Możliwość komentowania Czekając na Anyę została wyłączona
Większość akcji tego filmu toczy się podczas II wojny światowej w małej francuskiej wiosce w Pirenejach, okupowanej wówczas przez Niemców. Wydarzenia w tej pasterskiej osadzie śledzimy głównie oczyma chłopca o imieniu Jo. Chłopiec ten poza chodzeniem do szkoły, zajmuje się owcami. Na co dzień próbuje też pomagać swojej matce, która pod nieobecność męża (zabranego przez okupantów na roboty) musi jakoś sobie radzić z całym gospodarstwem i opieką nad małymi jeszcze dziećmi. Pewnego dnia w dość dramatycznych okolicznościach Jo spotyka w górach nieznanego mężczyznę. Zaintrygowany chłopiec potajemnie rusza jego śladem. Jo dowiaduje się w ten sposób, że ów nieznajomy – Benjamin, to ukrywający się przed Niemcami Żyd, który, głównie przy pomocy swojej teściowej (nie-Żydówki) przemyca na teren Hiszpanii przez górską granicą żydowskie dzieci. Mężczyzna ciągle żywi nadzieję, iż wśród dzieci przybywających potajemnie do wioski znajdzie się też jego własna córeczka – Anya, z którą musiał wcześniej się rozdzielić, by ratować jej życie. Poruszony tą historią Jo obiecuje Benjaminowi i wdowie Horcadzie (teściowej Benjamina), że nie zdradzi ich tajemnicy, i nadto sam wkrótce zaczyna pomagać w tym dziele.
Powiedzmy od razu, że film ten jest przykładem bardzo wartościowego kina dla całej rodziny, poruszającego trudne tematy w sposób pozbawiony nadmiernej drastyczności. Obraz ten jest nie tylko głęboko nacechowany duchem chrześcijańskim, ale też pełen jest wprost biblijnych odniesień. Historia tutaj pokazana nawiązuje w ciekawy sposób np. do przypowieści o dobrym pasterzu. Główny bohater przypomina tu bowiem z początku raczej najemnika, który, kiedy pojawia się drapieżnik, natychmiast porzuca stado. Z czasem jednak, dzięki temu, iż podejmuje się chrześcijańskiego dzieła ratowania niewinnie prześladowanych, wykształca się w nim chrześcijański charakter.
Film ten ogólnie odznacza się życzliwym podejściem do ludzi, przez co nie demonizuje też Niemców z okresu II wojny światowej, pokazując ich dość zróżnicowaną postawę wobec zbrodniczych działań Trzeciej Rzeszy. Najciekawsza jest pod tym względem postać sierżanta, który przyjaźni się z głównym bohaterem, czy nawet zastępuje mu trochę nieobecnego ojca. Mężczyzna ten pokazany jest jako człowiek dobry i serdeczny, traktujący pokonanych Francuzów z szacunkiem i życzliwością. Pod wpływem osobistej tragedii zaczyna on sobie też stawiać bardzo poważne pytania co do własnego udziału w zagładzie Żydów. W pewnym momencie przez celowe zaniedbanie swoich „obowiązków” przyczynia się on do uratowania grupy żydowskich dzieci. Jest to ciekawy przykład, że czasem nawet świadome zaniechanie gorliwości w czynieniu złych rzeczy już jest pewnym dobrem. Z drugiej strony ten sam sierżant posłusznie eskortuje schwytanego żydowskiego mężczyznę i dziecko na posterunek, zdając sobie zapewne sprawę, iż przyczyni się w ten sposób do ich śmierci. Nie zabrakło również w filmie zdecydowanie czarnego charakteru – dowódcy niemieckiego oddziału stacjonującego w okupowanej wiosce. Jest to człowiek, który dopuszcza się zbrodni wojennych, nie będąc nawet „przymuszonym” strachem, z upodobaniem i w poczuciu bezkarności. Co do reszty niemieckich żołnierzy, to zachowują się oni dość biernie, są na ogół mili wobec francuskich górali. Nie wykazują oni jakiejś szczególnej chęci do przemocy czy czynienia krzywdy komukolwiek; z drugiej strony zdają się też przyjmować swoją rolę w historii zupełnie bezrefleksyjnie.
Jeśli chodzi o negatywne aspekty filmu, to nie ma ich wiele, a te które są mają charakter bardziej marginalny. Mamy tu np. pokazane, jak główny bohater w różnych sytuacjach kłamie, nie jest to jednak w jakiś sposób chwalone, w niektórych momentach spotyka się to zachowanie też z pewną wyraźniejszą krytyką. Być może niektórych rodziców zaniepokoi fakt, że pozytywny bohater, jakim jest Jo, nieraz próbuje się wymigiwać różnymi kłamstwami, jednakże, podkreślmy jeszcze raz, że nie jest to ukazywane w jakimś wyraźnie przychylnym duchu. Wystarczy więc chyba, jeśli rodzice uczulą swoje dzieci, że akurat tego zachowania Jo nie powinny naśladować. Poważniejszym zarzutem wobec filmu jest natomiast fakt, że dziadek Jo chwali się tym, iż jego ojciec przemycał alkohol przez granicę. I tutaj niestety wyczuwa się pewną jakby aprobatę dla tego zachowania, gdyż zestawione jest ono z innym „przemytem” – przerzucaniem zagrożonych śmiercią ludzi przez granicę. Oczywiście takie zestawienie, gdzie w kontekście ratowania dzieci przed morderczym okupantem chwali się człowieka, który dla zysku i z błahych przyczyn okazywał nieposłuszeństwo legalnej władzy, jest niesprawiedliwe i nieuprawnione. Nie jest to jednak bardzo jakiś poważny zarzut wobec filmu, gdyż jest to ledwie wzmianka. Nie mniej trzeba było o tym powiedzieć.
Polecamy zatem zdecydowanie ten film, również do wspólnego oglądania z dziećmi. Jest to bowiem obraz, który łączy lekcje historii z walorami wychowawczymi. Dodajmy jeszcze tylko dla zachęty, że oprócz głównego wątku, są tu też poboczne wątki, które promują różne dobre postawy, takie jak np. nieuleganie nienawiści wobec wroga czy przełamywanie sąsiedzkich uprzedzeń.
Marzena Salwowska
Ps. Opisany powyżej film można legalnie obejrzeć pod następującym linkiem internetowym: https://katoflix.pl/film/czekajac-na-anye
/.../
Możliwość komentowania Jojo Rabbit została wyłączona
Film ten opowiada o bodajże 10-letnim niemieckim chłopcu, zafascynowanym nazizmem oraz Adolfem Hitlerem. Chłopiec ów jest też członkiem Hitlerjugend, jednak po tragicznym wypadku z granatem zmuszony jest zawiesić swe członkostwo w swej organizacji. Pewnego dnia odkrywa też on, że w domu, gdzie mieszka wraz ze swą mamą ukrywa się młoda żydowska dziewczyna. Choć początkowo wzbudza to w nim gniew, okoliczność ta z biegiem czasu skłoni go do przemyślenia swych dotychczasowych nazistowskich fascynacji.
Choć na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ów nie jest wolny od pewnych bardziej wątpliwych elementów (np. wulgarnej mowy) zasadniczo rzecz biorąc można go pochwalić za to, iż stanowi on dobrą satyrę na błędy zawarte w nazistowskiej ideologii oraz praktyce. Innymi słowy, w lekki i humorystyczny sposób twórcy tej produkcji krytykują oraz obnażają to, co w nazizmie było złe. Film ten przedstawia też pozytywną przemianę głównego bohatera (czyli tytułowego Jojo), który z zapatrzonego w Hitlera i jego ideologię fanatyka przemienia się we współczującego chłopca, z biegiem czasu odrzucającego swe wcześniejsze błędne przekonania.
www.artofvfx.com
Ogólnie rzecz biorąc polecamy zatem film „Jojo Rabbit” jako przykład połączenia lekkiej i humorystycznej formy z mądrą i głębszą treścią. Oczywiście, nie wszystkie sceny i dialogi zasługują tam na pochwałę, dlatego też doradzamy jego oglądanie przy zachowaniu pewnej ostrożności.
Mirosław Salwowski
PS. Drogi Czytelniku jeśli doceniasz naszą pracę w dziele propagowania dobrej i chrześcijańskiej kultury oraz uwrażliwiania na dostrzeganie złych lub wątpliwych moralnie i światopoglądowo aspektów przemysłu filmowego to prosimy Cię o wsparcie finansowe naszej działalności. Uczynić to możesz wpłacając dowolnie wybraną przez siebie kwotę pieniężną na poniższe konto bankowe:
22 1140 2004 0000 3402 4023 1523Mirosław Salwowski, Toruń
Dane do przelewu bankowego dla osób z zagranicy to:
PL 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523
Kod SWIFT: BREXPLPWMBK
Mirosław Salwowski, Toruń
/.../