Tag Archive: polityka

  1. Kariera Nikosia Dyzmy

    Leave a Comment Pracujący jako grabarz Nikodem, pewnego dnia, w skutek niespodziewanego zbiegu okoliczności, staje się personą, o uwagę której zabiegają politycy i przedsiębiorcy. Ta jedna z bardziej znanych polskich komedii to istne szambo. Może i stanowi jakąś tam satyrę na korupcję świata politycznego, ale jej ogromną wadą jest to, że nie pokazuje żadnej dla tejże korupcji alternatywy. W zasadzie, wszystkie ze znaczących postaci, pokazanych w tym filmie są na płaszczyźnie moralnej odpychające i nie ma tam nikogo, kto mógłby być pod tym względem choćby częściowo wzorem. Amoralny cynizm, kłamstwa, pijaństwo, oszustwa, wulgarna mowa, cudzołóstwa, bezwstyd i korupcja są tu starannie odmalowywane i, jak by tego było mało, świat z nich się wyłaniający, nie wydaje się tu być przerażający, ale staje się dla nas okazją do zabawy, śmiechu i rozrywki.  A „morał” historii tu pokazanej jest taki, że oszustwo, kłamstwo, uwodzenie cudzych żon oraz cynizm popłaca, gdyż w nagrodę za to można wspinać się po szczeblach kariery (żadnej sugestii kary i ponoszenia w tym albo przynajmniej przyszłym życiu moralnej odpowiedzialności za swe czyny).  Innymi słowy, w tej produkcji nie ma chyba niczego, co mogłoby chrześcijan budować, inspirować bądź podnosić na duchu. /.../
  2. Wyborcze jaja

    Leave a Comment Satyryczne spojrzenie na amerykańską politykę. Do wyborów o fotel kongresmana pretenduje stary polityczny „wyjadacz” Cam Brady oraz naiwny i niedoświadczony Martin „Marty” Huggins. Ten drugi, będąc nową postacią w świecie polityki, nie wie, iż jest cynicznie wykorzystywany przez dwóch wpływowych biznesmenów, którzy chcą uczynić go swym pionkiem w Kongresie, po tym, gdy do tego zadania nie za bardzo nadaje się co prawda doświadczony, ale skompromitowany przez skandale obyczajowe Cam Brady. Na płaszczyźnie etycznej i światopoglądowej film ten miał szansę być ciętą, ale przy tym naprawdę dobrą satyrą na zepsucie moralne w świecie polityki, która jednak nie ograniczałaby się tylko do ironicznego pokazania wad tych czy innych ludzi, a wskazywałaby też na pewne dobre wzorce i postawy. Słowem, mógł to być dobry i dowcipny moralitet piętnujący grzechy polityków, a jednocześnie dodający otuchy poprzez pokazanie zwycięstwa dobra nad złem. W filmie tym mamy bowiem wiele rzeczy potrzebnych do takiego moralitetu: walkę cnoty z występkiem, „happy end” w postaci ukarania zła i złoczyńców, a także swego rodzaju „polityczne nawrócenie” jednej z występujących tu postaci. Takie tradycyjne cnoty i wartości jak uczciwość, prawdomówność, prymat dobra wspólnego nad osobistymi korzyściami są tu docenione i faworyzowane. Niestety jednak na powyższym muszę zakończyć opisywanie zalet tej produkcji, by stwierdzić, że te wszystkie dobre rzeczy zostały głęboko unurzane w gęstym sosie ohydy, obrzydliwości oraz plugastwa. Obsceniczne żarty, wulgarna mowa, bezwstyd, częste nawiązania do różnych seksualnych grzechów, perwersji i zboczeń skutecznie bowiem niszczą szlachetne przesłanie tego filmu. W pewnym momencie widzimy nawet jak treść poleconej przez naszego Pana Jezusa Chrystusa modlitwy „Ojcze nasz” jest wystawiona na pośmiewisko, gdyż jej wzniosłe i piękne słowa zostają pomieszane z niewybrednymi żartami, a nawet nawiązaniami do seksu. Nie możemy zatem ani pochwalić ani polecić tego filmu, a tylko wyrażamy smutek, iż jego dobry potencjał został tak splugawiony i zohydzony. Mirosław Salwowski /.../