Tag Archive: filmy o faraonach

  1. Egipcjanin Sinuhe

    Leave a Comment Film ten opowiada fikcyjne losy Egipcjanina o imieniu Sinuhe. Przedstawia je jednak na tle pewnych rzeczywistych wydarzeń i postaci starożytnego Egiptu. Tytułowy bohater, porzucony w kołysce na Nilu zostaje wyłowiony przez pewnych szlachetnych, acz bezdzietnych małżonków. Ludzie ci uznają Sinuhe za swojego syna, zapewniając mu jak najlepsze wychowanie i wykształcenie. Dorastając, młody Egipcjanin idzie w ślady swojego przybranego ojca, zostając lekarzem ubogich. Zawodowe umiejętności Sinuhe docenią jednak nie tylko najubożsi mieszkańcy kraju faraonów, ale także, na skutek pewnego zbiegu okoliczności, sam faraon i jego rodzina. Jednakże życie głównego bohatera nie będzie długo samym pasmem sukcesów. Zazna on także wielu nieszczęść, popadnie w ruinę i hańbę, doświadczy losu wygnańca. Na swojej drodze Sinuhe spotka też wiele ciekawych osób, które wywrą różny wpływ na jego życie. Najważniejsze z tych postaci to: pewna piękna kurtyzana z Babilonu, niezwykle ambitny syn serowara, zarazem wojownik i przyjaciel Sinuhe – Horemheb, oraz zakochana w głównym bohaterze dziewczyna z gospody – Merit. Wielki wpływ na życie Sinuhe, jak i na losy całego Egiptu mieć będzie wreszcie nowy faraon Echnaton. Władca ten usiłuje bowiem w rojącym się od rozmaitych bożków i ich wpływowych kapłanów kraju wprowadzić kult jednego (w istocie) boga – Atona. Taka religijna reforma, a właściwie rewolucja, spotkać się musi oczywiście z niezrozumieniem i oporem … Scenariusz tego filmu oparty jest na słynnej powieści Miki Waltariego, która ma chyba inny wydźwięk niż ten hollywoodzki obraz. Tu jednak skupimy się na ocenie samego filmu, w oderwaniu od jego literackiego pierwowzoru. A jest to obraz nie tylko bardzo ciekawy i barwny, ale też z wartościowym przesłaniem. Twórcom tego filmu udało się bowiem w niewymuszony sposób wpleść w historię, toczącą się w pogańskim świecie wiele wieków przed narodzinami Jezusa Chrystusa, chrześcijański przekaz. Jest to przekaz o wpisanej w naturę człowieka potrzebie poszukiwania prawdziwego Stwórcy świata i sensu istnienia zarówno siebie samego, jak i reszty stworzenia. Film ten mówi też o nicości pogańskich bożków oraz fałszywych religii i potrzebie żywego Boga, który odkupi ludzkie grzechy. Pretekstem do nadania takiego chrześcijańskiego wydźwięku filmu, jest tu historia faraona Echnatona i jego religijnej reformy. Twórcy tego obrazu dają jednak słusznie odczuć widzowi, że idea Echnatona, choć zawiera w sobie właściwą intuicję i coś z Prawdy, to jest tylko jakąś namiastką czy „cieniem przyszłych rzeczy”. Sam zaś Aton nie jest oczywiście tożsamy z prawdziwym Bogiem, choć jego wyobrażenie jest znacznie bliższe obrazowi Stwórcy, niż tradycyjne egipskie bożki. Film ten na swój sposób podkreśla więc naturalną nierówność różnych religii. Mówi nie tylko bowiem, że jedynie chrześcijaństwo jest pełnym objawieniem się Boga- Stwórcy człowiekowi, ale nadto, że nawet wśród religii niechrześcijańskich jedne są lepsze od innych. Widz bowiem musi dostrzec, że czczenie jakiegoś jednego, niepostrzeganego w prymitywny sposób bóstwa stoi jednak wyżej niż oddawanie czci stworzeniom niższym od samego człowieka (takim jak egipskie bóstwa przedstawiane w postaci zwierząt, bądź ludzko-zwierzęcych hybryd). Obraz ten pokazuje wiec w interesujący sposób poszukiwanie prawdy i sensu życia w świecie pogrążonym w pogańskich ciemnościach. Porusza on też wiele ciekawych tematów związanych z ludzką upadłą naturą. Mamy tutaj więc między innymi obraz młodego człowieka tak opanowanego przez namiętność, że gotów jest dosłownie oddać wszystko za jedną noc z ukochaną. Widzimy też w tym filmie ludzi zżeranych żądzą władzy, pieniędzy czy kompleksami. Mamy tu też wreszcie problem indywidualnej odpowiedzialności za zło, które jest w nas i w świecie. Tak też zdecydowanie polecamy ten, nieco już niestety zapomniany obraz, zarówno ze względu na jego przesłanie, jak i walory czysto filmowe. Marzena Salwowska /.../