Tag Archive: podszywanie się pod księdza

  1. Boże Ciało

    Leave a Comment Film ten – jako podobno inspirowany prawdziwą historią – opowiada o młodym, 20-letnim chłopaku Danielu, który po wyjściu z poprawczaka udaje katolickiego księdza i przez pewien czas na jednej z wiejskich parafii pełni posługę w zastępstwie tamtejszego nieobecnego proboszcza. Wszystko to dzieje się wskutek zbiegu różnych okoliczności, a, jako że Daniel już wcześniej odczuwał powołanie do bycia osobą duchowną, wydaje się on dobrze się spełniać w swej nowej życiowej roli. Z pewnością film ten ma swe łatwo zauważalne zalety. Pokazuje on wszak takie dobre rzeczy jak np. niezłomną walkę Daniela o sprawiedliwość, prawdę i naprawienie krzywd (wątek pochówku dla sprawcy tragicznego wypadku samochodowego). Realistycznie jest w nim też ukazany fakt, iż często w różnych dramatycznych i konfliktowych sytuacjach wina może leżeć po obu stronach. Ponadto, film daje swój dość jasny wyraz jednej z zasad moralności chrześcijańskiej, jaką jest powstrzymywanie się od pochopnych i lekkomyślnych sądów oraz ocen. Różne pokazane w nim sytuacje skłaniają wszak do refleksji, iż dobrze jest przyjrzeć się danej sprawie z dwóch stron, a nie patrzeć na nią tylko przez pryzmat własnego osobistego bólu, krzywdy i cierpienia. Prawdziwą perełką w tym obrazie jest zaś jedna z modlitw Daniela, w której prosi on Boga o łaskę pokory i przeprasza za to, iż „codziennie chcemy być doceniani i ważni oraz szukamy kogoś, od którego możemy poczuć się lepsi” (cytuję z pamięci – jednak sens tej modlitwy był właśnie taki). Zaiste, ta modlitwa była tak piękna, że miało się wrażenie, iż jest ona cytatem z jakiegoś Świętego. Można wreszcie powiedzieć, że film pt. „Boże Ciało” stanowi coś w rodzaju apelu do duchownych, by przedkładali Boże zasady nad dobre relacje z przedstawicielami władzy cywilnej. Wyrazem tej postawy jest dialog Daniela z lokalnym wójtem, który próbuje go nakłonić do rezygnacji z walki, o to co jest słuszne. Daniel odpowiada wtedy wójtowi: „Pan ma władzę, ale ja mam rację”. Filmweb Niestety, jednak wady tego filmu są na tyle mocne, iż zdają się przeważać nad wskazanymi wyżej jego zaletami. Oczywiście, naczelną z tych wad jest sama jego główna treść sprowadzająca się do tego, iż osoba świecka udaje osobę duchowną (czyli prezbitera), a co się z tym wiąże, notorycznie kłamie, oraz symuluje sprawowanie Mszy świętej i innych sakramentów. Nie wszystko, co też czyni i mówi ów pseudoksiądz, zasługuje na pochwałę. Na przykład w pewnym momencie zrównuje on chwalenie Boga poprzez uczestnictwo we Mszy świętej ze wspólnym, przyjemnym spędzeniem czasu na świeżym powietrzu. To oczywiście zaprzecza nauce katolickiej głoszącej, iż najdoskonalszą formą oddawania czci Panu Bogu jest właśnie Msza święta. Rzecz jasna, w pewnym sensie można też chwalić Boga, grając dajmy na to z przyjaciółmi w koszykówkę, czy też spędzając z nimi miły czas w kawiarni (o ile nie dzieje się przy tym nic grzesznego), jednak istnieje hierarchia aktów, które w mniej i bardziej doskonały sposób czczą Boga. W tym filmie się temu zaś zaprzecza. Ponadto, obok dobrych modlitw Daniela znajdują się też w omawianym obrazie także takie, które przynajmniej na pierwszy rzut oka wydają się bluźniercze (gdyż oskarża się w nich Stwórcę o zrobienie rzeczy niesprawiedliwej, głupiej i okrutnej). Co więcej, bez sprzeciwu ze strony udającego księdza głównego bohatera jeden z parafian wykrzykuje w stronę Pana Boga straszną wulgarną zniewagę. Kolejnym ważnym zastrzeżeniem, jakie tu należy podnieść, jest obecność w nim długich, prawdopodobnie wręcz pornograficznych scen. Używam, tu słowa „prawdopodobnie”, gdyż widziałem ich tylko urywek (na dalszą ich część zasłoniłem oczy), jednak dochodzące z ekranu odgłosy pozwalały z dużą dozą pewności domniemywać, iż te ohydne sceny trwały jednak przez dłuższy czas. Na pochwałę nie zasługuje tu też duża ilość wulgaryzmów, które, nawet jeśli twórcy filmu uznaliby za „konieczne” dla jego fabuły, to mogły być one przynajmniej częściowo wyciszone. W pewnym stopniu rzeczą, która zastanawia w tym filmie, jest zestawienie w nim z jednej strony religijnej gorliwości Daniela z jednoczesnymi strasznymi grzechami, jakich się on dopuszcza. Przykładowo, główny bohater pomaga swym kolegom w dokonanym przez nich analnym gwałcie na innym z osadzonych w zakładzie poprawczym (sam fizycznie nie bierze co prawda w nim udziału, ale jego pomoc jest niejako konieczna do zaistnienia tego obrzydliwego występku). Po chwili widzimy go zaś, jako ministranta, który przygotowuje salę do odprawienia Mszy świętej. W innej ze scen widzimy Daniela odmawiającego różaniec, by za kilka minut obserwować, jak upija się, zażywa narkotyki, a także uprawia seks z przypadkowo poznaną dziewczyną. Oczywiście i tego rodzaju pożałowania godne postawy życiowe nie tylko że się zdarzają, ale być może nawet są częste, jednak warto zauważyć, iż główny bohater wydaje się w tym wręcz kreowany na swego rodzaju świętego. Podsumowując, ogólnie rzecz biorąc, pomimo wszystkich mocnych stron „Bożego Ciała” nie polecamy tego filmu. W sferze stricte religijnej wydaje się on bardziej skoncentrowany na człowieku niż na Bogu, w aspekcie zaś moralnym miesza życzliwe pokazywanie różnych cnót z pozytywnym albo przynajmniej neutralnym ukazywaniem niektórych z grzechów (które czasami są obrazowane nawet we wręcz pornograficzny sposób). Mirosław Salwowski PS. Drogi Czytelniku jeśli doceniasz naszą wieloletnią i wytrwałą pracę w dziele propagowania dobrej i chrześcijańskiej kultury oraz uwrażliwiania na dostrzeganie złych lub wątpliwych moralnie i światopoglądowo aspektów przemysłu filmowego to prosimy Cię o wsparcie finansowe naszej działalności. Uczynić to możesz wpłacając dowolnie wybraną przez siebie kwotę pieniężną na poniższe konto bankowe: 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523Mirosław Salwowski, Toruń Dane do przelewu bankowego dla osób z zagranicy to: PL 22 1140 2004 0000 3402 4023 1523 Kod SWIFT: BREXPLPWMBK Mirosław Salwowski, Toruń /.../