Tag Archive: songi Beatlesów

  1. Po drugiej stronie globu

    Możliwość komentowania Po drugiej stronie globu została wyłączona Musical ten opiera się na 33 kompozycjach napisanych przez zespół The Beatles. Jego akcja rozgrywa się w latach 60-tych ubiegłego wieku, głównie w St. Zjednoczonych Ameryki, do których w poszukiwaniu ojca przybywa młody Anglik Jude. Jude poznaje tu Maxa, studenta elitarnej uczelni i jego siostrę Lucy, dziewczynę zaręczoną z amerykańskim żołnierzem, w której szybko się zakochuje. Film ten celebruje falę buntu, która podmyła podwaliny ładu społecznego określanego dotąd przez jasne zasady moralne oparte na chrześcijańskich wartościach. Z niemal bezkrytycznym i ckliwym uwielbieniem celebruje się tu ruch hipisowski i to nie tylko jego kolorową otoczkę, ale wprost jego najgorsze elementy. Jako dobre, a przynajmniej niewinne zabawy pokazuje się w tym obrazie takie rzeczy jak rozwiązłość, aktywność biseksualna, kwestionowanie i pogardliwe traktowanie autorytetu rodziców i przedstawicieli państwa (typu policja, wojsko), używanie silnie psychoaktywnych narkotyków, wszczynanie rozruchów społecznych, uchylanie się od służby wojskowej. IMDb Jeśli chodzi o ten ostatni element, czyli próby uchylania się od służby wojskowej, to jest to tym bardziej istotne, kiedy uświadomimy sobie, że chodzi o wojnę w Wietnamie. Ta zaś, jeśli mówimy o jej zasadniczym celu, czyli ratowaniu przynajmniej części tego kraju i jego ludności przed wojującym komunizmem, może być śmiało uznana za wojnę sprawiedliwą (po stronie USA). Niestety, w wojnie tej największym i najbardziej skutecznym wrogiem Stanów nie okazał się wcale Vietkong, ani nawet ZSRR, a sami obywatele USA. To właśnie inspirowani lewicową ideologią artyści, pisarze, profesorowie uniwersyteccy, ludzie mediów i zwykli studenci, a nie zwycięstwa komunistów na otwartym froncie, doprowadziły do decyzji o wycofaniu amerykańskich wojsk. Dziś, kiedy tajemnicą Poliszynela jest już, że ten ruch antywojenny wcale nie był tak spontaniczny i młodzieńczy jak zwykło to przedstawiać Hollywood, ale w dużej mierze inspirowany i finansowany przez ZSRR, pokazywanie go nadal w takim świetle wydaje się, w najlepszym przypadku, infantylne. Gwoli jednak sprawiedliwości trzeba przyznać, że jest w tym filmie jedna scena, która trochę obnaża prawdziwe oblicze tego ruchu. Chodzi tu o moment, kiedy Lucy nakrywa swoich kolegów z demonstracji antywojennych na konstruowaniu bomb. Jeśli chodzi o pozytywne aspekty filmu, to czegoś takiego doszukiwać się można w samym związku Judea i Lucy, który jak na standardy ich hippisowskiego otoczenia jest dość „staroświecki”. Chociaż dopuszczają się oni przedmałżeńskiego współżycia, to przynajmniej są parą monogamiczną i raczej nie planują otwierać się w nim intymnie na inne osoby. Marzena Salwowska /.../