenie, gdy dzikie psy dosłownie czyhają, by pożreć dziecko rodzącej matki. Nie tylko jednak zwierzęta są tu wrogie człowiekowi, nawet sama ziemia Floreany bynajmniej nie jest dla osadników sielanką. Ażeby w niej przetrwać muszą tę ziemię czynić sobie poddaną, czy wręcz ją ujarzmiać. Co ciekawe, w starciu z rzeczywistością wyspy osadnicy zachowują się wobec tych wyzwań natury nieraz z rozsądkiem, który sami chwilę wcześniej zapewne potępiliby z ideologicznych powodów (np. Ritter dla przetrwania szybko porzuca wegetarianizm).

Jak widać, film ten miał rzeczywiście spory potencjał na dobry, antyutopijny obraz, i to z wręcz tradycyjnie chrześcijańskim przekazem. Co zepsuło ten potencjał? Otóż głównie jego zakończenie. Mamy tu bowiem tryumf przetrwania „prostego człowieka” (czy w wersji feministycznej „prostej kobiety”), jednakże w bardzo niepokojącym czy wręcz złowieszczym duchu. A mianowicie Margaret – młoda pani Heinz, która w innych okolicznościach byłaby zapewne typową gospodynią domową, okazuje się tutaj głównym zwycięzca „wyspiarskiej rozgrywki”. Nie dzieje się jednak tak jedynie za sprawą jej ukrytej i niedocenianej przez resztę osadników siły woli, ale osiąga to manipulując inną osobą i skłaniając ją do zbrodni, oraz za pomocą kłamstwa. I niestety czuć, iż ta jej postawa bynajmniej nie ma widza zasmucić czy rozczarować, a raczej pozytywnie zaskoczyć. Twórcy filmu zdają się nam tu mówić coś takiego: Zobaczcie, ta „szara myszka” wyszła z cienia swojego męża i przechytrzyła wszystkich, którzy pewnie uważali się za lepszych. Takie docenienie skromnej niewiasty byłoby oczywiście dobre, gdyby nie było docenieniem jej w zbrodni. A tak jest elementem bardzo złym, który ostatecznie pogrąża film.

Poza tym głównym zarzutem „Eden” jest też niestety produkcją niewolną od innych złych czy niebezpiecznych elementów. Jest tutaj sporo scen przemocy (w tym brutalne i krwawe), erotyzm, sugestywne sceny seksualne, całkowita męska nagość oraz częściowo kobieca, a także wulgarny język. Twórcy nie stronią niestety od ukazywania upadku moralnego w sposób dość bezpośredni. Jednakże gdyby nie powyżej opisane zakończenie, przyznalibyśmy temu filmowi najniższą pozytywną ocenę, a tak musimy ocenić go negatywnie i odradzać jego oglądanie.

Marzena Salwowska

30 maja 2026 18:53