filmweb.pl Filmy
Garsoniera

Ocena ogólna:  Dobry ale z poważnymi zastrzeżeniami (+2)

Tytuł oryginalny
The Apartment
Data premiery (świat)
15 czerwca 1960
Rok produkcji
1960
Gatunek
Komedia romantyczna
Czas trwania
125 minut
Reżyseria
Billy Wilder
Scenariusz
Billy Wilder, I.A.L. Diamond
Obsada
Jack Lemmon, Shirley MacLaine, Fred MacMurray, Ray Walston, Joan Shawlee, David Lewis, Johnny Seven, Jack Kruschen
Kraj
USA
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

C.C. Baxter to szeregowy pracownik firmy zatrudniającej rzesze pracowników. Jest on ambitny i pracowity, ale to samo powiedzieć można o wielu jemu podobnych, marzących o szybkim awansie. Baxter ma jednak nad tym tłumem szeregowych pracowników pewną przewagę – klucz do swojej garsoniery, który jest przedmiotem pożądania jego (zwłaszcza żonatych) kolegów. Dzięki dyspozycyjności swego lokum Baxter szybko awansuje, zyskując nawet względy jednego z najważniejszych ludzi w firmie, dyrektora Sheldrake’a. Początkowy zachwyt głównego bohatera nad własnymi sukcesami szybko się kończy, kiedy okazuje się, że dziewczyną, którą sprowadza Sheldrake do jego garsoniery, jest pewna bliska jego sercu koleżanka z pracy, windziarka Fran Kubelik.

Może kogoś zdziwić, że tym razem pozytywnie oceniamy film, którego komizm obraca się głównie wobec swoistej formy sutenerstwa, ale czynimy tak, gdyż nie jest to film przedstawiający cudzołóstwo i seksualną niemoralność w sposób cyniczny, lecz pokazuje on wiele negatywnych skutków i konsekwencji łamania szóstego z przykazań Dekalogu.

Przede wszystkim mamy tu wyraźnie napiętnowane postępowanie żonatego mężczyzny w średnim wieku, który dla rozrywki uwodzi swoje młode podwładne. Widzimy więc, jak w przypadku jednej z jego kochanek ta „zabawa” niemal doprowadza do tragedii (próba samobójcza), inna zaś cierpi jeszcze w kilka lat po tym, jak została przez niego wykorzystana i porzucona. Sam zaś Sheldrake w końcu niszczy też własną rodzinę, tracąc żonę i dzieci.  Za główną więc zaletę tego filmu można uznać to, że może on ostrzegać młode i naiwne dziewczyny, iż z cudzołożnego związku z żonatym mężczyzną nic dobrego pewnie nie wyniknie (jak mówi zapłakana Fran: „Jeśli kochasz żonatego, zapomnij o tuszu do rzęs.”). Film może też dawać do myślenia każdemu mężczyźnie, który chciałby „bawić się” jak Sheldrake, czy naprawdę jest gotowy na to, że pewnego dnia żona wystawi jego walizki za drzwi.

Egoistyczna postawa Sheldreke’a wobec Fran jest tu skontrastowana z postawą Baxtera, który choć sam żyje dość niemoralnie, żywi wobec tej dziewczyny prawdziwe uczucia. Film ten na przykładzie głównego bohatera umożliwia młodym niewiastom naukę rozpoznawania u mężczyzn oznak szczerego uczucia. A są to takie rzeczy jak chęć chronienia ukochanej, opieki nad nią, poświęcanie jej swojego czasu, gotowość do wyrzeczeń i poświęceń dla jej dobra, szacunek i podziw dla niej, oraz  gotowość do szybkiego jej poślubienia.

opium.org.pl

opium.org.pl

Zaletą tego filmu jest też oczywiście prawdziwy happy end, w którym nie zabrakło nie tylko romantycznego rozwiązania, ale też właściwego moralnie wyboru bohatera, dzięki któremu odzyskuje on swoją godność i honor choć traci karierę.

Jeśli chodzi o moralne zastrzeżenia wobec „Garsoniery”to daje się tu mimo wszystko odczuć klimat nadmiernie sprzyjający pewnej pobłażliwości dla „ludzkich słabości”. Chociaż bowiem pokazuje się tutaj wiele negatywnych skutków cudzołóstwa, to niektóre romanse biurowe (a czasem barowe) przedstawiane są bardzo lekko. Jeśli chodzi o postać samego Baxtera, to też wydaje się on za bardzo kreowany na ofiarę, choć w istocie dla korzyści uprawia  swoiste sutenerstwo, przez co przyczynia się do ludzkich tragedii (mimo to widza zachęca się, by współczuł temu „biedakowi” kiedy nie mogąc wejść do własnego mieszkania, w którym odbywa się właśnie schadzka, przeziębia się na dworze). Niestety też w pewnym momencie pokazuje się też rozwód i ponowne małżeństwo jako dopuszczalne, a nawet honorowe rozwiązanie.

Film ten jest też oczywiście wart uwagi ze względu na swoje walory artystyczne i świeżość zachowaną mimo sporego upływu czasu. Na jego przykładzie młodsi widzowie przekonać się mogą, że nazwa „komedia romantyczna” nie zawsze sygnalizowała podwójne rozczarowanie (bo ani to śmieszne, ani romantyczne), że nawet ten gatunek miał swoje lata świetności, gdy potrafił łączyć wysoki poziom produkcji z jakimś moralnym przekazem.

Marzena Salwowska

5 maja 2017 16:18