Tag Archive: KulturaDobra.pl

  1. Uczciwy złodziej (2020)

    Leave a Comment W światowej kinematografii jest chyba niewiele filmów, które łączyłyby sympatyczne przedstawianie różnej maści przestępców z jednoczesnym odmalowywaniem ich autentycznej skruchy. Jeśli już to przysłowiowy złodziej czy gangster ma wzbudzać sympatię widzów poprzez to, że łączy swój kryminalny proceder z przestrzeganiem niektórych zasad honorowych, albo też w danej historii jest on przeciwwagą dla kogoś jeszcze bardziej od niego złego. Nie wiem jednak, czy na palcach choćby jednej ręki można by policzyć filmy poświęcone przestępcom, w których ci nie dość, że mieliby mocne postanowienie poprawy, to jeszcze zamierzaliby naprawić całokształt popełnionego przez siebie zła. Stąd też, produkcje filmowe poświęcone osobom łamiącym prawo zwykle są co najmniej poważnie dwuznaczne moralnie. Dlatego zatem warto docenić te z filmów, w których wątek szczerej skruchy ze strony przestępcy jest bardzo mocno zaakcentowany, a taki to właśnie obraz stanowi „Uczciwy złodziej” z 2020 roku z Liamem Neesonem w roli głównej. W filmie tym, główny bohater (Tom) po latach okradania banków, poznaje kobietę (Annie), w której się zakochuje i z chęci ułożenia sobie z nią normalnego życia, postanawia zaproponować FBI specyficzny układ. Otóż w ramach tego układu Tom pragnie oddać się w ręce władz, zwrócić wszystkie skradzione przez siebie pieniądze, w zamian za względnie łagodny wyrok (bodajże 2 lata więzienia). Po wszystkim ów były złodziej zamierza ożenić się ze swą ukochaną, by wieść, z nią normalne i spokojne życie. Pech jednak chce, że do Toma zgłaszają się akurat ci z agentów FBI, którzy są nieuczciwi (zwłaszcza jeden z nich) i zamiast doprowadzić sprawę do jej właściwego końca, chcą oni zagarnąć dla siebie owe skradzione niegdyś pieniądze, w efekcie czego zagrażają życiu nie tylko głównego bohatera, ale i jego ukochanej. Gwoli podkreślenia kolejnego z plusów tego filmu dodam, że i jeden z tych agentów FBI ostatecznie okazuje skruchę i z wielkim ryzykiem dla samego siebie postanawia postąpić tak, jak należy. Oczywiście, nie wszystko w tym filmie zasługuje na pochwałę. Nie wszystkie z metod, które używa Tom w swej walce o to, co można nazwać jego „nowym, lepszym życiem” są pozbawione moralnych wątpliwości. Co więcej, ukochana Toma jest przedstawiona jako rozwódka, zasadniczo więc rzecz biorąc, można przyjąć domniemanie, że jego związek z nią będzie miał charakter cudzołożny (choć z drugiej strony twórcy filmu nie podali tu informacji, które by wykluczały interpretację, iż jej pierwsze małżeństwo było „nieważne”). Nie mniej jednak fakt, dość unikatowego potraktowania przez reżysera i scenarzystę wątku „sympatycznego przestępcy” (autentyczna skrucha plus zadośćuczynienie) skłania nas do pozytywnego jego wyróżnienia. Ponadto, w filmie tym nie ma scen seksu, nie epatuje się w nim wulgarnością, obscenicznością, nieskromnością oraz przemocą – co rzecz jasna jest jego dodatkowym atutem. Mirosław Salwowski /.../
  2. John Q

    Leave a Comment Film ten opowiada o zdesperowanym ojcu, który nie mogąc zapłacić za przeszczep serca dla swego ciężko chorego syna, postanawia wymusić ów zabieg poprzez wtargnięcie z bronią w ręku na szpitalną izbę przyjęć. John Archibald – bo tak nazywa się główny bohater tego obrazu – bierze więc zakładników i barykaduje się w izbie szpitalnej. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ów jest dwuznaczny, gdyż w przychylny sposób ukazuje niejednoznaczne moralnie zachowanie głównego bohatera. To zachowanie było wątpliwe etycznie, chociażby, dlatego że w realnym życiu straszenie niewinnych ludzi bronią w takim i tak już stresogennym miejscu, jakim jest szpitalna izba przyjęć, mogłoby się skończyć czymś znacznie gorszym, niż zostało to pokazane na ekranie. Poza tym, przeszczep serca który miał uratować syna Johna należy akurat do jednej z bardziej moralnie kontrowersyjnych operacji medycznych. Taki zabieg może być bowiem wykonany tylko na osobie, u której stwierdzono tzw. śmierć mózgową, a nie coś – co tradycyjnie uznawano za rzeczywisty kres ludzkiego życia – śmierć serca. Gdyby zaś przyjąć, iż kryterium śmierci mózgowej jest błędne, to oznaczałoby to, iż serca do przeszczepów pobiera się poprzez wcześniejsze zabijanie niewinnych ludzi. Oczywiście, byłoby to wtedy sprzeczne z tradycyjną moralnością chrześcijańską, która mówi, iż nie należy osiągać dobrych skutków (np. ratować życia) za pomocą złych ze swej natury czynów (np. bezpośredniego zabijania niewinnych osób). Mirosław Salwowski /.../
  3. Brzemię (2018)

    Leave a Comment Film ten został oparty na prawdziwej historii Mike’a Burdena będącego adoptowanym synem jednego z lokalnych liderów Ku Klux Klanu (Toma Griffina), który w pewnym okresie swego życia zaczyna zmagać się z myślą o porzuceniu tej rasistowskiej organizacji. Decyzja przed jaką staje Burden nie jest dla niego łatwa, gdyż z jednej strony członkowie Ku Klux Klanu (dalej KKK) stanowili dla niego co prawda przybraną, ale jednak prawdziwą – bo potrafiącą go otoczyć miłością i opieką – rodzinę, z drugiej zaś strony pod wpływem kobiety, w której się zakochał, Burden zaczyna sobie uświadamiać zło i szkodliwość ideologii głoszonej przez KKK (oraz wynikającej z niej złych czynów). W tle zaś historii wewnętrznych zmagań Burdena widzimy również postać pewnego czarnego baptystycznego pastora, który postanawia wytoczyć pokojową walkę miejscowemu oddziałowi KKK, gdy ten tworzy w okolicy sklep oferujący różne rasistowskie pamiątki i gadżety. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten na pewno ma do zaoferowania wiele dobrych, budujących i pożytecznych treści. Pomijając już bowiem nawet jeden z jego głównych wątków, którym jest potępienie rasizmu i działalności KKK, wskazuje on też na to, że dla prawdy oraz dobra nieraz trzeba być gotowym do znoszenia wielkiego cierpienia. Ponadto, w produkcji tej podkreślona została waga wybaczania oraz miłosierdzia okazywanego również tym, którzy niegdyś byli naszymi wrogami. Na przykładzie postawy czarnego pastora w pozytywny sposób przedstawiona zostaje walka ze złem unikająca popadania w takie niemoralne praktyki jak samosądy czy też inne bardziej gwałtowne formy łamania prawa. Nad tymi zaś wszystkimi dobrymi rzeczami w filmie unosi się głęboko chrześcijański duch w postaci odwołań do Boga, modlitwy i nawrócenia się. Jeśli chodzi o bardziej wątpliwe elementy tego filmu, to są nimi: 1. Nadmiar wulgarnej mowy; 2. Co najmniej dwuznaczne przedstawienie przedmałżeńskiego pożycia seksualnego w wykonaniu głównego bohatera; 3. Jedna z wypowiedzi pastora mogąca być w bardzo łatwy sposób interpretowana jako przejaw mentalności marcjonistycznej, a więc przeciwstawiającej sobie Nowy i Stary Testament. Przy wszystkich jednak powyższych zastrzeżeniach polecamy ten film, jako stanowiący piękną, a zarazem prawdziwą opowieść o nawróceniu się, miłości wobec nieprzyjaciół oraz chrześcijańskiej dobroczynności. Mirosław Salwowski /.../
  4. Oblężenie Waco

    Leave a Comment Film ten opowiada prawdziwą historię wydarzeń, które w 1993 roku doprowadziły do oblężenia siedziby jednej z post-adwentystycznych wspólnot („Gałąź Dawidowa”), a następnie tragicznej śmierci w płomieniach większości z jej członków. Wówczas to samozwańczy „prorok” i „mesjasz” Vernon Howell (który nazwał siebie Davidem Koreshem) przygotowując swych zwolenników do mającej nadejść apokalipsy zabarykadował się wraz z nimi w siedzibie swej grupy znajdującej się na Mount Karmel w Teksasie (USA). Uzbrojeni w karabiny i granaty członkowie „Gałęzi Dawidowej” stawiali opór amerykańskim służbom porządkowym (ATF oraz FBI), co ostatecznie doprowadziło do pożaru siedziby w której oni się znajdowali i śmierci ogromnej większości z nich. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ów można docenić, gdyż w dość przenikliwy sposób ukazuje zwodniczość jednego z fałszywych proroków, jakim był David Koresh, który wybrane przez siebie fragmenty z Pisma świętego używał w celu manipulowania swymi zwolennikami poprzez narzucanie im bezwzględnego posłuszeństwa wobec własnej osoby, a także wymaganie od ogółu żeńskiej części swej wspólnoty (również mężatek) świadczenia mu usług seksualnych. W tym drugim aspekcie swego działania Koresh posunął się nawet do takiej bezczelności twierdząc, iż „cudzołóstwem” będzie ze strony już zamężnych członkiń jego wspólnoty współżycie płciowe ze swymi prawowitymi mężami (gdyż od pewnego momentu miały to one czynić tylko i wyłącznie z nim). Przykład Koresha pokazuje zatem jak niebezpieczne może być okazywanie ślepego posłuszeństwa człowiekowi, nawet jeśli ten kreuje się na religijny autorytet. Warto zresztą wspomnieć, że na gruncie katolickim mieliśmy do czynienia z podobnymi przypadkami co Koresh, gdy niektórzy księża wykorzystując religijne zaufanie jakie mieli u swych wiernych, nakłaniali inne osoby do tych czy innych nieczystych uczynków wmawiając im, że w danych okolicznościach nie są one materią grzechu. Przy tej okazji można też pochwalić twórców filmu za to, że nie wykorzystali jego tematyki (której częścią była wszak rozwiązłość seksualna w wykonaniu Koresha) do epatowania widzów scenami seksu czy też obscenicznością. Grzechy przeciw czystości są tutaj bowiem bardziej sugerowane aniżeli plastycznie obrazowane – co powinno być normą w przemyśle filmowym, a co niestety coraz częściej normą nie jest. Co do nieco bardziej dwuznacznych elementów tego filmu go można wskazać na wątpliwą sugestię w nim zawartą jakoby członkowie „Gałęzi Dawidowej” sami podpalili swój budynek, by następnie zginąć samobójczą śmiercią. Co prawda, ta wersja wydarzeń w czasie realizacji omawianej produkcji (rok 1993) wydawała się być jedną z bardziej wiarygodnych, jednak wraz z upływem czasu dość mocno straciła na swej wiarygodności. W ogóle, w świetle tego co dziś wiemy o okolicznościach oblężenia „Mount Karmel” można śmiało powiedzieć, iż zbrojne działania ATF oraz FBI były tu jednak nadgorliwe oraz nie skorzystano z pojawiających się szans na bezkrwawe rozwiązanie tego konfliktu. Oczywiście, nie chcę przez to powiedzieć, iż sam Dawid Koresh nie zasłużył na surową doczesną karę, gdyż jako notoryczny cudzołożnik, religijny manipulator i osoba fałszywie podająca się za ponowne wcielenie Chrystusa na taką karę najpewniej sobie solidnie zapracował, jednak prawdopodobnie dałoby się uniknąć tragicznej śmierci jego wielu oszukanych zwolenników (w tym również małych dzieci). Więcej na temat tego konkretnego aspektu owej smutnej historii można przeczytać w tym artykule. Mirosław Salwowski /.../
  5. Niepowstrzymany

    Leave a Comment Film ten został zrealizowany na podstawie prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce 15 maja 2001 roku w amerykańskim stanie Ohio. Wówczas to jeden z pociągów – pośród którego było kilka wagonów wypełnionych wybuchowymi substancjami – wymknął się spod kontroli i jego dalsza podróż groziła poczynieniem dużych strat w kilkutysięcznym miasteczku, przez które on miał przejeżdżać. W filmie tym zadania zatrzymania owego pociągu podejmuje się dwóch maszynistów: starszy i doświadczony Frank Barnes oraz młodszy Will Colson. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ów można uznać uznać za dobry i budujący, gdyż przedstawiona w nim historia opowiada o takich tradycyjnych wartościach jak rzetelna oraz uczciwa praca (a także kłopotach jakie mogą wyniknąć z braku tej cnoty) i gotowość poświęcenia się dla bliźnich. W tło całej akcji wplecione też zostały pozytywne odniesienie do małżeństwa i więzi rodzinnych. Poza nadmiarem wulgarnej mowy oraz nieco dłuższymi ujęciami niezbyt skromnych kobiecych strojów produkcja ta nie epatuje też widzów takimi niebezpiecznymi duchowo rzeczami jak seks, obsceniczność czy krwawa przemoc. Mirosław Salwowski /.../
  6. Wyrok bez winy

    Leave a Comment Film ten został nakręcony na podstawie prawdziwych wydarzeń i opowiada on historię procesu, jaki jednej z amerykańskich placówek adopcyjnych wytoczył jej wychowanek James Randolph. Cała sprawa tyczyła się zaś tego, iż osoby odpowiedzialne w tej instytucji za adopcję miały w sposób świadomy umieścić w jednej z rodzin razem z innymi dziećmi chłopca będącego odpowiedzialnym za popełnianie różnych przestępstw seksualnych. Do tejże rodziny trafił też James, który stał się w ten sposób ofiarą napaści seksualnej w wykonaniu owego chłopca. W całą sprawę sądową z tym związaną został mimowolnie zaangażowany wpływowy prawnik Michael Trainer. Człowiek ten początkowo nie był bowiem zainteresowany reprezentowaniem interesów Jamesa, ale został do tego zobowiązany z urzędu przez prowadzącego proces sędziego. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej produkcja ta jest godna uznania, gdyż jej głównym motywem jest walka o sprawiedliwość i prawdę, w którą z czasem gorliwie zaczyna angażować się prawnik Michael Trainer. Na jego przykładzie mamy więc w tym filmie pokazaną historię pozytywnej przemiany z obliczonego głównie na sukces adwokata w człowieka, który potrafi narazić na szwank swą karierę zawodową po to, by walczyć o sprawiedliwość dla osób skrzywdzonych i uciśnionych. Przy okazji też w omawianym obrazie został zawarty również wątek, który można odczytywać jako rezygnację z wymierzenia prywatnej zemsty (co jest oczywiście dobrą postawą). Film ów podkreśla też, że nie zawsze warto kierować się pozorami i powierzchownym wrażeniem przy ocenianiu naszych bliźnich, ale warto ich poznać bliżej, by wyrobić sobie o nich bardziej obiektywną oraz wyważoną opinię. Można więc powiedzieć, iż obraz ten de facto stanowi podkreślenie słuszności dwóch biblijnych prawd: „Błogosławieni którzy łakną i pragną sprawiedliwości” (Mt 5, 6) oraz „Nie sądźcie z zewnętrznych pozorów, lecz wydajcie wyrok sprawiedliwy” (J 7, 24). Należy również docenić to, że twórcy produkcji nie epatują widzów seksem, krwawą przemocą czy obscenicznością – co zważywszy na tematykę filmu – mogliby próbować łatwo uzasadniać. Z minusów, jakie możemy podnieść wobec tego filmu, jest to, iż zawarty został w nim nadmiar wulgarnej mowy. Tradycyjnie przy takich okazjach podnosimy wątpliwość, czy aby na pewno ów zabieg jest potrzebny dla opowiadania choćby i drastycznych w swej treści historii. Ostatecznie rzecz biorąc można by wszak owe wulgaryzmy wyciszyć – tak by z jednej strony nie były one w całości słyszalne, a z drugiej było wiadomym dla widza, że w opowiedzianej historii jest dużo negatywnych emocji. Mimo wszystko, ten nadmiar wulgarnej mowy nie wydaje się przekreślać mocnego i wartościowego przesłania tego filmu, dlatego polecamy go naszym Czytelnikom, acz radzimy zachować przy jego oglądaniu pewną ostrożność. Mirosław Salwowski /.../
  7. Obcy – decydujące starcie

    Leave a Comment Po ujściu z życiem z tragicznych wydarzeń ukazanych w pierwszej części serii Ellen Ripley przez 57 lat dryfuje w kosmosie zahibernowana w kapsule ratunkowej. Zostaje odnaleziona przez przedstawicieli firmy, dla której pracowała. Po wybudzeniu się Ripley usilnie stara się przekonać zwierzchników, że na księżycu, na którym przed laty wylądował zniszczony obecnie statek Nostromo czyha wielkie niebezpieczeństwo w postaci Obcych, które warto czym prędzej usunąć. Gdy przebywający tam koloniści przestają dawać znaki życia, doświadczona już Ripley zgadza się wyruszyć jako doradca oddziału komandosów, mających sprawdzić co się stało.    Kontynuacja „Obcego – ósmego pasażera Nostromo” należy do nieco innego gatunku. O ile pierwszy film był w dużej mierze horrorem, o tyle ona jest przede wszystkim spektakularnym filmem akcji. I trzeba przyznać, iż zrealizowanym z olbrzymim rozmachem, znajdziemy tu bowiem zarówno realistycznie wyglądające statki kosmiczne, pojazdy wojskowe, monumentalne scenografie, profesjonalne sceny starć i zaprezentowane w pełnej „krasie” zastępy Obcych, nieporównywalnie liczniejszych od ukazanych w poprzedniej części (gdzie był obecny w zasadzie jeden osobnik z tego gatunku).   Można się zastanawiać czy to wszystko nie przesłoniło przesłania. Wydaje się jednak, że zachowano tu równowagę między formą a treścią. Od strony moralnej film nie zawodzi. Twórcy przestrzegają widza przed pokusą zbyt prędkiego, w efekcie szkodliwego, osądzania innych i wiarą w nieomylność takich wyroków. Ripley, która w obronie własnej i dla dobra wszystkich wysadziła niegdyś Nostromo doświadcza tu (mającej charakter kary za wyrządzenie szkód w majątku pracodawcy) niesprawiedliwej utraty stanowiska i konieczności wykonywania dużo gorszej pracy tylko dlatego, że przekonane o swych racjach kierownictwo jej firmy nie chciało jej rzetelnie wysłuchać. Ona także dopuszcza się zbyt pochopnego osądu względem będącego członkiem wspomnianego oddziału androida Bishopa (nauczona poprzednimi doświadczeniami z robotem Ashem traktuje kolejnego jak potencjalnego zdrajcę i zabójcę, nie zważając na zachodzące między nimi różnice); fakt, iż Bishop okazuje się jednym z najlepszych członków załogi ukazuje niesłuszność żywienia jakichś odgórnych uprzedzeń.  Mamy tu do czynienia z bardzo dobrą lekcją prawdziwej odwagi. Zaprezentowano nam bowiem czym ona nie jest, a mianowicie, że nie jest ona brawurą, popisywaniem się. Takie bowiem postawy wykazują komandosi, którym towarzyszy Ripley, starając się imponować siłą i doświadczeniem, drwiąc z zagrożenia; to jednak nie pomaga im, wręcz przeciwnie, gdy bowiem przychodzi do walki radzą sobie średnio, nie mają spektakularnych osiągnięć bojowych, dają się też ponieść panice (dotyczy to w szczególności pełniącego rolę lekko komediową szeregowego Hudsona, ale też całkiem poważnego dowódcy Gormana). Odwaga jawi się tu jako zdolność do poświęceń i wytrwania na przekór nieszczęściom, a nie gotowość „szpanowania”. Pokorna i mniej doświadczona, ale rozsądna i opanowana Ripley, kierowana poczuciem obowiązku zapobieżenia tragedii, zdobywa się na zmierzenie się z traumą, strachem przed potworami, z których jednego niegdyś z trudem pokonała, i powrót na LV-426. Jest w stanie uratować większość żołnierzy przed śmiercią (i to działając nawet wbrew zdjętemu lękiem, asekuranckiemu Gormanowi), organizować obronę przed Obcymi, a nawet z narażeniem życia ocalić przed śmiercią znalezioną w czasie akcji dziewczynkę Newt. Także ta mała, z pozoru słaba i strachliwa, dziewczynka wykazuje większy od niektórych żołnierzy hart ducha, przeżywając samodzielnie przez wiele dni i dodając innym swym przykładem otuchy. Nie zaniechano także potępienia chciwości. Na przykładzie przedstawiciela firmy, Burke’a, który obiecywał Ripley zniszczenie Obcych, lecz wcześniej poświęcił kolonistów, by posiąść te stwory, a potem usiłował przemycić na Ziemię owe „warte miliony” organizmy (nawet gdyby przemyt wiązał się z zarażeniem innej osoby owym pasożytem i uśmierceniem świadków) widać wyraźnie, iż nieopanowania żądza bogactw prowadzi do łamania obietnic, lekceważenia prawa, deptania ludzkiego życia i stanowi zjawisko szczególnie godne ubolewania i zwalczania. Warto dodać, iż Ripley powstrzymuje tu samosąd, których chciano na Burke’u dokonać, co wobec bycia przez nią pozytywną bohaterką, ma szansę pełnić rolę wzorca prawidłowego zachowania.   Wersja reżyserska oferuje bardziej rozbudowany wątek, który można uznać za prorodzinny. Jak się dowiadujemy, podczas kilkudziesięciu lat dryfowania Ripley w kosmosie straciła ona zmarłą ze starości córkę. Natomiast rodzina Newt zabita została przez Obcych. W czasie akcji mającej pomóc kolonistom z LV-426 między tymi postaciami nawiązuje się relacja podobna do łączącej matkę i córkę, która pozwala Ripley na złagodzenie poczucia straty, a Newt na ponowne zaznanie opieki i bliskości. Widać tu zatem, że dzieci i rodzice są sobie wzajemnie potrzebni, a ich dobre relacje są dla obu stron bardzo pożyteczne.  Jeśli chodzi o wątpliwe aspekty filmu, to pada tu trochę wulgaryzmów i jeden raczej mało przyzwoity żart. Mamy też scenę, gdy Ripley prosi żołnierza, aby, w razie gdyby mieli ją porwać Obcy, ten zabił ją (na co żołnierz niechętnie przystaje, starając się jednak z drugiej strony wlać w jej serce nadzieję, że unikną tego). Jako coś raczej niekontrowersyjnego pokazano tu służbę kobiet jako komandosów, co może budzić wątpliwości z uwagi na małą zgodność tej pracy z ich naturą. Pamiętać także trzeba, że z uwagi na obecne tu sceny grozy nie jest to film skierowany do dzieci.  Niemniej z pewnością jest on godny polecenia jako ciekawy przykład połączenia kina akcji, science fiction oraz wartościowej moralnej nauki.  Michał Jedynak /.../
  8. Obcy – ósmy pasażer Nostromo

    Leave a Comment Jest rok 2122. Statek kosmiczny Nostromo wraz z rafinerią do przetwarzania wzbogaconej rudy wraca z planety Thedus na Ziemię.  Ma on (nie licząc kota) siedmiu pasażerów poddanych hibernacji na czas podróży. Sterujący nim komputer, „Matka”, otrzymuje sygnał z księżyca LV-426, który zdaje się być wzywaniem pomocy. „Matka” wybudza więc pasażerów, którzy zgodnie z nakazami firmy, dla której pracują mają sprawdzić co jest źródłem sygnału. W odkrytym rozbitym statku jeden z członków załogi zostaje zaatakowany przez przysysającego się do twarzy pasożyta. Tak rozpoczyna się walka załogi o przetrwanie.  Film ten trwale zapisał się w historii kinematografii. Ciężko się temu dziwić. Posłużono się tu bardzo zaawansowanymi jak na czasy jego powstania efektami specjalnymi w niezwykle realistyczny sposób obrazującymi poszczególne pozaziemskie miejsca, używaną w wymyślonej przyszłości technikę czy tytułowego potwora. Sam pomysł na Obcego, odwołującą się do ludzkich fobii kreaturę łączącą w ciekawy sposób wiele cech różnych prawdziwych organizmów, tworzących razem niespotykanie groźnego drapieżnika jest na tyle interesujący, że łatwo zrozumieć późniejszą popularność tego straszydła. Więcej można o tym usłyszeć tutaj: https://youtu.be/YkrSJ8Y0ZXA. Akcja filmu nie spieszy się, a jednak bezustannie trzyma w napięciu. Scenarzyści mistrzowsko budują poczucie grozy (i to nie wylewając zbędne hektolitry krwi, a raczej odwołując się do wrodzonego ludzkiego strachu przed nieznanym) oraz atmosferę tajemnicy, jaką owiane są odkryty organizm i plany, które ma wobec niego korporacja, będąca właścicielem Nostromo. Mętna, początkowo ledwo dostrzegalna, intryga otrzymuje tu nieprzewidziane zwieńczenie, zwroty akcji są nieoczywiste, daleko im do bycia banalnymi. Nie da się też nie docenić gry aktorskiej, na czele z występem Sigourney Weaver odgrywającej przekonywająco „ikoniczną” rolę Ellen Ripley, czyli głównej bohaterki łączącej brak brawury, spokój, opanowanie, nawet lekkie wycofanie z wielkim zdecydowaniem i odwagą, które objawiają się, gdy są potrzebne.  Jeśli chodzi o moralną stronę tego dzieła, to na docenienie zasługuje przede wszystkim potępienie grzesznego dążenia do sukcesu za wszelką cenę, chciwości i instrumentalnego traktowania ludzi. W odpychający sposób zaprezentowano tu bezwzględne postępowanie firmy, która chcąc zdobyć Obcego, zapewne jako broń, która byłaby potem jednym z jej towarów, pozwoliła na śmierć kilku swych pracowników, świadomie utrzymując ich w niewiedzy co do ryzyka związanego ze zbliżaniem się do potwora oraz nakazując robotowi, zdrajcy załogi Ashowi wpuszczenie go na pokład i utrzymywanie przy życiu. Za jednym zamachem twórcy przestrzegli zatem przed poddawaniem się obsesyjnej żądzy budowania lub utrzymywania swej pozycji na rynku, prezentując skalę zła jakie w imię tych celów ludzie są skłonni popełniać i potwierdzając tym samym biblijną naukę o tym, że „korzeń wszego zła jest chciwość” (por. 1 Tm 6, 10) oraz docenili wartość ludzkiego życia, które, choć nie jest najważniejsze, zajmuje w chrześcijańskiej hierarchii wartości poczesne miejsce. Widać tu wyraźnie, że nie wolno granic moralnych przekraczać „dla wyższych celów”, np. naukowych; przeciwny zgubny pogląd jest niestety nieraz, również w filmach, usprawiedliwiany. Film stanowi też pochwałę opanowania i trzymania się ustanowionych dla dobra ogółu  zasad, które to postawy nie mogą być utożsamiane ze zwykłym wyrachowaniem i przesadnym formalizmem. Najlepiej widać to w scenie, gdy Ripley nie chce wpuścić na pokład członka załogi z jego pasożytem, wiedząc, że powinien on odbyć kwarantannę. Jej przedkładanie rozumu nad emocje i nacisk na zachowanie reguł niebędących per se głupimi, choć może jawiących się w danym momencie jako zbyt sztywne, zostaje w pewien sposób doceniony. Gdyby bowiem nie przeszkodzono jej, to niemal na 100% uniknięto by tragedii. Co godne uwagi Ripley postępowała w tej kwestii słusznie mimo nacisków ze strony swego przełożonego i (ukazanych w wersji reżyserskiej wypuszczonej w 2003 roku) pretensji ze strony innej członkini załogi; pokazuje to, iż warto zachowywać się jak trzeba bez względu na reakcje zwierzchników czy kolegów. Doceniono tutaj odwagę, zaradność w obliczu niebezpieczeństwa oraz, jak się zdaje, umiejętność współdziałania (bohaterowie jednoczą się mimo pewnych zachodzących między nimi sprzeczek i nieporozumień, choć z drugiej strony niewiele to daje, bo ostateczne pokonanie stwora to raczej wyłączna zasługa Ripley).  Jeśli chodzi o wątpliwe elementy to pada tu kilka zauważalnych wulgaryzmów. Nie jest to też film dla dzieci, jako że zawiera sugestywne sceny grozy (na czele ze słynnym „porodem”, podczas którego z ciała ofiary pasożyta wydostaje się Obcy). Wersja reżyserska zawiera też dość wątpliwą scenę, w której Ripley zabija miotaczem ognia swych dogorywających w kryjówce Obcego towarzyszy (na żądanie jednego z nich), by dłużej nie cierpieli. Jest to scena chłodno relacjonująca to zachowanie, od strony czysto formalnej można by ją traktować niczym niewinne relacje z innych nieprawości, np. biblijną wzmiankę o seksie Samsona z prostytutką. Jednak właśnie przez ów chłód relacji, brak jasnej negatywnej oceny moralnej czynu Ripley, nie jest owa scena w sposób absolutny zamknięta na próby nadania jej jakiejś pro-eutanazyjnej interpretacji. Nie stanowią jednak raczej problemu postać i charakter Ellen Ripley jako takie. Wprawdzie jako silna, zaradna, niezależna kobieta bywa ona używana jako ikona feminizmu (znalazła się np. na plakatach Strajku Kobiet), ale z samego dzieła wyłania się po prostu osoba, która skonfrontowana z problemem radzi sobie z nim, przypominając całkiem słusznie, że nawet słabsza z natury niewiasta może niejednokrotnie wyjść z opresji bez cudzej pomocy. Nie znajdziemy tu rewolucjonistki ogarniętej myślą o „wyniszczeniu w akcie dziejowej sprawiedliwości zaplutych karłów patriarchatu” czy „emancypacji kobiet przez wywalczenie pełni praw reprodukcyjnych”.     Podsumowując – starszym widzom polecam zapoznanie się z tym klasykiem, nie tylko z uwagi na kunszt artystyczny twórców, ale także ze względu na dominujące w nim pozytywne przesłanie.  Nie znaczy to jednak, że nie zalecam żadnej ostrożności.  Michał Jedynak /.../
  9. Miasto mafii

    Leave a Comment Ed Croswell, policjant z amerykańskiego małego miasteczka, trafia na ślad działalności mafijnej mającej mieć miejsce w jego lokalnej okolicy. Chodzi bowiem o to, że jeden z gangsterów dostaje od swych przełożonych zadanie zorganizowania spotkania dla kilkudziesięciu bossów mafii z USA. Ed, mimo niechęci swego szefa, postanawia przyjrzeć się tej sprawie, a jego starania ostatecznie prowadzą do publicznego przyznania przez ówczesnego dyrektora FBI Johna E. Hoovera, iż w Stanach Zjednoczonych istnieje zorganizowana przestępczość. Film ten został oparty na prawdziwej historii. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej produkcja ta z jednej strony zasługuje na pochwałę, a z drugiej na przyganę. Cenne jest tutaj więc na pewno ukazanie postawy głównego bohatera, Eda Croswella, który bardzo poważnie traktuje powinności, jakie związane są z wykonywaniem zawodu policjanta i gorliwie próbuje walczyć ze złem w postaci zorganizowanej przestępczości. Co warto podkreślić Ed czyni to pomimo niechęci swego Szefa, dla którego jego zapał w tej kwestii jawi się jako coś w rodzaju niezrozumiałej przesady. I choć w krótkiej perspektywie czasowej zaangażowanie głównego bohatera może wydawać się jałowym i nieproporcjonalnym do nakładu sił, jakie włożył on w swą walkę – wszyscy uczestnicy mafijnego spotkania do którego wykrycia on doprowadził zostali po krótkim czasie zwolnieni z aresztu – to znajomość dalszego przebiegu wydarzeń pozwala mieć nadzieję, że jego praca odniosła jednak jakieś większe efekty. Ostatecznie bowiem, w wyniku akcji policyjnej, którą zainspirował Ed Croswell, ówczesny szef FBI John E. Hoover publicznie przyznał, iż w USA istnieje zorganizowana przestępczość mafijna, co przyczyniło się też do zintensyfikowania działań prowadzonych przez organy państwa przeciw owemu zjawisku. Wątkiem, który zasługuje w tym filmie na naganę jest zaś przedstawienie w neutralnym albo i wręcz życzliwym duchu pozamałżeńskiego związku Eda Croswella. Co prawda, wątek ten nie jest równoznaczny w stosunku do głównego tematu tej produkcji, jaką są działania głównego bohatera na rzecz walki z mafią, ale nie stanowi on też jakiegoś marginalnego jej elementu. Mirosław Salwowski /.../
  10. Rozdzieleni (2014)

    Leave a Comment Dwoma równoległymi wątkami tego filmu są – dziejące się w związku z tzw. drugą wojną w Czeczenii, która rozpoczęła się w 1999 roku – losy dziewięcioletniego Hadjego oraz dziewiętnastoletniego Kolii. Rodzice Hadjego zostali zamordowani przez rosyjskiego żołnierza, a on próbował ratować swego młodszego braciszka, by ostatecznie podrzucić go pod dom jednej z rodzin, a samemu tułać się po obozach dla wojennych uchodźców. Z kolei Kolia trafia do rosyjskiej armii, gdzie poddawany jest brutalnemu traktowaniu tak przez swego dowódcę, jak i swych kolegów – na końcu zaś trafia na wojenny front w Czeczenii. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej produkcja ta zasługuje na uznanie przede wszystkim dlatego, iż ukazuje ona grozę wojennej rzeczywistości, w której okrucieństwo, demoralizacja oraz niedola postronnych jej ofiar są chlebem powszednim. Ponadto film ten pokazuje takie dobre postawy jak zaangażowanie pracownic organizacji humanitarnych na rzecz osób skrzywdzonych przez wojnę czy także determinację starszej siostry Hadjego, by go odnaleźć i się nim zaopiekować. Oczywiście, omawiany obraz pokazuje też bardzo złe rzeczy, czego przykładem jest wątek z postacią Koliego, który okrutnie traktowany przez swego przełożonego i swych kolegów z armii, ostatecznie sam ulega poważnej deprawacji – jednak trudno wyciągnąć z tego wniosek, by twórcy w ten sposób chcieli przedstawić owe czyny w jakikolwiek życzliwy bądź choćby neutralny sposób. Historia Koliego wzmacnia tutaj raczej przekaz filmu dotyczący demoralizacji, jaka zazwyczaj wiąże się z prowadzeniem wojen. Jako jedną z wątpliwości, którą można by podnieść wobec tej produkcji jest to, iż wydaje się ona w zbyt jednostronny sposób przedstawiać wojnę Rosji z Czeczenią. Rzecz jasna bowiem słusznie twórcy filmu wskazują na liczne zbrodnie wojenne dokonywane przez rosyjskich żołnierzy na terenach Czeczenii, których nie wolno nigdy i nigdzie usprawiedliwiać (np. mordowanie niewalczących oraz nieuzbrojonych cywilów). Z drugiej jednak strony w filmie milczeniem pominięto tło historyczne, które doprowadziło do inwazji Rosji na Czeczenię. Tym tłem zaś był panoszący się w Czeczenii chaos objawiający się w licznych aktach przestępczości i terroryzmu rozlewających się także na sąsiadujące z Czeczenią inne regiony Kaukazu. Mirosław Salwowski /.../