Tag Archive: film o zagładzie Ormian

  1. Przyrzeczenie

    Leave a Comment Opowieść o trzech osobach: młodym studencie medycyny – Mikaelu; guwernantce w bogatym ormiańskim domu – Annie; Chrisie – znanym dziennikarzu z USA. Losy tych trojga splecione zostały tak przez romantyczne uczucia, jak i przez gehennę i rzeź, jaką w czasie I wojny światowej mieszkającej w Imperium Osmańskim (czyli Turcji) społeczności ormiańskiej zgotował tamtejszy rząd. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej  film ów jest godny uznania i polecania z kilku względów. Po pierwsze: pokazuje pozytywną rolę chrześcijaństwa i modlitwy, unikając jednak przy tym zbytnich uproszczeń oraz przeinaczania historii w celu eksploatowania chrześcijańsko-islamskiego sporu. Zgodnie bowiem z prawdą historyczną nie pokazuje się w tym filmie religii muzułmańskiej jako głównej przyczyny ludobójstwa, jakiego na chrześcijańskich Ormianach dopuścił się w swym czasie rząd Turcji. W istocie rzeczy bowiem ówczesne władze tego państwa kierowały się w swej polityce i działaniach bardziej świecką wersją nacjonalizmu aniżeli islamem jako takim. Tak też i w omawianym filmie nie eksponuje się roli religii muzułmańskiej w dokonaniu zbrodni na Ormianach. Co prawda, jedna z bardziej negatywnych postaci w tej produkcji przedstawiona zostaje jako „bigot” (czyli w domyśle żarliwy muzułmanin), ale wątek ten nie jest tu zbytnio rozwijany. Po drugie: ukazane zostały tutaj różne przykłady ofiarnej miłości bliźniego wyrażające się w aktach poświęcenia się dla innych, wzajemnej pomocy oraz troski o osoby słabsze, czyli np. dzieci, chorych, rannych. Po trzecie: na przykładzie Chrisa doceniona tu została cnota prawdomówności, choćby i obstawianie przy takowej było zagrożone śmiercią. Można więc powiedzieć, że w pewien pośredni sposób pochwalona tu została tradycyjnie katolicka reguła, iż „Lepiej jest umrzeć niż zgrzeszyć”. Jeśli chodzi o wady tego filmu do takowych można zaliczyć ukazywanie tańców towarzyskich, a nawet tak obscenicznego zwyczaju, jakim jest tzw. taniec brzucha jako dobrej rozrywki. W zbyt wyrazisty sposób w obrazie tym odmalowane zostały też sceny seksu przedmałżeńskiego, choć sam ów czyn przysporzył głównemu bohaterowi pewnych kłopotów, więc można się zastanawiać, czy grzech ten pokazany został tu w całkowicie bezkrytycznym duchu. Mirosław Salwowski /.../