filmweb.pl Filmy
Terminator 2: Dzień sądu.

Ocena ogólna:  Dobry ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami (+1)

Tytuł oryginalny
Terminator 2: Judgment Day
Data premiery (świat)
1 lipca 1991
Data premiery (Polska)
5 maja 1992
Rok produkcji
1991
Gatunek
Sci-fi
Czas trwania
137 minut
Reżyseria
James Cameron
Scenariusz
James Cameron, William Wisher Jr.
Obsada
Arnold Schwarzenegger, Linda Hamilton, Edward Furlong, Robert Patrick
Kraj
Francja/USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Nagrodzona 4 Oscarami kontynuacja fabuły filmu „Terminator” (uważana zresztą za najlepszą część owej serii). Akcja tej konkretnej odsłony owej opowieści ma miejsce w 1995 roku, czyli 11 lat po wydarzeniach ukazanych w pierwszej  części. Mający być w przyszłości przywódcą powstania ludzi przeciw morderczym robotom, dziesięcioletni jeszcze John Connor, mieszka wraz z rodziną zastępczą w Los Angeles, podczas gdy Sarah Connor, jego matka przebywa a w zakładzie psychiatrycznym, gdzie została osadzona po tym, jak próbowała wysadzić  fabrykę komputerów, motywując to swymi apokaliptycznymi wizjami i znaną sobie tragiczną przyszłością ludzkości.  I właśnie do tego miejsca oraz czasu, wysłane zostają z owej burzliwej przyszłości dwa roboty: T-1000, którego zadaniem jest zabić dziesięcioletniego Johna oraz T-800, który ma z kolei go ochraniać. T-1ooo jest jednak znacznie bardziej zaawansowany technologicznie  niż T-800 i praktycznie jest odporny na broń z końca XX wieku. Przed T-800 staje więc  trudne zadanie ocalenia życia przyszłego „wybawiciela” ludzkości. Oba roboty szukając Johna, spotykają się w centrum handlowym, gdzie też odbywają ze sobą pierwszą walkę. Szczęśliwie jednak, T-800 udaje się przy tej okazji obronić swego podopiecznego, jednak nie jest to koniec akcji, gdyż będzie on musiał jeszcze uciekać przed ścigającym ich T-1000, a także odnaleźć matkę Johna, by i ona nie padła ofiarą wysłanego przeciw jej synowi robota. Jak zatem można się domyślać, dużą część fabuły tego filmu stanowią efektowne sceny walk, które odbywają się pomiędzy T-800, a T-1ooo, a także np. pomiędzy nimi a próbującymi ich powstrzymać policjantami.

Przejdźmy teraz do omówienia moralnej i światopoglądowej warstwy tej produkcji. Otóż „Terminator 2: Dzień sądu” to jeden z filmów akcji, gdzie gwałtowne sceny walki, bójek i przemocy, mają być ważnym, jeśli nie najważniejszym elementem, który ma przyciągać uwagę widza, ekscytując go przy tym i dostarczając mu tym samym rozrywki. Owa okoliczność jest chyba najpoważniejszą wątpliwością natury etycznej, którą można mieć wobec tego i tym podobnych filmów. Gdyż, nawet jeśli  pokazana na ekranie przemoc i rozlew krwi nie są rzeczywiste, ale  pozorowane, to i tak pozostaje ważne pytanie o moralną stosowność czynienia sobie rozrywki z oglądania takich scen?  Jest to pytanie naglące zwłaszcza w odniesieniu do młodszych widzów, dla których tego typu rozrywka stanowi szczególne niebezpieczeństwo, gdyż jak wykazują liczne naukowe badania na ów temat, długotrwała styczność z takową, w wypadku małoletnich często powoduje u nich wzrost agresji, lęki, a także do pewnego stopnia zobojętnienie na przemoc w życiu realnym. Trudniej jest co prawda orzec, jak coś takiego wpływa na osoby z bardziej ukształtowaną osobowością, jednak tak czy inaczej, nawet w wypadku takich ludzi, nie wydaje się stosowne czerpanie przyjemności i rozrywki z choćby i pozorowanych scen agresji i przelewu krwi.

W omawianym filmie razi też mnogość wulgarnej mowy, a także rysy charakterologiczne dziesięcioletniego Johna oraz jego Matki. John jest bowiem krnąbrnym chłopcem, który nie stroni od kradzieży, a także ma dość niewybredne słownictwo. Podobnie, jego Mama, wydaje się co najwyżej w małym stopniu przypominać prawdziwą niewiastę, gdyż jest wulgarna, a także ma skłonności do przemocy i brutalności.

Mimo wskazanych wyżej poważnych wad i dwuznaczności, owa produkcja ma też swoje bardziej wyraźne i pozytywne lekcje moralne. Jednym z takowych plusów jest tu wskazanie na to, iż ludzie jako posiadający dar wolnej woli, mogą kształtować swą przyszłość, w związku z czym zło i tragedie, jakie mogą nadejść, nie są absolutnie nieuchronne. Co prawda, jako że w filmie tym nie ma wzmianek o Panu Bogu, podana wyżej prawda jest niepełna przez to, iż nie uwzględnia Bożej wszechwiedzy i tego, iż np. prorocy mogą w imieniu Bożym, w sposób pewny przepowiadać pewne złe wydarzenia, nie zaprzeczając przy tym ludzkiej wolności (gdyż Bóg po prostu wie, jakich ludzie dokonają wyborów). Jednak i tu można zauważyć, że niektóre z proroctw miały charakter nie bezwzględnie pewnego wydarzenia, ale czegoś, co może się warunkowo  stać lub nie stać (np. proroctwo o zniszczeniu Niniwy wygłaszane przez Jonasza). Jednym z przesłań tego filmu jest też nadzieja na to, iż ludzie nie muszą skazać siebie na zagładę i wyniszczenie. I z tymi zasadniczo dobrymi treściami wiąże się jednak pewna wątpliwość o charakterze światopoglądowym. Otóż wspomniany już wyżej fakt, iż w filmie tym nie ma odwołań do Boga, ale jest za to pokazana nadzieja na ocalenie ludzkości, wydaje się czynić jego przesłanie nieco naturalistycznym i zbyt humanistyczny. To wszak świeccy humaniści pomijając i negując wiarę w Pana Boga i Jego Opatrzność twierdzą, iż ludzkość może wyzwolić się od swych problemów sama, bez pomocy z Nieba. „Terminator 2” co prawda nie neguje wiary w Stwórcę, ale pomija ją milczeniem, przez co podejrzenie o wyrażanie w nim tendencji świeckiego humanizmu wydaje się dość zasadne.

filmweb.pl

filmweb.pl

Innym z pozytywów tego filmu jest pokazana w nim niechęć do zabijania ludzi. Co prawda, istnieje moralne prawo do zabicia „złoczyńcy” w sytuacji, gdy nie ma innego realnego wyjścia z bardzo niebezpiecznej sytuacji, jednak tak czy inaczej owe prawo nie powinno wzbudzać naszego entuzjazmu. W produkcji tej widzimy, jak w pewnym momencie, John Connor zakazuje T-800 zabijać ludzi (np. atakujących ich policjantów), co zresztą na pierwszy rzut oka wydaje się pomysłem bardzo nierozsądnym, albowiem ludzie ci najczęściej do nich strzelają, przez co w bardzo poważny i realny sposób zagrażają ich życiu. Innym z wątków, gdzie widoczna jest owa niechęć do uśmiercania ludzi, są sceny, w których mama Johna próbuje zabić Milesa Dysona, przyszłego twórcę mikroprocesora, który to wynalazek ma w przyszłości przyczynić się do śmierci 3 miliardów ludzi w wyniku wojny atomowej. Jej syn oraz T-800 powstrzymują ją jednak od tego czynu, a i ona ostatecznie zeń – chyba także w sensie moralnego nastawienia,  a nie tylko fizycznej niemożności – rezygnuje. W przypadku owego wątku mamy zresztą do czynienia z pokazaniem pewnego dość popularnego dylematu filozoficznego, zadającego pytanie o to, co należałoby uczynić w sytuacji, gdyby dzięki przeniesieniu w czasie można było zabić kogoś, kto w przyszłości odpowiedzialny będzie za śmierć milionów (np. wówczas, gdy ów był jeszcze niewinnym i nieświadomym tego dzieckiem)?  W omawianym wątku filmowy mamy wszak podobną sytuację, gdyż Sarah chce zabić Milesa, który prowadząc swe badania i prace nad wynalezieniem mikroprocesora, ma dobre intencje i nie chce by za jego pomocą zabijano kogokolwiek z ludzi. Na szczęście jednak udaje się tu znaleźć w miarę dobre i moralne wyjście z tej bardzo trudnej sytuacji i zamiast zabicia człowieka, zostaje zniszczona fabryka, w której ma być wyprodukowane przyszłe de facto ludobójcze urządzenie. Nie będzie więc chyba zbytnim ryzykiem stwierdzenie, iż omawiany wątek filmu „Terminator 2”  wydaje się pośrednio wskazywać na słuszność nauczania katolickiego o tym, iż nawet w bardzo trudnych i ekstremalnych sytuacjach człowiek nie musi czynić czegoś, co jest ze swej natury wewnętrznie złe i nieprawe (czyli np. zamierzonego zabicia niewinnego człowieka).

Wreszcie mniej wyraźnym i pośrednim plusem tego filmu zdaje się też być scena, w której Sarah mówi, iż T-800 byłby bardzo dobrym ojcem dla jej syna, gdyż nigdy go nie skrzywdzi, nie krzyknie na niego, nie upije się, etc. Wcześniej zaś zostało zasugerowane, że Sarah wychowując Johna angażowała się w przelotne, tymczasowe związki z mężczyznami. Można więc tu upatrywać pośredniej i być może niezamierzonej krytyki tego stanu rzeczy przez wskazanie, iż odpowiednim miejscem dla wychowania dziecka nie jest dziki związek, ale tradycyjna, stała i monogamiczna rodzina.

Podsumowując, „Terminator 2: Dzień sądu” to film, z którego można wynieść pewne wartościowe rzeczy, jednak zdecydowanie nie jest on dla młodszej widowni, a i dojrzałe osoby  głównie ze względu na zawarty w nim nadmiar przemocy i wulgarnych słów, powinny podchodzić do niego z dużą ostrożnością.

 

 

Ps.  Spodobała Ci się ta recenzja? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 2 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń.

Numer konta:

22 1140 2004 0000 3402 4023 1523, Mirosław Salwowski

4 czerwca 2015 11:27