Narodziny2 Filmy
Narodziny narodu

Ocena ogólna:  Wyraźnie zły (-2)

Tytuł oryginalny
The Birth of a Nation
Data premiery (świat)
8 lutego 1915
Rok produkcji
1915
Gatunek
Dramat historyczny
Czas trwania
190 minut
Reżyseria
D.W. Griffith
Scenariusz
Frank E. Woods, D.W. Griffith
Obsada
Lillian Gish, Mae Marsh, Henry B. Walthall, Miriam Cooper, Mary Alden
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Słynne dzieło amerykańskiej kinematografii uważane za w pewnych swych aspektach przełomowe i wybitne. Film ten rozgrywa się w latach 60-tych XIX wieku, a jego tłem jest tocząca się wówczas w Stanach Zjednoczonych wojna secesyjna oraz okres tzw. rekonstrukcji, który nastąpił na Południu tego kraju po jej zakończeniu. W produkcji tej ów czas jest przedstawiany jako etap dominacji wyzwolonych z niewolnictwa, a przez to zdziczałych Murzynów nad białą ludnością stanów południowych. W „Narodzinach narodu” widzimy więc jak to Murzyni notorycznie mieli terroryzować białych ludzi, upokarzając ich oraz seksualnie napastując kobiety białej rasy. W celu jednak ochrony białej ludności Południa powstaje „Ku Klux Klan”, który przywraca właściwy porządek, pokazując Czarnym, gdzie jest ich miejsce oraz na nowo ustawia nadrzędną rolę białych ludzi w tamtejszym społeczeństwie.

Film ten, nawet jeśli uznać go na płaszczyźnie stricte artystycznej za dzieło wybitne, niestety jeśli chodzi o jego wartość moralną i światopoglądową musi być przez nas oceniony wyraźnie negatywnie. Obraz ten bowiem, nawet jeżeli weźmie się pod uwagę sposób relacjonowania przez niego historii tzw. Rekonstrukcji jest wybitnie jednostronny, a przez to de facto fałszywy oraz kłamliwy. Wyolbrzymia się w nim bowiem pewne ekscesy dokonywane przez Czarnych na Południu USA po zakończeniu wojny secesyjnej, a jednocześnie milczy się tam o licznych nadużyciach i okrucieństwach dokonywanych na Czarnych przez Białych w tymże okresie i to jeszcze przed powstaniem osławionego (a raczej niesławnego) Ku Klux Klanu, który z owych nieprawości popełnianych przeciw Murzynom uczynił sobie prawdziwy fach. Oczywiście trudno nie podejrzewać, iż tego rodzaju jednostronność w pokazywaniu historii Rekonstrukcji miała podprowadzić widzów  ku większej akceptacji działalności samego Ku Klux Klanu, który w filmie tym pokazywany jest jako organizacja szlachetna i bohaterska, by nie powiedzieć, że wręcz nieskazitelna. Członkowie Ku Klux Klanu są tu bowiem kreowani na chrześcijańskich rycerzy, którzy odważnie bronią białą ludność przed zdziczeniem i gwałtami ze strony Murzynów.

I właśnie powyższa idealizacja Ku Klux Klanu a co za tym idzie rasizmu pojmowanego jako pochwała utrzymywania stałego i niezmiennego stanu wyższości rasy białej nad rasą czarną jest głównym zarzutem, jaki mamy wobec tego filmu. Rzecz jasna nie przeczymy, że w działalności Ku Klux Klanu zdarzały się również pewne pozytywne rzeczy (choć dotyczyło to bardziej jego późniejszej fazy działalności), np. zwalczanie w latach 20 -tych ubiegłego wieku rozpusty, pornografii i pijaństwa, jednak to właśnie rasistowska ideologia oraz motywowana w ten sposób przemoc wobec Czarnych stały się istotą aktywności owego ugrupowania. Niestety zaś co więcej, właśnie te złe rzeczy są w omawianym filmie akcentowane oraz przedstawiane w taki sposób, by widz odbierał je, jako dobre, pożyteczne oraz chwalebne.

Narodziny1

Kończąc, warto też wspomnieć, iż film „Narodziny narodu” jest przykładem na to, jak popularna kultura może negatywnie wpływać na historię całych narodów i społeczności. Otóż, obraz ten, wedle zgodnej oceny historyków przyczynił się do reaktywowania w USA Ku Klux Klanu, a następnie zyskania przezeń wielkiej popularności w społeczeństwie. To właśnie bowiem pod wpływem owego filmu organizacja ta została założona ponownie w 1915 roku przez wędrownego kaznodzieję Williama Josepha Simmonsa, by w następnych latach przybrać charakter masowy, licząc sobie od 4 do 5 milionów członków (nigdy przedtem ani potem „Ku Klux Klan” nie osiągnął takiej liczebności). Można spytać, czy gdyby w owym czasie, w Stanach Zjednoczonych istniała tak obrzydzona dziś prewencyjna cenzura szkodliwych treści, nie dopuszczając do emisji owego filmu, to przyniosłoby to owemu krajowi więcej dobra czy więcej zła?

Mirosław Salwowski

13 sierpnia 2016 13:43