Tag Archive: film o balecie

  1. Billy Elliot

    Leave a Comment Lata 80-te XX wieku, angielska prowincja, rządy Margaret Thatcher, strajki górników, którym w skutek planowanych reform rządu, grożą masowe zwolnienia. Na tym tle widzimy jak Jackie Elliot, samotny wdowiec wychowuje swego 11-letniego syna Billy’ego i jego brata Tony’ego.  Jackie chce wychowywać swych chłopców w tradycyjny sposób, pragnąc by w przyszłości byli twardymi facetami. Tymczasem jednak Billy wydaje się wyłamywać z tego schematu. Zamiast boksu na który posyła go tata, żywi on pasję do zdominowanego przez dziewczynki baletu i ukradkiem wymyka się na jego lekcje. Kiedy Jackie dowiaduje się o tym, wpada w złość i pragnie wybić Billy’emu ów pomysł z głowy, traktując to jako przejaw zniewieścienia oraz homoseksualnych tendencji. Gdyby nie wskazany wyżej temat owego filmu, a także nadmiar wulgarnej mowy w nim zawarty oraz jeszcze parę innych problemów, o których będziemy pisać poniżej, „Billy Elliot” mógłby być uznany za całkiem godny polecenia, sympatyczny i prorodzinny obraz. Widzimy tu wszak mimo wszystko silne więzy rodzinne, wzajemną troskę o siebie członków rodzinny. Mamy tutaj także motyw rodzinnego pojednania i przebaczenia. Niestety jednak, pozytywny wydźwięk powyższych rzeczy komplikuje pewnego rodzaju rozmywanie tradycyjnego i naturalnego pojęcia męskości i różnic pomiędzy płciami, które jest obecne we wskazanym wyżej głównym motywie tego filmu. Oczywiście można kwestionować założenie, iż balet jest zajęciem do którego w naturalny sposób zdecydowanie bardziej predysponowana jest płeć piękna, lecz czy bliższe przyjrzenie się temu zagadnieniu przetrwa próbę krytyki? Czy bowiem swoista „miękkość” i delikatność ruchów, póz i gestów, które są przecież charakterystyczne dla baletu nie są pochodną pewnych naturalnych cech płci żeńskiej (czyli np. wyraźnie mniejszej od mężczyzn siły fizycznej, etc.)? Czy nie jest też tak, iż wielu z męskich tancerzy baletu to homoseksualiści ( a więc osoby, w których pewne naturalne cechy męskie ulegają zniekształceniu na rzecz większej zniewieściałości i upodobniania się do płci żeńskiej)? Poza tym, dodajmy, że o ile na pewnej płaszczyźnie balet można uznać za bardziej odpowiedni i naturalny dla niewiast, o tyle w pewnych innych jego aspektach należy go skrytykować nawet, gdy jest on praktykowany przez kobiety (co prawda pozy i gesty w tym tańcu często nie są obsceniczne lub seksualnie zmysłowe, ale nie da się tego powiedzieć już o tradycyjnie używanych przy tym strojach, które uwypuklają intymne sfery ich ciał). Tym bardziej więc, trudno nie podnosić pytań i zastrzeżeń wobec uprawiania baletu przez chłopców i mężczyzn. Oprócz pewnego rodzaju zniewieścienia promowanego w tym filmie mamy tu też wątek, który trudno nazwać inaczej niż mianem „pro-gejowskiego”. Chodzi mianowicie o postać Michaela, przyjaciela Billy’ego, który jest chłopcem odczuwającym wyraźne homoseksualne tendencje (nosi on też czasami dziewczęce sukienki). Nawet jeśli twórcy omawianej produkcji nie wykorzystali tego wątku do snucia otwarcie pro-homoseksualnych tyrad i manifestów, to trudno oprzeć się wrażeniu, iż zwłaszcza w kontekście głównego przesłania filmu również ów motyw miał na celu wzbudzenie większej sympatii dla homoseksualizmu – wszak zniewieścienie, rozmywanie naturalnych i kulturowych różnic pomiędzy płciami często idą w parze z sodomią.   /.../