Tag Archive: czarna arystokratka

  1. Belle

    Leave a Comment Powstanie tego filmu zainspirował obraz z 1779 roku, który można podziwiać w Kenwood House. Jest to podwójny portret dwóch młodych arystokratek, który byłby dość typowy dla ówczesnego malarstwa, gdyby nie to, że kolorystyczny kontrast stanowią tu postaci dziewcząt. U boku bladolicej kuzynki widzimy  bowiem ciemnoskórą Dido Elizabeth Belle, nieślubną córkę brytyjskiego admirała i czarnoskórej niewolnicy. Jako mała dziewczynka Dido została powierzona przez ojca opiece wujecznego dziadka Lorda Mansfield i jego żony. Pozycja Belle, mimo miłości i troski opiekunów, jest w świecie angielskich wyższych sfer bardzo niepewna i skomplikowana. Z jednej strony dzięki urodzeniu i majątkowi jej ojca powinna przynależeć do arystokracji, z drugiej pochodzenie jej matki i „niewolniczy” kolor skóry czynią z niej kłopotliwego członka rodziny. Chociaż film zasadniczo skupia się na indywidualnych problemach bohaterki, jej poszukiwaniu własnego miejsca, tożsamości i próbie podejmowania wolnych wyborów w społeczeństwie, gdzie o wszystkim decydują  konwenanse, to ważnym elementem spinającym niejako akcję jest tu autentyczna sprawa maskary dokonanej przez załogę statku Zong. Z pokładu tego niewolniczego statku wyrzucono około 140 chorych Afrykańczyków (ze względu na ubezpieczenie więcej byli warci martwi). Ta słynna sprawa sądowa nie dotyczyła zarzutu masowego mordu, a próby wyłudzenia odszkodowania. W procesie tym biorą aktywny udział opiekun Belle – Lord Mansfield (jako Przewodniczący Sądu Najwyższego) i, zakochany w głównej bohaterce, początkujący prawnik. Zalety tego filmu są dość oczywiste. Pokazuje on wyraźnie, jakie problemy, a nieraz i dramaty społeczne i osobiste rodzi stawianie sztucznych barier pomiędzy ludźmi, umotywowane głównie pychą i chęcią zabezpieczenia i utrwalenia swoich przywilejów. Film na szczęście nie idzie na łatwiznę i nie ogranicza się tylko do problemu rasizmu. W pewnym momencie pokazuje, że taką samą formą niesprawiedliwej dyskryminacji może być wykluczenie ze względu na brak majątku („biała jak śnieg”, lecz pozbawiona wiana kuzynka Belle jest w trudniejszym od niej położeniu towarzyskim, ma też znacznie mniejsze szanse na dobre zamążpójście). Atutem filmu jest też to, że pokazuje zwycięską walkę o prawdę i sprawiedliwość, stoczoną nie na drodze krwawego buntu, a w zgodzie z prawem na sali sądowej  i w ludzkich sercach. Niestety, film posiada też pewne moralne mankamenty, które, choć nie przesłaniają jego zalet, są jednak widoczne. Pierwszy z nich to pewne (drobne, lecz niepokojące) oświeceniowe aluzje, takie jak stwierdzenie, że pozytywne zmiany w świecie zawdzięczamy raczej prawu niż religii. Kolejny mankament to brak jakiejś wyraźniejszej negatywnej oceny moralnej dla faktu, że rodzice głównej bohaterki współżyli ze sobą nie będąc małżeństwem. Wreszcie, wizualnie rażą w filmie bardzo wydekoltowane kostiumy aktorek. Wielka szkoda, bo,  gdyby nie ta nieskromność dekoltów, stroje te można by uznać za piękne i stosowne dla chrześcijanek. Myślę, że nie byłoby wielką szkodą dla tego obrazu, gdyby lubieżną modę XVIII w. prezentował w bardziej stonowany sposób. Marzena Salwowska /.../