zupelnie nowy plakat Filmy
Zupełnie Nowy Testament

Ocena ogólna:  Ekstremalnie zły (-4)

Tytuł oryginalny
Le tout nouveau testament
Data premiery (świat)
17 maja 2015
Data premiery (Polska)
1 stycznia 2016
Rok produkcji
2015
Gatunek
Komedia/Fantasy
Czas trwania
113 minut
Reżyseria
Jaco Van Dormael
Scenariusz
Jaco Van Dormael, Thomas Gunzig
Obsada
Pili Groyne, Benoît Poelvoorde, Yolande Moreau, Catherine Deneuve,
Kraj
Belgia/Francja/Luksemburg
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

„Bóg Ojciec” sportretowany tu jako sadysta, domowy tyran i wieczny malkontent, mieszka wraz z żoną i dziesięcioletnią córką Eą w Brukseli. Źródłem całej wszechwładzy „Boga” jest komputer, przy pomocy którego stworzył on ludzkość, a teraz ją tyranizuje. Ea nie mogąc dłużej znieść okrucieństwa ojca, włamuje się do jego komputera i rozsyła ludziom daty ich śmierci, dzięki czemu „Bóg” ma stracić u śmiertelników wiarygodność i posłuch. Następnie ucieka przed gniewem ojca do świata ludzi, by, tak jak wcześniej jej brat „Jezus Chrystus”, zebrać grupę apostołów i pozostawić po sobie „Zupełnie Nowy Testament”.

Już z powyższego streszczenia początku fabuły łatwo się zorientować, że produkcja ta ma charakter bluźnierczy, a jej głównym celem jest niszczenie właściwego obrazu Boga Ojca, a także ośmieszanie tradycyjnej chrześcijańskiej rodziny, która ma ze swej natury patriarchalny charakter. Finał zaś filmu w dość jednoznaczny sposób sugeruje powrót do pogańskiego matriarchatu Wielkiej Bogini, który ma być dla człowieka bardziej przyjazny, mniej wymagający i opresyjny. Ta idea jest ledwie przykryta prześwitującą komediowo -fantastyczną koszulką. Niektórym taka koszulka może jednak mamić oczy do tego stopnia, że będą bronić filmu frazesami „to przecież fantastyka, a więc nikt nie twierdzi, że Bóg naprawdę jest jakimś odpychającym typem”, czy „to tylko komedia, a Bóg ma przecież poczucie humoru”.

Zupełnie2

Takie usprawiedliwienia może miałyby jeszcze jakiś sens, gdyby nie fakt, że film ten nie szydzi z jakiejś ogólnej idei Boga, ale wprost odwołuje się do Objawionej Prawdy, kpiąc z Prawdziwego Trójjedynego Boga, zwłaszcza zaś z osoby Boga Ojca. Jest on nasączony rozmaitymi (nieraz bardzo starymi) herezjami w taki sposób, by czynić owe kłamstwa powstałe w różnych spaczonych umysłach ludzi łatwymi do przyswojenia dla równie niecierpiących prawdy, lecz mniej samodzielnych umysłów. Tak to nie pierwszy raz, gdy kino staje się supermarketem dla opracowywanych w diabelskich laboratoriach trucizn.  Jedyne antidotum na takie trucizny znaleźć możemy w Słowie Bożym. By jednak nie rozdymać tego tekstu do monstrualnych rozmiarów, przyjrzyjmy się tylko niektórym szyderstwom zawartym w tym filmie, by zobaczyć, jak wyglądają one w świetle Słowa Bożego. A zatem:

  • W filmie postać uosabiająca Boga Ojca to okrutny tyran, który stworzył człowieka, by się nad nim pastwić. Prawdziwy Bóg Ojciec  zaś  „tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Ewangelia św. Jana 3, 16-18).
  • W filmie życie pozagrobowe (nie tylko piekło ale i Niebo) to wymysł będący sposobem sprawowania kontroli nad ludźmi, w istocie jednak, zdaniem twórców filmu, „po śmierci nic nie ma”. Święty Paweł natomiast z natchnioną pewnością mówi nam: „nasza ojczyzna jest w Niebie” (Fiipian 3, 20).
  • W filmie „Jezus Chrystus” jest lepszy i bardziej miłosierny niż „Bóg Ojciec”. Przyszedł na świat, by wbrew woli Ojca ulżyć niedoli człowieka. Prawdziwy Jezus  mówi zaś o pełnej zgodności między Ojcem a Synem:  Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie! Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (Ewangelia św. Jana 10,37-38).
  • Twórcy filmu zakładają, że Bóg, który stworzył świat jest też odpowiedzialny za zło, grzech i cierpienie, które się na nim znalazły (to tak jakby winić producenta za niewłaściwe użytkowanie i zniszczenie produktu przez użytkownika). Pismo święte mówi natomiast: „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności.” (1 Jana 1, 5).
  • W filmie „Bóg Ojciec” jest przedstawiany w cielesnej postaci i postępuje jak człowiek, Biblia mówi natomiast, że „Bóg jest czystym duchem” (J, 4,24).
  • Twórcy filmu sugerują, że biblijny model patriarchalnej rodziny promuje pogardę i przemoc wobec kobiet. Wbrew tym insynuacjom chociażby św. Paweł tak mówi o należytym traktowaniu niewiast: „Mężowie powinni miłować swoje żony , tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę , siebie samego miłuje . Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała , lecz [ każdy ] je żywi i pielęgnuje , jak i Chrystus – Kościół , bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (Efezjan 5, 28-30).
  • Zdaniem twórców filmu Bogu Ojcu brak jest pierwiastka kobiecego, dlatego nastąpić powinna era Bogini Matki jako rzekomo lepsza i bardziej przyjazna człowiekowi, Pismo św. nie zostawia natomiast suchej nitki na „konkurencyjnych” bóstwach, mówiąc wprost, że wszystkie one to demony (Psalm 95, 5 – w tłumaczeniu Wulgaty x. Jakuba Wujka).

Jak widać mamy tu mieszaninę różnorakich (np. gnostyckich) i nieco nowszych (feminizmu, New Age) herezji połączonych z obiegowymi mądrościami typu „Bogu ten świat nie za bardzo się udał, już ja lepiej sam bym go urządził”. Dodatkowo twórcy filmu sugerują, że jedną z rzekomych korzyści, wynikających z odrzucenia Boga Ojca jest utrata bojaźni Boga. Wszystko, co pociąga człowieka i sprawia, że przez chwilę czuje się on lepiej, ma być dla niego bez tej bojaźni łatwe i niezwiązane z poczuciem winy. Dzięki temu mamy w filmie takie perełki jak nowy apostoł pracujący za namową dziesięcioletniej bohaterki przy udźwiękowianiu filmów porno, a nawet wielkomiejska dama, która porzuca obojętnego męża dla romantycznego małpiego (sic!) kochanka (chociaż w filmie nie brak scen plastycznie ukazanego cudzołóstwa, to jego twórcom na szczęście nie starczyło odwagi, by zilustrować tę „miłość międzygatunkową”).

Na koniec pozostaje tylko nadzieja, że twórcy filmu nie zatwardzili jeszcze całkowicie własnych serc i są one otwarte na łaskę, która może ich przywieść od opamiętania i skruchy. Gdyż chociaż Bóg jest miłosierny i cierpliwy, to jednak „Ma Pan miłosierdzie, ale i zapalczywość,
hojny w zmiłowania, ale i gniew wylewa.”
(Syrach 16,11). I choć zapewne ma On doskonałe poczucie humoru, to „nie pozwoli z siebie szydzić” (Galacjan 6,7), jak już na przestrzeni wieków przekonali się różni dowcipnisie (by wspomnieć chociażby niedawną historię osławionego tygodnika „Charlie Hebdo”). Na koniec więc twórców filmu, polecam gorącej modlitwie czytelników w nadziei, że jeszcze nie jest dla  nich za późno.

Marzena Salwowska

 

1 lutego 2016 20:39