filmweb.pl Filmy
Bitwa pod Wiedniem

Ocena ogólna:  Dobry (+3)

Tytuł oryginalny
11 Settembre 1683
Data premiery (świat)
11 września 2012
Data premiery (Polska)
12 października 2012
Rok produkcji
2012
Gatunek
Dramat historyczny
Czas trwania
114 minut
Reżyseria
Renzo Martinelli
Scenariusz
Renzo Martinelli, Valerio Manfredi
Obsada
F. Murray Abraham, Enrico Lo Verso, Piotr Adamczyk, Alicja Bachleda-Curuś, Jerzy Skolimowski, Marcin Walewski, Daniel Olbrychski, Borys Szyc, Wojciech Mecwaldowski, Edward Linde-Lubaszenko, Antonio Cupo
Kraj
Polska/Włochy
BrakNiewieleUmiarkowanieDużoBardzo dużo
Nieprzyzwoity język
Przemoc / Groza
Seks
Nagość / Nieskromność
Wątki antychrześcijańskie
Fałszywe doktryny

Film przedstawia historię bitwy pod Wiedniem z 1683 roku oraz pewnych scen z życia głównych bohaterów ówczesnych wydarzeń, szczególnie bł. Marka z Aviano, wezyra Kara Mustafy, cesarza Leopolda I Habsburga i jego rodziny, króla Polski Jana III Sobieskiego i innych dowódców jak księcia Karola Lotaryńskiego. Akcja toczy się zarówno we Włoszech, Imperium Osmańskim, dworze habsburskim, finał zaś następuje podczas oblężenia i odsieczy Wiednia, gdzie polska husaria rozbija wojska muzułmańskie.

Oceniając film z chrześcijańskiego punktu widzenia należy dostrzec bardzo dużą, wręcz ogromną wartość tej produkcji. Najbardziej pozytywnym jej bohaterem jest zakonnik, wspomniany bł. Marek z Aviano. To człowiek rozmodlony, wielkiej pokory, odwagi, miłości bliźniego, przy tym głoszący naukę chrześcijańską „w porę i nie w porę”. Film rozpoczyna się od sceny, gdy tłum ludzi przychodzi do niego po błogosławieństwo, licząc że uczyni on cud. Zakonnik wzywa do modlitwy, wskazuje na Sprawcę cudu – Boga, a nie samego siebie, a wręcz ostro gani ludzi z powodu ich słabej wiary. W innym miejscu ratuje przed samosądem mieszkającego we Włoszech Turka Abula, przy czym próbuje go przywieść do wiary chrześcijańskiej, mówiąc m. in. o „jedynej prawdzie” czy „prawdziwym Bogu”. W rozmowie z Kara Mustafą pragnie ocalić jego duszę, ale też ciało, zachęcając go do odwrotu spod murów Wiednia. W innym miejscu zaproszony na kolację przez cesarza pragnie oddać biednym swoją część posiłku. Inną pozytywnie przedstawioną postacią jest Jan III Sobieski – jako dobry wódz i taktyk, który osobiście bierze udział w szarży, a nawet pomaga w nocy prostym żołnierzom wtaczać armaty na górę Kahlenberg, skąd ma nastąpić zaskakujące dla Turków natarcie. Generalnie trzeba przyznać, że cnoty takie jak pokora, pobożność, odwaga są w tym filmie bardzo docenione, można nawet doszukiwać się sugestii, iż to Bóg chrześcijan jest Bogiem prawdziwym, Stwórcą nieba i ziemi. Z pewnością zaś pokazana jest wyższość chrześcijaństwa nad islamem. Z drugiej strony wady i grzechy są tu w mniej lub bardziej wyraźny sposób ganione, na przykład pycha Leopolda I, który nie zamierza wejść początkowo w sojusz z Janem III Sobieskim, nazywając go „wieśniakiem” czy „barbarzyńcą z krucyfiksem”. W innym miejscu część dowódców nie chce przyznać polskiemu królowi naczelnego dowództwa uzasadniając to faktem iż „nie pochodzi z rodu królewskiego”, chociaż inne przesłanki przemawiają za nim – jest on doświadczonym wodzem, który odniósł już znaczne zwycięstwa nad Turkami jak choćby pod Chocimiem w 1673 roku, a także przyprowadził na pole bitwy 1/3 sił sprzymierzonych, w tym elitarną husarię. Ciężko natomiast doszukać się w tym filmie wątków, które należy oceniać jednoznacznie negatywnie. Pewne wątpliwości budzą nieścisłości historyczne – bł. Marek z Aviano używa krzyża, którego użył po raz pierwszy dopiero Jan Paweł II, a Polacy szarżują z współczesnym godłem naszego kraju. Wydaje się jednak, iż jest to celowy zabieg reżysera, mający na celu odniesienie się do czasów współczesnych, mianowicie na zwrócenie się z apelem do widzów, aby podobnie jak ich przodkowie bronili chrześcijaństwa i cywilizacji europejskiej.

filmweb.pl

filmweb.pl

Niestety jednak obok wspomnianych wyżej pozytywnych elementów światopoglądowych znalazły się w tym filmie też bardziej dwuznaczne pod tym względem punkty. Na przykład, w pewnym miejscu główny bohater mówi, iż – w przeciwieństwie do tego co utrzymują muzułmanie – „Bóg nie wymaga uległości”. Jest to przykład dość bezsensownego przeciwstawiania miłości do Boga z okazywaniem Mu uległości, czyli posłuszeństwa. Twórcy omawianej produkcji przypisują te słowa błogosławionemu Markowi z Aviano, jednak trudno uwierzyć, by rzeczywiście tego rodzaju stwierdzenie z jego ust padło i najpewniej mamy tu do czynienia z fantazją autorów filmu na temat możliwych wypowiedzi głównego bohatera.

Powyższe dwuznaczności nie niszczą jednak, ani w zasadniczy sposób nie kaleczą głównego, pozytywnego przesłania filmu na jego moralno i światopoglądowej płaszczyźnie. „Bitwa pod Wiedniem” jest co prawda artystycznie kiepskim dziełem, jednak faworyzuje chrześcijaństwo oraz pewne z tradycyjnych wartości moralnych, dlatego też warto docenić ten obraz.

Filip Palkowski

14 stycznia 2017 12:38