Tag Archive: To ja złodziej

  1. To ja, złodziej

    Leave a Comment 16-letni Piotrek, który pochodzi z pijackiej rodziny, na co dzień przyucza się do zawodu mechanika samochodowego w warsztacie u Wyskocza, wieczorami zaś razem ze swym młodszym kolegą Frankiem dopuszcza się kradzieży radioodbiorników w samochodach. Życiowym marzeniem Piotrka jest zostać zawodowym złodziejem w znaczącej organizacji przestępczej kierowanej przez Maksa. By zaimponować Maksowi, Piotrek kradnie luksusowy samochód należący do Seweryna, muzyka i kompozytora. Kryminalne zapędy Piotrka nie podobają się jego pracodawcy Wyskoczowi, który, choć sam współpracuje z gangsterami od Maksa, próbuje zniechęcić swego podopiecznego do podążania tą drogą. Kiedy czytałem zapowiedzi tego filmu ucieszyłem się, myśląc: „O będzie co pozytywnie opisać, wszak jest to historia o tym, jak jeden człowiek próbuje zawrócić ze złej drogi swego bliźniego”. Niestety jednak, w miarę oglądania tej produkcji okazywało się, że byłoby bardzo trudno dać jej choć umiarkowanie przychylną ocenę. Co prawda, owszem wątek, w którym Wyskocz odradza Piotrkowi angażowanie się w przestępczą działalność, jest w filmie wyraźnie zarysowany, ale zostało to tam podane w gęstym sosie wulgarności, plugastwa i obsceniczności. Poza tym w produkcji tej tak naprawdę nie ma żadnej postaci, która w bardziej wyrazisty sposób prezentowałaby jakąś alternatywę dla szeroko pokazywanego w niej świata nieprawości. Przykładowo Wyskocz okazuje troskę swemu podopiecznemu Piotrkowi i próbuje go odwieść od jego złych zamiarów, jednak sam współpracuje z gangsterami, używa wulgarnej mowy, a ponadto zdradza swą żonę. Z kolei babcia Piotrka, choć modli się do Boga i okazuje serce swemu wnukowi, to jednocześnie jest złośliwa, źle życzy swym bliźnim, a swą sąsiadkę wulgarnie nazywa „Kur**ą”. Na koniec warto zaś zauważyć pewną dwuznaczność zawartą w samej formule i sposobie prezentowania tego filmu. Otóż reklamowany jest on jako „komedia”, a więc coś co ma z założenia śmieszyć widzów. Tymczasem świat pokazany w tej produkcji jest zdecydowanie bardziej godny ubolewania i płaczu aniżeli śmiechu. Jest to bowiem świat ludzi pogrążonych w różnych nieprawościach, którzy na co dzień obrażają Pana Boga swymi występkami, przez co w duchowy sposób krzyżują Chrystusa Pana swymi licznymi grzechami. Czy więc naprawdę powinniśmy się z czegoś takiego śmiać, czy raczej wzorem świętych niewiast spod Krzyża i umiłowanego ucznia Jana rzewnie płakać nad tym, co jest tam pokazywane? Mirosław Salwowski /.../