Tag Archive: katolicy o filmach

  1. Troja

    Leave a Comment Film oparty luźno na Iliadzie Homera opowiada historię mitycznej (choć mającej zapewne jakiś swój historyczny pierwowzór) wojny trojańskiej. Zgodnie ze znanym z mitologii greckiej przekazem rozpoczyna się ona z powodu uprowadzenia Heleny, żony spartańskiego króla Menelaosa, przez trojańskiego księcia Parysa, będącego jej kochankiem. Zdradzony mąż udaje się po pomoc do swego brata i sojusznika, potężnego władcy Agamemnona, który od dawna chciał zawładnąć Troją, stanowiącą konkurencję dla jego państwa. Do wyprawy przeciw Trojańczykom, mającej na celu odbicie Heleny i zniszczenie Troi dołączają znani Europejczykom bohaterowie tacy jak Achilles czy Odyseusz, których losy jest nam dane śledzić przez resztę filmu. Tym co w tym filmie warto docenić jest odarcie go z nadprzyrodzoności, polegające na zupełnym usunięciu z fabuły pogańskich bogów wypełniających karty Iliady, przez co w dużej mierze znika problem ewentualnych względów okazywanych przez twórców politeizmowi. Bohaterowie wspominają wprawdzie nieraz o bogach, których czczą, ale wobec realistycznej konwencji, w jakiej zrealizowano to dzieło można uznać to jedynie za próbę oddania mentalności i przekonań pogańskich bohaterów, nie zaś promocję ich wierzeń. Z uznaniem wspomnieć też należy o fakcie, że opowiedziana tu historia została ciekawie zniuansowana, obu stronom konfliktu przyznano w niej pewne racje, ukazano różne ich wady i zalety, przez co od obu możemy się czegoś dobrego nauczyć, jak również mamy szansę uczyć się na błędach obu.  Jeśli chodzi o walory moralne tego filmu to warto podkreślić, że liczne cnoty cenione przez chrześcijaństwo doczekały się w omawianej produkcji pochwały. Jedną z najbardziej jaśniejących tu przykładem postaci, na którą twórcy mocno starają się też skierować sympatię widza, jest tu Hektor, książę i obrońca Troi, brat Parysa. Jest on przedstawiony jako wierny mąż (nie korzysta z propozycji cudzołóstwa z jedną kobietą), odpowiedzialna głowa rodziny (zawczasu myśli o zapewnieniu żonie i dziecku ucieczki z miasta), odważny żołnierz i patriota, a także rozważny dowódca (odradza rodakom przeprowadzanie ataków, które mogłyby skonsolidować targane konfliktem wojsko greckie). Okazuje on też szacunek przeciwnikowi, pozwalając by po bitwie Grecy zebrali i pogrzebali swych zabitych żołnierzy. Można rzec, że gdyby nie jego pogaństwo można by go uznać za ucieleśnienie ideału chrześcijańskiego rycerza. Przy okazji warto zaznaczyć, że wojna, w której bierze on udział może być uznana obiektywnie za sprawiedliwą, bo o ile przyczyną najazdu Greków był niemoralny czyn w wykonaniu Parysa, to dość szybko ich wyprawa przerodziła się w zwykłą napaść mającą na celu zniewolenie Troi (o czym świadczy, że była kontynuowana nawet po śmierci Menelaosa, gdy siłą rzeczy odbijanie Heleny nie miało już sensu).  Z Hektorem silnie kontrastuje Parys, który jest rozpustnikiem (mowa o tym, że miał liczne romanse), a nadto jest pozbawiony należytej odwagi i wykazuje się nieudolnością w czasie walk, od których przedtem stronił. Te jego wady odmalowane są w nieprzychylny sposób; skłonność do rozpusty i cudzołóstwo z Heleną stają się nawet przyczyną wojny i cierpienia wielu niewinnych ludzi oraz zostają napiętnowane przez Hektora. Innym występkiem, który twórcy wydają się krytykować jest osłanianie grzechu innego człowieka motywowane więzami rodzinnymi. Priam, władca Troi nie chce bowiem wbrew radzie Hektora odesłać Heleny do męża, ponieważ boi się, że Parys za nią podąży i zostanie zabity przez zazdrosnego męża kochanki. Przez owo postępowanie staje się on współodpowiedzialnym za konflikt i późniejszą zagładę miasta. Tak to zatem bezzasadne tolerowanie cudzołóstwa zostaje w tej opowieści ukarane, w czym chrześcijański widz może dopatrzeć się palca Bożego. Inną zaletą filmu jest wskazanie, iż zdrada Heleny nie wzięła się znikąd, ale była wynikiem złego traktowania jej przez Menelaosa, który ogólnie uważał żony za kogoś w rodzaju „klaczy rozpłodowych”, mających jedynie dostarczać potomstwa i nie zasługujących na większą uwagę i był otwarty na erotyczne kontakty z innymi kobietami. Historia ta może być dla widza przestrogą, aby trzymał się z dala od zachowań mogących jego małżonka prowadzić do ulegnięcia pokusie cudzołóstwa. Z innych zalet warto wymienić negatywne odmalowanie przeżartego żądzą władzy i bezwzględnego Agamemnona prowadzącego jak wspomniano niesprawiedliwą wojnę oraz źle traktującego wziętą do niewoli Trojankę Bryzejdę. Należy też zwrócić uwagę na przychylne zobrazowanie pozytywnych przemian u bohaterów. Chodzi tu w pierwszym rzędzie o Achillesa, który początkowo jawi się jako opętany żądzą zdobycia sławy, arogancki, egocentryczny i do tego dość bezwzględny człowiek (pozwala swym żołnierzom na wymordowanie bezbronnych kapłanów Apolla, bezcześci zwłoki zabitego w pojedynku Hektora). Z czasem jednak zdobywa się na akty szacunku wobec wroga (wobec błagań Priama pozwala pogrzebać Hektora i nie prowadzi walk podczas uroczystości żałobnych), a także na swego rodzaju miłosierdzie (uwalnia brankę Bryzejdę, którą wcześniej zresztą obronił przed zgwałceniem). Na lepsze zmienia się też Parys, który w końcu staje dzielnie do walki w obronie swej ojczyzny. Można też docenić fakt, że trochę lekceważąco potraktowano tu pogaństwo, przewija się w filmie bowiem postać pogańskiego kapłana, którego wróżby zazwyczaj się sprawdzały, ale który ostatecznie przez swe błędne rady dotyczące wciągnięcia konia trojańskiego do miasta przyczynia się do jego upadku, a sam ginie marnie mimo oddania się w opiekę swych bóstw.  Jeśli chodzi o niewłaściwe elementy filmu, to w pierwszym rzędzie trzeba zganić nadmierną ilość nagości i seksu. O ile bowiem pewne złe czyny, takie jak cudzołóstwo Heleny i Parysa są tu napiętnowane, to samo ich przedstawienie pozostawia trochę do życzenia i mogłoby być oględniejsze. Poza tym czyny takie jak niemałżeńskie współżycie Achillesa z Bryzejdą są tu przedstawione dwuznacznie i ciężko rzec czy twórcy chcieli je zganić, zrelacjonować czy przedstawić z sympatią (choć o to ostatnie ich jednak raczej nie podejrzewam). Ze względu na te elementy, jak również niemałą ilość przemocy film ten nie nadaje się dla całych rodzin. Dla dorosłych może być on jednak pouczający. Zawiera on bowiem cenne wskazówki moralne, krytykę różnych odmian zła i pochwały dobrych czynów, które choć dokonywane przez pogan stanowią akty posłuszeństwa względem naturalnego prawa wyrytego przez Boga w ich sercach. Z tego powodu warto go obejrzeć.  Michał Jedynak /.../
  2. Rząd (serial TV)

    Leave a Comment Serial ten opowiada o Birgitte Nyborg Christensen, duńskiej polityk, która w swej karierze zawodowej podejmuje się misji sformowania rządu oraz przewodzenia mu w roli pani premier. Dwoje pozostałych najistotniejszych bohaterów tej produkcji to Katrine Fønsmark (ambitna i ideowa dziennikarka) oraz Kasper Juul pełniący do pewnego czasu funkcję spin doctora pani premier. Nie ulega wątpliwości, iż płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej serial ten posiada swe zalety, przedstawiając w pozytywnym świetle pewne dobre i wartościowe postawy moralne (np. troskę o rodzinę, sprawiedliwe podchodzenie do niektórych problemów społecznych). Z drugiej jednak strony, nie sposób nie zauważyć, iż ogólnie rzecz biorąc, różne kwestie polityczne, moralne i ideowe są tu ukazywane ze stricte liberalnej i/lub lewicowej perspektywy, przez co rzeczy dobre, mieszają się w tym obrazie z rzeczami złymi (w sensie przychylnego ich ukazywania). Tak więc widzimy tutaj tak troskę o rodzinę i sprawiedliwość, jak i np. sprzeciwianie się prawnemu zakazowi aborcji. W jednym zaś z odcinków nawet problem prostytucji został pokazany tak, jakby od strony etycznej sam w sobie nie stanowił problemu. Moralnie kontrowersyjny jest również sposób zobrazowania tego, iż główna bohaterka po swym rozwodzie z pierwszym mężem utrzymuje de facto cudzołożne relacje z pewnym mężczyzną. Chodzi o to, że jest to pokazane w tym serialu jako coś zupełnie normalnego oraz pożądanego. Warto także dodać, iż choć omawiana produkcja wskazuje na potrzebę zachowania pewnych wyraźniejszych standardów moralnych także w ramach walki politycznej (co jest jej plusem), to jednak z drugiej strony rzeczy takie jak kłamanie są w niej pokazywane raczej jako normalne działanie w ramach polityki. W tym miejscu nie chodzi nam oczywiście o to, by zaprzeczać, iż kłamstwo rzeczywiście jest bardzo często używane przez polityków (gdyż tak najprawdopodobniej się dzieje), ale by zwrócić uwagę na to, że coś takiego powinno być potępiane również w ramach aktywności politycznej. Podsumowując: do serialu tego trzeba podchodzić bardzo ostrożnie i krytycznie, w najlepszym razie przyswajając sobie z niego to co jest w nim dobre i szlachetne, a odrzucając to co jest niemoralne oraz bezbożne. Mirosław Salwowski /.../
  3. Sully (2016)

    Leave a Comment Film ten został poświęcony pilotowi linii lotniczych kapitanowi Chesleyowi „Sully’emu” Sullenbergowi, który w dniu 15 stycznia 2009 roku, razem ze swym zastępcą, dokonał awaryjnego lądowania kierowanego przez siebie samolotu na rzece Huston. Mimo tych bardzo niesprzyjających warunków, lądowanie to skończyło się szczęśliwie dla wszystkich 175 pasażerów samolotu (nikt z nich nie zginął ani nie odniósł poważnych obrażeń). Kapitan Sullenberg wraz ze swym zastępcą został jednak poddany rządowemu śledztwu, które mogło zniszczyć jego zawodową karierę. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej możemy śmiało pochwalić ten film, gdyż przedstawia on takie budujące postawy moralne jak: miłość do własnej rodziny, prawdomówność, rzetelne wykonywanie własnych obowiązków oraz gotowość do poniesienia odpowiedzialności za własne czyny. Innymi słowy, „de facto” obraz ten w życzliwy sposób prezentuje niektóre z tradycyjnych cnót chrześcijańskich. Poza tym nie ma tutaj scen seksu, obsceniczności, eksponowania nieskromności, a także nadmiernej przemocy. Są w tym filmie także raczej przychylne (a na pewno nie sceptyczne czy krytyczne) odniesienia do wiary w Boga i modlitwy. To do czego można mieć zaś pewną wątpliwość to około 20 wulgaryzmów, które twórcy filmu postanowili w nim umieścić, jednak okoliczność ta nie przekreśla pozytywnej wartości wskazanych przez nas wyżej elementów owej produkcji. Mirosław Salwowski /.../
  4. W nowym zwierciadle: Wakacje

    Leave a Comment Film ten jest swego rodzaju kontynuacją znanej komediowej serii o przygodach rodziny Griswoldów. W tej odsłonie widzimy jak dorosły już syn Clarka Griwsolda zabiera swą żonę i dwóch dorastających synów w wakacyjną wycieczkę po Stanach Zjednoczonych. Jak można się domyślić, owa podróż staje się dla Griswoldów źródłem wielu kłopotliwych sytuacji, które przez swój absurd mają z kolei w zamierzeniu twórców tego filmu bawić oglądających go widzów. Chociaż, w komedii tej można dopatrzyć się pewnego rodzaju „prorodzinnego” przesłania, gdyż ostatecznie rzecz biorąc rodzina Griswoldów wychodzi z różnych pokazanych tu perypetii raczej wzmocniona, zdecydowanie nie polecamy tej produkcji jako dobrej i godziwej rozrywki. Większość żartów i komicznych aluzji opiera się bowiem w tym filmie na skojarzeniach z seksualną nieprzyzwoitością, obscenicznością, pijaństwem lub tą biologiczną sferą naszego życia, która wiąże się z wydalaniem z ludzkiego organizmu odchodów. Krótką więc mówiąc, humor tej komedii jest prymitywny, sprośny i odrażający i daleko mu do bycia choćby trochę inteligentnym oraz ambitnym. Jakieś bardziej wyraźne docenianie tego filmu ze względu na jego „prorodzinność” równałoby się wyławianiu kawałka chleba z pełnego nieczystości szamba. Nie polecamy zatem owej komedii widzom w żadnym wieku. Mirosław Salwowski /.../
  5. Wielki Szu

    Leave a Comment Polska w połowie lat 70-tych XX wieku. „Legendarny” szuler karciany, zwany Wielkim Szu, wychodzi po pięciu latach z więzienia. Planuje rozpocząć teraz spokojne życie, jednak okazuje się, że jego młoda żona bynajmniej nie czekała na starzejącego się męża z utęsknieniem. Wielki Szu zostaje więc sam, z połową majątku, za którą zamierza kupić upatrzony dom w miasteczku Lutyń. Nieruchomość ta jest wystawiona na licytacji, ta jest jednak z góry ustawiona. Dom ten wolno kupić jedynie rządzącemu miasteczkiem cukiernikowi Mikunowi. Rozczarowany Szu postanawia zemścić się na nieuczciwym konkurencie, wciągając go w grę pokera. Mikun oczywiście przegrywa równowartość domu, Wielki Szu musi zaś uciekać w obawie przed zemstą z jego strony. W ucieczce pomaga mu Jurek, młody taksówkarz, który podziwia starszego mężczyznę i pragnie by ten został jego „mistrzem”. Zanim przejdziemy do głównego przesłania tego filmu, należy niestety zwrócić uwagę na jego poboczny jednakże rażący element, jakim jest uderzająco nieskromne eksponowanie kobiecej nagości. I niestety hańba twórców tego filmu jest tym większa, że był on dość pionierski pod tym względem w kinie polskim, przez co demoralizował naszych rodaków nieprzywykłych jeszcze (w większości) do takich widoków na ekranie. Nagość ta nie jest zresztą nawet zbyt uzasadniona akcją filmu. Przykładowo w otwierającej scenie piękna i młoda żona głównego bohatera lubieżnie podkreśla swój negliż za pomocą prześwitującego szlafroka, mimo że jak najprędzej pragnie pozbyć się męża. Poza nagością trzeba też zauważyć bardzo nieskromny taniec pewnej rzeczywiście funkcjonującej grupy tanecznej, co mogło być reklamą tej niemoralnej działalności. PHOTO: EAST NEWS/POLFILM Inną ewidentnie złą rzeczą w tym filmie jest życzliwe pokazywanie prywatnej zemsty. Mamy tu bowiem „sojusz” Wielkiego Szu z prostytutką Jolą, zawiązany celem zemsty na byłym chłopaku dziewczyny, który swego czasu wykorzystał i porzucił zakochaną Jolę. Nikczemność takiego postępowania nie usprawiedliwia jednak prywatnej zemsty, dokonanej na dodatek przy pomocy kłamstw i karcianych sztuczek. W wątkach pobocznych mamy zatem pewne jednoznacznie złe rzeczy pokazane w życzliwy sposób. Co jednak z głównym przesłaniem filmu, najistotniejszym przecież dla jego oceny? Zdaje się ono wyjątkowo dwuznaczne. Z jednej strony możemy w jakimś stopniu odczytać film jako ostrzeżenie przed wciągającym jak bagno światem hazardu i powiązanej z nim przestępczości. Sam Wielki Szu kończy tu bowiem tragicznie, zamordowany i porzucony na śmietniku. Wprawdzie w całym filmie pokazywany jest z wyraźną sympatią jako postać obdarzona swoistą charyzmą, inteligencją, zamiłowaniem do wiedzy, otwartym i głębokim umysłem. Podkreśla się tu też takie pozytywne cechy głównego bohatera jak hojność i brak małostkowości. Wszystko to jednak nie oznacza jeszcze, że proceder, którym zajmuje się Wielki Szu, jest tutaj pochwalany. Wręcz przeciwnie, takie podkreślanie pewnych zalet głównego bohatera może przecież pokazywać, że zmarnował on swój potencjał przez niewłaściwe wybory. I rzeczywiście, wydaje się, że Wielki Szu nie jest zadowolony z drogi życiowej, jaką obrał i czuje się nią bardzo zmęczony. Największe jednak wątpliwości budzi w całej historii postać Jurka i relacja uczeń-mistrz, jaka zachodzi pomiędzy nim a Wielkim Szu. Niejasny jest sens, w jaki kończy tę znajomość Wielki Szu. Na pierwszy rzut oka może się nawet wydawać, że starszy szuler pragnie ustrzec młodszego przed własnym losem, „organizując” klęskę własnego ucznia, tak by ten po bolesnej nauczce nie sięgnął więcej po karty. Z drugiej strony pewne tropy w filmie wskazują, że chodzi tu raczej o formę drastycznej inicjacji. Mowa tu jest bowiem o przekazaniu sztafety i o największej tajemnicy pokera, którą ma być to, by nikomu nie ufać. Idąc więc takim tropem, można powiedzieć, że uczeń dostaje od mistrza ostatnią lekcję, by nikomu nie ufać i zdaje ten trudny egzamin, ponieważ podnosi się po klęsce i szybko znowu sięga po karty. Mamy więc tutaj może do czynienia z pewną „mistyką pokera dla szulerów”, pokazywaniem tego procederu jako formy tajemnej wiedzy, dostępnej nielicznym, przekazywanej z mistrza na ucznia, gdzie prawdziwa inicjacja musi być trudna, ale też daje adeptowi rzekomy dostęp do jakiejś głębszej wiedzy i większych możliwości, niedostępnych ludziom, którzy kroczą prostymi ścieżkami. Nie polecamy zatem tego filmu, gdyż jego przesłanie jest bardzo niejasne i dwuznaczne, w wątkach zaś pobocznych zawiera takie wyraźnie złe rzeczy jak lubieżnie ukazana nagość czy pochwała prywatnej zemsty. Marzena Salwowska /.../
  6. Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3

    Leave a Comment Film ten jest kontynuacją znanej polskiej serii komediowej. W tej odsłonie widzimy, jak do Polski przyjeżdża Marcin, blisko 30-letni syn Katarzyny (rozwiedzionej nauczycielki), który przez ostatnie lata mieszkał z ojcem w Holandii. Na wsi, do której wrócił, Marcin zamierza otworzyć dyskotekę oraz – oczywiście nielegalną – plantację marihuany. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten nie nadaje się do obrony i można powiedzieć, że współgra ze swym wyjątkowo niskim artystycznie poziomem. Co prawda, główny bohater ostatecznie – pod wpływem swej ukochanej – rezygnuje z uprawy marihuany, jednak inne rzeczy pokazane w tej produkcji wspierają takie złe rzeczy jak: homoseksualizm, rozwody (i w domyśle cudzołóstwo po takowym), kłamstwo oraz nieskromne tańce i stroje. Do tego dochodzi jeszcze dość duża liczba sprośnych aluzji i żartów, czasami nawet nawiązujących do takiego zboczenia, jakim jest bestializm (vide: scena, w której pies liże imitację męskiego przyrodzenia). Summa summarum promuje się tu zatem więcej nieprawości niż dobra i cnoty. To tak jakby dostać jeden kwiatek, by za chwilę otrzymać w głowę cztery lub pięć uderzeń pięścią. Mirosław Salwowski /.../
  7. Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz

    Leave a Comment Steve Rogers, lepiej znany jako Kapitan Ameryka, w około 2 lata po przebudzeniu z hibernacji wciąż usiłuje odnaleźć się we współczesnym świecie. Kapitan współpracuje obecnie z szefem agencji T.A.R.C.Z.A., Nickiem Furym , i razem z agentką Natashą Romanoff (Czarną Wdową) uczestniczy w niebezpiecznych misjach, choć nie zawsze ta współpraca układa się najlepiej. Istnienie tej organizacji staje jednak pod znakiem zapytania, kiedy jej szef staje się obiektem zamachu, a sama T.A.R.C.Z.A okazuje się już dawno zinfiltrowana przez starego wroga Rogersa – stworzoną przez nazistów Hydrę. Na Kapitana Amerykę zostaje wydany nieoficjalny wyrok śmierci, który wykonać ma tajemniczy, legendarny Zimowy Żołnierz, wspierany przez siły wierne Hydrze. Po stronie kapitana walczyć zaś będą Czarna Wdowa i skrzydlaty Falcon … Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz to druga już odsłona przygód amerykańskiego superżołnierza, którą, pomimo pewnych zastrzeżeń polecamy. Tę pozytywną ocenę film zawdzięcza przede wszystkim postaci głównego bohatera. Kapitan Ameryka to bowiem jedna z najbardziej jednoznacznych moralnie postaci w dzisiejszym kinie. Można powiedzieć, że w osobie współczesnego (mimo wszystko) amerykańskiego żołnierza odżywa tu etos chrześcijańskiego rycerza. Rogers kieruje się bowiem, nawet jeśli te słowa nie padają wprost, hasłem „Bóg, honor, ojczyzna” i to we właściwej kolejności. Warto też zwrócić uwagę, że nigdy nie wywiera on prywatnej zemsty, jest też rycerski wobec pokonanych czy bezbronnych przeciwników. Oczywiście główny bohater ma też wiele innych zalet, które pasują do etosu chrześcijańskiego rycerza. Są to między innymi heroiczna wręcz wierność w przyjaźni oraz szacunek wobec kobiet, który wyraża się chociażby przez to, że nie wykorzystuje on swojego powodzenia u płci przeciwnej. Oczywiście ta wykraczająca poza współczesne normy moralność głównego bohatera może budzić u niektórych widzów podobne odczucia, jakie wzbudziła w „Czasie Ultrona” u tytułowego robota. Ultron przy pierwszym spotkaniu, podsumowuje swój stosunek do Rogersa słowami: „Kapitan Ameryka, zwymiotowałbym, gdyby to było fizycznie możliwe”. Być może część widzów ma podobne odczucia wobec „harcerzykowatości” kapitana Rogersa, ale to już problem tychże widzów, nie zaś pozytywnego rysunku tej postaci. Jednakże może po to, aby zaoszczędzić części widowni sensacji żołądkowych, twórcy filmu zadbali o przeciwwagę dla kapitana w innych postaciach, które zasadniczo są jego sojusznikami i walczą po tej samej stronie. Chodzi tu głównie o osobę dyrektora T.A.R.C.Z.Y. i Natashę Romanoff (Czarną Wdowę). Zwłaszcza ten pierwszy, Nick Fury, mimo że walczy po tej samej stronie co Kapitan Ameryka, prezentuje zupełnie inną filozofię działania i zakres dopuszczalnych metod walki ze złem. W związku z tym ci dwaj współpracujący ze sobą mężczyźni są jakby w stałym ideowym konflikcie. Fury jest nieufnym manipulatorem i graczem, który chyba w dużym stopniu uważa, że cel uświęca środki. Jest on nawet z góry gotów poświęcać życie niewinnych jednostek, jeśli to może ocalić większą liczbę ludzi. Dyrektor T.A.R.C.Z.Y. jest tu jakby uosobieniem „nowoczesnego” podejścia do problemu poważnych zagrożeń, typu terroryzm. Pragnie on na przykład likwidować potencjalnych terrorystów, zanim takowi zaplanują czy nawet pomyślą o konkretnych zbrodniach. Reakcją Rogersa na takie pomysły jest słuszne stwierdzenie: „Kara powinna następować po zbrodni„. Zarysowuje się więc tu wyraźnie konflikt światopoglądowy pomiędzy postawą Fury’ego a kapitana Rogers’a. Pierwszy z nich uważa, że nie można zwalczać zła i przy tym samemu mocno się nie zabrudzić, i tak naprawdę chyba nie wierzy w skuteczność dobrych moralnie metod. Ten drugi zaś, będąc człowiekiem trochę „z innej epoki”, rozumie jeszcze niewłaściwość takiej postawy. Pomiędzy tymi dwoma stanowiskami jakby rozdarta wydaje się natomiast Natasha Romanoff. Wprawdzie jest ona przyzwyczajona do posługiwania się metodami bliskimi raczej Fury’emu, to jednak ma się wrażenie, że gdzieś w głębi serca bliżej jej do postawy Rogersa. Inną zaletą tego filmu jest jego polityczna aktualność. Obraz ten słusznie wskazuje na jedno z najbardziej dziś prawdopodobnych globalnych zagrożeń, jakim jest celowa destabilizacja świata przez wpływowe i zakonspirowane w legalnych organizacjach grupy. Te tajne grupy dążyć mogą do tego, by pod pozorem zapewnienia bezpieczeństwa i pokoju spanikowanym obywatelom, doprowadzać ich do takiej histerii, aby sami zrzekali się podstawowych wolności i wpływu na własne losy, akceptując bez oporu jakiś Nowy Porządek Świata. Film ten ostrzega widza, by w nadmiernym strachu przed różnymi współczesnymi czy przyszłymi zagrożeniami nie dał się zwieść w tym kierunku. Dużą zaletą tego filmu jest wreszcie historia tytułowego Zimowego Żołnierza. Zawiera ona w sobie piękną opowieść o wiernej przyjaźni i braterskiej miłości, która pozwala zagubionej osobie, jakby odrodzić się i odzyskać swoją prawdziwą tożsamość. Natomiast jeśli chodzi o wady filmu, to w pierwszym rzędzie wymienić tu można zbyt rozrywkowy sposób pokazywania przemocy. Choć sceny walki nie mają w nim charakteru zbyt krwawego czy naturalistycznego, to jednak momentami ma się wrażenie, że zadawanie ran czy nawet śmierci pokazywane jest tutaj zbyt lekko. Innym mankamentem związanym z licznymi scenami walki jest dość obcisły „bitewny strój” Natashy. Wprawdzie postać ta nie jest traktowana przez twórców filmu jako erotyczna marionetka i ma też głębszy wyraz, to jednak sceny w takim, a nie innym kostiumie można uznać za przedmiotowe potraktowanie kobiecej bohaterki. Jeśli zaś chodzi o „strój bitewny” kapitana Rogersa, to przypomina raczej normalny mundur (tyle że z dodatkiem charakterystycznej tarczy i hełmu) nie zaś baletowe wdzianko (jak w Avengersach). Inną, i chyba najpoważniejszą wadą tego filmu jest to, że w pewien sposób kłamie tu nawet Kapitan Ameryka. Czyni to, udając z Natashą parę, co wiąże się nawet z pocałunkiem „narzeczonych”. Natomiast jeśli chodzi o kradzież samochodu przez Rogersa, to ma ona charakter pozorny, gdyż można śmiało dać temu bohaterowi wiarę, kiedy mówi, że go tylko pożycza w celu ucieczki przed złoczyńcami. Zabranie zaś rzeczy niezbędnej do przeżycia, nawet wbrew woli właściciela, nie jest kradzieżą. Wedle Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Siódme przykazanie zabrania kradzieży, która polega na przywłaszczeniu dobra drugiego człowieka wbrew racjonalnej woli właściciela. Nie mamy do czynienia z kradzieżą, jeśli przyzwolenie może być domniemane lub jeśli jego odmowa byłaby sprzeczna z rozumem i z powszechnym przeznaczeniem dóbr. Ma to miejsce w przypadku nagłej i oczywistej konieczności, gdy jedynym środkiem zapobiegającym pilnym i podstawowym potrzebom (pożywienie, mieszkanie odzież…) jest przejęcie dóbr drugiego człowieka i korzystanie z nich” (tamże, n. 2408). Mimo więc pewnych zastrzeżeń polecamy ten film jako obraz, który w ciekawy i rozrywkowy sposób porusza ważne aktualne sprawy i dylematy, jednocześnie prezentując zasadniczo godny naśladowania wzór bohatera dla młodzieży. Marzena Salwowska /.../
  8. Unorthodox (miniserial TV)

    Leave a Comment Serial ten został – w luźny sposób – oparty na wspomnieniach Debory Feldman, a opowiada on o młodej 19-letniej żydówce Esterze (zdrobniale „Esti”), która postanowiła uciec z ortodoksyjnej wspólnoty judaistycznej. Esti ucieka z owej społeczności, po tym jak zawarła zaaranżowane przez swych krewnych małżeństwo z Yankim. Jej nowym miejscem pobyt jest Berlin, gdzie zaprzyjaźnia się z grupą młodych studentów muzyki, oswajając się też przy tej okazji ze świeckim i dość libertyńskim stylem życia przez nich prowadzonym. W Berlinie mieszka też – razem ze swą kochanką -matka Esti, która wcześniej poróżniła się ze społecznością ortodoksów. Na poszukiwanie Estery wyrusza jej mąż Yanki wraz z kuzynem Moische, pragnąc skłonić swą żonę do powrotu na łono żydowskiej rodziny oraz społeczności. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej serial ten trudno jest – zasadniczo rzecz biorąc – pochwalić. Owszem, w dość nieprzychylny sposób, pokazuje on jeden z nurtów fałszywej religii, jaką jest postchrześcijański i rabiniczny judaizm, ale przecież ostrze krytyki nie jest w nim wymierzone w to, co w judaizmie jest w sposób fundamentalny fałszywe (czyli odrzucenie Pana Jezusa). Wręcz przeciwnie, niektóre z rzeczy pokazywanych w tym serialu krytycznie są akurat godne pochwały, a więc np. skromny strój, posłuszeństwo żony wobec męża, silne więzi rodzinne. Ponadto, jako dobrą alternatywę wobec ortodoksyjnego judaizmu podaje się tutaj świecki (w znaczeniu: pozbawiony jakichkolwiek odniesień do Boga) oraz libertyński styl życia (nierząd, homoseksualizm, bezwstyd w strojach, etc.). Inną sprawą, za którą można skrytykować ową produkcję, jest to, że wykrzywia ona prawdziwą historię Debory Feldman w taki sposób, iż ukazuje choćby przebieg jej małżeństwa w bardziej korzystny dla niej sposób, aniżeli miało to miejsce w rzeczywistości. Na przykład w rzeczywistości początkowo mąż Debory zgodził się na to, by wyprowadziła się ona wraz z nim z ich rodzinnej miejscowości i studiowała literaturę. W filmie zaś fabuła przebiega w taki sposób, jak gdyby główna jego bohaterka nie miała żadnej swobody co do tym podobnych rzeczy. Serialowa Oczywiście, ten miniserial ma też swoje dobre strony, jak choćby pokazywanie serdecznych więzów istniejących pomiędzy nowymi przyjaciółmi Estery. Jednak z powodu wyraźnego skontrastowania pomiędzy konserwatywnym i surowym moralnie stylem życia ortodoksyjnych żydów a świeckim oraz liberalnym nastawieniem mieszkańców Berlina, które to skontrastowanie ma służyć przychylnemu pokazaniu tegoż drugiego, nie możemy w zasadniczym sensie pochwalić tej produkcji. Mirosław Salwowski /.../
  9. Czarny mercedes

    Leave a Comment Akcja tej produkcji dzieje się w Warszawie podczas II wojny światowej. Miasto to jest wówczas okupowane przez Niemców i w jednej ze znajdujących się na jego terenie kamienic dochodzi do tajemniczego morderstwa (w które jak się później okazuje zamieszany był pewien oficer SS). Otóż ukrywająca się i udająca żonę warszawskiego mecenasa Karola Holzera młoda Żydówka zostaje śmiertelnie pchnięta nożem. Tę zagadkę kryminalną próbuje rozwikłać oficer granatowej Policji nadkomisarz Rafał Król (który nota bene współpracuje również z polskim podziemiem zbrojnym). Po pewnym czasie w tajemniczy sposób zaczynają ginąć kolejne osoby mające jakiś związek z ową sprawą. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten nie wydaje się, zasadniczo rzecz biorąc, godnym polecenia. Jako że obraz ów jest fikcyjną opowieścią, odnosi się wrażenie, iż nagromadzenie w nim w różnych złych treści (scen seksu, obscenicznych dialogów, krwawej przemocy, wulgarnej mowy) posłużyło jego twórcom przede wszystkim do epatowania widzów takimi obrzydliwościami. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że „po prostu taki jest świat”, a ludzie kina przedstawiają go nam właśnie za pomocą tego rodzaju filmów, jednak jak już to zostało wskazane, w przypadku tej konkretnej produkcji nie mamy do czynienia z przeniesieniem na wielki ekran prawdziwej historii. A w takich przypadkach bardziej uzasadnione staje się podejrzenie, iż naładowanie filmu różnymi plugastwami ma być swego rodzaju „sztuką dla sztuki„. Innymi słowy, że chodzi w takich obrazach o to, by przytłoczyć widza pokazanym w nich złem, nie dając mu przy tym żadnej odtrutki na owo zło (czyli np. budującego morału, który wnosiłby nadzieję, pozytywne przesłanie itp). Wyborcza Jeśliby próbować już szukać w tej produkcji jakiegoś jaśniejszego punktu to być może należałoby wskazać na fakt, iż najbardziej odstręczającą postacią został tu pokazany homoseksualny mężczyzna. Nie chodzi nam w tym miejscu bynajmniej o to, byśmy sugerowali jakiś absolutne czy konieczne powiązanie pomiędzy praktykowaniem sodomii a morderczymi inklinacjami. Oczywiście, takie sugestie byłyby zdecydowanie niesprawiedliwe wobec tych choćby i czynnych homoseksualistów i lesbijek, które takowych skłonności nie mają. Można jednak docenić to, iż w dobie walki z „homofobią” twórcy filmu zdecydowali się pokazać osoby homoseksualne jako jednoznacznie czarne charaktery. To chyba w jakiejś mierze akt odwagi jest – choć i tak jest to zdecydowanie za mało, by zasadniczo rzecz biorąc chwalić lub doradzać oglądanie tej produkcji filmowej. Mirosław Salwowski /.../
  10. Odmienne stany moralności

    Leave a Comment Spokojny nastolatek o imieniu Leland, wzorowy uczeń, dotąd niekarany dopuszcza się brutalnego mordu na niepełnosprawnym bracie swojej byłej dziewczyny. Jak twierdzi, motywem zbrodni nie była chęć zemsty na ukochanej, przyczyny więc pozostają niejasne. Chłopak trafia do poprawczaka, gdzie oczekiwać ma na proces. W miejscu tym szczególnie interesuje się nim pewien nauczyciel i wychowawca – Pearl Madison. Mężczyzna ten jest początkującym literatem, który podziwia ojca Lelanda, znanego pisarza i pragnie iść w jego ślady. Pearl szybko dostrzega w zagadkowej zbrodni chłopaka materiał na powieść. Zbliża się więc do Lelanda, próbując poznać jego motywy. Etyczną dwuznaczność tego filmu najlepiej oddaje polskie tłumaczenie jego tytułu (bardzo zresztą niedosłowne, ale trafne). Twórcy tego obrazu starają się bowiem pokazać widzowi, że istnieją takie właśnie odmienne stany moralności, kiedy zbrodni nie można osądzać w normalnych kategoriach dobra i zła. W takim odmiennym stanie moralności miał się znajdować Leland, który czując i widząc więcej niż zwykli ludzie, zadźgał autystycznego nastolatka, gdyż ten „miał w sobie najwięcej smutku„. Film jest, rzec można, taką współczesną wersją „Cierpień młodego Wertera”, w której bohater po zawodzie miłosnym i w zderzeniu z innymi udrękami, jakie zwykle niesie świat, targa się na życie, tyle że w tym przypadku nie na swoje, a drugiego człowieka. VirtuaCube Film ten wpisuje się w dość popularny nurt (zwłaszcza w obszarze szeroko rozumianej psychologii), który odsuwa od przestępcy odpowiedzialność za zbrodnie tak daleko, jak to tylko możliwe. Nie chodzi tu o zwykłe szukanie uzasadnionych okoliczności łagodzących, ale o stwarzanie wokół sprawcy takiego klimatu, jakby sądzony był za przejście na czerwonym świetle, na dodatek cierpiąc na daltonizm. I chociaż główny bohater wyraża w końcu żal za swój czyn, to robi to właśnie w taki sposób, jakby mówił o przejściu na czerwonym świetle. Oprócz tego negatywnego głównego wątku, w filmie nie trudno też dostrzec podejście na zasadzie, że człowiek jest miarą wszechrzeczy, a Bóg nie istnieje, zatem nasze pojęcia moralne mają źródła jedynie w człowieku, tyle że większość ludzi nie chce przyjąć tego do świadomości, ponieważ koncepcja Boga i szatana jest wygodniejsza. Takie wnioski przynajmniej wynikają z przemyśleń głównego bohatera i są one prezentowane z jakimś dziwnym namaszczeniem niczym prawdy objawione. Mimo ogólnej negatywnej oceny filmu trzeba też docenić pewne jego zalety. Do takich zaliczyć można pozytywny rozwój postaci Pearla Madisona. Jego zaangażowanie w sprawę Lenarda staje się z czasem coraz mniej egoistyczne i coraz bardziej zależy mu na rzeczywistej pomocy chłopakowi. Nadto mężczyzna zdaje się w zderzeniu z rzeczywistością weryfikować niektóre swoje błędne twierdzenia. W jednej na przykład z początkowych scen, kiedy koleżanka z pracy nazywa słynnego pisarza (ojca Lenarda) pijakiem i łajdakiem, Pearl napomina ją z namaszczeniem, że „Pisarza nie sądzi się po jego życiu, ale po utworach. Nie podlega on moralnej ocenie.” Później jednak sam zdaje się podważać to kategoryczne stwierdzenie, gdyż osobiście poddaje tegoż pisarza ostrej moralnej ocenie. W pewnym momencie zdobywa się też na samokrytykę, dochodząc do wniosku, że jego zdrada wobec narzeczonej była w swojej istocie czymś podobnym do morderstwa, które popełni Lenard. Żałuje też tego czynu i stara się jakoś naprawić sytuację. Niemniej pomimo dość istotnych zalet w wątkach pobocznych, film w swojej zasadniczej wymowie bagatelizuje i relatywizuje indywidualną odpowiedzialność człowieka za popełniane zbrodnie. Nadto kwestionuje się tu zasadność stosowania sankcji karnych wobec przestępców. Jako zaś źródło i ostateczną instancję wszelkich norm moralnych prezentuje się człowieka w miejsce Boga. Marzena Salwowska /.../