filmweb.pl Filmy
Zakazany Bóg

Ocena ogólna:  Dobry (+3)

Tytuł oryginalny
Un Dios prohibido
Data premiery (świat)
21 maja 2013
Data premiery (Polska)
6 listopada 2015
Rok produkcji
2013
Gatunek
Dramat historyczny
Czas trwania
133 minuty
Reżyseria
Pablo Moreno
Scenariusz
Juanjo Díaz Polo
Obsada
Jacobo Muñoz, Iñigo Etayo, Elena Furiase, Mauro Muñiz, Guido Balzaretti, Juan Lombardero, Jesús Guzmán, Ainhoa Aldanondo, Jerónimo Salas, Emma Caballero
Kraj
Hiszpania
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Film ten przedstawia historię autentycznego mordu, dokonanego na początku hiszpańskiej wojny domowej, w sierpniu 1936 r., na grupie 51 zakonników (głównie kleryków i młodych kapłanów) ze zgromadzenia klaretynów w Barbastro. Obok męczeństwa tych młodych ludzi widzimy tu również cierpienie i śmierć ich przełożonych za wiarę oraz równie bohaterską postawę pewnego Cygana, świeckiego współpracownika zakonu.

„Zakazany Bóg” to dzieło przedstawiające wysoką wartość na kilku płaszczyznach, z których najważniejsze to: historyczna, ideowa i religijno -transcendenta (odnosząca się do tego, co już samego człowieka przekracza i wprost dotyka jego relacji z Bogiem).

Na pierwszej więc z tych płaszczyn – historycznej, mamy czytelne przypomnienie okrutnych i pełnych nienawiści prześladowań Kościoła, których dopuszczali się lewicowi rewolucjoniści w Hiszpanii w latach 1936-39 (kiedy to męczeńską śmierć poniosło kilka tysięcy osób konsekrowanych). To przypomnienie jest tym istotniejsze, że w powszechnej świadomości nadal pokutuje stworzony przez wpływowych lewicowych intelektualistów mit szlachetnej hiszpańskiej lewicy bohatersko zmagającej się z siłami „zła i zabobonu” (by wspomnieć chociażby Hemingwaya).

Na płaszczyźnie ideowej film pokazuje zaś, że złe ideologie są jak złe drzewa obfitujące w fatalne owoce, kto się nimi karmi, długo nie zachowa zdrowia. Jest to obraz zdecydowanie „kontrewolucyjny”. Wywrotowość jest tu bowiem przedstawiana jako szaleństwo, które potrafi zmieniać owładniętych nim zwykłych ludzi w krwawe bestie. Za tym szaleństwem łatwo się tu wyczuwa Pierwszego Buntownika przeciw Bogu. Szaleństwo rewolucji i duch anarchii kontrastuje tu z pełną łagodności, pokoju, chrześcijańskiej miłości i pokory postawą zakonników, która wzbudza jeszcze większą nienawiść u ich prześladowców.

oficjalna strona filmu

oficjalna strona filmu

Ostatnią, lecz bynajmniej nie najmniejszej wagi płaszczyzną filmu jest relacja Bóg – człowiek, zwłaszcza w odniesieniu do problemu zachowania wierności Bogu przez człowieka w obliczu ciężkich prześladowań. Mamy tu wszak pokazaną sporą grupę (w większości młodych) ludzi, którzy potrafili cieszących się życiem, mieli swoje piękne marzenia i plany na przyszłość (takie jak wyjazd na misje). Później widzimy, jak są wtrąceni do więzienia, szykanowani, poniżeni, ale również kuszeni na różne sposoby, by porzucić stan, do którego, jak uważają, powołuje ich Bóg i w ten sposób ocalić życie. Można rzec, że takich prostych i autentycznych historii męczeństwa nigdy nie dość w kinie, zmuszają one bowiem widza do przyjrzenia się własnej gotowości do bycia świadkiem Chrystusa. Są one dobrym przykładem, umacniają też wiarę i dodają odwagi. I nie jest to przygnębiająca historia, gdyż końćzy się ona swoistym happy endem – widzimy sceny z beatyfikacji męczenników z Barbastro. Końcówka filmu może więc napawać widza uzasadnionym optymizmem, zwłaszcza gdy uświadomi sobie, że dziś wszyscy jego bohaterowie prawdopodobnie i tak byliby już martwi, oddali więc oni coś, czego i tak nie zdołaliby zatrzymać za „niewiędnący wieniec chwały” (Piotra 5:4).

Z elementów pobocznych na pozytywną uwagę zasługuje niewątpliwie to, że mimo tematyki filmu jego twórcom udało się uniknąć scen krwawej przemocy czy elementów o charakterze lubieżnym. Zręcznie jest też oddana pełna ciepła i mądrości atmosfera zakonu w Barbastro. Ciekawie są również zniuansowane różne postawy i motywacje po stronie oprawców.

Jeśli chodzi o negatywne aspekty filmu, to sprowadzają się właściwie do jednej sceny, w której współbrat nachodzonego przez zakochaną dziewczynę kleryka mówi tejże, że ów chłopak został zabity poprzedniego dnia, mimo że w rzeczywistości jeszcze nie został stracony. Nie wiem, jak ten problem wygląda w oryginale, być może jest tam jakaś gra słów, niestety w polskiej wersji językowej mamy do czynienia z kłamstwem, a więc możemy mówić o pobłażliwości dla tego grzechu.

Z tym zastrzeżeniem polecamy film ku pokrzepieniu i umocnieniu serc.

Marzena Salwowska

 

Ps.  Spodobała Ci się ta recenzja? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 2 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń.

Numer konta: 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523, Mirosław Salwowski

8 stycznia 2016 16:55