Tag Archive: filmy o kanciarzach

  1. Żądło

    Leave a Comment Akcja tego filmu toczy się w latach 30-tych 20 wieku w Stanach Zjednoczonych. Para wspólników, Luther Coleman i Johnny Hooker  sprytnie oszukuje i okrada na ulicy nieznajomego mężczyznę. Oszuści nie cieszą jednak długo nadspodziewanie wysokim łupem, gdyż okazuje się, że nieznajomy był kurierem mafijnej grupy, który tylko dostarczał gotówkę w umówione miejsce. Szefem tejże organizacji jest zaś niejaki Lonnegan, człowiek okrutny i mściwy, który wydaje wyrok śmierci na obu oszustów. Siepaczom bosa udaje się szybko dorwać starszego z nich – Luthera Colemana, młodszy jednak – Johnny Hooker ucieka i postanawia zemścić się na człowieku, który zlecił morderstwo jego mentora i przyjaciela. W tym celu odnajduje on też niejakiego Gondorffa, legendarnego oszusta i jednocześnie dawnego przyjaciela Luthera. Obaj mężczyźni zaplanują wspólnie wielki przekręt, który ma doprowadzić Lonnegana do bankructwa. Film ten można ocenić jednoznacznie negatywnie z tego prostego powodu, iż w pozytywny sposób ukazuje on takie nieprawości jak oszukiwanie i okradanie bliźnich, prywatną zemstę, „ustawianie” gier hazardowych, oraz (w pobocznych wątkach) striptiz, prostytucję i intymne pożycie przedmałżeńskie. Jako pozytywnych bohaterów pokazuje się tu zatem oszustów, złodziei oraz „panią kierownik” domu publicznego. Oczywiście nie przeczę, że wielu ludzi z przestępczego półświatka może mieć różne pozytywne cechy czy szlachetne odruchy i pod wieloma względami przewyższać wielu praworządnych obywateli. Rzecz jednak w tym, że w owym filmie nie chodzi o wydobywanie pereł z rynsztoka i błota, ale o zachwyt nad tym rynsztokiem właśnie. Telemagazyn Co gorsza, brak tutaj jakiejś naprawdę pozytywnej, moralnie dobrej przeciwwagi. Przedstawiciel prawa i porządku, czyli policjant jest oczywiście głupi i skorumpowany, „pozytywni” bohaterowie nie wykazują żadnej skruchy za swoje czyny, a happy endem jest udane oszustwo. Żeby wzbudzać większą sympatię dla swoich „pozytywnych” bohaterów twórcy filmu stosują starą, sprawdzoną sztuczkę polegającą na tym, że mniejsze zło kontrastuje się z większym i bardziej odrażającym. W efekcie mniejsze zło zajmuje w odbiorze widzów miejsce należne dobru. W filmie tym jest też z sympatią pokazany wątek łączenia przez rodzinę oszustów „zawodowej” działalności przestępczej z regularnym uczęszczaniem do kościoła, przy czym chodzenie do kościoła bynajmniej nie jest tu wstępem do nawrócenia. Gdyby nawet jednak twórcy tego filmu nie zachwycali się tak bardzo przestępczym kunsztem swoich bohaterów, to i tak do jego negatywnej oceny wystarczyłby wątek pozytywnie ukazanej prywatnej zemsty. Szukanie bowiem prywatnej zemsty jest wykraczaniem tak przeciw Bogu (który mówi, że do Niego należy pomsta – Rz12:19), jak i władzom cywilnym (którym Bóg „zleca” czy deleguje pomstę na przestępcach). Takie samowolne działanie jest więc podważaniem sensu prawa i państwa, a społeczne przyzwolenie na takie praktyki cofnęłoby nas do kultury plemiennej i barbarzyństwa. Mimo więc, że film ten przeszedł już do historii kina, to zdecydowanie nie możemy go polecić. Marzena Salwowska /.../