Filmweb Filmy
Kaznodzieja z karabinem

Ocena ogólna:  Dobry ale z poważnymi zastrzeżeniami (+2)

Tytuł oryginalny
Machine Gun Preacher
Data premiery (świat)
11 września 2011
Data premiery (Polska)
9 grudnia 2011
Rok produkcji
2011
Gatunek
Dramat/Biograficzny
Czas trwania
123 minuty
Reżyseria
Marc Forester
Scenariusz
Jason Keller
Obsada
Gerard Butler, Michelle Monaghan, Kathy Baker, Michael Shannon, Souleymane Sy Savane, Madeline Carroll
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Autentyczna historia Sama Childersa, niegdyś narkomana i przestępcy, który w pewnym momencie nawraca się na chrześcijaństwo, po czy zaczyna prowadzić przyzwoity oraz odpowiedzialny styl życia. Kiedy jednak egzystencja Sama i jego rodziny staje się coraz bardziej stabilna oraz zasobna (np. z obskurnego mieszkanka w przyczepie przeprowadza się do dużego domu jednorodzinnego)  zaczyna on  interesować się pomocą wojennym sierotom w Ugandzie i Sudanie. To zaś wiąże się dla głównego bohatera z nowymi finansowymi kłopotami, gdyż taka pomoc pociąga za sobą duże nakłady pieniężne, na których pełne opłacanie go nie stać.  Ponadto, Sam w swej pomocy sierotom nie tylko organizuje dla nich jedzenie, ubrania i dach nad głową, ale jeszcze z biegiem czasu postanawia z bronią w ręku bronić ich przed zbrojnymi bandami porywającymi dzieci i czyniącymi z nich małych „żołnierzy” (a raczej małych morderców, rabusiów i okrutników).

Film pt. „Kaznodzieja z karabinem” w swym zasadniczym przesłaniu i motywie z pewnością zasługuje na pochwałę z kilku względów. Po pierwsze: jest to opowieść o nawróceniu z pełnej występków i grzechów egzystencji do życia cnotliwego i przyzwoitego. Cudowność i potęga Bożej łaski są więc w tym obrazie wynoszone na piedestał. Po drugie: w filmie tym widzimy człowieka, który we wręcz w heroiczny sposób wdraża w życie nauczanie Pisma świętego o tym, iż należy pomagać biednym, opuszczonym i sierotom, wszak: „Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach” (Jk 1, 27). Po trzecie: wbrew dość mocno rozpowszechnionej dziś pacyfistycznej interpretacji chrześcijaństwa, w produkcji tej słusznie pokazano, że w autentycznej służbie dla Boga i bliźnich może się też mieścić zbrojna walka ze złoczyńcami. Sam Childers jest tu wszak niczym jak biblijny Hiob, który: „(ratował) biednego, gdy wołał, sierotę co nie miał pomocy. Dla biednych (stał się) ojcem (i rozbijał) szczęki łotrowi i zębów łup mu (wydzierał)” (Hi 29, 12; 16 – 17). Co zaś ważne nie można raczej przy tym powiedzieć, by przemoc, jaką praktykował w tym wypadku Sam była samowolna, a przez to moralnie niedozwolona. On bowiem w sposób zbrojny uwalniał dzieci porwane przez samozwańcze i nielegalnie działające bojówki, oraz chronił powierzonych sobie malców przez atakami tychże band. Childers stosował więc tu bardziej coś w rodzaju bezpośredniej obrony koniecznej przed niesprawiedliwą napaścią aniżeli prywatną zemstę i porachunki. Wreszcie po czwarte: film ten pokazuje także pewne pułapki choćby i słusznego zaangażowania o charakterze militarnym wskazując na to, iż należy strzec się w takiej aktywności popadania w nienawiść oraz okrucieństwo.

Omawiany obraz ma jednak też swe dość poważne wady i ułomności. Jedną z takowych są chociażby niektóre ze sformułowań tu używanych. Na przykład Sam w pewnym momencie mówi, iż chrześcijanie powinni być jak wilki, a nie owce. Jest to jednak rażące naruszenie obrazów i symboli, które dał nam nasz Pan Jezus Chrystus, który demony opisywał jako „wilki”, a swych uczniów jako „owieczki”. Oczywiście, Childers powyższe swe słowa mógł wygłaszać nie rozumiejąc pod tym niczego w swej istocie złego czy fałszywego, jednak używane w Piśmie świętym obrazy i symbole należy szanować, a nie wprowadzać radykalnie z nimi sprzeczną frazeologię.

Smaki Indii

Bardziej konserwatywnych katolików może też razić fakt, iż historia opowiedziana w omawianym filmie została głęboko osadzona w kontekście formacji o charakterze ściśle protestanckim, czyli takiej duchowości, która obok pewnych zalet ma też swe wady i braki. To prawda, jednak mimo wszystko, główna oś tej filmowej historii jest poświęcona temu co akurat jest w tej formacji dobre i słuszne, a nie temu co jest niej błędne i złe (w przeciwieństwie np. do o dziwo bardzo chwalonego przez konserwatywnych katolików filmu „Przełęcz ocalonych”, gdzie główny bohater to adwentysta dnia siódmego, który sprzecznie z katolicką moralnością odmawia brania do ręki broni nawet w czasie sprawiedliwej wojny). Warto zresztą przypomnieć, iż Magisterium Kościoła poleca katolikom docenianie i uznawanie tego co w niekatolickich wspólnotach jest dobre oraz słuszne: „muszą katolicy z radością uznać i ocenić dobra naprawdę chrześcijańskie płynące ze wspólnej ojcowizny, które się znajdują u braci od nas odłączonych. Słuszną i zbawienną jest rzeczą uznać Chrystusowe bogactwa i cnotliwe postępowanie w życiu drugich, którzy dają świadectwo Chrystusowi, czasem aż do przelania krwi. Bóg bowiem w swych dziełach jest zawsze podziwu godny i należy Go w nich podziwiać. Nie można też przeoczyć faktu, że cokolwiek sprawia łaska Ducha Św. w odłączonych braciach, może również nam posłużyć ku zbudowaniu. Wszystko, co szczerze chrześcijańskie, nigdy nie stoi w sprzeczności z prawdziwymi dobrami wiary, owszem, zawsze może posłużyć ku doskonalszemu wniknięciu w samą tajemnicę Chrystusa i Kościoła” (Sobór Watykański II, „Unitatis redintegratio”, n. 4).

Mirosław Salwowski

4 kwietnia 2017 17:21