Tag Archive: nowa maleficent

  1. Czarownica 2

    Leave a Comment W tej odsłonie filmowej opowieści o zamieszkującej lasy i bory czarownicy Diabolinie dowiadujemy się, iż wychowana przez nią Aurora chce poślubić księcia Filipa. Sprawy się jednak komplikują, gdy własną intrygę w tej kwestii snuje matka Filipa, czyli królowa Ingrith, która, nie chcąc dopuścić do tego małżeństwa, w efekcie doprowadza do wojny pomiędzy ludźmi, a rogatymi i skrzydlatymi istotami należącymi do tego samego gatunku co Diabolina. W zasadzie można by powiedzieć, iż ogólnie rzecz biorąc, bajka ta jest utrzymaną w klasycznym tonie opowieścią o walce dobra ze złem, gdzie na końcu dobro odnosi zwycięstwo, zło zaś zostaje ukarane. Wszystko by było więc pięknie, gdyby nie fakt radykalnego, by nie powiedzieć rewolucyjnego odwrócenia w tym obrazie tradycyjnej symboliki oraz pewnych formuł słownych, które do tej pory zwykliśmy używać. Chodzi oczywiście o to, że z życzliwością są tutaj przedstawiane istoty, mające w oczywisty sposób przypominać nam stworzenia, które z własnej woli uczyniły się złymi, stały się buntownikami przeciwko Stwórcy oraz są największymi wrogami człowieka. Chodzi oczywiście w tym miejscu o szatana i jego demony, które od wieków przedstawiane są w naszej kulturze jako istoty posiadające czarne skrzydła, rogi, etc. Właśnie zaś w ten sposób obrazowana jest tak Diabolina, jak i jej sprzymierzeńcy w walce z królową Ingrith. Same polskie tłumaczenie imienia głównej bohaterki, czyli wspomniana wyżej „Diabolina” nie pozostawia zresztą większego pola do interpretacji, z czym widzom ma się to kojarzyć. Co prawda w angielskiej wersji językowej polska „Diabolina” przedstawiana jest jako „Maleficent”, a więc coś co można przetłumaczyć jako np. „Czarownictwo”, „Czarownica”, itp., ale czy mamy tu do czynienia z jakąś kolosalną różnicą? Wszak i czary są domeną diabłów. Do tego trzeba jeszcze dodać, iż zła królowa Ingrith pragnie oczyścić swe królestwo z magii, przez co film ów w nieprzychylny sposób pokazuje wrogość, jaką chrześcijanie są przecież zobowiązani, okazywać wszelkim czarom, wróżbom oraz innym okultystycznym praktykom. Multikino O co więc ostatecznie chodzi w tej bajce? Cóż, prawdopodobnie ma ona oswajać widzów z przekonaniem, iż szatan oraz jego demony tak naprawdę nie są złymi aniołami, a co za tym idzie, możemy i powinniśmy się z nimi przyjaźnić. Taki wszak jest bowiem morał omawianego filmu, w którym Diabolina wraz z sobie podobnymi rogatymi istotami w końcu zawiera pokój z ludźmi oraz zaczyna się z nimi przyjaźnić. Oczywiście, ktoś może upierać się przy dziwacznej interpretacji tej bajki, wedle której chodzi w niej tylko o pokazanie tego, iż pod brzydką lub niepokojącą powierzchownością może kryć się dobre i piękne serce. Bądźmy jednak poważni! Czy jest możliwe, by tak daleko idące wizualne podobieństwa pomiędzy szlachetną Diaboliną i jej rogatymi towarzyszami a sposobem, w jaki tradycyjnie przedstawiano w naszej kulturze szatana i diabły, były czysto przypadkowe? Warto więc w kontekście tego filmu na uwadze poniższe biblijne ostrzeżenie: Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.  Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!  (…) – 1 P 8-9. I na sam koniec tej recenzji warto zauważyć, do jakiej perwersji doszły już niektóre z dzieł naszej popkultury. O ile bowiem, diabeł zwykle ukrywa swą tożsamość, przybierając postać Anioła światłości (por. 2 Kor 11, 14-15) o tyle dziś już najwidoczniej coraz częściej dochodzi do wniosku, iż nawet taka jego „tradycyjna” maskująca taktyka nie jest zawsze potrzebna. Współcześnie może wszak on nawet w bajkach dla dzieci pokazać się takim, jak w sposób obrazowy był przez wieki przedstawiany, a i tak fakt ów nie wystraszy rodziców posyłających na takie filmy swe pociechy. Mirosław Salwowski /.../