Tag Archive: Amy Adams

  1. Elegia dla bidoków

    Możliwość komentowania Elegia dla bidoków została wyłączona Film ten jest kinową adaptacją biograficznej książki J.D. Vance’a. Człowiek ten, zanim został prawnikiem wychowywał się w biednej białej amerykańskiej rodzinie, która była trapiona przez niejedną patologię (np. uzależnienie od narkotyków matki, jej częste zmiany partnerów). Mimo tych niekorzystnych warunków i okoliczności głównemu bohaterowi udaje się dostać na studia prawnicze, by następnie je skończyć i pracować w swym zawodzie. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ten jest dość budującą opowieścią o takich tradycyjnie chrześcijańskich, jak i – w dużej mierze też – amerykańskich wartościach jak: miłość rodzinna, przebaczenie, ciężka praca oraz dyscyplina. Wszystkie z tych cnót stają się bowiem dla głównego bohatera wyzwaniem na tym czy innym etapie jego życia. Ponadto, w omawianej produkcji w dobry sposób pokazano też, jaką rolę w wychowaniu młodego człowieka ma odcięcie go od wpływu zdemoralizowanych rówieśników. Tytułem zastrzeżeń, które należy podnieść wobec tego filmu, nadmienić można dużą ilość wulgaryzmów tam zawartych, a także wydające się być w domyśle raczej pozytywnym spojrzenie na wspólne przedmałżeńskie mieszkanie ze sobą młodych ludzi. Ma się także wrażenie, iż nieco zbyt pobłażliwie ukazany jest w tym filmie występek kłamstwa. Mirosław Salwowski Obrazki wykorzystane zostały w tym tekście za następującymi źródłami internetowymi: www.filmweb.pl https://kino.dlastudenta.pl/artykul/elegia-dla-bidokow-recenzja,139559.html /.../
  2. Julie i Julia

    Możliwość komentowania Julie i Julia została wyłączona

    Sympatyczna, oparta na prawdziwych historiach Julii Child i Julie Powell, opowieść o swego rodzaju kulinarnych zmaganiach w wykonaniu tych dwóch pań. Pierwsza z wymienionych, Julia, będąc żoną amerykańskiego dyplomaty pracującego na przełomie lat 40 i 50-tych XX wieku w Paryżu, nudząc się, postanawia zapisać się na kurs dla kucharzy. Zdarzenie to okazuje się być dla niej początkiem prawdziwej pasji i fascynacji wszystkim, co wiąże się z gotowaniem przeróżnych potraw. Druga z bohaterek tego filmu, choć żyje już pół wieku, po tym, jak pokazany zostaje nam początek i rozwój gastronomicznej pasji Julii, idzie poniekąd w ślady swej poprzedniczki, gdyż na podstawie napisanej przez nią książki kulinarnej, postanawia wypróbować wszystkie umieszczone w tejże przepisy i efekty tego sukcesywnie opisywać na specjalnie założonym przez siebie do tego celu blogu internetowym.

    Jak zostało tu już wyżej nadmienione, film „Julie i Julia” to całkiem  „sympatyczny” obraz. Nie jest on co prawda stricte chrześcijański czy konserwatywny, jednak jego względnie spokojna tonacja (brak przemocy oraz  eksponowania seksu, nagości, nieskromności czy wulgarności) oraz coś, co można by nazwać pewnym „konserwatywnym resentymentem” (o czym szerzej poniżej), pozwalają nam go określić w ów sposób. W „Julie i Julia” mamy bowiem zderzenie dwóch światów – reprezentowanej przez Child rzeczywistości lat 40 – 50-tych XX wieku oraz schyłku tego samego stulecia, w którym przyszło żyć Julie Powell. Choć film ten nie pretenduje do szerokiego porównania mentalności obu tych dziejowych okresów, to jednak pewne odmienności pomiędzy oboma są tu pokazane i co więcej pewna przychylność jest sugerowana raczej wobec bardziej konserwatywnej w swej obyczajowości rzeczywistości reprezentowanej przez Julii Child. Chodzi przede wszystkim, o podejście do małżeństwa – Julia Powell w pewnym momencie porównuje swój miejscami chwiejny i kierujący się zbytnio emocjami stosunek do  męża, z równowagą i stałością Julii Child w tym względzie. Co więcej, Julia wydaje się ostatecznie wziąć przykład ze swej poprzedniczki i pokonuje kryzys, który wdarł się w jej małżeństwo.

    Za pewną wadę tej produkcji można uznać fakt, iż w bardzo jednostronny sposób pokazuje ona antykomunistyczną działalność senatora Josepha McCarthy’ego. Zgodnie z tradycyjną dla lewicy optyką patrzenia na McCarthy’ego i w tym filmie sugeruje się, że człowiek ten był zaślepiony obsesją, szukając komunistów niemal „pod każdym kamieniem”. Tymczasem, bardziej historyczne spojrzenie na tą sprawę pokazuje, iż problem komunistycznej agentury w USA na przełomie lat 40 i 50-tych ub. wieku rzeczywiście był poważny, a zatem intensywność działań senatora McCarthy’ego skierowana przeciw tym wpływom, nie wydaje się być znacznie przesadzoną.

    /.../