house1 Filmy
House of Cards

Ocena ogólna:  Wyraźnie niebezpieczny albo dwuznaczny (-1)

Tytuł oryginalny
House of Cards
Data premiery (Polska)
1 lipca 2013
Rok produkcji
2013
Gatunek
Serial telewizyjny
Czas trwania
46 - 59 minut (czas trwania jednego odcinka)
Reżyseria
David Fincher, James Foley, Joel Schumacher, Carl Franklin, Alan Coulter, Charles McDougall, John Coles, Jodie Foster, Robin Wright
Scenariusz
Beau Willimon, Keith Huff, Rick Cleveland, Sarah Treem, Kate Barnow, Gina Gionfriddo, Bill Cain, Laura Eason, Kenneth Lin, John Mankiewicz, David Manson, Bill Kennedy, Agnieszka Holland
Obsada
Kevin Spacey, Robin Wright, Kate Mara, Corey Stoll, Molly Parker
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Bijący rekordy popularności serial telewizyjny opowiadający o politycznej karierze Francisa „Franka” Underwooda, który „idąc po trupach” pnie się po kolejnych szczeblach władzy aż do zdobycia urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Na płaszczyźnie moralnej i światopoglądowej serial ten przytłacza widza swym mrocznym, cynicznym klimatem oraz czymś, co można by nazwać „niemoralną beznadzieją”. Ktoś może powie, iż powyższe określenia są przesadne i niesprawiedliwe, wszak czy nie ma wiele prawdy w tym, iż kulisy polityki są często brudne, niemoralne i wstrętne? Mimo wszystko trudno też w tym serialu dopatrzeć się jakichś bardziej otwartych czy bezpośrednich pochwał wobec złych czynów w nim pokazanych. Problem z „House of Cards” polega jednak na tym, że przyciąga uwagę widza rozległymi obrazami i opisami nieraz bardzo wielkiego zła, jednocześnie nie dając względem owych nieprawości żadnej wyraźniejszej alternatywy. Innymi słowy: wszyscy z głównych i wyrazistych bohaterów tego serialu to postaci złe, występne i skorumpowane – to one tu wygrywają, nadają ton fabule i angażują uwagę widza. Ci zaś, którzy próbują jeszcze w ukazanym tu świecie postępować dobrze i porządnie, ostatecznie i tak przegrywają, upadają i dają za wygraną. Zasadniczo rzecz biorąc nie ma w tej produkcji takich, występujących przecież jeszcze w kinie hollywoodzkim, tradycyjnych i de facto chrześcijańskich motywów jak: „happy end”, dobro, które ostatecznie zwycięża i nadzieja, że zło w końcu nie będzie mieć ostatniego słowa. Można powiedzieć, że „House of Cards” poprzez stworzoną przez siebie kreację swoistych „antybohaterów” podsuwa nam istne antytezy wymienionych wyżej motywów, a więc: „zło zawsze zwycięża„, „dobro ostatecznie rzecz biorąc jest słabe i skazane na porażkę„; „ostatnie słowo należy nie do sprawiedliwych, lecz do złych i występnych„. Nawet imię Jezusa, jeśli się tu pojawia to raczej w kontekście zakłamania i hipokryzji Francisa Underwooda albo też lesbijskiego związku prostytutki Rachel z Lisą (którą angażuje się w życie jednej z chrześcijańskich wspólnot).

Pismo święte poleca nam: „wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to miejcie na myśli!” (Filipian 4, 8). To dobry powód, by unikać serialu „House of Cards”.

 

House2

20 lipca 2014 12:44