Tag Archive: Tom Hanks

  1. Cóż za piękny dzień

    Leave a Comment Film ten opowiada prawdziwą historię znajomości popularnego i lubianego prezentera programu dla dzieci Freda Rogersa z nieco antypatycznym oraz mającym problemy ze swym ojcem dziennikarzem Lloydem Vogelem. Całość tej historii zaczyna się od tego, iż Vogel otrzymuje zadanie przeprowadzenia wywiadu z Rogersem, na co dziennikarz ten godzi się, ale niezbyt chętnie. Vogel zostaje tu jednak postawiony niejako przed „propozycją nie do odrzucenia”, gdyż dotychczasowy sposób pisania przez niego artykułów polegający na ostrej krytyce różnych osób, zraża do niego potencjalnych rozmówców. Tymczasem Fred Rogers okazuje się ostatnią osobą wyrażającą chęć do udzielenia wywiadu temu dziennikarzowi. W trakcie prac nad wywiadem Fred zawiązuje z Lloydem autentyczne więzi przyjacielskie, pomagając mu przy tym uporządkować różne zawikłane sprawy z jego przeszłości. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej obraz ten może być śmiało uznany za godny pochwalenia. Poza tym wszak, iż nie eksponuje on wulgarności, obsceniczności, nieskromności oraz krwawej przemocy, prezentuje on jeszcze widzom w życzliwym i przychylnym świetle takie budujące i pozytywne wartości oraz postawy jak: przebaczenie, współczucie, pojednanie, życzliwość, modlitwa oraz serdeczność względem bliźnich. Tytułem pewnych, ale raczej lżejszych zastrzeżeń, jakie można mieć wobec tego filmu jest fakt co najmniej neutralnego (a w praktyce pozytywnego) przedstawienia praktykowanego przez Freda Rogersa wegetarianizmu. Nie byłoby w tym nic złego i błędnego, gdyby nie to, że rezygnacja Rogersa z jedzenia mięsa miała charakter wydający się zbliżać do takiego, który określilibyśmy mianem „ideologicznego”. Innymi słowy, chodzi o to, że ów prezenter telewizyjny zdawał się nie postrzegać swej wegetariańskiej diety tylko w kategoriach ascetycznych wyrzeczeń lub kulinarnych preferencji, ale nadawał też temu wartość o charakterze stricte moralnym. Warto w tym miejscu więc przypomnieć, że Pismo święte mianem „nauk demonów”, określa twierdzenia tych, którzy nakazują m.in. „powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył” (1 Tm 4, 2-3). Jako że jednak nawiązanie do prawdopodobnie ideologicznego wegetarianizmu Freda Rogersa jest tylko zupełnie poboczną sceną w całym tym filmie, oceniamy ów obraz jako zasadniczo dobry, pożyteczny oraz budujący. Mirosław Salwowski /.../
  2. Szeregowiec Ryan

    Leave a Comment

    Ten klasyczny w swych początkowych scenach ukazuje inwazję aliantów na Normandię w czerwcu 1944 roku.  W jej wyniku zginęło wielu amerykańskich i brytyjskich żołnierzy. W czasie wypisywania standardowych powiadomień dla rodzin poległych amerykańskich żołnierzy, pracujące przy tym osoby orientują się, iż jedna z matek otrzyma najpewniej druzgocącą dla niej wiadomość, iż aż 3 na 4 synów, którzy zostali wysłani na wojnę z Niemcami, polegli w przeciągu kilku dni. Wojskowi dowódcy na tyle przejmują się tą sytuacją, iż w rejon walk postanawiają wysłać małą grupę żołnierzy, która odnajdzie pozostałego przy życiu jedynego już syna owej kobiety (on ma na imię właśnie Ryan), by ów mógł wrócić bezpiecznie i cały do swego domu. Tak też przez większość czasu film pokazuje nam poszukiwania Ryana przez kilku żołnierzy pod dowództwem kapitana Johna Millera.

    Na płasczyźnie moralnej i światopoglądowej „Szeregowiec Ryan” ma następujące mocne strony:

    1. Mimo, że film ukazuje pewien tragizm związany z każdą wojną, jednocześnie jawi się on jako pochwała takich chrześcijańskich, a zarazem właściwych dla stanu żołnierskiego cnót jak: poświęcenie się za innych, waleczność, odwaga i ofiarność. Pokazani w tym dziele Spielberga żołnierze wątpią w zasadność powierzonej im misji. Dlaczego kilku ludzi ma ryzykować swe życia dla odnalezienia jednego człowieka, co do którego i tak nie pewności, czy jeszcze żyje? – pytają siebie i innych. Mimo tych obiekcji wykonują powierzoną im misję do końca. Ostatecznie zostają oni wszyscy zabici w akcji, jednak udaje im się przedtem uratować tytułowego szeregowca Ryana, który wraca do swej mamy i domu.

    2. Film ten pokazuje wielką wagę prowadzenia moralnego i cnotliwego życia. Jest to sugerowane zwłaszcza w ostatnich scenach filmu, kiedy to umierający od kul kapitan Miller mówi do Ryana: „Zasłuż na to”. Po chwili widzimy starego już Ryana płaczącego nad grobem swego wybawcy i pytającego się żony, dzieci i wnuków: „Czy żyłem dobrze?”.  Ta scena jest bardzo wymowna – pokazuje ona, że nikt  „nie żyje sam dla siebie”, każdy albo coś komuś zawdzięcza albo jest czyimś dłużnikiem. I również dlatego, powinniśmy jako ludzie starać się żyć w sposób prawy i dobry. Jesteśmy to wdzięczni wszak innym ludziom, którzy trudzili się (a nieraz oddawali swe życie) byśmy mogli normalnie żyć.

    3. „Szeregowiec Ryan” choć zawiera raczej niewiele odniesień do wiary w Boga, modlitwy czy Pisma świętego, to te, które zostały w nim ujęte wydają się mieć charakter raczej życzliwy i sympatyczny, aniżeli krytyczny czy sceptyczny.  Najwięcej tego typu odniesień widzimy tu na przykładzie postaci szeregowca Daniela Jacksona, który jest świetnym strzelcem, a kiedy strzela modli się cytując słowa z biblijnych Psalmów Dawida. Jacksonowi aż do końca filmu nic się nie staje. Poza tym, choć charakterystyka jego postaci nie jest szczególnie rozwijana w omawianej produkcji, to z pewnością nie można też powiedzieć, by był on pokazywany tu w jakichś czarnych barwach (np. jako zakłamany hipokryta, co jest częstym sposobem pokazywania chrześcijan w przemyśle filmowym).

    Film „Szeregowiec Ryan” jest zatem dziełem raczej budującym. Jego ogólnie dobrą moralnie wymowę psuje jednak duża ilość nieprzyzwoitych oraz wulgarnych słów, a także pewne obsceniczne historie, które opowiadane są tam też przez żołnierzy. Szokująco wyraziste sceny wojennej przemocy ukazane w tym filmie, również sprawiają, iż powinno się go oglądać z niemałą dozą ostrożności. /.../