Tag Archive: japońska historia króla Leara

  1. Ran

    Leave a Comment Film jest adaptacją szekspirowskiego Króla Leara osadzoną w warunkach feudalnej Japonii sprzed kilku stuleci. Króla Leara zastępuje tu Pan Hidetora, który zamiast córek ma trzech synów: Taro, Jiro i Saburo. Zmęczony krwawą drogą na szczyt starszy człowiek postanawia przekazać swoją władzę najstarszemu z synów, dzieląc przy tym swój wielki majątek sprawiedliwie pomiędzy wszystkich trzech. W zamian oczekuje od dzieci szacunku i zapewnienia godnej i spokojnej starości. Ogłoszenie tej decyzji przez Hidetoro jest przy okazji czymś w rodzaju „testu miłości” dla jego synów. Taro i Jiro przyjmują pomysł ojca z pozornym posłuszeństwem, natomiast Saburo nie ukrywa, że uważa go za głupotę czy wręcz szaleństwo. Najmłodszy syn Pana Hidetora przewiduje bowiem, że jego bracia szybko skoczą sobie do gardeł, by walczyć o prawdziwą władzę po ojcu. Szczerość Saburo doprowadza Hidetorę do furii, w której to wydziedzicza najmłodszego syna i skazuje na wygnanie. Przewidywania Saburo okazują się jednak trafne – jego bracia wkrótce rozpętają spiralę przemocy i zbrodni, której ojciec nie będzie w stanie już powstrzymać … Ponieważ na tym portalu nie skupiamy się zbytnio na walorach artystycznych filmów, to nadmienię tylko, że obraz ten słusznie uchodzi za jedno z arcydzieł światowego kina. Zachwycać by się można długo scenariuszem, reżyserią, grą aktorską, zdjęciami czy scenografią. Każdemu, kto obejrzy ten film, z pewnością zapadną też w pamięć niektóre z postaci jego bohaterów o wyjątkowo wyrazistych osobowościach (zwłaszcza Lady Kaede, przy której Lady Makbet wydaje się słabą kobietką). Przy wszystkich tych swoich zaletach nie jest to jednak film, do którego po pierwszym obejrzeniu chciałoby się od razu wrócić. Dlaczego? Otóż jest to jedno z tych dzieł, które zajmują się do głębi ludzką, upadłą wskutek grzechu, naturą. Kurosawa bynajmniej jednak nie czyni z tej natury widowiska dla zabawienia odbiorcy, jak chociażby Quentin Tarantino. Raczej analizuje i diagnozuje choroby ludzkiej duszy niczym lekarz, co oczywiście nie musi być przyjemne. Reżyser zdaje się tu zgłębiać i rozważać przyczyny i mechanizmy ludzkiego upadku, żeby poprzez wyzwalającą moc prawdy pomóc człowiekowi. Chociaż w filmie tym nie ma żadnych odniesień do chrześcijaństwa, to prezentowane tu spojrzenie na różne kwestie moralne jest często zbieżne z biblijnym. Fabuła tego obrazu wielokrotnie przywodzi na myśl przestrogi z Pisma św. takie jak chociażby: „Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę” (Oz 8, 7), „nie trwa na wieki bogactwo, ani na pokolenia – korona” (Prz 27, 24), „Kto schlebia kłamliwie bliźniemu, na nogi mu sidła zastawia” (Prz 29, 5), „Mężem krwawym i podstępnym brzydzi się Pan” (Ps 5,7), „Biada ciągnącemu dla domu swego zysk nieprawy, aby zbudować wysoko swe gniazdo i tym sposobem uniknąć nieszczęścia! Postanowiłeś na hańbę swojemu domowi – wytracić liczne narody, przeciw życiu własnemu tym grzesząc” (Ha 2, 9 -12), „Biada temu, co mienie cudze zabiera i obciąża się zastawem zbyt wielkim! Czyż nie powstaną nagle wierzyciele twoi i nie obudzą się twoi dręczyciele -a ty się staniesz ich łupem?” (Ha 2, 6-7). Film Kurosawy jest przede wszystkim tragedią władzy, opowiadającą o tym, że złe drzewo nie może przynosić dobrych owoców. Hidetora popełnia w pewnym momencie „błąd strategiczny”, gdyż myśli, że przelał już wystarczająco dużo krwi, by utrwalić swoje dziedzictwo i zapewnić spokój oraz bezpieczeństwo swemu domowi. Nie rozumie, że teraz największym zagrożeniem dla tego domu są jego właśni synowie, którzy nie są zdolni do pokojowej koegzystencji, ponieważ wzrośli na dworze swojego ojca. Hidetora jest więc jednym z tych ojców, którzy z dziwną naiwnością wierzą, że można postępować w swoim życiu źle i niemoralnie, a jednocześnie budować swoim dzieciom dobrą przyszłość i przekazywać im jakieś szlachetne wartości, którymi będą się oni w życiu kierować. Można powiedzieć, że dramatem Hidetory jest to, że wierzy, iż jego synowie będą od niego lepsi, ponieważ on już za nich „wykonał brudną robotę„. W filmie tym są też prócz postaci negatywnych również jednoznacznie pozytywne takie jak Saburo czy Pani Sue. Jeśli chodzi o Panią Sue, to jest ona żoną jednego z synów Hidetory. Przed laty została zmuszona do tego małżeństwa przez teścia po tym, jak zamordował on jej rodziców, a młodszego brata oślepił i pozostawił w nędzy. Mimo tego okrucieństwa Hidetory synowa nie żywi wobec niego nienawiści i jest mu życzliwa. Jednakże i Saburo i Sue też dalej ponoszą konsekwencje zła, które zostało posiane przez Hidetorę. I jest to zgodne niestety z życiowym doświadczeniem, które mówi, że przez czyny złych ludzi cierpią również niewinni. Niemniej, choć pozytywni bohaterowie cierpią w tej produkcji na równi ze złoczyńcami, to nie czuje się znaku równości pomiędzy ich postępowaniem. Widać, że ich postawa jest pokazana życzliwie jako właściwa, choć nie przynosi im tu ona jakichś doczesnych korzyści. Jeśli chodzi o minusy filmu, to można tu wymienić jedną wątpliwą scenę związaną z buddyjskimi przekonaniami pani Sue. Oczywiście nie chodzi o sam fakt, że jest ona buddystką, ponieważ rzecz dzieje się w średniowiecznej Japonii, najprawdopodobniej nie zetknęła się więc ona nigdy z chrześcijaństwem. Problematyczna jest jednak scena, w której ta bohaterka swoje heroiczne wręcz przebaczenie wobec Hidetory opiera na tym, że właściwie nie wini go za zło, które jej wyrządził, gdyż tak naprawdę wszystko jest już zdeterminowane przez nasze poprzednie wcielenia. Trudno powiedzieć, czy jest to fałszywy pogląd przedstawiony widzom do rozważenia i ewentualnego przyjęcia, czy też tylko część rysunku tej konkretnej postaci. Ponieważ jest to jednak bardzo pozytywna postać, istnieje ryzyko aprobatywnego przyjęcia takiej fałszywej doktryny przez część widzów. Podsumowując, ogólnie rzecz biorąc polecamy ten film jako dobry i wartościowy moralitet, radzimy jednak wziąć przy jego oglądaniu pewną poprawkę na znajdujące się tam odniesienia do fałszywej religii, jaką jest buddyzm. Marzena Salwowska /.../