Tag Archive: Robert Duvall

  1. Sędzia

    Leave a Comment Hank,  zdolny i dość cyniczny adwokat z wielkiego miasta, po tym jak dowiaduje się, iż jego Matka zmarła, zmuszony jest odwiedzić swe rodzinne strony, czyli jedno z małych miasteczek na południu Stanów Zjednoczonych. Jest to dla niego trudne przeżycie, nie tylko dlatego, że będzie musiał się w ten sposób zmierzyć ze śmiercią swej Mamy, ale także z powodu konieczności stanięcia „twarzą w twarz” ze swym Ojcem, z którym łączy go bardzo trudna przeszłość. Kiedy zaś, jego, będący lokalnym sędzią, Ojciec, zostanie oskarżony o morderstwo, Hank podejmując się jego obrony, stanie przed kolejnym wyzwaniem. „Sędzia” to, w swym głównym nurcie i przesłaniu, raczej dobra opowieść.  Wykorzystując wszak tradycyjny dla części hollywo0odzkiej kinematografii wątek zderzenia „wielkomiejskiej” mentalności z prostotą i względnym konserwatyzmem amerykańskiej prowincji (co zresztą już może być policzone za pewien „plus”) twórcy filmu pokazali widzom jak ważne są prawdomówność, uczciwość i gotowość do ponoszenia odpowiedzialności za swe czyny. Można nawet powiedzieć, że tradycyjne wartości i cnoty są jednymi z głównych „bohaterek” tego obrazu. Paradoksalnie rzecz biorąc, film ów – choć szeroko rozwodzi się nad negatywnymi aspektami relacji na linii rodzice (w tym wypadku głównie ojciec) i dzieci – pokazuje ważną rolę kochającej,  rozumiejącej i wspierającej  się rodziny w życiu człowieka. Ta produkcja ma jednak też swe istotne wady. Pierwszą z nich jest mnogość użytego w niej wulgarnego języka. Powtarzamy to i będziemy powtarzać, że nie jest konieczne dla ukazania wagi pewnych problemów epatowanie takim odrażającym słownictwem widzów. Dowodem na to jest szereg dobrych i pięknych  filmów kręconych dawniej, w których z zasady unikano takiego słownictwa. A nawet, gdyby wulgarny język miał czynić dany film bardziej realistycznym i „życiowo prawdziwym” to przecież nikt nie powiedział, że zadaniem kina jest dokładne odwzorowywanie rzeczywistości w każdym z jej szczegółowym.  Ludzie wszak w prawdziwym życiu wydalają też kał, ale na szczęście twórcy filmowi póki co oszczędzają nam widoku owej czynności na ekranie – niestety jednak w warstwie leksykalnej coś co można porównać ze wspomnianą wyżej fizjologiczną czynnością  jest w TV, kinie i pewnych nurtach muzyki szeroko rozpowszechniane. Drugim moralnym i światopoglądowym problemem tego filmu jest to, iż wydaje się on sugerować usprawiedliwienie dla cudzołóstwa. Otóż Hank, wspomniany główny bohater, jest w trakcie rozwodu ze swą dotychczasową żoną.  Kiedy zaś wraca w swe rodzinne strony, spotyka tam swą „pierwszą młodzieńczą miłość”. Rozwój fabuły zmierza zaś do wniosku (choć nie jest to jednoznacznie pokazane), iż Hank ułoży sobie na nowo życie z obiektem swych pierwszych miłosnych uniesień i wzruszeń. Ten wątek częściowo jest jednak zrównoważony tym, iż w jednej ze scen widzimy przejmującą rozmowę Hanka z jego małą córką, w której,  ta w prostych słowach pokazuje jak wiele zła, zwłaszcza dla dzieci, niesie rozwód rodziców. Podsumowując: „Sędzia” to kawałek dobrego, konserwatywnego kina z tradycyjnymi wartościami, ale przy jego oglądaniu dobrze jest zachować dużą ostrożność i wypluwać co niektóre elementy. Lepiej też, by ów film oglądali ludzie starsi z już mocno ukształtowanym charakterem oraz poglądami na świętość i nierozerwalność prawowitego małżeństwa. Mirosław Salwowski /.../
  2. Siedem dni w Utopii

    Leave a Comment Luke, młody golfista, rozczarowany i zagniewany na swe życie i karierę sportową trafia do małego miasteczka w Teksasie. Tam poznaje, między innymi, znacznie starszego od niego Johna, który jest właścicielem rancza, oraz młodą uroczą kelnerkę Sarę. Pobyt Luke’a na teksańskiej prowincji, jak i  nowe znajomości, jakie tu zawiera, pozwolą mu na nabranie zdrowego dystansu do rzeczy, które wcześniej były dlań bardzo ważne. „Siedem dni w Utopii” to jeden z tych przykładów jawnie prochrześcijańskiego kina, które jednocześnie jest utrzymane na wysokim poziomie artystycznym. Mamy tu więc otwarte oraz życzliwe odwołania do Boga, Chrystusa, Pisma świętego i modlitwy wraz z tradycyjnie chrześcijańskim morałem połączone z wciągającą fabułą, dobrą grą aktorską oraz pięknie nakręconymi zdjęciami. W zasadzie jedyną rzeczą, jaką można by zarzucić temu filmowi, jest to, iż w pewnym momencie w co najmniej neutralny sposób pokazuje pozamałżeńskie tańce damsko-męskie, które wszak są rozrywką zwykle bardzo niebezpieczną i prowokującą do grzechu. Pomijając jednak ów mankament, obraz ten można uznać za jedną z lepszych chrześcijańskich produkcji, zachęcającą do pozytywnych przemyśleń oraz refleksji nad tym, co w naszym życiu jest ważne, ważniejsze, a co nie jest warte większego zachodu.  Nie trzeba chyba też dodawać, iż nie znajdziemy tu też epatowania przemocą, seksem, wulgarnością czy obscenicznością. Można więc ów obraz spokojnie oglądać z całą rodziną. Zachęcamy zatem do zapoznania się z tym filmem. Od czasu do czasu jest on emitowany na ekranie TV Trwam. Mirosław Salwowski /.../