Tag Archive: film o kobiecie podglądającej sąsiadów

  1. Kobieta w oknie

    Leave a Comment Film jest ekranizacją powieści A. J. Finn pod tym samym tytułem. Główna bohaterka – Anna Fox to psycholog dziecięca, która cierpli na agorafobię, wskutek czego nie opuszcza własnego domu na Manhattanie. Anna zmaga się nie tylko ze stratą zdrowia, ale też pracy i rodziny. „Hobby” osamotnionej kobiety staje się podglądanie sąsiadów z naprzeciwka. Gdy po drugiej stronie ulicy wprowadza się rodzina Russellów, relacje Anny z sąsiadami stają się jednak mniej jednostronne. Panią Fox odwiedza bowiem najpierw nastoletni Ethan Russel, a później jego matka. Oboje sprawiają na Annie bardzo sympatyczne wrażenie, czego nie można powiedzieć o ojcu rodziny. Przypuszcza ona, że mężczyzna tyranizuje swoich bliskich i być może znęca się nad synem. Te podejrzenia sprawiają, że Anna jeszcze uważniej obserwuje sąsiadów, aż pewnego dnia widzi przez okno, jak w domu Russelów dochodzi do morderstwa. Zawiadamia policję. Czy jednak niedoszła samobójczyni, która łączy leki psychotropowe z alkoholem, okaże się wiarygodnym świadkiem? Pomysł na ten film przypomina oczywiście „Okno na podwórze” Alfreda Hitchcocka. Ciekawym urozmaiceniem jest tu może fakt, że główną bohaterkę „Kobiety w oknie” ogranicza nie ciało, a psychika, gdyż fizycznie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyszła z „więzienia” własnego domu. A jako że stan psychiczny Anny jest konsekwencją jej bardzo złych wyborów moralnych z przeszłości, to można powiedzieć, że film ten odzwierciedla słowa Pana Jezusa: „Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu” (J 8, 34). I jest to oczywiście jedna z zalet tego obrazu. Docenić też można motywacje, jakie kierują główną bohaterką wtedy, kiedy intensywnie „wtrąca się” ona w życie sąsiadów (choć oczywiście samo podglądactwo, od którego zaczyna, trudno pochwalić). Anna szczerze chce pomóc w tej sytuacji, narażając się najpierw na różne nieprzyjemności, potem na ośmieszenie, a w końcu na utratę życia. Inną z zalet filmu jest pokazanie, jak przeświadczenie o własnej nieomylności u specjalisty w danym temacie może prowadzić na manowce. Anna jest tak pewna swojej wiedzy psychologicznej, doświadczenia i czegoś, co można by nazwać zawodową intuicją, że dopiero skonfrontowana z brutalnymi faktami, uznaje, że błędnie oceniła poszczególne „postacie dramatu”. Jest w tym być może jakieś ostrzeżenie, by nie zawierzać bez reszty opiniom specjalistów w danej dziedzinie, gdyż jako ludzie i oni też są omylni i ograniczeni w swoim sposobie myślenia. Największą chyba jednak zaletą tego filmu jest pokazanie, jak wielkim złem jest, dość powszechnie dziś lekceważony grzech, jakim jest cudzołóstwo. Historia Anny pokazuje smutną prawdę, że współczesny człowiek, jeśli nie doświadczy drastyczniejszych konsekwencji tego zła niż „zwykły rozpad rodziny”, to może nawet resztę życia spędzić nie żałując zbytnio i nie pokutując za swoją niegodziwość. Ba, może nawet jak w tym obrazie postrzegać zdradzanego współmałżonka jako osobę „toksyczną”, gdy tenże nie chce, czy nie potrafi udawać przy dziecku szczęśliwej rodziny. Tu natomiast mamy pozytywne zakończenie tego wątku (choć skutki tego grzechu są już nieodwracalne), kiedy winna cudzołóstwa osoba szczerze wyznaje swoją winę i mówi o potrzebie przebaczenia. Jeśli chodzi o poważniejsze zastrzeżenia wobec filmu, to są nimi dość duża ilość wulgarnej mowy oraz nadmierna, zdaniem piszącej te słowa, drastyczność jednej z jego ostatnich scen. Nie mniej jako całość polecamy tę produkcję. Marzena Salwowska /.../