Filmy
Idiokracja

Ocena ogólna:  Dobry ale z bardzo poważnymi zastrzeżeniami (+1)

Tytuł oryginalny
Idiocracy
Data premiery (świat)
1 września 2006
Rok produkcji
2006
Gatunek
Komedia/Sci-Fi
Czas trwania
84 minuty
Reżyseria
Mike Judge
Scenariusz
Mike Judge, Etan Cohen
Obsada
Luke Wilson, Maya Rudolph, Dax Shepard, Sara Rue, Terry Crews
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Joe (żołnierz) i Rita (prostytutka) zostają na początku XXI wieku poddani hibernacji. Oboje nie wyróżniają się mądrością, inteligencją czy jakimiś innymi szczególnymi zdolnościami. Baza wojskowa, w której ludzie ci przebywają zamrożeni, ulega jednak zniszczeniu i zamiast wybudzenia ich w planowanym terminie, zostają oni zapomniani. Joe i Rita przebywają zatem w stanie hibernacji znacznie dłużej niż było to pierwotnie zaplanowane. Tymczasem, świat ulega postępującej degradacji. Widoczne jest to zwłaszcza na płaszczyźnie intelektualnej. Mówiąc prościej: poziom IQ konsekwentnie spada, a ludzie coraz bardziej głupieją. I właśnie w trakcie owego procesu, w roku 2505, przez przypadek, ze stanu hibernacji budzą się Joe i Rita. Wnet okazuje się, że, podczas gdy w swych czasach, byli oni osobami całkiem przeciętnymi, w „nowym świecie” okazują się mieć najwyższy iloraz inteligencji. W stosunku do Joe skutkuje to nawet tym, iż zostaje on mianowany ministrem w rządzie USA, którego zadaniem jest zaradzenie skutkom światowego kryzysu (m.in. temu, iż rośliny nie rosną).

Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej „Idiokracja” ma dużo wad. Wulgarny język, nieskromność i bezwstyd strojów, ciągle pojawiające się obsceniczne aluzje oraz komentarze, główny bohater, który ciągle kłamie. Dlaczego więc, mimo wszystko, film ten otrzymał od nas pozytywną ocenę? Otóż, wydaje się, że produkcja ta w swym głównym wątku, jest pewnego rodzaju satyrą na wspomniane wyżej wady. Ukazany w niej świat, w którym dominuje głupota, to jednocześnie miejsce,  gdzie ludzie mówią żargonem składającym się ze slangu i wulgaryzmów, głównymi rozrywkami są pornografia i przemoc, a w kinach rekordy popularności bije film pokazujący przez cały czas nagie męskie pośladki, w telewizji prezenterzy wiadomości ubrani są jak osoby mające za chwilę wykonywać striptiz, zaś prezydentem Stanów Zjednoczonych zostaje były aktor porno. Cóż, o ile jeszcze 100 lat temu, taka wizja przyszłości wydawałaby się nam kompletnie absurdalną fantazją, to dziś, obserwując zwłaszcza dominujące trendy w kulturze masowej, nie sposób wykluczyć, że za jakieś 200 lat, nasz świat będzie wyglądał w sposób bardzo zbliżony do tego pokazanego w „Idiokracji”. I właśnie to skojarzenie głupoty z obyczajowym libertynizmem i prymitywizmem wydaje się być głównym atutem tego filmu. Poza tym, choć główny bohater często kłamie by wywinąć się z tarapatów, to z drugiej strony w pewien sposób poświęca się on też dla innych, a także okazuje się być osobą seksualnie powściągliwą (nie korzysta z okazji, gdy Rita sugeruje mu, iż może uprawiać z nią seks). Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa przy tego rodzaju produkcjach, powstaje pytanie, czy aby wyśmiać obyczajowy libertynizm konieczne było tak wyraziste pokazanie różnych elementów nań się składających? Naszym zdaniem, nie tylko, że nie było to konieczne, ale, co więcej, stwarza to duże niebezpieczeństwo dla dusz, które co prawda na płaszczyźnie bardziej intelektualnej mogą przyjmować tu pewne mądre sugestie o głupocie kryjącej się za seksualnym rozwydrzeniem, z drugiej jednak w aspekcie zmysłowym pewne obrazy i słowa mogą stać się źródłem pokus do grzechu. Można więc powiedzieć, że „Idiokracja” to ten rodzaj filmu, który jedną ręką buduje, a drugą niszczy. Mamy jednak nadzieję, iż przynajmniej dla osób z silnymi liberalnymi i libertyńskimi tendencjami, tego typu obrazy, mogą się stać początkiem refleksji prowadzących do podważenia słuszności zasad i poglądów, które one wyznają.

IDIOCRACY (2006) Luke Wilson (R) and driving Terry Crews

11 listopada 2014 13:03