Tag Archive: Cate Blanchett

  1. Veronica Guerin

    Leave a Comment „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5, 6). To zdanie mogłoby być mottem dla filmu Joela Schumachera. Opowiada on bowiem o słynnej irlandzkiej dziennkarce, Veronice Guerin, która poświęciła niemal wszystko, łącznie z życiem, aby zbrodniarzy nie minęła zasłużona kara (i o ile została zbawiona, a mam głęboką co do tego nadzieję, to mogła z raju oglądać sukces swoich działań). W omawianej produkcji dane jest nam oglądać śledztwo, jakie tytułowa bohaterka prowadzi w celu zdemaskowania odrażającego procederu, którym parają się wpływowi baronowie narkotykowi. Im więcej dowodów ich winy dziennikarka odkrywa tym intensywniej starają się ją oni zastraszyć, aby prawda nigdy nie wyszła na jaw. W końcu bandyci posuwają się nawet do morderstwa, ale nie jest ono już w stanie ugasić „pożaru”, jaki Veronica Guerin wznieciła i jaki ma wkrótce strawić ich zdeprawowany świat. Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej film ten ma wiele zalet. Po pierwsze ukazuje zgubne skutki narkomanii. Zawziętość, z jaką główna bohaterka walczy z przestępczym światem, bierze się z faktu, że dane jej było spotkać młodocianych, którzy wpadli w szpony wspomnianego nałogu, otarła się ona o ich fizyczną i moralną nędzę i zamierza ochronić kolejne osoby przed podobną degeneracją. Już pierwsze sceny filmu uświadamiają więc nam, że „prochy” to nie niewinna rozrywka, ale śmiertelna i uzależniająca trucizna. Przy okazji obalony zostaje argument (podnoszony czasem nawet na prawicy przez tzw. konserwatywnych liberałów), jakoby zażywanie narkotyków można traktować wyłącznie jako prywatną sprawę obywateli, bo ewentualne spustoszenia z jakimi się ono łączy mają rzekomo występować jedynie w organizmie narkomana. Przedstawieni w filmie ludzie uwikłani w nałóg mówią, że aby zdobyć pieniądze na używki, dokonują rozbojów – widać więc, że zniewolenie  jednej osoby może skutkować krzywdą drugiej, niemającej z nałogiem pierwszej nic wspólnego. Produkcja w jak najgorszym świetle (ale zgodnie z prawdą) przedstawia środowisko zawodowych kryminalistów, którzy nie tylko żerują na krzywdzie naiwnych (którym sprzedają narkotyki), ale są zdolni do najgorszych zbrodni w celu zatajenia faktów o swej działalności. Nie cofają się oni przed szantażem, zamachami, ranieniem bliźnich, torturami i zabójstwami; żaden widz o w miarę normalnie ukształtowanej moralności nie powinien czuć cienia sympatii wobec podobnych kręgów. Przy okazji niekorzystnie przedstawiono tu prostytucję i kluby ze striptizem, których związek ze zorganizowaną przestępczością został wyraźnie zasugerowany. Oglądając to dzieło nie czujemy się jednak zdołowani (mimo konfrontacji z brudem tego świata), bowiem w osobie i działaniach głównej bohaterki otrzymujemy wystarczającą aż nadto przeciwwagę dla pokazanych tu nieprawości. Jest ona bardzo wyrazistą postacią, której zalety takie jak odwaga, pragnienie sprawiedliwości, odporność na pokusy są w filmie należycie wyeksponowane i sprawiają, że ktoś komu mamy kibicować jest dla nas jednocześnie bardzo dobrym przykładem. Veronica Guerin nie daje zamknąć sobie ust. Pomimo sugestywnych gróźb kierowanych pod jej adresem, nie zważając na „ostrzegawczy” postrzał, którego doznała, znosząc pobicie i odrzucając oferty korupcyjne wytrwale walczy o ujawnienie prawdy i zmuszenie przez to władz do wzmożenia walki z plagą handlu narkotykami. Bierze udział w demonstracjach przeciw działalności dealerów, udziela bezkompromisowych wywiadów, a przede wszystkim zbiera informacje o bossach przestępczego świata i pisze artykuły obnażające ich knowania. Walczy aż do ofiary życia. Kieruje nią szczere pragnienie sprawiedliwości i praworządności, nie zaś jedynie chęć zrobienia kariery w redakcji pisma „Sunday Independent”. Autentycznie martwi ją niewydolność systemu walki z przestępczością (zwłaszcza trudności z odkrywaniem źródeł dochodów pochodzących najprawdopodobniej z przestępstw). Można więc główną bohaterkę uznać w wielu dziedzinach za wzorową obywatelkę troszczącą się o dobro swego państwa i narodu. Bardzo przychylnie jest tu też pokazana kochająca się rodzina, która dla Veroniki stanowi źródło wsparcia i radości. Dziennikarka przeżywa w związku z tym również poważne dylematy, gdyż boi się, aby jej najbliższych nie dosięgła zemsta gangsterów. Jednak nie daje się ona ponieść emocjom i z opanowaniem prowadzi dalej swe dochodzenie. Koniec filmu pokazuje jak Bóg ze zła może cudownie wyprowadzić dobro. Morderstwo, którego dopuścili się wrogowie lubianej w Irlandii Veroniki, obnażyło bezwzględność sprawców i wpłynęło na pomnożenie i konsolidację jej zwolenników. Pikiety przeciwników handlu narkotykami zaczęły odtąd gromadzić naprawdę pokaźne tłumy. Artykuły dziennikarki, których popularność stale wzrastała, zwróciły uwagę rządzących na poważny społeczny problem i przyczyniły się do zmian w prawie, które uczyniły walkę z przestępczym procederem dużo skuteczniejszą. Ukarani zostali też sprawcy zabójstwa. To wszystko przyczyniło się do znacznego spadku zagrożenia ze strony wspomnianych bandytów. W filmie, mimo jego brutalnej tematyki, zastosowano bardzo umiarkowane środki wyrazu. Przemoc nie jest obrazowana w sposób, który skłaniałby widza do rozkoszowania się jej widokiem. Występy striptizerek i inne przejawy nieskromności są tu pokazane jedynie w krótkich i raczej mało sugestywnych ujęciach. Zastrzeżeniem, które zgłosiłbym wobec obrazu jest nadmiar wulgarnej mowy (choć lwia jej część wychodzi z ust przestępców i jest oznaką ich degeneracji). Inną wadą jest fakt, że główna bohaterka (stająca zazwyczaj dzielnie w obronie prawa) wyraźnie lubi przekraczać na drodze dozwoloną prędkość, mówi o tym dość lekko i wydaje się, że niewiele sobie robi z nałożonej na nią za ten czyn grzywny – jest to przedstawione w sposób dość humorystyczny. Ten ostatni element stanowi jednak zupełnie poboczny wątek omawianej produkcji. Podsumowując – polecam film „Veronica Guerin” jako bardzo budującą opowieść o walce cnoty z występkiem i zwycięstwie nad zorganizowaną przestępczością. Jest to przykład kina, które nie rezygnując z wartkiej i ciekawej akcji (i ogólnie atrakcyjnej dla widza formy), przekazuje oglądającemu wspaniałą lekcję moralną. Michał Jedynak /.../