Filmy
Vera Drake

Ocena ogólna:  Wyraźnie zły (-2)

Tytuł oryginalny
Vera Drake
Data premiery (świat)
6 września 2004
Data premiery (Polska)
18 lutego 2005
Rok produkcji
2004
Gatunek
Dramat
Czas trwania
125 minut
Reżyseria
Mike Leigh
Scenariusz
Mike Leigh
Obsada
Imelda Staunton, Richard Graham, Eddie Marsan, Anna Keaveney, Alex Kelly, Daniel Mays, Philip Davis, Lesley Manville, Sally Hawkins, Vinette Robinson, Allan Corduner, Peter Wight
Kraj
Francja/Nowa Zelandia/Wielka Brytania
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Rzecz dzieje się w Londynie lat 50-tych XX w. Bohaterką filmu jest Vera Drake, na pozór przykładna obywatelka Zjednoczonego Królestwa. Ta miła pani w średnim wieku, nie dość, że ciężko pracuje jako pomoc domowa u zamożnych londyńczyków, prowadzi własny pełen ciepła i serdeczności, otwarty również na potrzebujących dom, nadto zajmuje się chorą matką, to jeszcze znajduje czas, by, jak to sama ujmuje „pomagać młodym kobietom, które mają kłopoty”. Na czym owa „pomoc” polega? Otóż, określając znów rzecz słowami głównej bohaterki, „przywraca miesięczne krwawienie” za pomocą strzykawki, startego mydła, wody i środka dezynfekcyjnego. Tę sielankę przerywa pewnego dnia policja, która zjawia się pod drzwiami Very, po tym jak jedna z tak potraktowanych dziewczyn omal nie umarła.

Uważniejszego czytelnika już sam powyższy opis filmu powinien naprowadzić na powody, dla których nie mógł on zostać przez nas oceniony pozytywnie. Mike Leigh, reżyser i scenarzysta „Very Drake” w jednej osobie, mówi bowiem o tak trudnym i drastycznym temacie jak aborcja nie używając nawet tego „medycznego” i neutralnego światopoglądowo terminu – cały czas mowa jest tu jedynie o „pomocy kobietom”, słowa o zabijaniu małych dzieci pojawiają się tu tylko raz i padają z ust osoby, która jest w szoku, łatwo więc zdyskredytować ich wartość.  Cały temat jest tu zresztą przedstawiony w sposób niezwykle eufemistyczny. Reżyser unika zresztą nie tylko mocnych słów ale i mocnych obrazów. Czasami w sposób wręcz groteskowy. Przykładowo, najczęściej używanym przez główną bohaterkę wyrazem jest „słodziutki(a)”, którym zwraca się nawet do przesłuchującego ją komisarza policji. Cały film zresztą można by określić tymże słowem. „Słodziutka” jest tu przede wszystkim główna jego bohaterka, osoba prawdziwie serdeczna i bezinteresowna, rzeczywista podpora dla swej rodziny i przyjaciół. Oczywiście nie można zaprzeczyć, że nawet człowiek bardzo dobry (w naszym ludzkim postrzeganiu) może czynić bardzo złe rzeczy w zgodzie ze swoim subiektywnym osądem i błędnie ukształtowanym sumieniem. Tyle że w naszym kręgu kulturowym, gdzie prawda Ewangelii znana jest od wieków i w mniejszym lub większym stopniu jest już wpisana w nasze sumienia, jest to mało prawdopodobne. Zwykle jednak złe czyny są z naszej strony wynikiem złego serca.

Nietrudno więc dostrzec cel, w jakim główna bohaterka filmu, która świadomie łamie prawo Boże i ludzkie, jest tak „słodziutka”. Służy to zapewne wzbudzeniu empatii widza, skłonieniu go by kibicował Verze, współczuł jej i oburzał się na „drakońską” karę 30 miesięcy więzienia, na którą zostaje skazana. W rezultacie film jest sprytnie nie wyrażonym wprost ale dość jednoznacznym głosem „za” w debacie o legalności przerywania ciąży. Przeniesienie zaś jego akcji  w lata pięćdziesiąte służy  zamknięciu ust przeciwnikom, gdyż zawsze można powiedzieć, że jest to film, o tym jak było, nie zaś aktualny głos w tej dyskusji.

W innych okolicznościach można by pochwalić tę produkcję za takie skądinąd ważne zalety jak brak przemocy, wulgarnego języka, obscenicznych scen czy pokazanie kochającej się i wspierającej się w trudnych sytuacjach rodziny. Problem jednak w tym, że zalety te są jak lukier, który ma przykryć zatrute ciastko i ułatwić jego zjedzenie. Oczywiście, stwarzanie tak słodkiej otoczki dla zabijania niewinnych i bezbronnych dzieci w łonach ich matek trudno uznać za rzecz godną pochwały i polecenia.

W kontekście tego filmu warto raz jeszcze przypomnieć sobie następującą biblijną prawdę: „Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan,  a siedem budzi u Niego odrazę: wyniosłe oczy, kłamliwy język,  ręce, co krew niewinną wylały, serce knujące złe plany,  nogi, co biegną prędko do zbrodni, świadek fałszywy, co kłamie, i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci” (Przysłów 6: 16-19).

Marzena Salwowska

filmweb.pl

filmweb.pl

4 lutego 2015 11:27