Tag Archive: Filmy czarno-białe powstałe w koprodukcji

  1. Dwanaście krzeseł

    Leave a Comment Film ten jest polsko-czechosłowacką adaptacją znanej powieści satyrycznej pod tym samym tytułem (autorstwa Ilji Ilfa i Jewgienija Pietrowa). W tej wersji opowieści o dwunastu krzesłach główny bohater, Ferdynand Suplatko, jest fryzjerem. Po śmierci swojej bardzo bogatej ciotki otrzymuje on spadek, ale okazuje się, że jest to tylko 12 krzeseł. Rozczarowany oddaje je do komisu. Z listu do ciotki, który początkowo zlekceważył, dowiaduje się jednak, że w jednym z krzeseł ukryto 100 tysięcy dolarów. Tymczasem krzesła zostały już sprzedane. Ferdynand postanawia odzyskać spadek. Pomaga mu w tym polski antykwariusz Kamil Klepka, który wcześniej nieświadomie zbył wszystkie krzesła … Ta przedwojenna koprodukcja jest filmem dość krótkim (trwa nieco ponad godzinę) i osadzonym w innych realiach niż powieść. Z tych i pewnie też innych względów (np. cenzura polityczna) historia zaczerpnięta z książki „Dwanaście krzeseł” jest tutaj mocno okrojona, pozbawiona ważnego kontekstu i siłą rzeczy spłycona. Na próżno szukać by tu głębokiej i ciętej satyry społecznej tejże powieści. Nie mniej, produkcja ta ma pewien staroświecki urok kina o specyficznym farsowym stylu. I sprawdza się właśnie jako farsa, w której zgodnie z założeniami gatunku łatwowierni „bohaterowie zostają wciągnięci w serię coraz bardziej nieprawdopodobnych, niewygodnych lub kompromitujących wydarzeń. Sytuacje te najczęściej są spowodowane wadami bohaterów, takimi jak np. próżność, sprzedajność lub chciwość. Wysiłki podejmowane w celu wybrnięcia z sytuacji prowadzą do dalszego zapętlenia i jeszcze większej kompromitacji, aż do momentu, w którym w komicznych punktach kulminacyjnych wady zostają odpowiednio upokarzająco i przykładnie ukarane, po czym następuje względnie szczęśliwe zakończenie”. (źródło https://pl.wikipedia.org/wiki/Farsa). W przypadku bohaterów tego filmu głównymi wadami, które zostają ośmieszone oraz ukarane są chciwość i nieuczciwe kombinatorstwo. Całość kończy się też nawet bardziej pozytywnie, niż można by się spodziewać. Ukryty skarb nie tylko okaże się błogosławieństwem dla najbardziej potrzebujących, ale też główni bohaterowie będą zdolni zaakceptować utratę majątku i cieszyć się dobrem, które z tego wyniknie. Choć nie ma w tym filmie jakichś wyraźnych nawiązań do Bożej Opatrzności, to narzuca się wręcz wrażenie, że to Ona kieruje całym rozwojem zdarzeń. Z wątków pobocznych warto zwrócić uwagę na wyśmianie seansu spirytystycznego, który prowadzi tu wyspecjalizowany w tego rodzaju spektaklach hochsztapler. Wyszydzenie tego modnego podówczas procederu jest oczywiście jednym z atutów filmu. Podsumowując polecamy ten film głównie ze względu na jego jednoznaczny moralnie wydźwięk, zwłaszcza pokazywanie biblijnej prawdy, że najlepszym użytkiem, jaki można zrobić z mamony jest dbanie o uboższych i słabszych. Marzena Salwowska /.../