filmweb.pl Filmy
Człowiek z marmuru

Ocena ogólna:  Dobry ale z poważnymi zastrzeżeniami (+2)

Data premiery (świat)
25 lutego 1977
Data premiery (Polska)
25 lutego 1977
Rok produkcji
1976
Gatunek
Dramat
Czas trwania
156 minut
Reżyseria
Andrzej Wajda
Scenariusz
Aleksander Ścibor-Rylski
Obsada
Jerzy Radziwiłowicz, Krystyna Janda, Tadeusz Łomnicki, Jacek Łomnicki, Michał Tarkowski, Piotr Cieślak, Krystyna Zachwatowicz
Kraj
Polska
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Agnieszka, studentka szkoły filmowej jako temat pracy dyplomowej obiera sobie ryzykowną historię kariery i upadku Mateusz Birkuta, przodownika pracy z czasów planu 6-letniego (1950-55). By dotrzeć do prawdy o tym „człowieku z marmuru” dziewczyna ogląda archiwalne materiały z jego udziałem, próbuje też dotrzeć do osób, które mogą powiedzieć o nim coś istotnego.  W ten sposób niczym z puzzli składa trudną historię „człowieka z marmuru” i obraz czasów, w których przyszło mu żyć.

Film ten wart jest obejrzenia, chociażby ze względu na jego wysoką wartość historyczną. Jest to obraz rozrachunkowy w stosunku do czasów stalinizmu, jednak powstały jeszcze w epoce realnego socjalizmu, ustrój więc w nim pokazany przywodzi na myśl nażartego już ludzkim ciałem i krwią smoka, który już tak nie zionie ogniem i nie pustoszy kraju jak w czasie, gdy był młody i pełen sił, ale w jego trujących oparach wciąż trudno oddychać. „Człowiek z marmuru” dość czytelnie podsumowuje więc różne negatywne aspekty ludowej „demokracji” w PRL-u takie jak:

– zastępowanie prawdziwej religii chrześcijańskiej fałszywą ideologią marksistowską i kultem wybranych jednostek i partii;

– zachęcanie  do życia w zakłamaniu i akceptacji fałszowania i przemilczania prawdy;

– nękanie i skazywanie wielu obywateli na podstawie fałszywych oskarżeń, przy jednoczesnym wymuszaniu na ich otoczeniu oficjalnego poparcia dla takich nikczemnych poczynań;

– niszczenie naturalnych więzi międzyludzkich takich jak przyjaźń czy rodzina w imię lojalności wobec socjalistycznej ojczyzny;

– nadmierny rozrost służb bezpieczeństwa;

– próby naginania rzeczywistości do irracjonalnych ideologicznych założeń zwłaszcza w sferze ekonomii;

– wykorzystywanie robotników przez wyśrubowane, nierealne dla zwykłych ludzi normy i płace nieadekwatne do wartości pracy.

Film ten jest jednak na tyle realistyczny i sprawiedliwy, że pokazuje również pewne aspekty tego systemu, które można by uznać za dobre czy moralnie neutralne. Mamy tu wiec pokazane na przykładzie Mateusz Birkuta, że „Polska Ludowa” oferowała całkiem sporej liczbie swoich obywateli, którzy nie mieliby (prawdopodobnie) większych szans rozwoju w Drugiej Rzeczypospolitej szanse na rzeczywisty awans społeczny. A przynajmniej na wyrwanie się z analfabetyzmu i skrajnej nędzy.

akademiapolskiegofilmu.pl

akademiapolskiegofilmu.pl

Oprócz wartości historycznych zaletą filmu jest niewątpliwie rysunek jego głównych postaci, czyli Mateusza Birkuta i Agnieszki, które oczywiście nie są kryształowe (i w zamyśle twórców zapewne nie mają być), prezentują jednak wiele cech wręcz heroicznych, które mogą stanowić ceny wzorzec również dla współczesnego widza. Najwięcej takich cech przedstawia oczywiście postać samego Mateusz Birkuta. Jest on wprawdzie kimś w rodzaju celebryty swoich czasów, trochę sztucznie wykreowanego, ale jednocześnie człowiekiem prawdziwie dużego formatu. Nie ma on „parcia na szkło”, ale szczerze wierzy, że popularyzacja jego przykładu może przyczynić się do czegoś w rodzaju rewolucji w budownictwie. Jest też przekonany, że ciężką pracą można zbudować w Polsce lepszą przyszłość. Birkut jest zresztą typem pozytywnego społecznika, którego zaangażowanie dla dobra bliźnich jest jakby niezależne od systemu czy ideologii. Prawdziwy format tej postaci ujawnia się jednak z całą wyrazistością nie w czasie jej świetności, ale upadku. Kiedy to Birkut, broniąc niesłusznie oskarżonego przyjaciela, traci najpierw swój status robotniczej gwiazdy, potem dobre mieszkanie, następnie wolność, w końcu ukochaną (której zresztą wybacza zdradę). „Człowiek z marmuru” nigdy nie jest zakłamany ani służalczy, to samo zresztą można powiedzieć o Agnieszce. Wprawdzie jest to dziewczyna, która może razić męskim stylem bycia, ocierającym się czasem o wulgarność, jednak jest to jednocześnie osoba, która również jest w stanie wiele poświęcić w służbie prawdy (bo tak chyba postrzega ona sztukę dokumentu). Nie jest to z pewnością „telewizyjna harpia”, która żarłocznie rzuca się na krwisty materiał, wręcz przeciwnie jest ona w stanie zrezygnować z ciekawego ujęcia, kiedy byłoby ono ze szkodą dla filmowanej osoby.

Jeśli chodzi o bardziej wątpliwe elementy filmu, to w oczy współczesnego widza rzuca się zapewne wszechobecny tu zwyczaj palenia „papierosa za papierosem”. Można tu jednak wziąć pewną poprawkę na fakt, że szkodliwość nałogowego palenia nie była w tym czasie tak znana jak dziś, więc odpowiedzialność twórców tego filmu za negatywne wzorce w tej mierze nie jest pewnie wielka. Inaczej sprawa ma się ze sposobem prezentacji w „Człowieku z marmuru”  pewnych zachowań jego bohaterów, które można uznać za przejawy czynnego buntu wobec legalnej władzy. Niestety raczej wyczuwa się tu pewną przychylność dla takich zachowań, zwłaszcza w scenie, kiedy pijany i rozgoryczony Birkut rzuca cegłą w budynek symbolizujący państwową władzę.

Niemniej, polecamy „Człowieka z marmuru”, gdyż pokazuje on dramat, ale i bohaterstwo (w słusznej sprawie) ludzi, którzy nie godzą się, by żyć w kłamstwie, czy dla swojej wygody i bezpieczeństwa odwracać oczy od krzywdy i niesprawiedliwości, która spotyka innych.

Marzena Salwowska

 

11 listopada 2015 19:43