Leave a Comment Ekranizacja jednej z powieści znanego amerykańskiego pisarza, Johna Grishama. W filmie tym widzimy, jak młody adwokat (Adam) próbuje ocalić swego, skazanego niegdyś za mord na dwójce dzieci żydowskiego prawnika, dziadka, przed wykonaniem zasądzonej na niego kary śmierci. Sam Cayhill, bo tak nazywa się dziadek, miał dokonać tego okrutnego czynu w czasach, gdy na Południu USA toczyła się walka z rasizmem i segregacją rasową, on zaś był wówczas gorliwym aktywistą Ku Klux Klanu. Zabite dzieci były zaś potomstwem jednego z działaczy na rzecz praw obywatelskich.
Mimo że Adam z wielkim zaangażowaniem stara się uratować swego dziadka od śmierci, ten wydaje się niewzruszony i zatwardziały tak w swych negatywnych uczuciach wobec innych ludzi, jak i rasistowskich przekonaniach, jakie żywi. Sam nie zdaje się też mieć żadnych wyrzutów sumienia względem czynu, za który został skazany na najwyższy wymiar kary.
Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film pt. „Komora” trudny jest do jednoznacznej oceny. W wyraźny sposób ścierają się bowiem w nim wpływy tak dobre i budujące, jak i złe oraz szkodliwe.
Tytułem tych pierwszych należy wymienić potępienie dla rasizmu, miłość sprawiedliwości, ukazanie wartości przebaczenia i tego, iż człowiek może zmieć swój błędny światopogląd, nawet pomimo tego niemal przez całe życie go żarliwie wyznawał. Innym budującym wątkiem owego obrazu jest też to, że główny pozytywny bohater, a więc Adam próbuje pojednać ze sobą rozbitą przez nienawiść i uprzedzenia dziadka rodzinę. Na pochwałę zasługuje też fakt, iż twórcy tego filmu nie eksponują w nim scen seksu, czynności erotycznych, obscenicznych aluzji czy nieskromnych strojów albo póz.
Rzeczami błędnymi albo przynajmniej bardzo wątpliwymi w tej produkcji są zaś pokazywanie kary śmierci tak jakby ta, byłaby zawsze zła i okrutna, łączenie sprzeciwu wobec homoseksualizmu z rasizmem (jedyne „homofobiczne” uwagi, jakie padają w tym filmie, wypowiadane są przez rasistów), pochwała samobójstwa, a także dość dwuznaczne przedstawianie chrześcijaństwa (odniesienie do wiary w Boga, Sądu Bożego, etc., również padają tu z ust albo postaci negatywnych albo przynajmniej lekko dwuznacznych i zdających się nie wzbudzać sympatii). Istotnym brakiem tego obrazu jest też to, iż zmiana, jaka zachodzi w jego początkowo negatywnym bohaterze, a więc Samie, odmalowana jest w stricte humanistyczny sposób, to znaczy, owszem zmienia on swój stosunek do ludzi, ale nie widzimy, by w którymś momencie zwracał się do Boga z prośbą o przebaczenie popełnianych przez siebie nieprawości. Tradycyjnie też, nie możemy nie skrytykować tego, iż tak jak w wielu filmach – najpewniej w imię „realizmu” – twórcy omawianego obrazu postanowili umieścić w nim dużą ilość wulgarnej mowy.
Pozostaje więc przed nami trudne pytanie, jak ostatecznie ocenić ten film? Czy mimo jego sympatii dla fałszywych i błędnych doktryn, ocenić go pozytywnie, gdyż przychylnie przedstawia też przy tym pewne dobre postawy? Czy może jednak uznać, że wspomniane złe rzeczy pełnią w tej produkcji rolę kilku kropel silnej trucizny, która wlana do choćby i pierwotnie bardzo zdrowego soku, czyni z niego napój szkodliwy dla życia i zdrowia?
Cóż, z pewną niepewnością i wahaniem, dajemy temu filmowi, najniższą z wystawianych przez nas pozytywnych ocen, a więc „+1”, czyli „Dobry, ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami”. Mimo wszystko bowiem, w naszym odbiorze, główną treścią „Komory” są jednak rzeczy budujące, a złe i wątpliwe jego elementy są tu czymś mimo wszystko ubocznym. Oczywiście i te „uboczne rzeczy”mogą – w dalszej perspektywie – przyczynić się do zainfekowania widzów fałszywymi doktrynami i pojęciami. Dlatego też odradzamy puszczanie owego filmu dzieciom, nastolatkom, dorosłe zaś osoby, jeśli już go oglądają, winny to czynić ze szczególną ostrożnością, będąc gotowe do konfrontacji pewnych błędów w nim zawartych z Prawdą zawartą w Słowie Bożym i nauczaniu katolickim.
Ps. Spodobała Ci się ta recenzja? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 2 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń.
Numer konta: 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523, Mirosław Salwowski
/.../
Leave a Comment Autentyczna historia Gerrita Woldfaardta, młodego białego Afrykanera z RPA, który wzrastając w atmosferze pogardy dla Czarnych, zaczyna angażować się w działalność neonazistowską. Co ciekawe, w swych rasistowskich, darwinistycznych i pro-hitlerowskich przekonaniach, Gerrit jednocześnie wydaje się być chrześcijaninem, który pragnie być posłuszny nauczaniu Pisma świętego. W pewnym momencie młody Afrykaner przyciąga uwagę ze strony wysoko postawionego prawnika, który zapoznaje go z kręgami wojskowymi i politycznymi. Podczas spotkania z jednym z oficerów, Gerrit przedstawia obmyślony przez siebie plan sekretnej likwidacji całej czarnej społeczności w RPA. Ów koncept zakłada pobudzanie wewnętrznych walk pomiędzy Murzynami, następnie wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenie całego kraju, wyrzucenie wszystkich dziennikarzy na czas jego trwania, by później za pomocą oddziałów wojska dokonać masowego mordu na wszystkich Czarnych w RPA. Owa zbrodnia ma być później ukryta za pomocą tłumaczenia, iż w czasie stanu wyjątkowego, cała murzyńska ludność wyemigrowała z RPA do innych państw. Ów ludobójczy plan młodego Gerrita daje dobry obraz stopnia rasistowskiej nienawiści i pogardy, jaka zdążyła wzrosnąć w jego sercu. Zdarza się jednak coś, co zachwieje światopoglądem tego człowieka. Otóż poznaje on i zakochuje się w dziewczynie, która ma całkowicie odmienne przekonania na temat relacji międzyrasowych. Kobieta ta poznaje go z czarnym pastorem, który prowadzi otwartą dla ludzi różnych ras wspólnotę. Tak się jednak składa, że Gerrit otrzymuje zadanie zabicia owego duchownego.
Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej omawiany film ma następujące dobre i mocne punkty:
Jawnie ewangelizacyjny i pro-chrześcijański charakter. Odwołania do Boga, Pisma świętego, modlitwy i tym podobne, są w tej produkcji bardzo częste, wypełniając ją po brzegi. Jednocześnie na przykładzie prób angażowania Biblii i chrześcijaństwa do poparcia błędnej rasistowskiej ideologii, pokazano tu też możliwość zwiedzenia, jakiemu mogą podlegać chrześcijanie oraz potrzebę weryfikowania w świetle Pisma świętego takich czy innych twierdzeń, które mimo, że nie mają oparcia w Słowie Bożym, próbują pod chrześcijańskim przebraniem zatruwać ludzkie serca i umysły.
Potępienie dla rasizmu. Chociaż w dzisiejszych czasach nie trzeba mieć wielkiej odwagi, by piętnować rasizm, to nie zmienia to faktu, iż tenże jest jedną z form bezbożności i niemoralności, która wymaga zdecydowanego odrzucenia. „Ostateczne rozwiązanie” to zaś jeden z filmów, które z wielką wyrazistością pokazują zło, obrzydliwość i niesprawiedliwość rasistowskich uprzedzeń. Chrześcijańska prawda o tym, iż moralnym jest „nie być stronniczym” (Księga Powtórzonego Prawa 16, 19), zaś „Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie.” (Dzieje Apostolskie 10, 34 – 35) otoczona zostaje tu należnym jej splendorem, uznaniem i szacunkiem.
Pokazanie potrzeby przebaczenia krzywdzicielom oraz odrzucenia nienawiści i pogardy. Ta moralna lekcja przewija się przez całą fabułę filmu. Cytowane w owym obrazie słowa naszego Pana i Zbawcy: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mateusza 6: 14 – 15) zostaje tu zaakcentowana i wywyższona.
Nie ma tu epatowania scenami seksu, nieskromności, nagości oraz obscenicznymi aluzjami. Nawet przemoc tu pokazana, choć, w jakimś sensie, uzasadniona treścią fabuły, nie sprawia wrażenia bycia eksploatowaną po to by zabawiać czy ekscytować nią widza. Tak też zasadniczo rzecz biorąc film ów może być oglądany w szerokim gronie rodzinnym.
Produkcja „Ostateczne rozwiązanie” (z 2008 roku) była ostatnio emitowana na antenie TV Trwam. Znając zaś praktykę owego kanału polegają na powtarzaniu od czasu do czasu wcześniej nadawanych filmów, można przypuszczać, iż będzie ona jeszcze emitowana w tejże telewizji.
/.../