Tag Archive: chrześcijańskie recenzje filmów

  1. Megamocny

    Leave a Comment Niebieskoskóry Megamocny trafił na Ziemię jako małe dziecko. Podobnie znalazł się na naszej planecie również jego arcyprzeciwnik Metroman – wzorowany na Supermanie siłacz z mocami przekraczającymi ludzkie możliwości. Pierwszy z bohaterów tej opowieści wychował się jednak w więzieniu, drugi u zamożnej i praworządnej rodziny. Obu połączył na trwałe rodzaj szczególnej rywalizacji o miasto Metrocity. Megamocny jako obdarzony wybitną inteligencją antybohater z pomocą oddanego sobie pomocnika Miniona i armii robotów próbuje regularnie niszczyć miasto, ale za każdym razem uniemożliwia mu to uwielbiany przez mieszkańców Metroman. Częścią rozgrywek pomiędzy Megamocnym a obrońcą miasta Metrocity jest też postać młodej reporterki Roxanne Richi. Ostatnie porwanie dziewczyny kończy się dla złoczyńcy niespodziewanym sukcesem – Metroman przychodzi na pomoc pannie Richi jednak sam ginie w pułapce. Złoczyńca po chwilowej euforii nie potrafi jednak cieszyć się tym (nie do końca zamierzonym) sukcesem i pełną władzą nad miastem. Bez prawdziwego przeciwnika traci sens życia. Po to więc, by odzyskać utraconą przyjemność z czynienia zła, postanawia niejako sam stworzyć superbohatera, który będzie dla niego godnym przeciwnikiem. Za godnego takiej roli przypadkowo uznaje Hala, trochę fajtłapowatego współpracownika Roxanne, któremu aplikuje DNA Metromana i szkolenie do roli nowego obrońcy Metrocity … Zasadniczo, choć z poważnymi zastrzeżeniami, (o czym mowa będzie później) animację tę można polecić jako opowieść z budującym morałem. Całość bowiem akcji filmu prowadzi do przemiany głównego bohatera z łotra, który terroryzuje i niszczy Metrocity w obrońcę i dobroczyńcę owego miasta. Wątek ten ma tym większą wartość pedagogiczną (co ważne zwłaszcza w filmie dla dzieci), że pokazuje, iż to, czy dana osoba podąża dobrą, czy złą drogą, jest w dużej mierze kwestią wolnej woli i nieraz niełatwego, ale jednak wyboru. W animacji tej mocno wybija się przekonanie, że ani pochodzenie, ani wychowanie nie muszą determinować postępowania danej osoby, gdyż, nawet jeśli ktoś już od urodzenia został skierowany na złą drogę, to nie znaczy, iż nie może z niej zawrócić, dzięki właśnie wolnej woli. Żeby jednak czynione dobro było rzeczywiście dobre i trwale w życiu człowieka potrzebna jest łaska Boga. W animacji tej wprawdzie nie ma jakiegoś bezpośredniego odniesienia do czynnika nadprzyrodzonego, są jednak pewne tego namiastki. W życiu Megamocnego zaczynają bowiem pojawiać się pewne „przypadki” i znaki, które zmuszają go do pogłębionej autorefleksji, a później żalu za czynione zło, pojawia się również chęć zadośćuczynienia za złe czyny i głęboka potrzeba również wewnętrznej przemiany. Do tego głównego bardzo pozytywnego wątku dochodzą jeszcze poboczne pozytywne. Wśród tychże wymienić można przykładowo pokazanie związku, jaki w sposób naturalny często zachodzi pomiędzy dbałością o piękno i estetykę świata a stanem wewnętrznym człowieka. Ktoś, kto ma w swoim sercu nieład, raczej bowiem będzie skłonny demolować i niszczyć otoczenie, niż je upiększać. W tej animacji jest to akurat dobrze pokazane, w sposób zapewne zrozumiały również dla dzieci. Jednym z ważniejszych wątków jest tutaj też ostrzeżenie przed sytuacją, w której powierza się zbyt wielką władzę osobom tego niegodnym, lub nie dość na taką odpowiedzialność gotowym. Jest to zilustrowane na przykładzie Hala, który, zanim został obdarzony supermocami, sprawiał raczej wrażenie dość przeciętnego człowieka, który nie skrzywdziłby przysłowiowej muchy. Otrzymawszy jednak niezwykłe moce i, co za tym idzie, władzę nad miastem szybko wykorzystuje sytuację dla zysku i innych swoich egoistycznych celów, przy okazji upajając się poczuciem swojej dominacji. Wprowadzenie takiego wątku może być dla dzieci pouczające przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze upadek Hala pokazuje, iż w każdym człowieku jest duża skłonność do czynienia zła, zwłaszcza w warunkach pozornej bezkarności (w prawdziwym życiu to może być np. wojna). Po drugie, że nie mamy nigdy pełnego wglądu w duszę drugiego człowieka i łatwo dajemy się zwodzić pozorom. Wreszcie do pozytywów tej animacji zaliczyć także można wątek pozytywnego wpływu, jaki na przemianę głównego bohatera ma jego relacja z Roxanne. Dla dzieci może to być nauką, że relacje międzyludzkie takie jak miłość czy przyjaźń, powinny być właśnie budujące i przyczyniać się do moralnego wzrostu człowieka. Jeśli chodzi o dość poważne zastrzeżenia wobec filmu, to chodzi tu przede wszystkim o zbytnie w pewnych momentach przechylenie w kierunku sprzecznych z chrześcijaństwem poglądów. Przynajmniej do połowy tej animacji można bowiem odnieść wrażenie, że lansuje się tu koncepcję dualizmu dobra i zła. Chodzi o to jakby to miały być dwa równorzędne uzupełniające się i potrzebne sobie nawzajem siły. Takie myślenie na temat dobra i zła rozmija się jednak z prawdą chrześcijańską, o tym, że zło bynajmniej nie jest równorzędne dobru, tak jak szatan nie jest równorzędnym przeciwnikiem Boga. W wątku tym pojawia się nadto aprobatywne odwołanie do pogańskich filozofii Wschodu, a mianowicie do koncepcji yin i yang. Poza tym głównym zastrzeżeniem wobec tej animacji można również wysunąć pomniejsze, takie jak np. nie do końca skromne ubiory bohaterów, choć stopień nieskromności nie jest tak bardzo rażący, jak w przypadku niektórych innych produkcji dla dzieci. Podsumowując, zasadniczo polecamy ten film jako całkiem ciekawą i wartościową propozycję familijną, jednak z zastrzeżeniem, że pewne wątki wymagają tu szczególniejszej uwagi i objaśnienia ze strony rodziców. Marzena Salwowska /.../
  2. Cudak

    Leave a Comment Ten wyprodukowany przez Telewizję Polską film został oparty na prawdziwych wydarzeniach. W swej głównej i zasadniczej treści opowiada on o wojennych losach dwóch muzyków: Romana Cudakowskiego (zwanego też „Cudakiem”) oraz (żydowskiego pochodzenia) Szymona Akermana. Choć przed wybuchem II wojny światowej oraz okupacją Polski przez III Rzeszą obaj mężczyźni nie darzyli się sympatią (o Cudakowskim można było nawet powiedzieć, że był wręcz antysemitą), to nadzwyczajne okoliczności „wojenno-okupacyjne” przybliżyły ich do siebie. Wszystko zaczęło się od tego, iż cierpiący wraz ze swą rodziną niedostatek oraz zmuszony dorabiać na życie obwoźnym handlem Cudakowski otrzymał od znajomego „Volksdeutscha” propozycję zarabiania jako muzyk. Specyficzność jednak owej propozycji polegała na tym, że miał on grać nie gdzie indziej tylko w prowadzonym dla niemieckich żołnierzy domu publicznym. Ponadto, musiał on skompletować jeszcze odpowiednie grono ludzi potrafiących muzykowaći ostatecznie jego wybór padł na przebywającego w żydowskim getcie Akermana. Między innymi w ten sposób Roman Cudakowski pomaga Akermanowi przetrwać niezwykle okrutną dla Żydów rzeczywistość niemieckiej okupacji. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ten można ostatecznie pochwalić, gdyż stanowi on tak opowieść o pozytywnej moralnie przemianie głównego bohatera, jak i składa się w nim hołd tak dla jego bohaterskiej postawy polegającej na ratowaniu niesprawiedliwie prześladowanych przez III Rzeszę osób pochodzenia żydowskiego. Oczywiście, z perspektywy tradycyjnie chrześcijańskiej trudno jest przejść do porządku dziennego nad faktem, iż jedną z ważnych form tej pomocy było oferta grania w domu płatnej rozpusty. Jest bowiem bardzo wątpliwe, czy nawet dla ratowania życia albo choćby podciągnięcia się ze stanu skrajnej nędzy należało przyjmować takie zatrudnienie. Takie wszak umilanie czasu rozpustnikom oraz prostytutkom być może winno być już kwalifikowane jako coś, co tradycyjna teologia moralna zwie „formalną”, a więc zawsze zakazaną współpracą ze złem. A nawet, gdyby nie była to jeszcze formalna współpraca ze złem, to z pewnością stanowiłoby to bliską materialnie współpracę ze złem- choć w tym drugim wypadku podjęcie się takowej byłoby moralnie dopuszczalne dla bardzo ważnych względów. Niezależnie jednak od moralnej oceny tego konkretnego wypadku, warto pamiętać, iż „Dobry cel nie uświęca (złych ze swej natury) środków” i pewnych rzeczy nie ma się moralnego prawa czynić nawet dla ratowania życia swojego lub swych niesprawiedliwie prześladowanych bliźnich. Wspomniany powyżej wątek i etyczne kontrowersje z nim związane nie wyczerpują jednak całej fabuły tego filmu, a pomoc Cudakowskiego względem Akermana znacząco wykracza poza ofertę grania muzyki dla pracownic i klientów domu publicznego. Mimo powyższych zastrzeżeń doceniamy ten film, jednak uczulamy na to, iż przed podjęciem odpowiedzialnej moralnie decyzji o jego oglądnięciu należy wziąć pod uwagę, iż niemała jego część dzieje się w miejscach bezpośrednio związanych z seksualnymi grzechami, przez co też część dialogów, scen i aluzji w nim występujących ma mniej lub bardziej wyraźne erotyczne zabarwienie. Mirosław Salwowski /.../
  3. Focus

    Leave a Comment Para głównych bohaterów filmu – Nicky Spurgeon i Jess Barrett poznaje się w restauracji eleganckiego hotelu. Znajomość zaczyna się od tego, że panna Barret próbuję oszukać i okraść pana Spurgeona, wcześniej pozorując chęć odbycia z nim stosunku intymnego. Jednakże niedoszła ofiara Jess okazuje się znaczniej bardziej szczwanym i doświadczonym oszustem niż ona sama. Zachwycona profesjonalizmem mężczyzny dziewczyna nakłania go, by został jej „mentorem”, ucząc ją, jak najskuteczniej okradać i oszukiwać bliźnich. Nicky poznaje też Jess ze swoją szajką złodziei i oszustów, którym szefuje. Jak można się spodziewać, para głównych bohaterów wkrótce rozpoczyna romans. „Sielanka” nie trwa jednak długo, gdyż mężczyzna, żywiąc ciągle wpojone przez ojca (również „zawodowego” oszusta) przekonanie, że w tym „fachu” nie ma miejsca na miłość, pewnego dnia porzuca zapłakaną Jess. Trzy lata później para głównych bohaterów ponownie spotyka się przypadkowo w Buenos Aires. W Argentynie Nicky pracuje dla miliardera Rafaela Garrigi, którego dziewczyną jest rzekomo Jess. Garriga jest właścicielem drużyny Formuły 1, której pragnie zapewnić zwycięstwo w nieuczciwy sposób. Planuje on pokonać konkurencję, która również nie zamierza grać uczciwie, sprzedając jej przy pomocy zawodowego oszusta trefną technologię … Jak się pewnie wiele osób spodziewa po przeczytaniu już powyższego opisu fabuły, film ten jest na bardzo niskim poziomie moralnym. Nie chodzi oczywiście o samo przedstawianie notorycznych oszustów i złodziei w konwencji komediowej. Wszak można też sobie łatwo wyobrazić komedię, w której przestępców po wyszydzeniu na koniec spotyka jeszcze sprawiedliwa kara. Niestety w tym filmie tak nie jest, wręcz przeciwnie, jego twórcy starają się usilnie, by złoczyńcy zyskiwali sympatię widzów, a ich kunszt w oszukiwaniu i okradaniu bliźnich był przedmiotem podziwu. Naprawdę trudno doszukać się w tym obrazie jakichś wyraźniejszych pozytywów. Przez chwilę wprawdzie można by się zastanowić nad tym, czy czymś takim nie jest wątek, w którym nieuczciwy biznesmen sam niejako wpada w zastawione przez siebie sidła. Po krótkiej chwili zastanowienia i ten potencjalny argument na rzecz filmu trzeba jednak odrzucić, gdyż jest to typowy chwyt stosowany po to, by wzbudzać w widzach sympatię wobec de facto bardzo złych moralnie bohaterów. Chwyt jest prosty – niech oszukają kogoś jeszcze gorszego i pozbawionego „łotrzykowskiego wdzięku”, a publiczność pewnie to kupi. Nadto takie podejście może tylko utwierdzać w odbiorcach popularny mit o tym, że rzekomo ofiarami większości przekrętów padają ludzie, którzy sami są nieuczciwi, tylko po prostu mniej sprytni od profesjonalnych oszustów. Ktoś może za dobry punkt tej opowieści mógłby uznać też wątek romantyczny filmu, to iż główny bohater przełamuje wpojone sobie uprzedzenia co do możliwości stworzenia z ukochaną stałego związku. Problem w tym, że coś takiego trudno nazwać szczęśliwym zakończeniem w sytuacji, kiedy zakochani raczej nie myślą rezygnować z dotychczasowego sposobu zarabiania na życie. W prawdziwym życiu raczej można by się obawiać, że takie osoby po stworzeniu rodziny wychowają swoje dzieci na kolejnych przestępców. Poza amoralnością głównego wątku film ten obfituje również w obsceniczne żarty odnoszące się do sfery seksualnej, a bohater, który jest ich głównym źródłem (przyjaciel Nicka i Jess) jest pokazywany jako w zamyśle twórców najwyraźniej postać sympatyczna, choć wielu widzom jednak bardziej pewnie kojarzyć się będzie ze słowem „obleśny”. Ocena zatem tej produkcji jest wyraźnie negatywna i nikomu jej nie polecamy. Na pocieszenie można powiedzieć, że nie jest to film zbytnio wciągający czy zapadający w pamięć i od strony czysto rozrywkowej i tak ten, kto go pominie, niewiele straci. Marzena Salwowska /.../
  4. Maixabel

    Leave a Comment Mąż Maixabel (głównej bohaterki filmu) zostaje zamordowany przez terrorystów z ETA. Początkowo mordercy ci nie wydają się odczuwać żadnych wyrzutów sumienia z powodu tego co zrobili, lecz po kilku latach pobytu w więzieniu i dla nich przychodzi czas na pożyteczne refleksje. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten jest głęboko mądrą opowieścią na wielu płaszczyznach. Mówi nam o tym, jakie piętno zabijanie odciska na samych sprawcach – choćby i ci wpierw tłumaczyli je sobie w polityczny sposób. Mówi o złu politycznego terroryzmu – przez co też w pewien pośredni sposób wskazuje na potrzebę okazywania szacunku wobec legalnie ustanowionych władz cywilnych. Mówi wreszcie – co jest jego najważniejszym przesłaniem – o trudnym zadaniu przebaczenia swym krzywdzicielom, ale także o dojrzewaniu owych krzywdzicieli do uznania powagi popełnionego przez siebie zła. Zaletą tego filmu jest także fakt, iż nie eksponuje się w nim krwawej przemocy, seksu, nieskromności oraz obsceniczności. Jako pewien znak zapytania co do niektórych scen w nim zawartych można postawić pytanie, czy aby nie pokazuje się w nim (bez krytycznych aluzji) par homoseksualnych – ale nawet jeśli tak, to takowe odniesienia są na tyle na tyle niejednoznacznie, że i tak trudno w związku z tym podnosić jakiś poważniejszy zarzut. Również to, iż główna bohaterka filmu i jej zabity mąż zostali przedstawieni jako działacze partii socjalistycznej, nie stanowi dla nas przyczynku do przeprowadzania jakiejś wyraźniejszej krytyki. Socjaliści wszak to też ludzie i choć błądzą w niejednej ważnej kwestii, to i oni wszak potrafią kochać oraz przebaczać. Ponadto, przynależność głównej bohaterki filmu do ugrupowania socjalistycznego jest tak naprawdę dość dalekim jego tłem i twórcy nie wykorzystali tego wątku do bezpośredniego czy bardziej bliskiego promowania błędnych aspektów ideologii socjalistycznej. Mirosław Salwowski /.../
  5. Skarby króla Salomona

    Leave a Comment Uhonorowany dwoma Oscarami film na kanwie bestsellerowej powieści Henry’ego Ridera Haggarda z 1885 roku „Kopalnie króla Salomona”. Zasadnicza intryga tej opowieści jest dość prosta – Allan Quatermain, doświadczony afrykański przewodnik dostaje bardzo intratne zlecenie od pewnej bogatej damy – Elizabeth Curtis. Otóż, namawia ona głównego bohatera, by powiódł w głąb nieznanych ziem ekspedycję, której celem będzie odnalezienie jej męża. Pan Curtis bowiem zaginął jakiś czas wcześniej, poszukując w tych rejonach legendarnych kopalni diamentów króla Salomona. Allan Quatermain poprowadzi więc wyprawę, której celem będzie odnalezienie żywego bądź martwego małżonka Elizabeth. W wyprawie weźmie też udział brat pani Curtis oraz spora liczba miejscowych tragarzy i pomocników. Po drodze oczywiście, jak przystało na kino przygodowe w egzotycznej scenerii, na dzielnych uczestników wyprawy czyhać będą niebezpieczne zwierzęta i czasem jeszcze bardziej niebezpieczni od zwierząt ludzie. Film ten z powodzeniem wytrzymuje próbę czasu i może być dobrą alternatywą dla bardziej współczesnych, ale często mniej wartościowych produkcji przygodowych. Opowieść ta nie traci swojej świeżości mimo upływu ponad 70 lat od swojej premiery. Zawdzięcza to może faktowi, że nie wysuwają się w niej na pierwsze miejsce spektakularne efekty specjalne czy żartobliwe aluzje do popularnych wówczas tematów. Nie opiera się więc ona na rzeczach, które dziś „trąciłyby myszką”, bądź mogły być niezrozumiałe dla współczesnego widza. Twórcy filmu mądrze wybrali inną drogę – osnuli całą przygodę głównie wokół motywacji bohaterów i ich wzajemnych relacji, co czyni ten obraz ponadczasowym i wartościowym również pod względem moralnym. Warto zwłaszcza docenić tak typowy dla amerykańskiego kina motyw drogi, na której bohaterowie muszą zajrzeć w głąb siebie i zderzyć się z niezbyt przyjemną nieraz prawdą o sobie samych, którą znajdą na tej drodze. Wątek ten jest szczególnie wyraźny w postaci Elizabeth, która z początku łudzi samą siebie, że głównym motywem jej działania jest miłość do zaginionego męża. Z czasem jednak (częściowo pod wpływem swojego brata, który jest jakby trochę głosem jej sumienia) przyznaje, że nie kochała i nie szanowała swojego męża, który właściwie uciekł do Afryki przez to, iż go źle traktowała. W zasadzie wyprawa ta staje się dla pani Curtis po części pokutą, która prowadzi do jej duchowego oczyszczenia. Warto też wspomnieć w tym miejscu o wątku, w którym Elizabeth przestają dręczyć koszmarne sny, po tym jak głośno wyznaje swoją winę wobec zaginionego współmałżonka. Korzyści moralne i duchowe z tej niebezpiecznej wyprawy zdaje się też odnosić główny bohater. Wprawdzie nie jest to jakoś wprost powiedziane, ale ogólne wrażenie jest takie, że Allan Quatermain zaczyna łagodnieć w swoim nadmiernie cynicznymi zgorzkniałym podejściu do świata i ludzi. Nadto film nie epatuje okrucieństwem czy krwawą przemocą. Bardziej pozytywni bohaterowie zabijają tutaj jedynie w ramach obrony koniecznej. Co ciekawe w obrazie tym wyraźnie też wybrzmiewa niechęć do niepotrzebnego czy pochopnego zabijania zwierząt. Jeśli chodzi o bardziej wątpliwe elementy filmu, to pewne zastrzeżenia można mieć co do tego, czy ze zbytnią wyrozumiałością nie jest pokazane to, jak po etapie początkowej niechęci Elizabeth lgnie do swojego przewodnika. A trzeba pamiętać, że choć Allan Quatermain jest wdowcem, to sytuacja Elizabeth jest mocno niejasna. Można wprawdzie spodziewać się, iż jest już ona wdową, ale są też jeszcze spore szanse, że jej mąż jednak przeżył. Z drugiej strony nie dochodzi tu do pocałunków ani jakichś innych jednoznacznie erotycznych sytuacji pomiędzy parą głównych bohaterów. Chodzi bardziej o to, że pani Curtis zachowuje się w pewnym momencie tak, jakby spodziewała się, że Allan za chwilę ją pocałuje i była temu przychylna. Również że strony głównego bohatera przytulanie cudzej żony może wydaje się zanadto ryzykownym zachowaniem, nawet jeśli nie towarzyszą temu jakież nieczyste intencje. Z drugiej strony para głównych bohaterów ostatecznie nie przekracza granicy, w której można by mówić o jakichś zdecydowanie niewłaściwych dla niemałżonków kontaktach i raczej zdaje się opierać rodzącym się uczuciom. Z innych wątpliwości pozostaje jeszcze kwestia pewnej wypowiedzi głównego bohatera, która trąci nihilizmem, z drugiej strony nie jest ona raczej podana jako pewnik, a raczej jako przejaw ogólnie nadmiernie zgorzkniałej postawy tego mężczyzny wobec życia. Podsumowując z pewną dozą ostrożności polecamy ten film jako wartościową rozrywkę, nie tylko na okres świąteczny. Marzena Salwowska /.../
  6. Land

    Leave a Comment Film ten opowiada o kobiecie (Edee) będącej w średnim wieku, która po pewnych tragicznych wydarzeniach postanawia zerwać kontakt z ludźmi i żyć samotnie w dzikich ostępach amerykańskich Gór Skalistych. Niestety, zadanie to okazuje się trudniejsze, niż mogłoby się wcześniej wydawać i Edee wskutek tego popada w poważne problemy zdrowotne. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności chorą kobietę znajdują jednak Miguel oraz Alawa, którzy udzielają jej niezbędnej do przeżycia pomocy. To zaś staje się dla Edee początkiem ponownego otwarcia się na międzyludzkie relacje. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film też można, zasadniczo rzecz biorąc, polecić, gdyż stanowi on spokojną i refleksyjną opowieść o przyjaźni, cierpieniu, wzajemnej pomocy i wartości relacji międzyludzkich. Nie epatuje się też w nim wulgarną mową, obscenicznością, seksem i przemocą – co w dzisiejszych realiach – również jest nie do przecenienia. Jedyną poważną wadą tej produkcji jest fakt umieszczenia w nim, bez żadnego krytycznego komentarza czy nieprzychylnej aluzji, scen ukazujących pewne pogańskie obrzędy północnoamerykańskich Indian. Coś takiego może być w łatwy sposób odczytywane jako poparcie dla owych błędnych i fałszywych wierzeń. Mirosław Salwowski Źródło obrazków wykorzystanych w tekście: https://www.filmweb.pl/film/Land-2021-867502 /.../
  7. Na rauszu

    Leave a Comment Czworo przyjaciół uczących w jednej z duńskich szkół postanawia wypróbować na własnej skórze jedną (z rzekomych) teorii naukowych wedle której do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu potrzeba stałej obecności 0.5 promila alkoholu. Mężczyźni ci zaczynają więc codziennie pić alkohol, co na początku daje im sporo zadowolenia … Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ten można – choć bardzo ostrożnie i z pewnym trudem -pochwalić za to, iż wydaje się on sugerować dość zrównoważony i rozsądny stosunek do spożywania napojów alkoholowych. Z jednej strony więc nie demonizuje się w nim alkoholu: przynajmniej póki jest on spożywany z umiarem; z drugiej jednak strony jego twórcy wskazują na niebezpieczeństwa i szkody wynikające z nieostrożnego oraz brawurowego jego picia. Można więc chyba nawet zaryzykować twierdzenie, iż główne przesłanie tego filmu bliskie jest objawionym przez Boga na kartach Pisma świętego przestrogom w rodzaju: „Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite we właściwym czasie i z umiarem. Udręką dla duszy zaś wino pite w nadmiernej ilości wśród podniecenia i zwady” – Mądrość Syracha 31: 28 – 29. „Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina i dzielni w mieszaniu sycery” – Izajasz 5: 22. „Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu” – Mądrość Syracha 31: 25. Być może nie każdy kto oglądał ten film zgodzi się z naszą powyższą konkluzją. Będzie to zrozumiałe, gdyż rzeczywiście jest w tym obrazie dość sporo niedopowiedzeń, które pozostawiają niemały margines interpretacji dla widzów. I głównie dlatego dajemy tej produkcji +1, a nie np. +3. Mirosław Salwowski Źródła obrazków wykorzystanych w recenzji: https://www.filmweb.pl/film/Na+rauszu-2020-838872 https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,27011398,gdzie-obejrzec-na-rauszu-na-netflixie-czy-hbo-go-na-razie.html /.../
  8. Samson

    Leave a Comment Film opowiada o biblijnym bohaterze Samsonie, który w kulturze popularnej znany jest głównie z nadludzkiej siły i z tego, że po ścięciu włosów przez kochankę ową siłę utracił. Produkcja ta stara się ambitnie przedstawić historię Samsona w szerszym kontekście historycznym – dominacji pogańskich Filistynów nad ludem Izraela. Podkreśla więc dziejową rolę głównego bohatera, który już przed swoim narodzeniem został wybrany przez Boga, po to by, gdy dorośnie, zacząć wyzwalać Jego lud spod ucisku owych pogan. Śledzimy więc sukcesy i porażki tej misji Samsona, powiązane z jego uczuciowymi perypetiami … Tę epicką opowieść pochwalić można, chociażby za ambitną próbę „wskrzeszenia” kina biblijnego w stylu Złotej Ery Hollywood, czyli połączenia widowiskowości z w miarę ortodoksyjnym podejściem do Biblii i otwarcie ewangelizacyjnym przesłaniem. W tym wydaniu historia Samsona zachowuje też swoje najbardziej dydaktyczne elementy, to znaczy pozostaje opowieścią o tym, że wielkie dary Boga są również wielkim zadaniem i odpowiedzialnością, jednak mogą też być marnotrawione wskutek własnej lekkomyślności, naiwności i ulegania żądzom. Co ważne twórcy filmu nie pokazują niezwykłej siły tytułowego bohatera jako jego „osobistej zalety” czy supermocy niewiadomego pochodzenia. Od początku podkreślają fakt, że pochodzi ona wyłącznie od jedynego prawdziwego Boga i jest Jego szczególnym darem dla Samsona, nie po to jednak by budować jego poczucie wyjątkowości, lecz by mógł spełnić swoje powołanie. W wątku tym podkreślona też jest różnica pomiędzy postrzeganiem wiary przez Izraelitów a pogańskich Filistynów. Ukazywany tutaj jako główny czarny bohater filistyński książę pragnie przejąć moc Samsona, by samemu „stać się bogiem”. Jednakże nie jest on w stanie zaakceptować odpowiedzi izraelskiego siłacza na pytanie, jak miałby uzyskać przychylność Boga Izraela; gdy słyszy, że miałby ukorzyć się w tym celu przed Bogiem. W tejże filmowej opowieści wyraźnie pokazana jest też nicość pogańskich bóstw, zwłaszcza w scenie, w której sam król Filistynów uświadamia swojego syna, że bożki ich narodu nie mają żadnej mocy i są tylko użytecznym narzędziem do podtrzymywania władzy. To jak bardzo wiara Narodu Wybranego odróżniała się od magicznego myślenia pogańskich sąsiadów, jest też pokazane w wątku ścięcia włosów Samsona przez Dalię, w wyniku czego stracił on swą moc. Wcześniej bowiem uświadamia on kochankę, że nie chodzi o to, jakoby w tych włosach kryła się jakaś szczególna siła, ale że ścięcie ich oznaczałoby, że złamałby już trzeci ślub nazyreatu i przez to, jak przypuszcza, Bóg zabrałby mu ten dar nadludzkiej siły. Poza powyższymi najważniejszymi zaletami film ten posiada też sporo pobocznych wątków, które można określić jako dydaktyczne, chociażby pokazanie dojrzewania Samsona nie tylko do roli wojownika, ale też sędziego, czyli rzec można „męża stanu”. Z tych wątków pobocznych, by się już dłużej nie rozwlekać, warto też wspomnieć ukazanie na przykładzie Samsona, jak Bóg daje kolejne szanse, tym którzy żałują swoich grzechów i nieposłuszeństwa wobec Niego. Jeśli chodzi o zastrzeżenia wobec filmu, to można tu wymienić przede wszystkim fakt zmiany pewnych szczegółów z życia Samsona w stosunku do biblijnej historii (np. jego wesele z pewną Filistynką z miasta Timma trwa tylko dzień zamiast siedmiu i kończy się jednak nieco inaczej). Takie ingerencje w historię biblijną nie są tu może wielkie, ale nieuprawnione. Co innego gdyby chodziło tylko o „uzupełnienie” pewnych szczegółów, które w Piśmie świętym nie zostały przedstawione, wtedy taka fantazja twórców byłaby uprawniona. Jednakże zmienianie tych detali, które znamy z Biblii, nawet jeśli dotyczy rzeczy drugorzędnych, może podważać w widzu przekonanie o ważności wszystkiego, co zostało zapisane w tej świętej Księdze. Chociaż z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie wynika to ze złej woli twórców, a raczej jest to zabieg „czysto artystyczny”, to trzeba zganić takie działanie. Zresztą to zmienianie szczegółów historii Samsona, jak również nadanie milszego i bardziej „romantycznego” rysu postaci Dalii mści się na filmowej opowieści, gdyż szczegóły podane w Piśmie świętym jak też postać Dalii są po prostu ciekawsze od pomysłów scenarzystów. Z wad filmu można jeszcze wymienić pokazywanie dość namiętnych pocałunków pomiędzy osobami niezaślubionymi oraz chyba niekonieczne eksponowanie obnażonego torsu głównego bohatera. Niemniej jako całość film z pewnością ocenić należy pozytywnie, a wyżej wymienione błędy i potknięcia jego twórców, nie przesłaniają widocznych tu jak najlepszych intencji. Wyraźna jest tutaj chęć oddania chwały Bogu i zasadniczo wierne przedstawienie historii jednego z Bożych bohaterów. Dlatego zachęcamy do polecania tego filmu, zwłaszcza osobom młodszym, które lubią kino akcji, a może niezbyt chętnie sięgają po Stary Testament. Marzena Salwowska /.../
  9. Nie patrz w górę

    Leave a Comment Film ten opowiada o dwójce amerykańskich naukowców – profesorze Randallu Mindy (Leonardo DiCaprio) i jego asystentce Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) – którzy odkrywają, że w stronę Ziemi zmierza kometa mająca już za kilka miesięcy unicestwić wszelkie życie na naszej planecie. Słusznie zaniepokojeni tą okolicznością Randall i Kate postanawiają dotrzeć z tą informacją do prezydent Stanów Zjednoczonych Janie Orlean (w tej roli: Meryl Streep). Niestety jednak, władczyni najpotężniejszego państwa na świecie zdaje się nie przejmować w odpowiednio poważny sposób tą wiadomością. Dwoje naukowców postanawia zatem zaalarmować mass media. Na płaszczyźnie moralnej oraz światopoglądowej film ten, choć trudny do oceny, ostatecznie wydaje się nam być godnym polecenia – acz z bardzo poważnymi zastrzeżeniami. Z jednej strony stanowi on bowiem słuszną satyrę na miałkość dzisiejszej popkultury przejawiającą się, chociażby w tendencji do przesadzonego „śmieszkowania”, z drugiej sugestia mówiąca, że mass media w taki sposób traktują wszystkie z zagrożeń nie wydaje się być realistyczna. Jeśli już, to widać w mass mediach wyraźną tendencję do wyolbrzymiania różnych zagrożeń i niebezpieczeństw – być może po to, by przez stwarzany w ten sposób klimat sensacji czy wręcz grozy podnosić własną czytalność, oglądalność oraz „klikalność”. Nie sądzę, by akurat w Stanach Zjednoczonych sytuacja z mass mediami wyglądała tu jakoś diametralnie inaczej niż w Polsce – ale cóż mogą się mylić. Bardziej jednoznaczną ocenę tego filmu utrudnia także obecność w nim zmysłowych oraz wręcz erotycznych scen, ale z drugiej strony jeden z jego wątków można uznać za będący docenieniem trwałych małżeńskich więzi w opozycji do chwilowych przyjemności związanych z cudzołóstwem. Jako zaletę owego obrazu można uznać też to, iż jego główni bohaterowie godzą się z nieuchronnością śmierci (jeden z nich odrzuca nadzwyczajną możliwość ocalenia swego życia) i starają się ostatnie chwile swego ziemskiego bytowania przeżyć w godny sposób (również modląc się do Boga). Mirosław Salwowski /.../
  10. Kim jest Anna?

    Leave a Comment Serial ten oparty jest na historii rosyjskiej imigrantki Anny Sorokin, znanej jako Anna Delvey – dwudziestokilkuletniej naciągaczki, która weszła do nowojorskiej socjety, przedstawiając się jako pochodząca z Niemiec dziedziczka wielkiej fortuny. Zanim została aresztowana w 2019 roku, Anna zdołała wyłudzić od swoich bogatych (zazwyczaj) „przyjaciół” oraz firm oferujących luksusowe usługi (typu drogie hotele, prywatne odrzutowce) ponad 200 tys. dolarów. W planach miała też pozyskanie wielomilionowej pożyczki bankowej na stworzenie fundacji swojego imienia i elitarnego klubu sztuki, który miał się mieścić w imponującym budynku na Manhattanie. Historię tę poznajemy głównie przez pryzmat dziennikarskiego śledztwa, które prowadzi Vivian (postać ta jak większość w tym serialu ma swój dość zbliżony odpowiednik w rzeczywistości). Choć twórcy serialu uprzedzają widza, że część sytuacji w nim pokazanych została całkowicie zmyślona, to jednak jednocześnie dają do zrozumienia, że snuta tutaj opowieść jest z grubsza prawdziwa. A skoro tak, to należy ocenić go bardziej jako rodzaj biogramu niż fikcji. Niestety jako relacja z kryminalnego okresu życia Anny ten serial jest moralnie trudny do obrony, gdyż jego twórcy zdają się cierpieć na rodzaj rozszerzonego „syndromu sztokholmskiego”, którym pragną też zarazić widza. Przez większość czasu starają się oni przekonać odbiorców, że ofiary panny Sorokin, nawet jeśli straciły na kontakcie z nią finansowo, to zyskały wiele cenniejszych rzeczy typu inspiracja twórcza, „druga młodość”, zastrzyk energii, nabranie pewności siebie i odwagi do realizacji swoich marzeń, itp.. Problem w tym, że fascynacja Anną czy nienaturalne przywiązanie do niej, które prezentuje nie tylko część jej ofiar, ale też pisząca o Annie artykuł Vivian, koledzy Vivian z pracy, a także prowadzący sprawę panny Sorokin obrońca, to nie są rzeczy po prostu tu relacjonowane. Takie podejście wymienionych osób do niegodziwego postępowania głównej bohaterki zdaje się bowiem również narzucane widzowi. W jaki więc sposób twórcy serialu próbują nas przekonać do moralnej zasadności postępowania Anny? Zasadniczo – grając na feministycznej nucie. W niemal każdym odcinku sama Anna bądź jakaś inna postać podkreśla, że główna bohaterka dokonała wielkich rzeczy, chociaż jest kobietą, albo że jest jej trudno, bo działa w świecie, w którym wciąż rządzą mężczyźni, a nawet – że nie trafiłaby do więzienia, gdyby była mężczyzną. Mamy wręcz wrażenie, że jeszcze chwila i okaże się, iż wszystkiemu winien prezydent Trump. Trochę to naciągane, gdyż bardziej prawdopodobna wydaje się teza odwrotna – gdyby Anna była mężczyzną, być może potraktowana zostałaby dziś nieco surowiej. Raczej też w przypadku mężczyzny nikt nie uznałby za „dokonanie wielkich rzeczy” przehulania ponad 200 tysięcy dolarów na konsumpcje luksusowych dóbr. Główny zatem „morał” całego serialu jest szyty grubymi nićmi i co najmniej dwuznaczny. Czy są jednak w tym serialu jakieś wyraźniej dobre rzeczy, za które można go pochwalić? Tak, do takich należy mimo wszystko jakaś jego wartość edukacyjna. Ponieważ produkcja ta jest w dużej mierze oparta na prawdziwej sprawie kryminalnej, to, nawet mimochodem, obnażane są tu pewne typowe metody podobnych Annie naciągaczy. Widz może zaobserwować na przykładzie ofiar głównej bohaterki, jakie rzeczy powinny zapalać również u niego/u niej lampkę ostrzegawczą. Są też oczywiście pewne pomniejsze zalety serialu takie jak np. pokazanie, dlaczego pozbawionej realnego doświadczenia młodej osobie udawało się nieraz zwodzić starsze „szczwane lisy”. Fabuła ta objaśnia, że było to możliwe, gdyż wychowana na mediach społecznościowych Anna jako „idealne dziecko swoich czasów” potrafiła perfekcyjnie kreować się na osobę bogatą i finansowo niezależną. Wiedziała też, jakie drobiazgi aktualnie urastają do spraw ogromnej wagi w modnym towarzystwie. Niestety początkowa satyra na świat, w którym dobór odpowiedniej kreacji traktuje się jak sprawę życia i śmierci, jest tutaj stępiony przez niezbyt skrywany podziw dla ludzi, którzy „potrafią zadbać o swój wizerunek”. Podsumowując, zasadniczo odradzamy oglądanie tego serialu. Jako zachętę do takiej decyzji dodam od siebie, że po pierwszych dość ciekawych odcinkach robi się on po prostu przewidywalny i miejscami wręcz nieznośnie nużący. Marzena Salwowska /.../