Tag Archive: Daniel Olbrychski

  1. Potop

    Leave a Comment W omawianym filmie dane nam jest śledzić losy chorążego orszańskiego, Andrzeja Kmicica. Zakochuje się on w Oleńce Billewiczównie, którą zamierza poślubić. Jednak poważną przeszkodą w ich wzajemnej relacji są ekscesy, jakich Kmicic dopuszcza się ze swymi kompanami , a których idealistyczna narzeczona głównego bohatera nie może znieść. Są to pijackie libacje, niszczenie mienia, bójki i samosądy. Czarę goryczy przelewa spalenie przez Kmicica osady Wołmontowicze i wymordowanie wielu jej mieszkańców. Po tej tragedii Kmicic, nie mając już nadziei na związanie sięz Billewiczówną na normalnej drodze, porywa ją i zostaje ranny z ręki idącego tej pannie z pomocą pułkownika Wołodyjowskiego. Nadzieję na uniknięcie kary i odkupienie win daje mu wojna Rzeczypospolitej ze Szwecją (wstępując do wojska zapewniłby sobie ochronę przed sądami, a dzielnie walcząc dowiódłby, iż odmienił swe życie). Jednak hetman Janusz Radziwiłł, któremu Kmicic uroczyście przysiągł wierność, okazuje się zdrajcą, co stawia chorążego przed trudnym wyborem między wiernością swemu protektorowi, a lojalnością wobec Ojczyzny. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej najmocniejszym punktem tego klasycznego już dzieła polskiej kinematografii jest sugestywne ukazanie pozytywnej przemiany, jaka zachodzi w głównym bohaterze. Widzimy tu jak zdeprawowane towarzystwo (w rodzaju kompanów Kmicica) może powodować stopniową degenerację jednostki, ale również dane nam jest ujrzeć jak dogłębnie człowiek może nawrócić się pod wpływem cierpliwej miłości (żywionej tu przez Oleńkę), wyrażającej się w przebaczaniu drugiej osobie, modlitwie za nią przy jednoczesnym stawianiu jej konkretnych wymagań. Kmicic, aby stać się godnym swojej narzeczonej porzuca swe hulaszcze życie i stara się służyć swemu krajowi (początkowo błądzi co do sposobu w jaki winien to robić i wypełnia rozkazy Radziwiłła, lecz poznawszy jego faktyczne intencje obiera właściwą stronę). Po to, by zadośćuczynić za swe dawne grzechy naraża swe życie w obronie Jasnej Góry, króla Jana Kazimierza, do końca wojny z oddaniem walczy w celu całkowitego wyparcia najeźdźców z naszych granic. W omawianym obrazie z szacunkiem odmalowywana jest pobożność. Modlitwa ukazana jest jako źródło nadziei w ciężkich chwilach (np. Kmicic nie wiedząc co ma czynić, aby odpokutować swe winy prosi Chrystusa o natchnienie). Czytelnym nawiązaniem do prawdy, iż łaska Boża oczyszcza ludzkie serca jest tu odczytanie pod koniec filmu fragmentu Ewangelii wg św. Mateusza opowiadającego o uzdrowieniu trędowatego przez Jezusa (koresponduje to z faktem, że główny bohater został w przedstawionej opowieści oczyszczony ze swego rodzaju „duchowego trądu”). Inną ważną lekcją, jaką oferuje widzowi „Potop” jest wskazówka, aby z jednej strony nie przysięgać niczego pochopnie, a z drugiej nie trzymać się twardo bezwzględnie każdego złożonego przyrzeczenia (w sytuacji, gdy dotrzymanie słowa wiązałoby się z grzechem). Kmicic bowiem bez głębszego namysłu, uroczyście obiecując Radziwiłłowi absolutne posłuszeństwo, zaciąga bardzo poważne zobowiązanie, które po zdradzie hetmana staje się dla głównego bohatera źródłem ogromnych rozterek. Mądrym zdaniem, jakie na temat wierności przysięgom i przełożonym pada z ust Jana Kazimierza, jest stwierdzenie, że posłuszeństwo też musi mieć swoje granice, za którymi są już tylko wina i zbrodnia. Wielkim plusem filmu jest także charakter Oleńki, która może dla nas stanowić dobry przykład przez to, że mimo, iż kocha Kmicica, nie godzi się przymykać oczu na jego nieprawości i wiązać z nim zanim ten nie zmieni swego postępowania. Można rzec, że idealnie realizuje ona zalecenie św. Augustyna, brzmiące: „nie powinniśmy kochać ludzi na tyle, by dla nich kochać ich występki, lecz nie powinniśmy nienawidzić występków na tyle, by dla nich nienawidzić ludzi”. Obok tych oczywistych zalet film posiada także pewne wady. Jedną z nich jest dość przychylne ukazanie zemsty, jaką Kmicic wywiera na okrutnym pułkowniku Kuklinowskim (który wcześniej go torturował). Główny bohater odpłaca mu podobnymi mękami (choć zdecydowanie mniej intensywnymi). Inną poważną wadą jest tu scena, w której pan Zagłoba na widok zdrady Radziwiłła krzyczy doń: „bodajeś skonał w rozpaczy, bodaj ród twój wygasł, bodaj diabeł duszę z ciebie wywlókł zdrajco, zdrajco, po trzykroć zdrajco!”. O ile krytyka niewierności wobec Ojczyzny i prawowitego monarchy jest czymś dobrym, o tyle złorzeczenie bliźniemu (a zwłaszcza życzenie mu wiecznego potępienia) musi budzić sprzeciw. W fabule pojawia się przedstawione w pozytywnych barwach użycie kłamstwa w dobrej sprawie (wątek „wykiwania” Rocha Kowalskiego przez Zagłobę). Wątpliwości rodzą tu też dość dwuznacznie wyglądające pocałunki między Andrzejem a Oleńką (co prawda panna nieco opiera się swemu narzeczonemu, ale trudno się tu dopatrzeć jakieś krytyki podobnych zachowań). Niemniej dzieło to pozostaje piękną opowieścią o nawróceniu, wierności wobec prawowitego władcy, waleczności, patriotyzmie i honorze. Z powyższymi zastrzeżeniami polecam je czytelnikom, życząc im nie tylko niezapomnianych wrażeń artystycznych, ale także owocnej refleksji nad jego moralnymi walorami. Michał Jedynak /.../