Tag Archive: Polskie filmy z 1938 roku

  1. Moi rodzice rozwodzą się

    Leave a Comment Stasia Nałęczówna  to szczęśliwa nastolatka z bogatego domu, której koleżanki z pensji zazdroszczą kochających się rodziców. Państwo Nałęcz uchodzą bowiem powszechnie za parę wręcz idealną, żywy symbol małżeńskiej miłości. Pogodny świat Stasi rozpadnie się jednak szybko, gdy przypadkowo odkryje ona romans swojej matki ze sławnym amantem filmowym, a później cudzołożny związek swojego ojca, dyrektora banku z własną sekretarką. Choć w Polsce międzywojennej uzyskanie rozwodu nie było sprawą tak prostą, jak to ma niestety miejsce dziś, to i tak twórcy filmu najwyraźniej uznali ten problem już za nader poważny i wymagający zdecydowanego przeciwdziałania również ze strony kina. Rezultatem takiego podejścia jest dzieło społecznie zaangażowane, które łączy całkiem spore walory artystyczne z wyraźną misyjnością. Misją twórców filmu jest tu oczywiście wskazanie na ogrom zła, jaki niesie za sobą pogwałcenie umowy małżeńskiej przez jednego lub obojga małżonków (jak w tym przypadku). Obraz ten koncentruje się głównie na cierpieniach dziecka, czyli nastoletniej córki państwa Nałęcz, której los ma zapewne uosabiać tragedię realnych dzieci w podobnej sytuacji. Widzimy więc tu, jak Stasia traci grunt pod nogami, staje się zagubiona, miota się bezradnie w sytuacji, która ją przerasta. W próbie naprawienia sytuacji, której sama nie zawiniła, dziewczyna zaczyna też podejmować coraz bardziej niebezpieczne, destrukcyjne i desperackie zachowania, aż po próbę samobójczą włącznie. Historia ta jednak kończy się happy endem, gdyż wstrząśnięci i otrzeźwieni perspektywą utraty córki rodzice rezygnują ze swoich egoistycznych wyborów, postanawiają pogodzić się i odbudować swój związek. Twórcy filmu nie pozostawiają swoim widzom złudzeń – nie można być dobrym rodzicem, porzucając współmałżonka dla nowego partnera (partnerki), gdyż dobro dziecka wymaga dotrzymania małżeńskiej umowy, również w zakresie wierności współmałżonkowi. Warto docenić to tak jednoznaczne stanowisko, choć może trochę szkoda, że scenariusz filmu koncentruje się niemal wyłącznie na tym aspekcie rozwodów, jakim jest naruszenie dobra dziecka, pomijając praktycznie inne. Jeśli chodzi o pewne mankamenty moralne filmu, to trzeba tu zwrócić uwagę na scenę plażową, bez której z powodzeniem obeszłaby się ta produkcja. Choć nie przypomina ona może „Słonecznego Patrolu”, to jednak mamy tutaj uwidocznione stroje kąpielowe, które zgodnie z ówczesną nieskromną już modą odsłaniały np. w pełni kobiece uda. Czasami też wydaje się, że twórcy filmu pokazują w drobnych epizodach pewne wątpliwe lub naganne zachowania bohaterów z niejaką życzliwością, lub wręcz aprobatą (np. szydzenie z uczciwej koleżanki przez dziewczęta z pensji, ekscytowanie się romantyzmem zdrad małżeńskich przez pokojówkę państwa Nałęcz, czy „zwyczajowe” wezwanie Boga na daremno). Niemniej film jest ciekawy, wartościowy i pod wieloma względami wciąż aktualny, przez co z pewnością może zainteresować nie tylko miłośników starego kina. Marzena Salwowska   /.../
  2. Wrzos

    Leave a Comment Zbankrutowany hulaka i bawidamek Andrzej Sanicki otrzymuje od swojego ojca „propozycję nie do odrzucenia” – ten spłaci jego wszystkie długi i umożliwi mu korzystanie ze spadku po matce, jeżeli Andrzej ustatkuje się, poślubiając wskazaną przez rodzica kandydatkę na żonę. Utracjuszowi niezbyt przypada ten pomysł do smaku, jako że od paru lat żyje w wolnym związku z inną kobietą. Upatrzona przez ojca dziewczyna, skromna i bezpretensjonalna „panienka z białego dworku” daleka jest zresztą od jego światowych upodobań.  Sama Kazia również nie jest zachwycona konkurentem do ręki, tym bardziej że jej serce wciąż należy do Stacha, o którym słuch zaginął na Sybirze i uważany jest za zmarłego. Młodzi jednak postanawiają mimo wszystko  pobrać się dla obopólnych korzyści – Andrzej zyska majątek, Kazia wyzwoli się spod władzy złośliwej macochy. Umawiają się jednak, że małżeństwo będzie czystą fikcją i że, z zachowaniem pewnych pozorów, żyć będą nie z sobą a obok siebie … Film ten będący adaptacją powieści Marii Rodziewiczówny pod tym samym tytułem ma niewątpliwie pewne wyraźniejsze zalety dydaktyczne, na które warto zwrócić uwagę. Najistotniejsza z nich to pokazanie w negatywnym świetle układu Andrzeja i Kazi, który jest kpiną z Bożej instytucji małżeństwa, stworzonej przecież po to, by służyć ludziom, a nie ich niszczyć. Interesowny układ oparty na kłamstwie i pozorach ponosi tu całkowitą klęskę. Inną zaletą filmu jest to, że przedkłada się tu wyraźnie  pełne poświęcenia życie dla bliźnich nad życie jedynie dla siebie, dla swoich potrzeb, marzeń, miłostek czy zwykłych zachcianek. Pierwszy tryb życia reprezentują tu między innymi Kazia i jej ukochany Stach, drugi zaś hulaka Andrzej i jego cyniczna utrzymanka Celina. Duże znaczenie w filmie ma też służba Kazi na rzecz ubogich mieszkańców Warszawy. Jej poczynania w tym zakresie pokazane są w bardzo pozytywnym świetle, nawet kiedy naraża ona swoje zdrowie i życie, a jako że przez małżeństwo z Andrzejem stała się ona częścią „lepszego towarzystwa”, jej postawa miała zapewne stanowić wzorzec dla zamożnych kobiet, które nadmiar czasu marnotrawiły częstokroć na różne „obowiązki” swojej sfery, typu bywanie na salonach. Jeśli chodzi o bardziej wątpliwe elementy filmu, to należy tu powiedzieć przede wszystkim o tym, że, o ile Andrzej uznaje w końcu podłość swego czynu (jak mówi o zawarciu pozorowanego małżeństwa), to nie widać tego w postawie Kazi, co jest tym gorsze, że pokazywana jest tu ona cały czas jako niemal ideał i pewien wzorzec dla widza. Inny wątpliwy element tego obrazu to pokazywanie z pewnym przymrużeniem oka zalotów wobec mężatki. Niemniej, polecamy tę klasykę polskiego kina, głównie przez wzgląd na płynący z niego morał, prosty, lecz prawdziwy, który mówi, że z pozoru korzystne układy oparte na kłamstwie i udawaniu mogą zrujnować życie. Marzena Salwowska   Ps.  Spodobała Ci się ta recenzja? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 2 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń. Numer konta: 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523, Mirosław Salwowski /.../