Coreczka Filmy
Córeczka

Ocena ogólna:  Dobry (+3)

Tytuł oryginalny
Preacher's Kid
Data premiery (świat)
29 stycznia 2010
Rok produkcji
2010
Gatunek
Obyczajowy
Czas trwania
111 minut
Reżyseria
Stan Foster
Scenariusz
Stan Foster
Obsada
Letoya Sharif Atkins, Luckett, Durrell
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Angie, córka protestanckiego duchownego, nieco znudzona i stłamszona swym dotychczasowym życiem pod surowym okiem ojca, postanawia spróbować czegoś odmiennego i rusza w trasę koncertową z grupą muzyczno-teatralną.  Początkowo, jest to dla niej ekscytujące przeżycie, tym bardziej, że jest zakochana  w Devlinie, jednym z głównych artystów owego zespołu, który okazuje jej wielkie względy. Niestety jednak, owa „bajka” z biegiem czasu przemienia się dla Angie w swoisty koszmar. Oto bowiem, romantyczny, przystojny i zachwycający Devlin zaczyna odkrywać swą twarz brutala,  manipulanta i kobieciarza. Devlin bije  Angie, zdradza ją z innymi kobieta oraz poniża. Dziewczyna pragnie wrócić do domu i swego ojca, jednak nie będzie to łatwe, gdyż z ojcem rozstawała się w gniewie, i ów zapowiedział, że jeśli go opuści to nie będzie już dla niej powrotu.

Ta kolejna wersja biblijnej opowieści o „synu marnotrawnym” (w tym wypadku o „córce marnotrawnej”) kieruje uwagę widzów w stronę ważnych prawd i zasad moralnych. Przede wszystkim jest to piękna historia o wzajemnym przebaczeniu, nadziei i pozytywnych zmianach.  Istotną zaletą tego filmu jest też to, iż ukazuje on złudność, zwodniczość i kłamliwość światowych oraz diabelskich pokus – wszak to co na początku wydawało się być takie barwne, ciekawe i zachwycające, na końcu objawia się jako  oszustwo, bagno i manipulacja. Bezpieczną i pełną miłości ostoją zaś okazuje się tu być rodzinny dom, który wcześniej jawił się jako nudnawe miejsce surowych i sztywnych zasad.  Obraz ten w pozytywny sposób pokazuje też wiarę w Boga, Chrystusa, modlitwę i chrześcijaństwo. Można by wręcz zaryzykować stwierdzenie, iż jest to film prawie że ewangelizacyjny – odwołania do Boga, Pana Jezusa, Pisma świętego i modlitwy są tu bowiem częste, jasne i ewidentne.  Z całą pewnością można określić go jako produkcję wyraźnie „pro-chrześcijańską”.  Owe wsparcie dla chrześcijaństwa nie ma jednak w tym filmie charakteru zbyt „przesłodzonego” czy nierealistycznego. W istocie rzeczy bowiem, w „Córeczce” widzimy dwa oblicza chrześcijan – jedno z nich jest jaśniejsze (choć nie idealne i doskonałe), a drugie ciemniejsze. Wszak, Angie wybierając się w koncertową trasę i nawiązując tragiczny dla siebie romans z Devlinem, czyni tak, łudząc się, iż dalej będzie żyła po chrześcijańsku, tłumacząc  sobie, że zespół do którego dołącza też składa się ze zdeklarowanych chrześcijan, którzy będą mówić innym o Bogu. Dość szybko okazuje się jednak, że akurat ci chrześcijanie są ludźmi, do których w dużym stopniu pasuje biblijna przestroga o tych, którzy „zachowując pozór pobożności, wyrzekli się jej mocy”  (2 Tymoteusza 3: 5). Owi chrześcijanie bowiem popełniają nierząd, kłamią, zażywają narkotyki,  wykorzystują  innych, a w wolnych chwilach karmią się pornografią.  Film uczciwie nie ogranicza się jednak do ukazania podobnej obłudy czy niekonsekwencji chrześcijan, ale wskazuje też na to, iż istnieją tacy chrześcijanie, którzy nawet jeśli nie są doskonali, to jednak prowadzą autentycznie pobożne i bogobojne życie. I tutaj takimi chrześcijanami są właśnie ci, którzy są bardziej konserwatywni, „sztywni” i „surowi” niż „wyluzowani” chrześcijanie w stylu Devlina i jego kolegów.

Pewną zaletą omawianej produkcji jest też to, iż w dość powściągliwy i ostrożny sposób pokazuje ona sceny seksualnej intymności, nie epatuje wulgarną mową oraz obscenicznymi aluzjami – mimo że tematyka filmu mogłaby stanowić pretekst do bardziej szczegółowego i dosadnego odmalowania owych grzechów.

Kilka scen w tym filmie wywołuje jednak trochę moralnych i światopoglądowych wątpliwości.

Przykładowo, w jednej ze scen, Devlin siedząc „sam na sam” w pokoju z Angie proponuje jej wypicie lampki wina.  Na to dziewczyna nieco zaniepokojona i zdziwiona mówi, że to jest przecież alkohol, na co z kolei Devlin odpowiada jej, że „Jezus też pił wino„. Co prawda, pomysł picia wina przez młodego mężczyzną i młodą niewiastę „sam na sam” nie wydaje się być szczęśliwym i stosownym konceptem, nawet, jeśli tego wina nie będzie dużo, to jednak budzi wątpliwość pokazanie tu picia alkoholu wyłącznie w negatywnym kontekście (przypomnijmy, że Devlin jest tu zdecydowanie „czarnym charakterem”, a owa scena jest pokazana jako element procesu kuszenia i demoralizacji Angie).  Być może wynika to z przyjętej w niektórych kręgach protestanckich całkowitej dezaprobaty dla rekreacyjnego picia alkoholu nawet w małych ilościach.  Takie założenie jest jednak błędne i przesadne, gdyż Słowo Boże nie piętnuje picia napojów alkoholowych, jeśli jest to czynione z dużą ostrożnością i w małych ilościach. Pismo święte wszak mówi: „Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny” (Syrach 31, 25); „wystarczające jest człowiekowi wychowanemu trochę wina” (Syrach 31, 22, w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka); „Radością duszy i serca wino miernie pite” (Syrach 31, 37, w tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka).  To co jest występne i co prowadzi ludzi do piekła to pijaństwo, czyli przebieranie miary w piciu alkoholu: „Biada tym, którzy są bohaterami w piciu wina” (Izajasza 5, 22); Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego (1 Koryntian 6: 10). Jeden z Ojców Kościoła, św. Cezary z Arles, nauczał zaś:  „Zło pijaństwa jest bardzo wielkie i Bogu obrzydłe (…) Ten kto zmusza drugiego, aby pił aż do upicia się, popełniłby mniejsze zło raniąc go mieczem, niż przez pijaństwo zabijając jego duszę(…) Wszyscy pijacy są niczym bagna(…) to, co rodzi się z pijaństwa jest przeznaczone dla ognia”.

W innej z kolei ze scen, Angie z wyrazem wzgardy na twarzy, rzuca Devlinowi pod nogi łańcuszek, który kiedyś od niego otrzymała, po tym jak ten prosi ją o wybaczenie i by modliła się za niego. Takie zachowanie wydaje się być dość dwuznaczne moralnie. Co prawda, Angie oczywiście powinna zerwać z Devlinem i nigdy do niego już nie wracać (choćby dlatego, że ów nakłaniał ją do grzechu nierządu, a poza tym nieraz ją oszukiwał) jednak wskazane wyżej manifestowanie wobec niego pogardy wydaje się być niezbyt stosownym zachowaniem. Jako uczennica Pana Jezusa powinna powiedzieć mu raczej: „Z nami koniec, ale będę się za ciebie modlić„.

Wątpliwość w tym filmie budzą też sceny i dialogi, które wydają się kierować serce widzów ku pewnemu pobłażaniu dla nieskromności w sposobie ubierania się. Oto bowiem, pewna niesympatyczna i zgryźliwa staruszka krytykuje młode niewiasty za to, iż ich suknie odsłaniają kolana, podczas, gdy w jej czasach każda kobieta nosiła strój zakrywający kolana. Ta dobra, tradycyjnie chrześcijańska zasada konkretyzująca na czym ma m.in. polegać wstydliwy i skromny ubiór niewiast (który jest wszak poleceniem samego Pisma świętego, patrz: 1 Tymoteusz 2: 9) zostaje tu osadzona w raczej zniechęcającym kontekście. Poza tym, prawie wszystkie niewiasty w tym filmie (również te reprezentujące „dobrą stronę”) są ubrane niezbyt skromnie. Z drugiej jednak strony, kłopoty Angie zaczęły się od tego, że poszła ubrana w bardzo bezwstydny sposób  na imprezę gdzie miały miejsce nieskromne tańce.  Dobrze by było, przy oglądaniu tego filmu, uczulić widzów na potrzebę zachowywania konkretnych i jasnych zasad wstydliwości i skromności w ubiorze.

Mimo wszystko, powyższe zastrzeżenia co do treści omawianego obrazu, przynajmniej relatywnie rzecz biorąc, nie wydają się być takimi, które mocno osłabiałyby jego zasadniczo dobrą i pozytywną wymowę. Myślimy też, że o ile ze względu na swą tematykę film ów nie jest odpowiedni dla dzieci, to jednak dla młodzieży może już mieć charakter dydaktyczny, ostrzegawczy i wychowawczy.

 

filmweb.pl

filmweb.pl

 

 

 

2 lutego 2015 09:57