Tag Archive: Steven Waddington

  1. Ostatni Mohikanin

    Leave a Comment Jedna z bardziej znanych ekranizacji powieści autorstwa Jamesa Fenimore’a Coopera pod tym samym tytułem. Akcja filmu toczy się w XVIII wieku, w czasie wojny pomiędzy Anglią a Francją na terenach dzisiejszej Ameryki Północnej.  Główny bohater tego dzieła, „Sokole Oko” to biały mężczyzna, który jednak od dzieciństwa był wychowywany przez Indian z plemienia Mohikanów. W filmie poznajemy go już jako dorosłego mężczyznę, który podejmuje się zadania eskorty córek angielskiego pułkownika (Cory i Alicji). Film pt. „Ostatni Mohikanin” na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej ma z pewnością swe mocne i pozytywne punkty.  Takimi są chociażby odwaga, poświęcenie, tryumf dobra nad złem, miłość bliźniego.  Niestety jednak są tu też wyraźnie dwuznaczne i wątpliwe elementy, które wydają się bardzo mocno psuć odbiór dobrego przesłania wynikającego z wyżej wymienionych pozytywnych wątków owej produkcji. Po pierwsze: wbrew oryginalnej treści i przesłaniu powieści Coopera, w filmie wydaje się pobrzmiewać mit „dobrego dzikusa”. Nie jest to co prawda, bardzo prymitywna i prostacka wersja tego mitu w stylu „Źli Biali kontra szlachetni Indianie”, gdyż widzimy tu także wiele zła, nieprawości i okrucieństwa popełnianych przez Indian. Rzecz jednak w tym, iż zło w wykonaniu „Czerwonoskórych” jest tu przedstawiane, jako coś, czego nauczyli się oni i czym niejako zainfekowali się od Białych Europejczyków.  Logicznie rzecz biorąc, takie postawienie sprawy kieruje zaś w stronę wniosku, iż pogańska kultura Indian była – przynajmniej w praktyce – lepsza, wyższa moralnie i szlachetniejsza – niż, mimo wszystko, w dużej mierze chrześcijańskie dziedzictwo Europejczyków.  Jest to jednak bardzo wątpliwa, również na płaszczyźnie stricte historycznej, teza. Po drugie: w filmie tym wyraźnie wyczuwa się sympatię wobec pogaństwa przy jednoczesnym lekceważeniu chrześcijaństwa.  Mamy tu wszak względnie długie sceny pokazujące  modlitwy i rytuały pogan i najczęściej kontekst owych jest pozytywny, sympatyczny (są to bowiem ujęcia, w których emocjonalny klimat jest stonowany i spokojny).  Z drugiej jednak strony, wątki przywołujące na myśl chrześcijaństwo są albo krótkie i dość bezbarwne (np. scena, w której słyszymy pieśni w języku łacińskim) albo też osadzone są w kontekście ignorancji, braku wiedzy i niezrozumienia realiów ze strony chrześcijan (vide: scena, gdzie Cora krytykuje eskortujących ją Indian za „brak chrześcijańskiego pochówku” dla ofiar rzezi, po czym okazuje się, że taki pogrzeb ściągnąłby na nich uwagę tropiących ich prześladowców). Po trzecie: film wydaje się wyrażać akceptację dla takich występków przeciw naturalnej i chrześcijańskiej moralności jak nierząd i samobójstwo. Widzimy tu wszak jak „Sokole Oko” i Cora seksualnie obcują ze sobą bez ślubu i nie ma tu żadnej sugestii, iż w ten sposób stało się coś złego czy nieodpowiedniego. Mało tego, ów związek głównego bohatera z Corą jest pokazany jako coś wzniosłego, pięknego i zachwycającego.  Co do samobójstwa zaś, to chodzi o scenę, gdy Alicja najpewniej obawiając się bycia żoną jednego z wrogo nastawionych Indian, rzuca się w przepaść – i tutaj nie widzimy żadnej wyraźniejszej sugestii pobudzającej widza do refleksji, iż widział przed chwilą coś złego i niemoralnego. Reasumując, filmowa adaptacja „Ostatniego Mohikanina” z 1992 roku, to mieszanina niektórych z tradycyjnych wartości z politycznie poprawną akceptacją dla pogaństwa, demonizowaniem Europejczyków, lekką niechęcią do chrześcijaństwa i pobłażliwością dla niektórych grzechów. /.../