Tag Archive: Mirosław Salwowski

  1. Nędznicy (2019)

    Leave a Comment Akcja filmu dzieje się w paryskiej, zdominowanej przez ludzi imigranckiego pochodzenia, dzielnicy Montfermeil. Ulice tej części Paryża przemierza patrol złożony z trzech policjantów – pewnego siebie Chrisa, czarnoskórego Gwada oraz Stéphane Ruiza. Ostatni z wymienionych dołączył do dwójki pierwszych niedawno, gdyż przeniósł się z innego wydziału policji, aby być bliżej swej rodziny. Z perspektywy tej trójki obserwujemy więc specyfikę imigranckiej i muzułmańskiej części Paryża. Pozornie niezbyt poważna sprawa kradzieży małego lwa z prowadzonego przez Cyganów cyrku staje się początkiem ciągu zdarzeń, które doprowadzają do gwałtownych rozruchów z udziałem arabskiej i czarnej młodzieży. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten można docenić za dość wyraziste pokazanie w miarę dobrej moralnie postawy Stéphane’a, który konfrontuje się tu z aroganckim i nadużywającym swej władzy Chrisem. Stéphane reprezentuje w tym obrazie bowiem współczucie, troskę oraz praworządność, w przeciwieństwie co Chrisa, który wygląda na jednostkę dość cyniczną, odmawia należnej pomocy poważnie rannemu chłopcu oraz wykorzystuje swe policyjne uprawnienia w dwuznacznych moralnie celach. Dodajmy, że „Nędznicy” z 2019 roku nie jawią się też jako przykład skrajnie politycznie poprawnego kina, w którym biali Europejczycy są demonizowani, a za to Czarni, Arabowie i muzułmanie idealizowani. Różne problematyczne zachowania oraz postawy są tutaj bowiem pokazywane po obu stronach. Tytułem pewnego rodzaju zastrzeżenia względem tego filmu możemy wymienić fakt, iż kończy się on cytatem z książki „Nędznicy” autorstwa Victora Hugo: „Przyjaciele, zapamiętajcie to sobie: nie ma ani złych roślin, ani złych ludzi. Są tylko źli ogrodnicy”. Oczywiście, takie słowa są doktrynalnie co najmniej dwuznaczne, gdyż stoją one w bezpośredniej sprzeczności z Pismem świętym, które niejednokrotnie stwierdza istnienie „złych ludzi” (por. Prz 28, 5; 2 Tm 3, 13; Mt 5, 45). To zaś, że umieszcza się je w filmie w taki, a nie inny sposób sugeruje, iż stanowią one niejako jego myśl przewodnią. Mirosław Salwowski /.../
  2. Hologram dla króla

    Leave a Comment Alan Cry, amerykański biznesmen przylatuje do Arabii Saudyjskiej w celu sfinalizowania ważnego dla jego firmy interesu mającego być zawartego z królem tego muzułmańskiego kraju. Wszystko to jednak zaczyna się przeciągać w nieskończoność, gdyż król jest niedostępny, zaś pracujący dla Alana ludzie muszą wykonywać swe zajęcia w kiepskich jak na ich specyfikę warunkach. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten zasługuje na krytykę, gdyż jego fabuła zmierza do życzliwego przedstawienia podejmowania seksualnych relacji przez osoby rozwiedzione (czyli czegoś to tradycyjnie zwano mianem „cudzołóstwa”). Widzimy tu bowiem jak Alan angażuje się w tego rodzaju zażyłość z pewną miejscową lekarką i końcówka omawianej produkcji sugeruje (a może nawet wprost o tym mówi), że ów związek był czymś budującym oraz szlachetnym. Gwoli złagodzenia krytyki tego filmu w owym aspekcie możemy jednak powiedzieć, iż z drugiej strony w jednej z innych scen Alan zrezygnował z podjęcia przypadkowego kontaktu seksualnego mimo, że miał ku temu okazję. Nie można zatem powiedzieć, by twórcy tego obrazu promowali rozwiązłość seksualną przejawiającą się w bardzo łatwym nawiązywaniu takich relacji. To oczywiście dobrze, ale z drugiej strony nie usprawiedliwia pozytywnego przedstawiania przez nich pozamałżeńskiego seksu, wówczas gdy takowy opiera się na bardziej poważnym uczuciu i głębszej więzi. Coś takiego jest rzecz jasna mniej złe niż rozwiązłość, ale wciąż jednak pozostaje czymś występnym i niemiłym Panu Bogu. Ponadto, wydaje się, że w filmie tym zbyt pobłażliwie pokazano łamanie miejscowego prawa w sytuacji, gdy takowe nie próbuje zmusić kogoś do czynienia czegoś ewidentnie złego. Chodzi mianowicie o spożywanie alkoholu m.in. przez Alana, co jest wszak zakazane przez prawo Arabii Saudyjskiej. Niewątpliwie, samo w sobie, umiarkowane oraz ostrożne picie alkoholu nie jest materią żadnego grzechu, jednak w sytuacji, gdy prawo zabrania takiego zachowania należy przestrzegać takich przepisów, gdyż z drugiej strony powstrzymanie się od picia owych napojów nie jest czymś złym (a nieraz może być nawet z różnych względów zalecane). Więcej na temat tego, kiedy należy, a kiedy nie należy być posłusznym prawo ustanawianym przez władze cywilne można przeczytać w tym – będącym zestawianiem różnych wypowiedzi – tekście. Film pt. „Hologram dla króla” promuje zatem cudzołóstwo oraz nieposłuszeństwo rządzącym, dlatego też nie zasługuje on na pochwałę. Mirosław Salwowski /.../
  3. Ukryte piękno

    Leave a Comment

    Howard, pełen werwy i pasji specjalista od reklamy z Nowego Jorku zapada na głęboką depresję po tym jak jego 6-letnia córeczka umiera na raka. W czasie owej depresji Howard spędza swój czas na układaniu wielkich konstrukcji z klocków Domino oraz pisaniu osobistych listów do trzech bytów – Śmierci, Miłości i Czasu. Takie nastawienie głównego bohatera zaczyna rodzić poważne problemy dla funkcjonowania firmy, w której jest on jednym ze strategicznych współudziałowców. Biznesowi partnerzy, a zarazem przyjaciele Howarda wpadają zatem na pewien plan mający doprowadzić do odsunięcia go od wpływu na losy firmy.

    Film pt. „Ukryte piękno” co prawda zawiera podejrzane wtręty światopoglądowe (np. przypominające błędną filozofię „New Age” słowa o „absolutnej więzi łączącej wszystkich”), jednak wydaje się nam, iż może on pobudzać widzów do poważnej refleksji nad tym co jest w życiu ważne, mniej ważne oraz nieważne. Obraz ten bowiem skłania do myślenia o tym, co współczesna popkultura raczej jest skłonna z naszej świadomości wypierać, a więc o śmierci, przemijaniu, cierpieniu. Można powiedzieć, iż film ów zachęca do odważnego stanięcia „oko w oko” z tymi nieuchronnymi rzeczywistościami. Ponadto, wskazuje się tu też na pozytywną rolę więzi rodzinnych, a jeden z jego wątków pokazuje nawet odbudowę rozbitego wcześniej małżeństwa. Atutem tego filmu jest też to, iż nie epatuje on widzów przemocą, seksem, bezwstydem i obscenicznością.

    Jeśli zaś chodzi o bardziej wątpliwe wątki „Ukrytego piękna” to oprócz wspomnianych wcześniej wtrętów rodem z „New Age” w pewnych momentach wyczuwa się tu trochę sceptycyzmu wobec wiary w osobowego Boga. Główny bohater mówi bowiem, iż w czasie, gdy jego córeczka cierpiała i umierała, nie modlił się do Boga, ale zwracał się do innej z rzeczywistości, a w jednej ze scen wykpiwa nawet bardziej chrześcijańsko brzmiące wyjaśnienia tragedii, która go spotkała. Niestety zaś, owe nieco sceptyczne odniesienia do Boga i chrześcijaństwa nie spotkały się w omawianej produkcji z żadnym pozytywnym wyjaśnieniem czy repliką. Mimo wszystko jednak, te wątpliwe elementy nie wydają się być tu silnie rozwiniętymi.

    Za pewnego rodzaju dwuznaczność można by uznać też zabieg twórców filmu polegający na personifikacji nie-osobowych przecież rzeczywistości jakimi są np. śmierć oraz czas, jednak da się to chyba jakoś uzasadnić. Można bowiem potraktować omawiany obraz jako coś w rodzaju „baśni dla dorosłych”, a wówczas pewna niedosłowność w pokazywaniu niektórych z rzeczywistości mogłaby zostać uznana za dopuszczalną. Jeśli już to największe wątpliwości w tym kontekście budzi przedstawianie Miłości w postaci młodej kobiety, gdyż jak mówi Pismo święte to „Bóg jest miłością” (1 Jana 4: 8). Można więc powiedzieć, że akurat Miłość jest osobą, ale tą osobą jest Bóg, który ludziom nie objawił się bynajmniej w postaci tej czy innej niewiasty (ale wcielił się w postać mężczyzny, czyli Jezusa Chrystusa oraz w Swym Słowie opisywał się głównie, choć owszem nie wyłącznie, w rysach męskich). Przy tej okazji warto wspomnieć o jeszcze jednym dyskusyjnym elemencie tego filmu, a mianowicie o słowach jednego z jej bohaterów, który w pewnym momencie mówi, iż przy narodzinach swój córki „nie tylko odczuwał, że był pełen miłości, ale czuł, że jest miłością”. Skoro jednak Biblia mówi, że to „Bóg jest miłością”, to takie stwierdzenia są co najmniej niestosowne, gdyż w pewien sposób zrównują człowieka, który jest stworzeniem z Jego Stwórcą, czyli Bogiem.

    Mimo wszystko polecamy jednak ów film jako jedną z lepszych okazji do zastanowienia się nad śmiercią, przemijaniem i cierpieniem. Zachęcamy przy tym zachowanie dużej ostrożności doktrynalnej i odłożenie na bok wspomnianych przez nas bardziej podejrzanych elementów tego obrazu.

    Mirosław Salwowski 

     

     

      /.../

  4. Szklany zamek (2017)

    Leave a Comment Film ten opowiada o rodzinie prowadzonej przez będących „lekkoduchami” ojca i matkę. Rex i Rose Mary – bo tak nazywają się ci rodzice – nie troszczą się zatem zbytnio o utrzymanie stałej pracy, a za to często wraz z czworgiem swych dzieci przemieszczają się z miejsca na miejsce, postrzegając to swoje zachowanie nie jako nieodpowiedzialność, ale „inny” (w domyśle lepszy i szlachetniejszy) od większości społeczeństwa – styl życia. Całość tej sytuacji dodatkowo komplikuje jeszcze skłonność do pijaństwa w wykonaniu Rexa. W ten sposób dzieci zrodzone przez Rexa i Rose wzrastają w ciągłym klimacie niepewności, niestabilności oraz skrajnego ubóstwa, które jednak przeplatane są z bardziej ciepłymi i serdecznymi momentami, gdyż ich rodzice mimo swej życiowej nieodpowiedzialności potrafią też okazywać im miłość. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ów zasługuje na docenienie, gdyż pokazuje on w pozytywnym świetle takie tradycyjnie chrześcijańskie cnoty i postawy jak przebaczenie, współczucie oraz wzajemna pomoc. Z drugiej strony w sposób przekonywujący zostało w nim odmalowane zło pijaństwa, a także fakt, iż pod szlachetnie brzmiącymi nawiązaniami do społecznego nonkonformizmu i odrywania się od konsumpcjonizmu może kryć się destrukcyjna dla naszych bliskich nieodpowiedzialność. Tytułem pewnego rodzaju zastrzeżenia względem tego filmu można podnieść zapytanie, czy jego twórcy dostrzegając też pozytywne elementy w postawie ojca rodziny (czyli Rexa) nie popadli w zbyt mocny sposób w próbę „romantyzowania” jego nieodpowiedzialnej życiowo postawy? Niektóre ze scen i dialogów zawartych tej produkcji stwarzają bowiem takie wrażenie. Mimo wszystko jednak, ogólny wydźwięk filmu raczej nie wspiera takiej postawy, a przy okazji też życzliwie przedstawia inne z chrześcijańskich cnót, dlatego też nasza jego ocena jest zasadniczo rzecz biorąc pozytywna. Mirosław Salwowski /.../
  5. Manhunt: Śmiertelna rozgrywka (serial TV)

    Leave a Comment Serial ten opowiada historię zamachu bombowego, który miał miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie. Wówczas to (lipiec 1996 roku) w parku olimpijskim został podłożony ładunek wybuchowy, którego detonacja kosztowała życie 2 osób. W serialu widzimy tak przebieg tego wydarzenia, jak i następujące po nim śledztwo tyczące się ustalenia, kto był winien dokonania tej zbrodni. W ten sposób produkcja ta oprócz samej historii zamachu bombowego na igrzyskach ukazuje też po części losy jednego z pracowników ochrony tego wydarzenia – Richarda Jewella, który przez mass media oraz FBI został „de facto” oskarżony o sprawstwo tej zbrodni. Ponadto, drugim ważnym wątkiem tego serialu jest pościg za faktycznym autorem wspomnianego zamachu bombowego, którym okazał się niejaki Eric Robert Rudolph. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej serial ten można ocenić pozytywnie z różnych względów. I tak na przykład: nie epatuje on seksem, obscenicznością, wulgarną mową oraz krwawą przemocą, jednocześnie artystycznie będąc ciekawie opowiedzianą historią. Co istotne też, produkcja ta przekazuje widzom ważne lekcje moralne na temat takich tradycyjnych cnót i wartości jak: potrzeba mówienia prawdy, odpowiedzialność za wypowiadane przez siebie słowa, naprawianie wyrządzanych przez siebie krzywd, gotowość do ponoszenia negatywnych skutków popełnianych błędów, poświęcenie i ofiarność dla bliźnich, unikanie pochopnych i lekkomyślnych osądów. Co ważne, niektóre z tych cennych postaw są tutaj odmalowane jako w bardziej wyraźny sposób zakotwiczone w treści Pisma świętego, a zatem i chrześcijaństwo jest w tym serialu w pewien sposób docenione. Oczywiście, jak to w przypadku większości pozytywnie przez nas ocenianych filmów oraz seriali i w tym wypadku możemy podnieść pewne poważne zastrzeżenia względem jego treści. Otóż, naszym zdaniem, mimo wszystko jednak zbyt dwuznacznie została w nim przedstawiona kwestia dokonywania aborcji (czyli mordowania nienarodzonych dzieci). Co prawda, osoby sprzeciwiające się temu procederowi, zasadniczo rzecz biorąc, są tu ukazywane raczej życzliwie oraz sympatycznie, a twórcy serialu nawet oddają im względnie dużo czasu na zaprezentowanie swych racji, to jednak z drugiej strony cała fabuła serialu nie wydaje się prowadzić do jasnego, a piętnującego aborcję, wniosku czy konkluzji. Można powiedzieć, że w produkcji tej problem ów został pokazany w nieco zbyt „symetrycznym” duchu. Mirosław Salwowski /.../
  6. Cóż za piękny dzień

    Leave a Comment Film ten opowiada prawdziwą historię znajomości popularnego i lubianego prezentera programu dla dzieci Freda Rogersa z nieco antypatycznym oraz mającym problemy ze swym ojcem dziennikarzem Lloydem Vogelem. Całość tej historii zaczyna się od tego, iż Vogel otrzymuje zadanie przeprowadzenia wywiadu z Rogersem, na co dziennikarz ten godzi się, ale niezbyt chętnie. Vogel zostaje tu jednak postawiony niejako przed „propozycją nie do odrzucenia”, gdyż dotychczasowy sposób pisania przez niego artykułów polegający na ostrej krytyce różnych osób, zraża do niego potencjalnych rozmówców. Tymczasem Fred Rogers okazuje się ostatnią osobą wyrażającą chęć do udzielenia wywiadu temu dziennikarzowi. W trakcie prac nad wywiadem Fred zawiązuje z Lloydem autentyczne więzi przyjacielskie, pomagając mu przy tym uporządkować różne zawikłane sprawy z jego przeszłości. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej obraz ten może być śmiało uznany za godny pochwalenia. Poza tym wszak, iż nie eksponuje on wulgarności, obsceniczności, nieskromności oraz krwawej przemocy, prezentuje on jeszcze widzom w życzliwym i przychylnym świetle takie budujące i pozytywne wartości oraz postawy jak: przebaczenie, współczucie, pojednanie, życzliwość, modlitwa oraz serdeczność względem bliźnich. Tytułem pewnych, ale raczej lżejszych zastrzeżeń, jakie można mieć wobec tego filmu jest fakt co najmniej neutralnego (a w praktyce pozytywnego) przedstawienia praktykowanego przez Freda Rogersa wegetarianizmu. Nie byłoby w tym nic złego i błędnego, gdyby nie to, że rezygnacja Rogersa z jedzenia mięsa miała charakter wydający się zbliżać do takiego, który określilibyśmy mianem „ideologicznego”. Innymi słowy, chodzi o to, że ów prezenter telewizyjny zdawał się nie postrzegać swej wegetariańskiej diety tylko w kategoriach ascetycznych wyrzeczeń lub kulinarnych preferencji, ale nadawał też temu wartość o charakterze stricte moralnym. Warto w tym miejscu więc przypomnieć, że Pismo święte mianem „nauk demonów”, określa twierdzenia tych, którzy nakazują m.in. „powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył” (1 Tm 4, 2-3). Jako że jednak nawiązanie do prawdopodobnie ideologicznego wegetarianizmu Freda Rogersa jest tylko zupełnie poboczną sceną w całym tym filmie, oceniamy ów obraz jako zasadniczo dobry, pożyteczny oraz budujący. Mirosław Salwowski /.../
  7. Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw

    Leave a Comment Film, będący spin-offem (obrazem rozwijającym wątki drugoplanowych postaci z innych popularnych produkcji) znanej i lubianej przez wielu serii „Szybcy i wściekli”, opowiada o losach agentów Luke’a Hobbsa i Deckarda Shawa, którzy muszą przeciwstawić się działaniom tajemniczej organizacji o nazwie Eteon. Dąży ona do zarażenia ludzkości wirusem, „dzięki” któremu w drodze naturalnej selekcji mają zginąć ludzie słabi, a przeżyć jedynie najsilniejsze jednostki, co rzekomo pozwoli ludzkości na wkroczenie na wyższy poziom ewolucji. Wirusa wykradła owej organizacji siostra Shawa, Hattie, i, chcąc go ukryć, wstrzyknęła go do własnego ciała. Agenci muszą pomóc jej w obronieniu się przed ścigającymi ją członkami Eteonu oraz w wydobyciu wirusa z organizmu (zanim zacznie on działać).  Oczywiście nie oczekujmy rozwiązywania wielkich teologicznych i moralnych problemów od serii, która początkowo w produkcjach klasy B poruszała tematykę nielegalnych ulicznych wyścigów i infiltracji niewielkich gangów przez policyjne „wtyczki”, a z czasem przerodziła się w, mające dostarczać czystej rozrywki, pełne szalonej akcji wysokobudżetowe kino science fiction o ratowaniu świata przed iście komiksowymi zagrożeniami. Nie znaczy to jednak, że są to filmy pozbawione wszelkiej etycznej wartości. Tak jest i w przypadku omawianej produkcji. Choć jest to w dużej mierze obfitująca w pościgi i walki „strzelanka”, nie da się przejść obojętnie wobec paru eksponowanych w niej wartości. Pierwszą z nich jest docenienie współpracy w dziele walki ze złem. Hobbs i Shaw zaczynają bowiem współpracę jako nielubiący się i niezbyt sobie ufający ludzie (a kto widział wcześniejsze filmy, ten wie, że mieli ku temu powody), jednak z czasem „docierają się”, stopniowo rezygnują z wzajemnych złośliwości, uczą się jak współdziałać i uzupełniać się podczas akcji, co znajduje swe zwieńczenie w scenie rozprawy z głównym czarnym (nie tylko pod względem koloru skóry) charakterem tej opowieści, z którym wygrywają dzięki dobrej koordynacji swych działań. Oczywistą zaletą jest tu wątek ratowania Hattie przed śmiercią oraz świata przed rozprzestrzenieniem się wspomnianego wirusa, który daje okazję do pochwały odwagi i poświęcenia dla bliźnich oraz wierności słusznym ideałom. W niezbyt korzystnym świetle wypada tu zaś darwinizm, który stanowi teoretyczną podstawę dla zbrodniczych planów Eteonu. I nie da się ukryć, że twórcy wykazują tu pewne słuszne intuicje, bowiem teoria angielskiego przyrodnika (nawet jeśli on sam nie żywił podobnych złych intencji) została w historii wykorzystana do usprawiedliwiania takich (podobnych do przedstawionych w filmie) nieprawości jak eugenika (szczególnie promowana w nazistowskiej III Rzeszy, która to szczęśliwie skompromitowała tę niebezpieczną, lecz popularną wśród przedwojennych elit ideę).  Ostatnim zasługującym na zdecydowane docenienie motywem jest tu (charakterystyczna zresztą dla tej serii) estyma dla rodziny jako źródła szczęścia i wsparcia dla człowieka. Widać ją w sympatycznym ukazaniu dobrych relacji Hobbsa z jego dorastającą córką i w historii jego pogodzenia się ze swą rodziną, z którą przed laty popadł w konflikt, a która teraz musi mu udzielić koniecznej pomocy w czasie akcji; wątek naprawy relacji z najbliższymi (choć mniej zaakcentowany) zawiera również historia Shawa godzącego się z siostrą , która przed laty niesłusznie oskarżyła go o zdradę ojczyzny. Przy okazji można rzec, że film ukazuje, iż można porządnie żyć, nawet pochodząc ze złego środowiska. Konflikt Hobbsa z rodziną wziął się bowiem stąd, że on chciał być stróżem prawa, podczas gdy jego bliscy uwikłani byli w przestępczy proceder; w filmie widzimy jednak, że zarówno agent, jak i jego bracia „wyszli na prostą” i żyją obecnie uczciwie.  Nie jest to też produkcja idealna. Mamy tu niemało przemocy ukazanej w dość komediowej i rozrywkowej konwencji (choć sprawiedliwie przyznać trzeba, że nie jest tu obecna żadna makabra – nie widzimy np. tryskającej krwi, odciętych kończyn lub wnętrzności). Są też obecne pewne (raczej lekko) nieskromne aluzje i bardziej nieskromne widoki w nocnym klubie, do którego w czasie śledztwa wchodzi Shaw, a gdzie znajdują się nieprzyzwoicie odziane niewiasty. Jest też pewna ilość wulgaryzmów. Wątpliwości budzi krótka, żartobliwa w swym tonie, scena w trakcie napisów końcowych, podczas której sugeruje się, że Shaw i jego siostra w trakcie widzenia z ich matką w więzieniu przekazują jej przedmioty służące do ucieczki z niego.   Te wady wydają się jednak nie niszczyć pozytywnego przesłania owego filmu, który przy zachowaniu niezbędnej ostrożności można obejrzeć nie tylko jako niewymagającą rozrywkę (a tak odbierze go zapewne większość widzów), ale także jako pouczającą w pewnych aspektach opowieść.  Z tego powodu zachęcam do nieco ostrożnego, ale jednak zapoznania się z owym obrazem.  Michał Jedynak /.../
  8. Dopóki piłka w grze

    Leave a Comment

    Film ten opowiada o Gusie, leciwym i schorowanym łowcy sportowych talentów, który wyrusza w podróż po to, by ocenić zdolności dobrze zapowiadającego się gracza amerykańskiego baseballu. Obraz ów tylko z pozoru jest  kolejną opowieścią o sportowych zmaganiach. W rzeczywistości  znacznie ważniejszy w tym filmie jest wątek relacji ojca z córką.  W pewnym momencie pojawia się tu bowiem Mickey, córka głównego bohatera, która w związku z narastającymi problemami zdrowotnymi swego ojca, postanawia go odwiedzić i towarzyszyć mu we wspomnianej wyżej podróży. I nie byłoby w tym nic dziwnego i intrygującego, gdyby nie fakt, iż dotychczasowe relacje ojca z córką były bardzo trudne i bolesne.  Otóż, kiedy żona Gusa i matka Mickey umarła, ten odesłał dziewczynkę, by mieszkała razem z ciocią i wujkiem, a następnie gdy zaczęła ona uczyć się w liceum, umieścił ją w internacie – można więc powiedzieć, iż w pewnym sensie ją „de facto” opuścił.  Dlatego też, Mickey, gdy odwiedza swego ojca, początkowo czyni to bardziej z poczucia obowiązku niż współczującej  miłości.

    Wątek trudnych i napiętych relacji na linii ojciec-córka stał się dobrym pretekstem do zaakcentowania  wagi wzajemnej miłości, przebaczenia, pojednania i więzi rodzinnych. I trzeba powiedzieć, że twórcom filmu udało się pokazać owe tradycyjne cnoty w przychylny oraz przekonywujący sposób. Poza tym mamy tu też ukazaną wartość przyjaźni. Niestety jednak, jak to zwykle bywa w zasadniczo dobrych filmach, zwłaszcza tych, które są współcześnie kręcone, te pozytywne rzeczy zostały  osłabione przez pewne dwuznaczne i naganne elementy.  W tym konkretnym obrazie najbardziej razi zaś obecność wulgarnych słów łączonych z imieniem Boga i Pana Jezusa – jest to karygodny brak szacunku dla majestatu i Świętości Wszechmogącego.  Wydaje się też, iż takie nieprawości jak pijaństwo, zmysłowe pocałunki oraz nałogowe palenie tytoniu zostały tutaj pokazane w dość pobłażliwy i przyzwalający dla nich sposób.

    Podsumowując: dobrze jest obejrzeć ten film i pochylić się nad problemami w nim pokazanymi, ale należy przy tym zachować pewną ostrożność.

    Mirosław Salwowski /.../

  9. Testosteron

    Leave a Comment Akcja tego filmu dzieje się na swego rodzaju weselu po ślubie, który ostatecznie nie doszedł do skutku. Narzeczona pana młodego zostawia go bowiem przed ołtarzem, oświadczając, iż kocha innego mężczyznę. W skutek całej tej sytuacji na weselu po ślubie, do którego nie doszło, zbiera się grupa siedmiu mężczyzn, którzy zaczynają wspólnie pić alkohol oraz snuć swe rozważania na temat kobiet (głównie tyczące się seksualnych relacji, jakie z nimi mieli). Cały ten film można przyrównać do śmierdzącego rynsztoka pełnego plugastw, w którym jednak znalazły się jedna czy dwie perełki. Jest to śmierdzący rynsztok, gdyż pełno w nim odrażających sprośności, obscenicznych opowieści i żartów mających śmieszyć przez swe nawiązania do rozwiązłości. Co więcej, ten cały stos plugastw okraszony jest też pewnymi elementami fałszywych doktryn oraz antychrześcijańskich aluzji. Fałszywe doktryny widać bowiem w tym filmie choćby wówczas, gdy seksualność ludzi przyrównywana jest do seksualności zwierząt, przez co wytwarza się w nim wrażenie pewnego rodzaju determinizmu w tej sferze. Seksualność zwierząt jest bowiem kierowana przez instynkt, a nie rozum, zdrowy rozsądek i ustanowione przez Boga normy moralne – co powinno być cechą wyróżniającą w tym aspekcie ludzi. Częste więc porównywanie w sferze seksualnej ludzi i zwierząt może w łatwy sposób wytwarzać wrażenie, że i osoby ludzkie są w niej zdane na kierowanie się wręcz niemożliwymi do odparcia instynktami. Ba, już sam tytuł omawianego filmu zdaje się sugerować ów biologiczny determinizm; wszak pod nazwą „testosteronu” kryje się męski hormon, który ma wpływ również na seksualne zachowania mężczyzny. Produkcja ta sugeruje usprawiedliwienia dla niewierności małżeńskiej (czyli cudzołóstwa), co widać choćby w jej ostatniej ze scen, gdzie biorący ślub Tytus pyta się swego ojca, czy aby na pewno już jako mąż nie będzie mógł mieć kontaktów płciowych z innymi niż jego żona kobietami. Na to ojciec odpowiada mu z uśmiechem na ustach, że wręcz przeciwnie, gdyż wtedy stanie się jeszcze bardziej atrakcyjny dla innych kobiet – co Tytus przyjmuje z wyraźnym zadowoleniem. Aż, brak słów na to jak wstrętna i odrażająca była ta rada. Antychrześcijańskie aluzje zawarte w owej produkcji widoczne są zaś w dwóch jej wątkach. Pierwszy to opowieść muzyka Fistacha, której treścią jest jego romantyczna relacja z pewną pobożną -w domyśle – katoliczką. Otóż związek ten był pozbawiony jakichkolwiek zewnętrznych grzechów przeciwko cnocie czystości, aby ostatecznie okazało się, że owa pobożna (prawdopodobnie) katoliczka zdradzała Fistacha z kim popadnie. Oczywiście, najpewniej zdarzają się takie pożałowania godne przypadki podwójnego życia, jednak pokazanie w tym filmie tylko takiego przypadku z brakiem skontrastowania go z jakimiś pozytywnymi i budującymi przykładami praktykowanej przez chrześcijan cnoty czystości może budzić wrażenie, iż objawione przez Boga zasady moralne w tej dziedzinie to tylko bajki i że tak naprawdę nie ma chrześcijan, którzy by je wcielali w życie. Drugim wątkiem, który można zinterpretować w omawianej produkcji jako antychrześcijański, jest sposób, w który autorzy filmu umieścili w nim słowa z kościelnych obrzędów zawierania małżeństwa. Otóż przy całej sugerującej seksualny determinizm i usprawiedliwienie dla niewierności małżeńskiej treści, te podniosłe słowa jawią się bardziej jako odrealniona bajka i pobożne opowiastki aniżeli rzeczywisty program na życie. Można więc nawet powiedzieć, iż umieszczenie podniosłych słów z kościelnego obrzędu ślubnego graniczy wręcz z robieniem jakichś kpin z religii chrześcijańskiej. Poza tymi wszystkimi rzeczami w dwuznaczny sposób film ten wydaje się pokazywać też grzech pijaństwa. Co do cennych rzeczy, które znalazły się w tym śmierdzącym rynsztoku, jakim jest ów obraz to wymienić można wątek, gdzie Stavros zwierza się z czegoś, co dla niego do tej pory jawiło się jako romantyczna i namiętna przygoda, ale dla innych osób okazało się to źródłem cierpienia oraz traumy. Otóż Stavros mówi o tym, że przed laty dopuścił się przygodnego aktu seksualnego z pewną młodą dziewczyną, która z uwielbieniem wpatrywała się w członków ekipy filmowej przybyłych do jej miejscowości przy okazji kręcenia jakiegoś filmu (Stavros był jednym z członków tego zespołu). Stavros mówi o tym wydarzeniu w kategoriach pięknej i fascynującej letniej przygody, którą rzewnie wspomina się po latach. Nagle jednak wychodzi na jaw, iż owocem tejże „romantycznej przygody” został obecny na weselu Tytus, który przez lata był w skutek niej skazany na życie bez ojca, przez co jako dziecko cierpiał, myśląc, iż był on niekochany przez swego ojca. Wyrazem tego są słowa, jakie mały Tytus kieruje do swej Mamy: „Dlaczego tatuś nas nie odwiedza? Czy on nas nie kocha?„. Nie waham się powiedzieć, że ten wątek to istna perełka w tym rynsztoku, ale niestety jedna czy dwie perły nie czynią ze ścieku, w którym się ona znajdują wody, do której picia należałoby zachęcać. Mirosław Salwowski /.../
  10. Ocean ognia (2018)

    Leave a Comment Fabułą tego filmu jest hipotetyczny zamach stanu, który zostaje dokonany w Rosji przez jednego z generałów pragnących w ten sposób doprowadzić też do wybuchu wojny ze Stanami Zjednoczonymi. W wyniku owego zamachu zbuntowany oddział rosyjskiej armii porywa prezydenta swego kraju, zabijając przy okazji jego bliskich współpracowników. W międzyczasie do wybrzeży Rosji nadpływa amerykański podwodny okręt wojskowy, którego celem jest zbadanie przyczyn zatonięcia jednego z rosyjskich okrętów podwodnych. Okazuje się, iż powodem zatonięcia tego okrętu był atak terrorystyczny, który to atak powiązany był z odbywającym się w Rosji zamachem stanu. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten można zasadniczo pochwalić za to, iż stanowi on prostą opowieść o takich tradycyjnych cnotach i wartościach jak: wierność legalnym rządzącym, waleczność, honor, dotrzymywanie danego słowa oraz poświęcenie się dla innych. Dodatkowo nie ma w tym filmie scen seksu, obsceniczności oraz nie epatuje się w nim nieskromnością i nagością, a pokazana w nim przemoc nie stwarza wrażenia bycia zbyt rozrywkową czy przesadnie naturalistyczną. Jeśliby za coś krytykować tę produkcję filmowa to tylko chyba za nadmiar wulgarnej mowy oraz za fakt, iż w niektórych scenach pozytywni bohaterowie wydają się zachowywać zbyt nienawistnie względem swych wrogów. Mirosław Salwowski /.../