Tag Archive: Henryk VIII

  1. Kochanice króla

    Leave a Comment Film opowiada dziejącą się na tle wielkich historycznych wydarzeń historię dwóch romansów króla Henryka VIII. Jego kochankami zostają kolejno Maria Boleyn i jej siostra, Anna. Jedną z głównych przyczyn zaistnienia tych relacji jest żądza władzy jaką wykazuje się przede wszystkim ojciec tych niewiast, Tomasz, do pewnego stopnia zarażający tą postawą innych członków swej rodziny. On to nakłania (początkowo niechętną takiej propozycji) Marię, aby, nie zważając nawet na to, iż ma męża, zgodziła się cudzołożyć z królem za cenę wpływów na jego dworze. Po tym jak zachodzi ona w ciążę i jest przez to osłabiona, jej miejsce zajmuje bardziej od niej zachłanna i podstępna siostra, Anna. Nie godząc się na rolę kochanki rodzącej monarsze jedynie nieślubne dzieci, doprowadza ona do schizmy anglikańskiej, rozwodu króla z Katarzyną Aragońską i w konsekwencji do swej koronacji. Z czasem jednak owa intrygantka doznaje spektakularnego upadku… Obraz ten, mimo iż prezentuje bogate spektrum rozmaitych nieprawości (od zachłanności przez rozpustę po zerwanie z Kościołem Katolickim) jest wręcz moralitetem. Występność wszystkich niemal bohaterów omawianej produkcji zrównoważona została bowiem przez obrazowe odmalowanie kary jaka już w doczesnym życiu dosięgła przedstawionych grzeszników. Chrześcijański widz może tu z łatwością dostrzec działanie Boga, Który „rozproszył dumne myśli głów pychą nadętych, wyniosłych złożył z tronu, znikczemnił wielmożne”. Najlepiej widać to na przykładzie Anny. Jest ona, obok swego ojca, zdecydowanie jedną z najbardziej wyrachowanych i żądnych władzy postaci tu przedstawionych. Jej buta kruszeje jednak w miarę tragicznych wydarzeń, które zaczynają wypełniać jej życie – roni ona dziecko, które nosiła z nadzieją, że da Henrykowi męskiego potomka, stopniowo traci swą pozycję, doznając podobnego losu jak zepchnięta przez nią z przynależącego jej tronu Katarzyna, w końcu stracona zostaje z rozkazu króla, przy którego boku liczyła na zawrotną karierę. Także dla pierwszej kochanki władcy, Marii Boleyn, romans okazuje się srogim (choć łagodniejszym) zawodem. W jej szczęśliwym przedtem małżeństwie następuje rozkład pożycia. Nadto rozpustny król nie jest w stanie wytrwać przy niej, gdy jest słaba i porzuca ją niczym rzecz, która znudziła się właścicielowi. Tomasz Boleyn, podżegający córki do grzechu, umiera niebawem po straceniu Anny, pogrążony w rozpaczy. Książę Norfolk, Thomas Howard, pomagający Boleynom w realizacji ich niecnych planów także kończy uwięziony i zgładzony pod zarzutem zdrady. Zaiste trudno nie powtórzyć w tej sytuacji zdania, które padło już kiedyś z ust egipskich czarowników: „Palec to Boży” (Wj 8, 15). Mocną stroną filmu jest też pewna dawka nadziei, jaką stara się przekazać widzowi. Pokazuje on, że człowiek, póki żyje, może odwrócić się od swych grzechów. Anna tuż przed egzekucją z ufnością prosi Boga o przebaczenie popełnionych przez nią nieprawości. Także Maria odnajduje szczęście w prostym życiu na prowincji, o którym marzyła jeszcze zanim wepchnięta została przez ojca w wir dworskich intryg. Hołd jaki twórcy składają uczciwemu, skromnemu i niewinnemu rodzinnemu życiu doskonale dopełnia się tu z opisanym wyżej potępieniem rozwiązłości, egoizmu, chciwości i pychy cechującej ówczesnych możnowładców. Jako zastrzeżenia wobec tej produkcji należy zgłosić obecność zbyt śmiałych scen erotycznych (co prawda osadzonych w kontekście nieprzychylnie pokazanego cudzołóstwa, ale jednak mogących być zbyt prowokującymi). Nadto jest tu pokazany moment, w którym Anna namawia swego brata, Jerzego, do kazirodztwa (przez spłodzenie z kimś zaufanym potomka chce ona ukryć przed Henrykiem fakt wcześniejszego poronienia). Jednak powszechna opinia historyków jest taka, że oskarżenia o kazirodztwo były na Annę rzucane fałszywie, aby ułatwić skazanie jej na śmierć. Twórcy zatem najprawdopodobniej (świadomie bądź nie) pokazują tę postać w trochę zanadto czarnych barwach. Jako całość film ten jednak należy pochwalić. Chrystus Pan rzekł: „każdego (…), kto (…) słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki” (Mt 7: 26 – 27). Aby przekonać się, że to prawda, warto obejrzeć „Kochanice króla” i przyjrzeć się jak wielki był upadek tych, którzy na co dzień deklarowali wierność Bogu (np. Anna Boleyn wręcz afiszuje się tu w pewnym momencie z noszonym krzyżykiem), jednak swą doczesną wielkość chcieli budować na cudzołóstwie i intryganctwie. Michał Jedynak /.../