Tag Archive: ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza

  1. Potop

    Leave a Comment W omawianym filmie dane nam jest śledzić losy chorążego orszańskiego, Andrzeja Kmicica. Zakochuje się on w Oleńce Billewiczównie, którą zamierza poślubić. Jednak poważną przeszkodą w ich wzajemnej relacji są ekscesy, jakich Kmicic dopuszcza się ze swymi kompanami , a których idealistyczna narzeczona głównego bohatera nie może znieść. Są to pijackie libacje, niszczenie mienia, bójki i samosądy. Czarę goryczy przelewa spalenie przez Kmicica osady Wołmontowicze i wymordowanie wielu jej mieszkańców. Po tej tragedii Kmicic, nie mając już nadziei na związanie sięz Billewiczówną na normalnej drodze, porywa ją i zostaje ranny z ręki idącego tej pannie z pomocą pułkownika Wołodyjowskiego. Nadzieję na uniknięcie kary i odkupienie win daje mu wojna Rzeczypospolitej ze Szwecją (wstępując do wojska zapewniłby sobie ochronę przed sądami, a dzielnie walcząc dowiódłby, iż odmienił swe życie). Jednak hetman Janusz Radziwiłł, któremu Kmicic uroczyście przysiągł wierność, okazuje się zdrajcą, co stawia chorążego przed trudnym wyborem między wiernością swemu protektorowi, a lojalnością wobec Ojczyzny. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej najmocniejszym punktem tego klasycznego już dzieła polskiej kinematografii jest sugestywne ukazanie pozytywnej przemiany, jaka zachodzi w głównym bohaterze. Widzimy tu jak zdeprawowane towarzystwo (w rodzaju kompanów Kmicica) może powodować stopniową degenerację jednostki, ale również dane nam jest ujrzeć jak dogłębnie człowiek może nawrócić się pod wpływem cierpliwej miłości (żywionej tu przez Oleńkę), wyrażającej się w przebaczaniu drugiej osobie, modlitwie za nią przy jednoczesnym stawianiu jej konkretnych wymagań. Kmicic, aby stać się godnym swojej narzeczonej porzuca swe hulaszcze życie i stara się służyć swemu krajowi (początkowo błądzi co do sposobu w jaki winien to robić i wypełnia rozkazy Radziwiłła, lecz poznawszy jego faktyczne intencje obiera właściwą stronę). Po to, by zadośćuczynić za swe dawne grzechy naraża swe życie w obronie Jasnej Góry, króla Jana Kazimierza, do końca wojny z oddaniem walczy w celu całkowitego wyparcia najeźdźców z naszych granic. W omawianym obrazie z szacunkiem odmalowywana jest pobożność. Modlitwa ukazana jest jako źródło nadziei w ciężkich chwilach (np. Kmicic nie wiedząc co ma czynić, aby odpokutować swe winy prosi Chrystusa o natchnienie). Czytelnym nawiązaniem do prawdy, iż łaska Boża oczyszcza ludzkie serca jest tu odczytanie pod koniec filmu fragmentu Ewangelii wg św. Mateusza opowiadającego o uzdrowieniu trędowatego przez Jezusa (koresponduje to z faktem, że główny bohater został w przedstawionej opowieści oczyszczony ze swego rodzaju „duchowego trądu”). Inną ważną lekcją, jaką oferuje widzowi „Potop” jest wskazówka, aby z jednej strony nie przysięgać niczego pochopnie, a z drugiej nie trzymać się twardo bezwzględnie każdego złożonego przyrzeczenia (w sytuacji, gdy dotrzymanie słowa wiązałoby się z grzechem). Kmicic bowiem bez głębszego namysłu, uroczyście obiecując Radziwiłłowi absolutne posłuszeństwo, zaciąga bardzo poważne zobowiązanie, które po zdradzie hetmana staje się dla głównego bohatera źródłem ogromnych rozterek. Mądrym zdaniem, jakie na temat wierności przysięgom i przełożonym pada z ust Jana Kazimierza, jest stwierdzenie, że posłuszeństwo też musi mieć swoje granice, za którymi są już tylko wina i zbrodnia. Wielkim plusem filmu jest także charakter Oleńki, która może dla nas stanowić dobry przykład przez to, że mimo, iż kocha Kmicica, nie godzi się przymykać oczu na jego nieprawości i wiązać z nim zanim ten nie zmieni swego postępowania. Można rzec, że idealnie realizuje ona zalecenie św. Augustyna, brzmiące: „nie powinniśmy kochać ludzi na tyle, by dla nich kochać ich występki, lecz nie powinniśmy nienawidzić występków na tyle, by dla nich nienawidzić ludzi”. Obok tych oczywistych zalet film posiada także pewne wady. Jedną z nich jest dość przychylne ukazanie zemsty, jaką Kmicic wywiera na okrutnym pułkowniku Kuklinowskim (który wcześniej go torturował). Główny bohater odpłaca mu podobnymi mękami (choć zdecydowanie mniej intensywnymi). Inną poważną wadą jest tu scena, w której pan Zagłoba na widok zdrady Radziwiłła krzyczy doń: „bodajeś skonał w rozpaczy, bodaj ród twój wygasł, bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł zdrajco, zdrajco, po trzykroć zdrajco!”. O ile krytyka niewierności wobec Ojczyzny i prawowitego monarchy jest czymś dobrym, o tyle złorzeczenie bliźniemu (a zwłaszcza życzenie mu wiecznego potępienia) musi budzić sprzeciw. W fabule pojawia się przedstawione w pozytywnych barwach użycie kłamstwa w dobrej sprawie (wątek „wykiwania” Rocha Kowalskiego przez Zagłobę). Wątpliwości rodzą tu też dość dwuznacznie wyglądające pocałunki między Andrzejem a Oleńką (co prawda panna nieco opiera się swemu narzeczonemu, ale trudno się tu dopatrzeć jakieś krytyki podobnych zachowań). Niemniej dzieło to pozostaje piękną opowieścią o nawróceniu, wierności wobec prawowitego władcy, waleczności, patriotyzmie i honorze. Z powyższymi zastrzeżeniami polecam je czytelnikom, życząc im nie tylko niezapomnianych wrażeń artystycznych, ale także owocnej refleksji nad jego moralnymi walorami. Michał Jedynak /.../
  2. W pustyni i w puszczy

    Leave a Comment Akcja filmu rozgrywa się w latach 80-tych XIX w. w Sudanie, w okresie antybrytyjskiego powstania Mahdiego. Dzieci zaprzyjaźnionych inżynierów – mała Angielka, Nelly i nastoletni już Staś Tarkowski, zostają porwane na rozkaz jednego z wodzów Mahdiego. W planach porywaczy Staś i Nelly mają posłużyć jako zakładnicy na wymianę za przetrzymywane przez Brytyjczyków dzieci owego watażki. Kiedy jednak po rzezi Chartumu dokonanej przez oddziały Mahdiego, taka wymiana staje się niemożliwa, życie dzieci znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie … Film „W pustyni i w puszczy” tak zresztą, jak i powieść Henryka Sienkiewicz pod tym samym tytułem, której jest ekranizacją, ma wiele moralnych walorów. Zalety te podzielić można na ogólnoludzkie, czyli cnoty ważne dla każdego człowieka dobrej woli w każdym czasie oraz na cnoty potrzebne zwłaszcza chrześcijanom w chwili prześladowań. Te pierwsze, ogólnoludzkie  zalety wyraźnie widoczne w filmie to przede wszystkim: – miłość rodzinna i przyjacielska, – dbałość o bliźnich zwłaszcza osoby słabsze czy chore, – przekonanie, że dobro okazane ludziom a nawet zwierzętom powraca, – niechęć do zabijania wrogów, – wytrwałość i kreatywność w obliczu trudów i przeciwności. Ciekawsze jeszcze od tych ogólnoludzkich zalet filmu są jednak jego stricte chrześcijańskie walory. Mamy tu bowiem, pokazaną na przykładzie Stasia Tarkowskiego, właściwą postawę chrześcijanina w obliczu prześladowania ze względu na wyznawaną wiarę w Jezusa Chrystusa. Chłopiec ten sam nie poszukuje męczeństwa, ale jest na nie gotowy, gdyż stanowczo odmawia przyjęcia Islamu, stając przed obliczem Mahdiego, choć wcześniej jest ostrzegany, że odmowa będzie najprawdopodobniej oznaczać śmierć jego samego i Nell. Co warte podkreślenia, Staś naraża nie tylko samego siebie, ale i małą Nell (która jest niejako pod jego opieką) i jest to pokazane w filmie jako właściwy wybór, wbrew zapewne odczuciom wielu widzów, którzy chętniej widzieliby ratowanie życia dziecka przez pozorne zaparcie się wiary. W tej jednak scenie widzimy, że wyparcie się prawdziwej wiary, nie ważne czy szczere, czy pozorowane, jest niedopuszczalne moralnie nawet dla ratowania życia dziecka. Jak zresztą pokazane jest w tym obrazie, Bóg, jeśli zechce, potrafi wyrwać swoich wiernych z ręki nieprzyjaciół, nawet wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu. W dzisiejszych zaś czasach odradzania się wojującego islamu ten właśnie wątek filmu wydaje się szczególnie aktualny. Nie tak trudno przecież wyobrazić sobie dziś, że historia podobna do tej w „Pustyni i w puszczy” spotyka na przykład jakąś parę turystów w Afryce.  Film ten może więc skłaniać do zastanowienia nad tym, co sami wybralibyśmy w obliczu podobnego niebezpieczeństwa – nasze krótkie życie tu i teraz, czy wieczne życie z Jezusem Chrystusem? Zaletą filmu jest też to, że pokazuje realne zagrożenie ze strony wojowników islamskich, ale bez nienawiści, z wyraźnym szacunkiem dla tych spośród nich, którzy starają się kochać i czcić jedynego i prawdziwego Boga (choć błędnie pojmowanego, bo przecież „kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca” 1 J 2,23). Niestety, wydaje się, jakby w pewnym momencie twórcy filmu zlękli się, że z tym chrześcijaństwem poszli już za daleko i postanowili skręcić w stronę politycznej poprawności, „ulepszając” film animistycznymi, pogańskimi dodatkami. Mamy tu więc pokazane (bez wyraźniejszego sprzeciwu ze strony głównych bohaterów) magiczne obrzędy przeganiania złych duchów, czy stawiania pokarmów na oznaczonym krzyżem grobie chrześcijanina. Niemniej, film ten, choć istotnie zepsuty przez wyżej opisane sceny, polecać można z zachowaniem pewnej ostrożności jako przykład kina, które łączy wartką i barwną akcję z istotnym przekazem. Marzena Salwowska Ps.  Spodobała Ci się ta recenzja? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 2 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń. Numer konta: 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523, Mirosław Salwowski   /.../
  3. Ogniem i mieczem

    Leave a Comment Ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza pod tym samym tytułem. W filmie  obserwujemy losy Jana Skrzetuskiego, Onufrego Zagłoby,  Longinusa Podbipięty, Heleny i Bohuna na tle rozpętanego w latach 1648 – 1649 przez Bohdana Chmielnickiego powstania Kozaków na Ukrainie.  Wątek wzajemnej miłości Skrzetuskiego i Heleny oraz nieodwzajemnionego uczucia Bohuna względem tej ostatniej, łączy się tu więc z wojną, która położy swój cień na losach wszystkich z bohaterów tego dzieła. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej można wymienić kilka mocnych oraz dobrych punktów rzeczonej ekranizacji. Takowymi są, choćby, liczne odwołania bohaterów do chrześcijaństwa, a więc np. ich modlitwy, wspomnienia imienia Jezus, ufność w Bożą opiekę i opatrzność. W filmie tym jest też wskazanie na wartość przebaczenia udzielanego wrogom w imię Chrystusa, a także na przykładzie postawy Jana Skrzetuskiego jest ono pokazane w praktyce.  Poza tym ukazane zostały tu takie tradycyjne cnoty jak: miłość do ojczyzny, odwaga, poświęcenie, gotowość do ponoszenia ofiar. Zaletą owej produkcji jest też to, iż w dość staranny sposób jej twórcy próbowali pokazać racje obu uczestniczących w konflikcie stron (czyli tak wiernych Koronie Polskiej, jak i zrewoltowanych Kozaków). To sprawiedliwe podejście dotyczy też ukazywania w filmie tak dobrych, jak i złych postaw występujących po obu stronach barykady.  Słowa uznania należą się też za faktyczne obrzydzanie widzom okultyzmu, którego przedstawicielem jest tu wiedźma Horpyna będąca pod wieloma względami najbardziej odrażającą postacią w „Ogniem i mieczem” (przy tej okazji zresztą w niezbyt przychylnym kontekście pokazano też homoseksualizm, gdyż Horpyna wydaje się wykazywać tu skłonności lesbijskie).  Miło jest też widzieć, iż damsko-męska miłość nie kończy się obowiązkowo przedmałżeńskim seksem, ale jest zasugerowane, że jednak czeka się z tym do ślubu. A jakie są wady i dwuznaczności „Ogniem i mieczem”? Cóż, pozytywni bohaterowie pojedynkują się tu i nie widać przy tym żadnej krytycznej sugestii wobec owego bezbożnego zwyczaju.  W podobnym przyzwalającym duchu pokazane zostały także pozamałżeńskie tańce damsko-męskie oraz dość swobodny erotycznie język niektórych bohaterów. Nota bene, co do tańców damsko-męskich to warto wskazać na pewien dość charakterystyczny dla przemysłu filmowego paradoks. Otóż, choć ów zwyczaj najczęściej jest pokazywany w popularnych filmach jako całkowicie normalny i pożądany, to równocześnie zwykle taniec mężczyzny z kobietą jest ukazywany jako wstęp lub zapowiedź czegoś jeszcze bardziej intymnego (mówiąc wprost, najczęściej jest wstępem do seksu)  – podobnie zostało to zobrazowane w „Ogniem i mieczem”, gdzie, zwłaszcza w scenach tańca Jana Skrzetuskiego z Heleną, wyczuwa się duże erotyczne napięcie.  W ten sposób, twórcy filmowi, chcąc nie chcąc, de facto wskazują na słuszność tradycyjnych przestróg katolickich przed pozamałżeńskimi tańcami damsko-męskimi, jako będącymi zazwyczaj bliską okazją do grzechu.  Jednak chyba najbardziej wątpliwym elementem tak filmu, jak i jego książkowego pierwowzoru jest konwencja w jakiej został tu pokazany grzech pijaństwa. Jeden z najbardziej pozytywnych i sympatycznych bohaterów „Ogniem i mieczem” – Onufry Zagłoba – jest bowiem ukazany jako nałogowy pijak. Sceny pijaństwa są więc tu najczęściej kojarzone z ową miłą postacią, a co więcej ich emocjonalny nastrój wywołuje raczej śmiech oraz odprężenie, aniżeli uczucie, iż dzieje się w tych momentach coś złego, niebezpiecznego i tragicznego.  Pijaństwo jawi się więc w tym dziele bardziej jako zabawna i w gruncie rzeczy nieszkodliwa słabostka, aniżeli poważna i niosąca za sobą wiele krzywd i cierpień nieprawość. Kto wie, ile dusz Polaków w odniesieniu do bagatelizowania owego grzechu zatruł Sienkiewicz pokazując ów w tak sympatyczny sposób? Reasumując, „Ogniem i mieczem” to  zasadniczo dobre dzieło, tym nie mniej nie należy podchodzić do niego bezkrytycznie. Dobrze jest zachować wobec niego pewną dozę krytycyzmu i ostrożności.   /.../