Tag Archive: film biblijny z 2018

  1. Samson

    Leave a Comment Film opowiada o biblijnym bohaterze Samsonie, który w kulturze popularnej znany jest głównie z nadludzkiej siły i z tego, że po ścięciu włosów przez kochankę ową siłę utracił. Produkcja ta stara się ambitnie przedstawić historię Samsona w szerszym kontekście historycznym – dominacji pogańskich Filistynów nad ludem Izraela. Podkreśla więc dziejową rolę głównego bohatera, który już przed swoim narodzeniem został wybrany przez Boga, po to by, gdy dorośnie, zacząć wyzwalać Jego lud spod ucisku owych pogan. Śledzimy więc sukcesy i porażki tej misji Samsona, powiązane z jego uczuciowymi perypetiami … Tę epicką opowieść pochwalić można, chociażby za ambitną próbę „wskrzeszenia” kina biblijnego w stylu Złotej Ery Hollywood, czyli połączenia widowiskowości z w miarę ortodoksyjnym podejściem do Biblii i otwarcie ewangelizacyjnym przesłaniem. W tym wydaniu historia Samsona zachowuje też swoje najbardziej dydaktyczne elementy, to znaczy pozostaje opowieścią o tym, że wielkie dary Boga są również wielkim zadaniem i odpowiedzialnością, jednak mogą też być marnotrawione wskutek własnej lekkomyślności, naiwności i ulegania żądzom. Co ważne twórcy filmu nie pokazują niezwykłej siły tytułowego bohatera jako jego „osobistej zalety” czy supermocy niewiadomego pochodzenia. Od początku podkreślają fakt, że pochodzi ona wyłącznie od jedynego prawdziwego Boga i jest Jego szczególnym darem dla Samsona, nie po to jednak by budować jego poczucie wyjątkowości, lecz by mógł spełnić swoje powołanie. W wątku tym podkreślona też jest różnica pomiędzy postrzeganiem wiary przez Izraelitów a pogańskich Filistynów. Ukazywany tutaj jako główny czarny bohater filistyński książę pragnie przejąć moc Samsona, by samemu „stać się bogiem”. Jednakże nie jest on w stanie zaakceptować odpowiedzi izraelskiego siłacza na pytanie, jak miałby uzyskać przychylność Boga Izraela; gdy słyszy, że miałby ukorzyć się w tym celu przed Bogiem. W tejże filmowej opowieści wyraźnie pokazana jest też nicość pogańskich bóstw, zwłaszcza w scenie, w której sam król Filistynów uświadamia swojego syna, że bożki ich narodu nie mają żadnej mocy i są tylko użytecznym narzędziem do podtrzymywania władzy. To jak bardzo wiara Narodu Wybranego odróżniała się od magicznego myślenia pogańskich sąsiadów, jest też pokazane w wątku ścięcia włosów Samsona przez Dalię, w wyniku czego stracił on swą moc. Wcześniej bowiem uświadamia on kochankę, że nie chodzi o to, jakoby w tych włosach kryła się jakaś szczególna siła, ale że ścięcie ich oznaczałoby, że złamałby już trzeci ślub nazyreatu i przez to, jak przypuszcza, Bóg zabrałby mu ten dar nadludzkiej siły. Poza powyższymi najważniejszymi zaletami film ten posiada też sporo pobocznych wątków, które można określić jako dydaktyczne, chociażby pokazanie dojrzewania Samsona nie tylko do roli wojownika, ale też sędziego, czyli rzec można „męża stanu”. Z tych wątków pobocznych, by się już dłużej nie rozwlekać, warto też wspomnieć ukazanie na przykładzie Samsona, jak Bóg daje kolejne szanse, tym którzy żałują swoich grzechów i nieposłuszeństwa wobec Niego. Jeśli chodzi o zastrzeżenia wobec filmu, to można tu wymienić przede wszystkim fakt zmiany pewnych szczegółów z życia Samsona w stosunku do biblijnej historii (np. jego wesele z pewną Filistynką z miasta Timma trwa tylko dzień zamiast siedmiu i kończy się jednak nieco inaczej). Takie ingerencje w historię biblijną nie są tu może wielkie, ale nieuprawnione. Co innego gdyby chodziło tylko o „uzupełnienie” pewnych szczegółów, które w Piśmie świętym nie zostały przedstawione, wtedy taka fantazja twórców byłaby uprawniona. Jednakże zmienianie tych detali, które znamy z Biblii, nawet jeśli dotyczy rzeczy drugorzędnych, może podważać w widzu przekonanie o ważności wszystkiego, co zostało zapisane w tej świętej Księdze. Chociaż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie wynika to ze złej woli twórców, a raczej jest to zabieg „czysto artystyczny”, to trzeba zganić takie działanie. Zresztą to zmienianie szczegółów historii Samsona, jak również nadanie milszego i bardziej „romantycznego” rysu postaci Dalii mści się na filmowej opowieści, gdyż szczegóły podane w Piśmie świętym jak też postać Dalii są po prostu ciekawsze od pomysłów scenarzystów. Z wad filmu można jeszcze wymienić pokazywanie dość namiętnych pocałunków pomiędzy osobami niezaślubionymi oraz chyba niekonieczne eksponowanie obnażonego torsu głównego bohatera. Niemniej jako całość film z pewnością ocenić należy pozytywnie, a wyżej wymienione błędy i potknięcia jego twórców, nie przesłaniają widocznych tu jak najlepszych intencji. Wyraźna jest tutaj chęć oddania chwały Bogu i zasadniczo wierne przedstawienie historii jednego z Bożych bohaterów. Dlatego zachęcamy do polecania tego filmu, zwłaszcza osobom młodszym, które lubią kino akcji, a może niezbyt chętnie sięgają po Stary Testament. Marzena SalwowskaPs. Powyżej opisany film można legalnie obejrzeć pod następującym linkiem:https://katoflix.com/film/samson /.../
  2. Paweł, apostoł Chrystusa

    Leave a Comment

    Jest rok 67 po Chrystusie. W Rzymie trwają okrutne prześladowania chrześcijan, po tym jak zostali oni fałszywie obarczeni winą za spalenie tego miasta przez szalonego cesarza Nerona. Jednym z więzionych wówczas uczniów Jezusa jest stary już i schorowany św. Paweł Apostoł, niegdysiejszy gorliwy faryzeusz i prześladowca chrześcijan, który, po tym jak w drodze do Damaszku ukazał mu się Chrystus Pan, doznał nawrócenia i sam stał się niestrudzonym głosicielem wiary chrześcijańskiej. Życiowe losy (a raczej Boża opatrzność) w końcu kierują Pawła do stolicy ówczesnego świata, jakim jest pogański Rzym, gdzie będzie musiał stoczyć swą ostatnią duchową batalię.

    Powyższy zarys fabuły „Paweł, apostoł Chrystusa” oczywiście nie wyczerpuje jego zalet. Naszym zdaniem bowiem  film ten jest jednym z najlepszych dzieł o charakterze stricte chrześcijańskim i ewangelizacyjnym, spośród tych, które zostały nakręcony w ostatnich dziesięcioleciach. Produkcja ta łączy wszak ortodoksyjność przekazu oraz moralną stosowność użytych w nim środków wyrazu z wysokim poziomem artystycznym (gra aktorska, zdjęcia, fabuła, etc). Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na te z wątków  filmu, w których mowa jest o moralnej powinności wybaczania swym wrogom. Niebagatelne – zwłaszcza w kontekście naszej polskiej historii i kultury – jest też swego rodzaju „antyinsurekcyjne” przesłanie tego obrazu. W jednym z wątków widzimy bowiem, jak część z chrześcijan zmęczonych niezwykle okrutnym prześladowaniem ich przez pogańskie władze Rzymu, pragnie chwycić za broń i przemocą walczyć w obronie swych praw. Św. Paweł Apostoł przez swą nieugiętą postawę powstrzymuje ich jednak od tego. Można więc powiedzieć, iż film w mocny sposób z jednej strony kontestuje przywiązanie różnych narodów (w tym również nas Polaków) do tradycji samowolnych zbrojnych buntów i powstań, z drugiej zaś przypomina nauczanie Kościoła na ów temat wyrażone chociażby przez papieża Leona XIII w encyklice „Diuturnum illud”:

    „Pierwsi chrześcijanie postawili nam pod tym względem wzór znakomity; z największą niesprawiedliwością i okrucieństwem prześladowani przez pogańskich cesarzy, nigdy nie przestali się zachowywać posłusznie i ulegle; wydawało się wprost, iż tamtych srogość chcą przemóc własną pokorą (…) Inna sprawa była, gdy cesarze przez swoje dekrety lub pretorzy przez swoje groźby chcieli ich zmusić do sprzeniewierzenia się wierze chrześcijańskiej lub innym obowiązkom: w takich chwilach woleli zaiste odmówić posłuszeństwa ludziom niż Bogu. Wszakże i w podobnych okolicznościach dalecy byli od tego, aby jakikolwiek wszczynać bunt i majestat cesarski obrażać, a jednego tylko żądali, aby wolno im było swoją wiarę otwarcie wyznawać i być jej niezachwianie wiernymi. Poza tym nie myśleli o żadnym buncie, a na tortury szli tak spokojnie i ochoczo, że wielkość ich ducha brała górę nad wielkością zadawanych im mąk”.

    Docenić należy także skonstrastowanie obrazów chrześcijańskiej społeczności z pogańskim Rzymem przeżartym politeizmem, bałwochwalstwem i nieraz wręcz skrajną niemoralnością. O tym wątku owego filmu piszemy zwłaszcza w kontekście usiłowań niektórych osób, które chciałyby widzieć raczej  w pogańskim Rzymie czy Grecji aniżeli starożytnym judaizmie pewnego rodzaju zapowiedzi chrześcijaństwa. Oczywiście jest to podejście tak błędne teologicznie, jak i ahistoryczne, a omawiany film pozwala nam jeszcze bardziej oddalić od siebie pokusę takiego wykrzywionego spojrzenia na pogańską spuściznę Europy.

    Polecamy zatem film „Paweł, apostoł Chrystusa” jako przykład bardzo dobrego, chrześcijańskiego i ewangelizacyjnego kina.

    Mirosław Salwowski

      /.../